V Dzień Festiwalu Conrada” Ciemna strona kultury

2017-11-05 10:52

Utrata sensu życia, dyskryminacja, wykluczenie – lubimy myśleć, że te problemy nigdy nie będą nas dotyczyć. W dniu, którego tematem przewodnim było „upokorzenie”, festiwalowi goście przekonywali, jak błędne jest to przekonanie.

Proces, wyrok, przejście przez więzienną bramę i koniec problemu. Do takiego myślenia o osadzonych jesteśmy przyzwyczajeni. Mało kto zastanawia się, co się dzieje za murami zakładów karnych, a jeszcze mniej osób myśli o tym co się stanie, kiedy więźniowie wyjdą na wolność” – mówił wczoraj Wojciech Brzoska, poeta i muzyk, który od lat zajmuje się propagowaniem kultury w zakładach penitencjarnych organizując m.in. konkurs poetycki im. Jeana Geneta. Wraz z pozostałymi uczestnikami debaty „Lektura za kratkami” krok po roku rozprawiał się z mitami na temat osadzonych i kultury. Wbrew stereotypom wielu z nich jest zainteresowanych sztuką (czytelnictwo w tej grupie utrzymuje się na poziomie 80 proc.), a więzienia wcale nie są artystyczną pustynią: powstają w nich murale, wiersze, gazety, książki. „Oddziaływanie na społeczeństwo, a przecież osadzeni są częścią społeczeństwa, to obowiązek sztuki” – mówiła Maria Dąbrowska - Majewska, szefowa Fundacji Zmiana, która zajmuje się m.in. wysyłaniem książek do więziennych bibliotek.

Oczy odwracamy chętnie nie tylko od współczesnych problemów. „Zwykle, gdy myślimy o totalitaryzmach XX wieku wymieniamy nazizm i socjalizm, rzadko pamiętając o europejskim kolonializmie” – mówił wczoraj pisarz i dziennikarz Adam Hochschild. W swoim wykładzie Conrad Lecture mówił że choć to zadziwiające, Conrad jako jeden z nielicznych dziewiętnastowiecznych pisarzy podjął wątek europejskiego imperializmu. „To tak, jakby w XX wieku żaden niemiecki autor nie napisał o holocauście” – tłumaczył. Myślę, że gdyby żył w naszych czasach, byłby jednym z tych, którzy apelują o przyjęcie braci uciekinierów. 

Wydaje się, że tragicznym, ale ostatecznym sposobem ucieczki od upokorzenia jest odebranie sobie życia. „To jeden z najbardziej niepokojących, a zarazem fascynujących aktów, do jakich zdolny jest człowiek” – mówił prowadzący spotkanie „Anatomia Samobójstwa” Arkadiusz Żychliński. Jego goście: Lukas Bärfuss, który samobójczej śmierci brata poświecił prozatorską opowieść i Anna Kim – reporterka opisująca samobójstwa na Grenlandii, zastanawiali się nad tym, jakie czynniki muszą wystąpić, żeby człowiek zdecydował się na odebranie sobie życia. „Funkcjonując w kulturze chrześcijańskiej, w której życie jest tylko etapem, przez wieki na pytanie: być albo nie być, odpowiadaliśmy „być”, innej możliwości po prostu nie było” – tłumaczył. Dziś, kiedy religia nie odgrywa już tak znaczącej roli, wielu stawia pytanie: być, ale po co?  A postawienie takiego pytania, nie uznawanie życia za stan naturalny, jest początkiem równi pochyłej.

Czyżby więc ta ciemna, zdolna do upokorzeń, sprawiania bólu i samozagłady natura była ciemną stroną naszej kultury? Na to pytanie odpowiedzi szukali Sacha Batthyany, Monika Muskała, autorzy książek o mordzie na żydowskich robotnikach przymusowych, którego dokonano w 1945 roku w austriackim Rechnitz. „Czasem, gdy patrzę na dzisiejszy świat myślę, że tragedia Rechnitz dokonuje się każdego dnia” – mówił Batthany. Dyskusji towarzyszył odczyt tekstu, przygotowanego przez Elfriede Jelinek.

Odskocznią od ciemnej strony kultury, była wczoraj rozmowa z Willemijn Lamp, współtwórczynią odbywającego się w Amsterdamie festiwalu Read My World, prezentującego literaturę z różnych zakątków świata. Formuła wymyślona przez Lamp jest nietypowa: festiwalowy zespół liczy zaledwie trzy osoby, a do tworzenia każdej edycji zapraszani są kuratorzy z krajów, którym poświęcona jest aktualna odsłona imprezy. „To pozwala na stworzenie nie tyle sieci kontaktów, co literackiej wspólnoty” – tłumaczyła.

Dyskusje, jak codziennie, trwały też poza Pałacem Czeczotki. W kawiarni De Revolutionibus Marcin Wilk i Konrad Kutt zastanawiali się, co ekologia ma wspólnego z czytelnictwem, a Klementyna Suchanow opowiadała o swojej pracy nad monumentalną biografią Witolda Gombrowicza.

Otwarto również wystawę, Dawno, dawno temu… Biblia według Serge’a Blocha, która zamieniła Pawilon Wyspiańskiego w Wieżę Babel. Ekspozycja składa się z dziewięciu instalacji artystycznych można zobaczyć m.in. stworzenie świata w 3D czy pięćdziesięciometrowy mural. A to tylko jedna z festiwalowych ekspozycji: w Domu Norymberskim możemy oglądać plastyczną twórczość Günter Grassa, w Księgarni Bona okładki obchodzącego właśnie 10 lat czasopisma „Ryms”, a w Pałacu Czeczotki interaktywną instalację Dark Matters.

Dzień zamknął koncert duetu Brzoska/Marciniak oraz pokaz filmu „Nie jestem twoim murzynem”.

fot. Wojciech Wandzel, www.wandzelphoto.com / fot. Wojciech Rojek



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.