Srebrny Niedźwiedź dla Trine Dyrholm za rolę w nowym filmie Thomasa Vinterberga

2016-02-27 11:32

Na zakończonym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie Srebrnego Niedźwiedzia dla Najlepszej Aktorki otrzymała Dunka Trine Dyrholm za rolę w "Kollektivet", nowym filmie Thomasa Vinterberga ("Polowanie", "Festen"). 


"Kollektivet" (The Commune) to oparta na wspomnieniach reżysera oraz sztuce teatralnej historia duńskiej komuny w latach 70-tych. Projekt rozpoczyna się jako społeczny eksperyment prezenterki telewizyjnej Anny (Trine Dyrholm) i jej męża Erika, architekta, który do wielkiego domu dopraszają grupę znajomych, by życie grupy nabrało barw i radości. Jednak wymarzona wspólnota szybko się rozsypie, gdy Erik sprowadzi do domu młodą studentkę. 

Thomas Vinterberg na konferencji prasowej w Berlinie opowiadał: Kiedy miałem siedem lat, moja mama i ojciec postanowili przeprowadzić się razem ze mną i moją siostrą do komuny. W Ameryce komuna kojarzy się raczej z jakimś rodzajem sekty religijnej albo hippisami mieszkającymi na prowincji i żywiącymi się jarzynami. Nasza miała całkiem inny charakter. Mój ojciec był krytykiem filmowym, mieszkaliśmy razem z wykładowcami akademickimi, dziennikarzami, profesjonalistami. Rodzice byli ateistami, trochę lewicującymi. Nie pamiętam wolnego seksu ani narkotyków. Ale panowała atmosfera pełna luzu i optymizmu. No, może było w naszym domu trochę za dużo piwa. (źródło: RP.pl)

Barbara Hollender donosi z Berlina: (... ) choć sam temu zaprzecza, współzałożyciel Dogmy, znów opowiada o dysfunkcjonalnej rodzinie. Ale też o mrzonkach o idealnej wspólnocie. Jakby chciał przypomnieć prostą prawdę: że życie razem zawsze niesie konflikty i dramaty. I że czasem nie można chować głowy w piasek. A komuna nie staje po stronie jednostki. Gotowa jest ją poświęcić dla własnych interesów. 

Anna Bielak na Filmweb.pl ocenia film na 8/10: Film Vinterberga jest nostalgiczny, ale nie ma w nim sztuczności. Nie jest też pochwałą iluzji i żaden z niego rewolucyjny manifest. To prosta historia o miłości, w której drugi plan (tytułowa komuna) jest skonstruowany równie pieczołowicie, co rozterki głównych bohaterów. To film zwykły, ale ta zwyczajność daje mnóstwo powodów do wzruszeń. W "Kollektivet" nie ma miejsca na ekscesy, żadna ze scen nie jest obliczona na wywołanie szoku, a nagość jest śmieszna lub naturalistyczna, nigdy atrakcyjna. Bohaterowie nie mają nastu lat. Mało co jest jednak tak piękne i poruszające, jak połączenie emocjonalnej dojrzałości ze zwykłą naiwnością, która towarzyszy marzycielom, buntownikom i tym, którzy są zakochani.

Materiały: Gutek Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.