III Dzień Festiwalu Conrada: nadzieja w niespokojnym świecie

2017-11-01 14:55

Hasłem tegorocznej edycji festiwalu jest „niepokój”. Nie oznacza to jednak, że chcemy festiwalową publiczność przestraszyć. W tytułowej emocji postaramy się odnaleźć też pozytywne strony” – w pierwszym dniu festiwalu zapewniał jego dyrektor programowy, Grzegorz Jankowicz. Po lęku i gniewie przyszedł więc czas na nadzieję. To ona była motywem przewodnim trzeciego dnia Festiwalu Conrada.

Gdzie szukać nadziei, kiedy we własnym kraju nie można już swobodnie mówić, pisać, a nawet myśleć? Monem Mahjoub, libijski pisarz i językoznawca znalazł ją w… Krakowie. Szykanowany przez Bractwo Muzułmańskie twórca dziś jest stypendystą programu ICORN (International Cities of Refuge Network), pomagającego prześladowanym literatom. W ramach projektu otrzymał miejsce do pracy twórczej oraz wsparcie finansowe. „Czuję się jak w domu, jestem bezpieczny, odżywam” – mówił podczas wczorajszego spotkania z festiwalową publicznością.

Prześladowania doświadczył też Stanisław Lem, który w 1941 roku ocalał z pogromów lwowskich. Ten wątek życiorysu pisarza przez lata był zapomniany, a na światło dzienne wydobyli go dopiero badacze: Agnieszka Gajewska i Wojciech Orliński. I nie chodziło tu tylko o biograficzną dociekliwość, ale o lepsze zrozumienie twórczości Lema. „Pamięć o traumie holocaustu znajduje odzwierciedlenie w jego książkach. Pojawia się w powracających opisach koszmarów, martwych dzieci, pozostawania w ukryciu” – tłumaczyła Gajewska. –  „Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, lektura tych fragmentów robi piorunujące wrażenie”.

W programie festiwalu jak co roku znalazło się miejsce nie tylko dla pisarzy znanych i cenionych, ale też dla tych, którzy dopiero zaczynają literacką karierę. „Trudno wyobrazić sobie lepszy dzień na spotkanie z pisarzami nominowanymi do Nagrody Conrada niż ten, któremu patronuje nadzieja” – mówił wczoraj dyrektor Jankowicz. W tym roku szansę na zdobycie wyróżnienia za najlepszy debiut literacki mają: Katarzyny Boni, autorka książki „Ganbare! Warsztaty umierania”, Anna Cieplak („Ma być czysto”), Natalia Fiedorczuk („Jak pokochać centra handlowe”), Maciej Sieńczyk („Wśród przyjaciół”) oraz Grzegorz Uzdański („Wakacje”). Podczas wczorajszego spotkania z czytelnikami wyjaśniali, że choć opisywane przez nich tematy są różne, za ich podjęciem stały podobne motywacje, takie jak: próba analizy najbliższego świata i własnego wnętrza czy chęć zmierzenia się ze stereotypami. Laureata nagrody wybiorą internauci (głosować można przez festiwalową stronę), a poznamy go w niedzielę, podczas uroczystej gali w Centrum Kongresowym ICE Kraków.

Z własnych, intymnych przeżyć, czerpie też Agneta Pleijel. Ta jedna z najpopularniejszych szwedzkich pisarek z czytelnikami spotkała się kilka dni po premierze drugiej części swojej autobiograficznej opowieści. W „zapachu mężczyzny” Pleijel pisze o młodzieńczych latach, ścieraniu się z tradycyjną obyczajowością, rolami płciowymi, relacjami rodzinnymi, odkrywaną literaturą i – chyba przede wszystkim – miłością. „To książka nie tylko o Szwecji i Szwedach, ale przede wszystkim o poszukiwaniu kogoś, kto byłby w stanie w pełni mnie zrozumieć” – tłumaczy.

Festiwal Conrada od początku stawia sobie za cel nie tylko prezentację literatury, ale też zwracanie uwagi na zjawiska  niedostrzegane czy ignorowane. W tej edycji jedną z dyskusji poświęcono głuchym i ich literackim doświadczeniom. „Mimo, że posługiwania się językiem uczą się z większym trudem niż ich rówieśnicy, głusi dużo czytają i chętnie tworzą literaturę” – mówiła Agnieszka Laskowska – Klimczewska, lingwistka i tłumaczka języka migowego. – „W swoich utworach piszą o życiu głuchych, o relacjach ze słyszącymi, często też skłaniają się ku fantastyce, tworząc utopie, w których język migowy jest powszechnie rozumiany” – opowiadała Tonya Stremlau, wykładowczyni Uniwersytetu Gallaudeta – jedynej na świecie uczelni, na której językiem wykładowym jest język migowy. Szkoda tylko, że te dwa literackie światy nadal rozdziela mur, a przekłady z języka migowego na mówiony wciąż należą do rzadkości.

Dzień zakończył wykład Marca Crépona „Czy nadzieją jest możliwa w świecie nienawiści”. „Chociaż politycy posługują się nienawiścią do osiągnięcia realnych celów, ona sama nie jest racjonalna, nie ma uzasadnienia” – tłumaczył francuski filozof. – „Jej narzędziem jest przemoc, a esencją wola zniszczenia. Jednak na postawione w tytule pytanie Crépon odpowiedział twierdząco. – Błędne koło nienawiści można przełamać, a tego jak to zrobić, możemy uczyć się od postaci takich jak Gandhi, Luter King czy Mandela” – mówił.

Jak codziennie, festiwalowe wydarzenia odbywały się również poza Pałacem Czeczotka. W księgarni De Revolutionius rozmawiano o self – publishingu, a przedstawiciele europejskich redakcji (Valerie Miles,  “Granta", Catharine Morris, "Times Literary Supplement" oraz Giles Tremlett, "The Guardian") w rozmowie z prof. Michałem Pawłem Markowskim opowiadali o swojej codziennej pracy i o kondycji krytyki literackiej.  Z kolei w Cafe Szafe Maciej Piotr Prus opowiadał o swojej nowej powieści „Przyducha”.

foto: Wojciech Wandzel, www.wandzelphoto.com 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.