Jakub Gierszał i Zofia Wichłacz w materiale „making of” zza kulis filmu ZGODA

2017-10-24 22:20

Prezentujemy materiał „making of” zza kulis filmu „Zgoda”. Nagrodzony za najlepszą reżyserię w Konkursie Głównym 41. MFF w Montrealu obraz w kinach od 13 października. Druga Wojna Światowa dobiega końca. Na Górnym Śląsku powstają obozy pracy. Nowa, komunistyczna władza rozpoczyna czystki… Tak zaczyna się film „Zgoda” – poruszająca historia miłosna, rozgrywająca się w trudnych czasach schyłku II Wojny Światowej. „Mam pełną świadomość, że tym tematem wkładamy kij w mrowisko. Z drugiej strony zrobiliśmy naprawdę wszystko, co było możliwe, żeby powstał poruszający film. I z takim właśnie poczuciem wszyscy schodziliśmy z planu” – mówi reżyser filmu, Maciej Sobieszczański. Jego dzieło, „Zgoda”, to opowieść o dwóch młodych mężczyznach (Jakub Gierszał – „Sala samobójców”, „Wszystko co kocham” i Julian Świeżewski – „Wołyń”) zakochanych w jednej dziewczynie. W tę wcieliła się Zofia Wichłacz, która debiutowała rolą „Biedronki” w „Mieście 44” Jana Komasy, zdobywając za swoją kreację Polską Nagrodę Filmową – Orzeł w kategorii „Odkrycie roku” oraz Złote Lwy za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą na Festiwalu Filmowym w Gdyni. W 2017 roku jej występ w „Amoku” wyróżniono w Berlinie nagrodą Shooting Star 2017, przyznawaną najzdolniejszym europejskim aktorom młodego pokolenia. Film Sobieszczańskiego został nagrodzony na 69. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno w sekcji First Look dla najlepszego projektu w fazie postprodukcji. Triumfował też w Konkursie Głównym 41. MFF w Montrealu, gdzie otrzymał nagrodą za najlepszą reżyserię. Ponadto nalazł się w prestiżowym gronie produkcji nominowanych do Złotych Lwów 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Szukając materiału do scenariusza, Małgorzata Sobieszczańska spotkała się z byłymi więźniami obozu Zgoda. Oglądając jej wywiady, zobaczyłem osiemdziesięcioletniego mężczyznę, który znalazł się w obozie w wieku 14 lat.  Pierwsze pytanie, które usłyszał, dotyczyło tego, jak trafił do obozu? I wtedy właśnie wydarzyło się coś absolutnie szokującego, ten mężczyzna usiadł przy stole, poprawił mankiet koszuli i rozpłakał się jak dziecko”.

Było to niezwykle poruszające i przejmujące zarazem. Pomyślałem wtedy, że wciąż coś jest nierozwiązane, że jakaś historia nadal pozostaje niedomknięta. Wówczas dotarło do mnie, że warto ten film zrobić chociażby dla tego jednego człowieka. Z czasem zrozumiałem, że więźniowie, którzy przeżyli nazistowskie obozy koncentracyjne, są traktowani jak bohaterowie. Tymczasem ci, którzy przetrwali obozy komunistyczne, zostali zapomniani”.

Nikt nigdy nie poprosił ich o wybaczenie. Nikt nie wziął za te zbrodnie odpowiedzialności. Przez wiele dekad i pokoleń nikt o tym nie wspominał. Tak, jakby ich historia w ogóle się nie zdarzyła. Stało się tak po części dlatego, że kiedy komuniści rozwiązywali obozy, zmusili więźniów do  podpisania zobowiązania, że przez 25 lat pod groźbą kary 15 lat więzienia, nie wolno im o nich  wspomnieć. Do dziś na Śląsku niechętnie mówi się o tym trudnym powojennym czasie, a strach wciąż daje się odczuć. Mam głęboką nadzieję, że nasz film, choćby w niewielkim stopniu pomoże zabliźnić te rany”.

Maciej Sobieszczański, reżyser film „Zgoda”.

 

9 października w Warszawie odbyła się uroczysta premiera „Zgody” – poruszającej historii miłosnej, rozgrywającej się w trudnych czasach schyłku II Wojny Światowej. W wydarzeniu wzięli udział – reżyser Maciej Sobieszczański oraz gwiazdy jego produkcji: Jakub Gierszał, Zosia Wichłacz, Danuta Stenka i Julian Świeżewski. Obok nich na widowni zasiedli goście specjalni, m.in.: Roma Gąsiorowska, Małgorzata Gąsiorowska, Paulina Koziejowska, Sebastian „Stanki” Stankiewicz i Marcin Bosak. 

To opowieść  o miłości i rywalizacji”.

Chcemy oddać tę historię najlepiej, jak możemy”.

Najważniejsze, to być w tym obecnym całym sobą i iść razem z bohaterem przez te zdarzenia” – Jakub Gierszał.

Już jutro na ekrany polskich kin wejdzie „Zgoda” – poruszająca historia miłosna, rozgrywająca się w trudnych czasach schyłku II Wojny Światowej. W jednej z głównych ról w filmie zobaczymy Jakuba Gierszała, zdobywcę nagrody „Shooting Star” dla „najbardziej obiecującego, młodego aktora europejskiego”. W „Zgodzie” wcielił się on w Erwina – Niemca skrycie zakochanego w uwięzionej w obozie pracy Annie. Szerzej o swojej roli, towarzyszącym jej wyzwaniom i nieznanej części polskiej historii, Jakub Gierszał opowiedział w zamieszczonym poniżej wywiadzie. Zachęcamy do lektury.

Jaką odkryłeś tutaj opowieść w kontekście historycznym?

Odkryłem część historii, która była mi dotąd nieznana. Takie fakty, jak obóz w Świętochłowicach to nie jest wiedza popularna, na którą kładą nacisk nauczyciele na lekcjach historii. Przynajmniej ja sobie tego tematu z czasów liceum nie przypominam, ale prawda jest też taka, że nie byłem w liceum bardzo pilnym uczniem… W sensie światopoglądowym uważam, że poruszanie takich tematów w literaturze czy kinie to bardzo istotna rzecz, ponieważ pomaga otwierać dialog. Nie tylko wewnątrz własnego społeczeństwa. Poprzez dialog jesteśmy w stanie konfrontować się z faktami. Zyskujemy tym samym świadomość, a co za tym idzie, jesteśmy w stanie przepracować emocje z nią związane. Wydaje mi się, że takie procesy są niezbędne do kształtowania tożsamości społeczeństwa.

A czysto ludzkim?

Oprócz tematyki, która jest oczywiście ważna, skupiam się przede wszystkim na bohaterach danej opowieści. W tej historii chodzi o młodych ludzi, którzy w bardzo przykrych okolicznościach, za wszelką cenę podążają za swoimi uczuciami. Jest to historia trójki bohaterów, dziewczyny oraz dwójki chłopaków. To opowieść  o ich miłości i rywalizacji. Było to dla mnie bardzo ważne w trakcie zdjęć, żeby pamiętać właśnie o tym. Czyli o sprawach najważniejszych i podstawowych. Tłumaczyłem sobie, nie wiem czy słusznie czy nie, że to co się wydarza w sferze uczuciowej jest tym, co nas definiuje jako ludzi, a być może i tym, co pozwala przeżyć tak straszne okoliczności, jakimi był obóz Zgoda. Ale tak naprawdę, to nie wiem nic o takich rzeczach, bo żyję w warunkach o wiele lepszych i godniejszych.

To rola, w której więcej jesteś niż kreujesz swoją postać. Grasz spojrzeniem, ciałem.  Jaki był to dla Ciebie czas na planie?

Co mnie bardzo pociągnęło w pomyśle Maćka Sobieszczańskiego, to sposób narracji, na jaki się zdecydował. Pokazywanie scen w długich, nieprzerwanych ujęciach tak, żeby widz mógł poczuć czy utożsamić się z atmosferą panującą w filmie. Wydawało mi się, że wszelkie „pokazywanie" gry aktorskiej czy swojego pomysłu na scenę, zarówno w sekwencjach wymagających fizyczności, jak i w dialogu, będzie nieprawdziwe i niepasujące do charakteru filmu. Szedłem więc tropem, że najważniejsze to być w tym obecnym całym sobą i iść razem z bohaterem przez te zdarzenia. Wydawało mi się, że tylko w ten sposób mogę jakkolwiek zbliżyć się do (jakiejś) prawdy. Tak naprawdę, jak już mówiłem wcześniej, osobiście przecież nie rozumiem i nie wiem nic o tak okropnych życiowych okolicznościach.

Miałeś trochę swobody w stworzeniu swojego bohatera?

Maciek od początku dał nam – aktorom mocne poczucie, iż jest przekonany o tym, że jesteśmy odpowiednimi ludźmi w odpowiednim miejscu. W jego wyobrażeniu spełnialiśmy kryteria do wypełnienia tej opowieści. To mi bardzo pomogło w pracy na planie, gdyż pomimo bardzo dużej swobody, jaką Maciek nam dał, uruchomił w nas coś w rodzaju poczucia odpowiedzialności za tę opowieść. Dał nam dokumenty o obozie w Świętochłowicach, pokazywał relacje ludzi i filmy dokumentalne, których nie jest zbyt wiele. To się złożyło na nasze – mówię tu w imieniu trójki bohaterów – poczucie, że chcemy oddać tę historię najlepiej, jak możemy. Dlatego też, że jest o czym opowiadać i trzeba o takich wydarzeniach mówić.

Udało Ci się poznać ludzi, którzy przeżyli tego typu obozy?

Niestety osobiście nie poznałem nikogo. Tak jak wspomniałem, czytaliśmy oryginalne dokumenty ze Świętochłowic, oglądaliśmy filmy i czytaliśmy relacje świadków, którzy byli w obozie uwięzieni. Z tego, co wiem to dopiero od kilku lat istnieje pomnik na miejscu dawnego obozu Zgoda, gdzie teraz znajdują się ogródki działkowe.

 

Jakub Gierszał urodził się w 1988 roku w Krakowie. Studiował w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. W 2012 roku został uhonorowany nagrodą „Shooting Star” dla „najbardziej obiecującego, młodego aktora europejskiego”, wręczaną na Międzynarodowym Festiwalu w Berlinie. Jedno z najgorętszych nazwisk młodego pokolenia aktorów. Na dużym ekranie zadebiutował w 2009 roku u Jacka Borcucha we „Wszystko, co kocham”. Kolejnym tytułem u progu kariery był „Milion dolarów” Janusza Kondratiuka. Jednak ciężar głównej roli Jakub Gierszał wziął na siebie dopiero w głośnej „Sali samobójców” Jana Komasy z 2011 roku. Za swoją pełną wyrazu, ale też subtelności kreację został wyróżniony na Festiwalu Polskich Filmów „Ekran” w Toronto – Nagrodą za najlepszą rolę męską. Film twórcy „Miasta 44” przyniósł mu także Nagrodę Publiczności w ramach Nagrody im. Zbigniewa Cybulskiego. Zaraz potem, znów w głównej roli, pojawił się w sensacyjnym obrazie w reżyserii Piotra Mularuka pt. „Yuma” (2012). Z kolei Jacek Borcuch powierzył mu, tym razem już pierwszoplanową rolę w swoich „Nieulotnych” z 2013 roku. Dwa lata później aktor wystąpił w jednej z najbardziej kontrowersyjnych rodzimych superprodukcji, czyli wystawnej i skrajnie ocenianej „Hiszpance” Łukasza Barczyka. W tym samym roku zagrał u Agnieszki Smoczyńskiej w odnoszących spektakularne sukcesy, głównie za granicą, „Córkach Dancingu”. Do współpracy zaprosiła Gierszała również Agnieszka Holland, powierzając mu rolę w swoim „Pokocie” z 2017 roku. Obecnie, jest gwiazdą „Zgody” Macieja Sobieszczańskiego.

 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.