Festiwal Miłosza dzień II - nie mów że wiersz jest trudny. Powiedz czy ci się podoba

2017-06-13 20:45

Pałac Biskupa Erazma Ciołka, Oddział Muzeum Narodowego w Krakowie rozbrzmiewa poetyckim wielogłosem - w drugim dniu Festiwalu Miłosza czytelnicy goście opowiadali skąd czerpią inspiracje w swojej twórczości.

Karol Maliszewski, nominowany do Paszportu Polityki, Nagrody Literackiej Nike i Śląskiego Wawrzynu Literackiego, wyznał wczoraj, że do jego rodzinnej Nowej Rudy ta poetycka sława nie do końca dociera. Docierają za to popkultura, slogany i reklama, z których buduje swoje utwory. „Cytowanie rzeczywistości to dla mnie sposób na walkę z lirycznym infantylizmem, na oczyszczanie języka” - opowiadał czytelnikom. „ Slogany są zresztą niesłychanie płodne poetycko. Widzę czasem baner z napisem „wyprzedaż plenerów” albo drogowskaz „tartak – Wyrazów” i myślę sobie, że ci copywriterzy to całkiem nieźli poeci. Ten udręczony głos telemarketerów albo paseczki z informacjami sunące po ekranie telewizora, to wszystko aż się prosi o zbudowanie haiku”.

Zranienia drzew” - to określenie pewnie też przypadłoby Maliszewskiemu do gustu. To nazwa problemu, który na co dzień bada botaniczka, Urszula Zajączkowska. Jednak przyroda to tylko jeden z jej zawodów, drugim jest poezja, którą Zajączkowska traktuje jako alternatywną drogę do poznawania i opisywania natury. „Im dalej brnę w naukę, tym wyraźniej widzę, jak wiele rzeczy wciąż pozostaje niezbadane” - mówiła wczoraj swoim czytelnikom. – „Do ich scharakteryzowania najłatwiej użyć fizyki - jeden wzór, jedna linijka i już mamy definicję źdźbła trawy. Jednak kto kiedykolwiek widział łodygi drgające na wietrze, wie że jest to coś nie do opisania. I wtedy z pomocą przychodzą wiersze”.

O naukę ociera się też poezja Linn Hansén. Szwedka, wbrew obiegowej opinii o skandynawskiej literaturze, nie zajmuje się kryminałami, ale historią. To graniczące z obsesją zainteresowanie przejawia się m.in. w szkolnych pytaniach: Kim był hoplita? Kiedy wynaleziono koło? Co zdecydowało o sukcesie pieniądza?, które obficie cytuje w swoich wierszach. „Dla mnie historia to coś, co legitymizuje nasze działania. Kiedy chcemy opisać zawiły problem mówimy: To długa historia” - tłumaczyła Hansén czytelnikom. „Historia to też klucz, do którego sięgamy, gdy chcemy dowiedzieć się jacy jesteśmy i dlaczego staliśmy się właśnie takimi”.  

Od szkolnych pytań w rodzaju „co jest sensem tego wiersza?” uwolnił za to czytelników Robert Pinsky. Ten amerykański poeta w trakcie spotkania z czytelnikami wyznał wprost, że swoje, uznawane przez krytykę za skomplikowane, pełne odwołań do europejskiego dziedzictwa wiersze, pisze dla przyjemności - tak własnej jak i odbiorców. „Kiedy gotuję dla kogoś obiad, nie oczekuję od niego analizy smaków i woni. Niech po prostu powie mi, że mu smakowało. I tak samo jest z poezją”. Pinsky na świecie znany jest nie tylko z tych pisanych dla przyjemności wierszy, ale również z przekładów poezji Miłosza. „Współpraca z Miłoszem byłą zaszczytem mojego życia” - wyznał wczoraj. „A co do tłumaczenia, to najlepszy sposób czytania. Czysta przyjemność. Ciekawe, czy zgodziliby się z tym uczestnicy rozpoczętych wczoraj warsztatów translatorskich”. 

Drugi dzień festiwalu to też kolejne rozważania nad myślą przewodnią imprezy - czyli narcyzmem i indywidualizmem. O pojedynczości w epoce narcyzmu dyskutowali Roma Sendyka, Olga Drenda i Przemysław Czapliński. „Politycy mówią dziś ludziom: spójrzcie w lustro i zobaczcie, jacy jesteście doskonali, piękni, lepsi od innych” – mówił Przemysław Czapliński. Jak stwierdzili paneliści, trudno dziś mówić o konkretnej definicji narcyzmu. Pojęcie, które powszechnie utożsamia się z próżnością, tak naprawdę ma kilka znaczeń, począwszy od pozytywnych jakimi są troska o samego siebie czy praca nad kształtowaniem własnej osobowości, po negatywne z których najbardziej aktualnym jest nacjonalizm, rozumiany jako bezkrytyczne uwielbienie dla własnego kraju.

Poetycki dzień zakończyła teatralne premiera -Tomasz Cyz przeniósł utwory Miłosza na deski Teatru Nowego, reżyserując spektakl „Po wygnaniu”, który będzie można oglądać jeszcze przez dwa kolejne festiwalowe dni i w nadchodzącym sezonie teatralnym. Festiwalowa publiczność spotkała się również w Kolanku No.6 na międzynarodowym slamie poetyckim i w klubie festiwalowym Metaforma, w której Pinsky prezentował filmy ze swojego projektu „Favorite Poem”. Poetycko było też w Massolicie na premierze najnowszego numeru WIDMA. Najmłodsi zaś, nico rozbrykani po porannych „ćwiczeniach z niezgody” prowadzonych przez Agnieszkę Wolny- Hamkało, dzień pożegnali czytankami z udziałem Krzysztofa Piątkowskiego.

fot. Kamila Zarembska-Szatan 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.