"Hipnotyzujący", "Kipiący od emocji". Prezentujemy oficjalny zwiastun filmu "PTAKI ŚPIEWAJĄ W KIGALI"

2017-09-11 21:20

Ptaki śpiewają w Kigali” to ostatni wspólny film małżeństwa Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. W swojej recenzji, branżowy Screen Daily określił ten obraz jako „hipnotyzujący” i „kipiący od emocji”. Za swoje role Jowita Budnik i Eliane Umuhire otrzymały nagrody dla najlepszych aktorek na międzynarodowym festiwalu w Karlowych Warach. Prezentujemy oficjalny zwiastun filmu oraz przytaczamy tekst autorstwa Kazimiery Szczuki odnoszący się do tematyki tej produkcji. „Ptaki śpiewają Kigali” wejdą do kin 22 września.

Zobacz zwiastun → https://www.youtube.com/watch?v=Gxa3xHMdLA4

Koniec poezji” deklarowany przez filozofów po Holocauście oznaczał konieczność podejrzliwego przyglądania się słowom, przede wszystkim słowom takim, jak człowiek, ludzkość, postęp, wreszcie – Bóg. W Rwandzie, podobnie jak w Europie podczas II wojny światowej, doszło do radykalnego zerwania międzyludzkiego paktu. Pamięć zbiorowa doznała wtedy, w roku 1994, urazu na całe stulecia. „W trzy miesiące milion ludzi wyrżniętych. Lepsza wydajność niż u nazistów. Ręcznie” – zwięźle referuje to jedna z filmowych postaci.

Wybór nieoczywistego, „ptasiego” tematu – wiążącego polsko-rwandyjskie losy ludzkie w przypadkowe związki, poza polityką, misjami humanitarnymi czy mediami – staje się pojemną, sugestywną metaforą. Zamilknięcie ptaków podczas rzezi i ich tytułowe odzyskanie głosu po kilku latach to nie tylko fakt. To również symboliczna figura ludzkiego doświadczenia duchowej śmierci i powolnego procesu odrodzenia.

Filozoficzno-symboliczny wymiar filmu stara się wyjść dalej, poza granice gatunkowizmu, przekonania o wyższości homo sapiens nad resztą stworzenia. Populacja afrykańskich ptaków, jako rodzaj drugoplanowego, zbiorowego bohatera filmu, to wskazanie na fundamentalne pytanie o status gatunku ludzkiego, o opozycję ludzkie – nieludzkie, przez którą usiłujemy porządkować i wartościować świat. Dzikość, bestialstwo, odmienność od „ludzkich” obyczajów – to atrybuty przez stulecia kolonializmu przypisywane plemionom Afryki.

Okrucieństwo ludobójstwa nazywamy „zwierzęcym”, a warunkiem jego możliwości staje się odczłowieczenie ofiar. Tak czynili naziści, porównujący Żydów do robactwa, tak czynili mordercy swoich sąsiadów przyjaciół w Rwandzie. „Tutsi są jak karaluchy. Zalęgli się w naszych domach. Jedzą naszą żywność, piją naszą wodę” – takie słowa, zagrzewające do mordu, płynęły w Rwandzie z publicznego radia. Przez obrazy i dźwięki natury – poddawanej tu naukowemu oglądowi, ale ukazywanej jako tajemnica stworzenia – twórcy filmu wskazują na kruchość moralnego ładu opartego na niekwestionowanym prymacie opozycji ludzkie – nieludzkie. Każą nam podejrzliwie przyglądać się tej dystynkcji.

Nie ma odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego?”, zadane przez bohaterkę filmu jednemu z oprawców jej rodziny. Dlaczego człowiek zabija sąsiada, przyjaciela, dziecko? Nie wiadomo. Rana, jaka zostaje podczas ludobójstwa wyszarpana w samej tkance ludzkiej wspólnoty, dokonuje się również w języku, w kulturze, w porządku religijnym. Artyści mierzą się z zadaniem odbudowywania ciągłości.

Nienawiść jest nieuleczalna” – mówi bohaterka filmu. A jednak cały projekt „Ptaki śpiewają w Kigali” podejmuje próbę leczenia. Jest to leczenie przez wyrażanie, przez narrację, przez język, którego znaczeń musimy się uczyć na nowo, mimo że dawno straciliśmy zaufanie. Polsko-afrykańska opowieść staje się żałobną medytacją i metaforą niewyrażalności. Ludzki język, skażony na zawsze nienawiścią, ustępuje, na symbolicznym poziomie, miejsca głosom ptaków, aby za ludzi opowiedziały o ludzkim złu.

Tekst: KAZIMIERA SZCZUKA

(historyk literatury, krytyk literacki, dziennikarka, feministka, aktywistka społeczna,

współzałożycielka Kongresu Kobiet)



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.