Mac DeMarco - gdyby nie istniał, trzeba by było go wymyślić

2016-07-18 04:15

Gdyby nie istniał, trzeba by było go wymyślić. Mac DeMarco, 26-letni Kanadyjczyk konsekwentnie spuszcza powietrze z balona z napisem ‘indie-pop’ i robi to w uroczy sposób. Jego oficjalny fan-club prowadzi mama, po opłaceniu składki można m.in. liczyć na „klubowy” pierścień lub prywatne życzenia urodzinowe od Maca.  Co jeszcze? Premierowe odsłuchy płyt urządza w czasie BBQ, samemu przerzucając żeberka na grillu. Bez problemu podaje swój adres domowy i zaprasza fanów na kawę. I dlatego jest przez nich uwielbiany. Dowody? W ubiegłym roku, podczas jego popołudniowego koncertu na festiwalu Primavera bawił się tłum porównywalny z występami headlinerów. Z kolei kilka miesięcy temu, ktoś podczas internetowej aukcji kupił używane buty DeMarco za 21 tysięcy dolarów! To suma, za którą spokojnie można nagrać album, bez wsparcia dużej wytwórni, ale artysta przeznaczył tę kwotę na cele charytatywne.

Skoro o albumach mowa, DeMarco ma na koncie dwa longplay-e i dwa mini-albumy, wszystkie charakteryzujące się ogromnym, naturalnym luzem, przez co muzyka Maca dorobiła się określenia „próżniaczy rock”. Sam DeMarco  woli określać ten gatunek „jizz jazz”. Mniejsza o etykietki, każdy z albumów Maca DeMarco to świetna porcja jangle popu (kłaniają się lata 60-te), psychodelii i poczucia humoru.



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.