Pedro Almodóvar z honorowym  Złotym Lwem za całokształt twórczości. „Ból i blask” w kinach

2019-09-01 12:24

3 dni temu odbyła się ceremonia przyznania Pedro Almodóvarowi Złotego Lwa za całokształt twórczości na 76. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji. Najstarszy festiwal na świecie jest jednocześnie istotnym miejscem w karierze hiszpańskiego mistrza. To właśnie na Lido rozpoczął swoją międzynarodową karierę, gdy w 1983 roku pokazywał film „Pośród ciemności”. Z kolei „Kobiety na skraju załamania nerwowego” z 1988 roku otrzymały nagrodę za scenariusz. 

Podczas ceremonii przyznania Złotego Lwa szef weneckiego festiwalu Alberto Barbera powiedział: Almodóvar jest nie tylko najlepszym i najbardziej wpływowym hiszpańskim reżyserem od czasów Buñuela. Jest twórcą, który pokazał nam prowokacyjną twarz Hiszpanii wyzwolonej spod reżimu generała Franco. Humor, pożądanie, poszukiwanie własnej tożsamości i wizualny przepych – to jego znaki rozpoznawcze. Almodóvar dzięki swojej empatii kreśli najciekawsze kobiece portrety we współczesnym kinie. To dzięki nim wybrzmiewają siła, emocje i autentyczność jego filmów.

Almodóvar odbierając nagrodę mówił ze łzami w oczach: Wenecja była moim „pierwszym razem”. Pierwszym międzynarodowym sukcesem, pierwszym wyjazdem poza Hiszpanię. Będę mu (festiwalowi) zawsze wdzięczny. We Włoszech czuję się jak w domu. Mamy tożsame poczucie humoru i wady. Nasza kultura i języki są podobne. A co najważniejsze, wszyscy kochamy kino artystyczne, autorskie. Stojąc na tej scenie, naprawdę jestem w domu. To niesamowite, że dzięki tej nagrodzie stałem się częścią grupy, do której należą Buñuel, Antonioni, Kieślowski czy Dreyer. Na tym Olimpie pełnym lwów dziękuję z całego serca. Za całą moją karierę. Muszę również podziękować włoskiemu kinu i muzyce. Moje dzieciństwo i młodość są nimi przesiąknięte i spośród wszystkich rodzajów kina, które na mnie wpłynęły, najbardziej wyróżniam włoski neorealizm. 

Almodóvar odniósł się również do swojego dzieciństwa i najnowszego filmu „Ból i blask”: Kiedy miałem kilka lat postanowiłem, że sensem mojego życia będzie opowiadanie historii. Kino zawsze było moim życiem. I nie wyobrażam sobie tego życia bez tworzenia filmów. W „Bólu i blasku” to właśnie ta potrzeba jest najważniejsza. Moje kino narodziło się w wyjątkowym momencie historii – narodzinach demokracji po latach dyktatury Franco. Moje kino to owoc tej demokracji i dowód na to, że była – i jest – prawdziwa. Dlatego właśnie to potężne zwierzę, które trzymam w dłoni dedykuję moim rodakom i Hiszpanii oraz wszystkim aktorkom i aktorom, członkom mojej ekipy filmowej. Mamy skromny przemysł filmowy, ale pełen ludzi o ogromnym talencie. Miałem szczęście pracować z wieloma z nich. W pierwszej kolejności chciałbym podziękować Augustinowi Almodóvarowi – mojemu producentowi i aniołowi stróżowi. Oczywiście muszę też wymienić Penelopę, Marisę, Julietę, Antonio, Alberto i wszystkich twórców, którzy zostawili ślady w moich filmach. Nigdy nie zamierzałem zmieniać świata, starałem się go tylko opowiedzieć. Ten mały świat, w którym żyłem i zawsze mogłem to robić, pełen wolności, niezależności i niewinności. (…) Nigdy nie będę już sam, ten lew będzie mi zawsze towarzyszyć. Dziękuję za tę wspaniałą nagrodę. 

OPIS FILMU

„Ból i blask” to arcydzieło (Gazeta Wyborcza), najlepszy i zarazem najbardziej osobisty film hiszpańskiego mistrza od lat (The Hollywood Reporter), najpiękniejsza celebracja miłości (The Playlist). Doskonałe recenzje, łzy wzruszenia i 10-minutowa owacja po seansie – to tylko kilka reakcji na najnowszy film jednego z najwybitniejszych reżyserów światowego kina, Pedro Almodóvara. Twórca „Wszystko o mojej matce” i „Porozmawiaj z nią” opowiada o roli przypadku w naszym życiu, o sile pierwszych fascynacji oraz o tym, co po latach zostaje z relacji – zwłaszcza miłosnych – z ważnymi dla nas ludźmi. „Ból i blask” to również ponowne spotkanie hiszpańskiego reżysera ze swoją wieloletnią filmową muzą, Penélope Cruz, oraz – przede wszystkim – z Antonio Banderasem, którego za tę rolę uhonorowano nagrodą dla najlepszego aktora na 72. Festiwalu w Cannes. 

Głównym bohaterem filmu jest Salvador Mallo (Banderas), kultowy hiszpański reżyser, który stroni od mediów i usilnie strzeże swojej prywatności. Mężczyzna odnajduje po latach osoby, które wywarły największy wpływ na jego życie, oraz przeżywa na nowo najważniejsze momenty ze swojej przeszłości. Wraca do dzieciństwa, gdy wraz z rodzicami w poszukiwaniu dobrobytu przenieśli się do małego miasteczka. Przywołuje obrazy swojej pierwszej namiętności, pierwszej wielkiej miłości i bólu rozstania. Wspomina spotkanie z kinem, które na lata stało się sensem jego życia. Powracając do najintensywniejszych doświadczeń minionych lat, Salvador odnajduje siłę, by zmierzyć się z teraźniejszością. Czy uda mu się zamknąć niedokończone sprawy z przeszłości, które burzą jego poukładaną codzienność? 

„Ból i blask” to najbardziej osobisty spośród wszystkich filmów Almodóvara, a jednocześnie, jak podkreśla światowa krytyka, najlepszy film w jego karierze. Pełne emocji dzieło na miarę „Osiem i pół” Felliniego, w którym hiszpański reżyser po raz kolejny zachwyca swoją niepowtarzalną wrażliwością wizualną i w kapitalny sposób łączy wielką czułość z poczuciem humoru. 

Ból i blask”
w kinach od 30 sierpnia



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.