Miejsce na Twoją reklamę !


Wszystko kręci się wokół seksu. Z wyjątkiem seksu. Seks kręci się wokół władzy

2020-04-15 22:25

Trzy faworyty Stanisława Augusta, króla Polski i zabawy, bezpardonowo rywalizują o serce kochanka oraz wpływy w państwie. Która z nich okaże się najsprytniejsza? Niebezpiecznie inteligentna Elisabeth Lubomirska, młodziutka Izabela Czartoryska czy najbardziej czuła Magdalena Sapieha? W Warszawie szepcze się o nich złośliwie, lecz z podziwem: te kobiety mogą wszystko, ale z nimi też można zrobić wszystko…

Śmiała obyczajowo, zmysłowa, trzymająca w napięciu powieść. Manuela Gretkowska, używając efektownego historycznego kostiumu, odsłania prawdziwy mechanizm rządzący nie tylko polską polityką.

Bo stroje i dekoracje się zmieniają, ale zawsze chodzi o seks i władzę.

Manuela Gretkowska – jedna z najbardziej wyrazistych polskich pisarek, autorka ponad 20 książek, w tym bestsellerów takich jak Polka, Trans czy Poetka i książę; scenarzystka filmowa, działaczka społeczna. Za bezkompromisową publicystykę nie lubią jej politycy, była też cenzurowana.

Informacje

AUTORKA: Manuela Gretkowska

TYTUŁ: Faworyty

WYDAWNICTWO: Znak Literanova

OPRAWA: twarda

PREMIERA: 20 maja 2020

Fragment książki

Dworzanie przymilnie nazywali Sapiehę, Lubomirską, Czartoryską „sułtankami”, żadnej nie wyróżniając. Wszystkie księżne, ale się kurwią – mówiono na mieście. (…) Pod zamkiem stała kareta wysłana przez króla po jego sułtanki.

Dwie już czekały. Księżne Czartoryska i Lubomirska, przypudrowane, na wszelki wypadek wszędzie, gdyby król chciał zażyć miłości francuskiej. Puder fiołkowy, z Tuluzy. Pantalony zawiązywano sznurkami. Na nich stelaż sukni, też wiązany po bokach, żeby z przodu było królowi wygodniej, albo od tyłu. Damski świat zawieszony na tasiemkach i sznurkach poruszanych przez mężczyzn.

W karecie, mimo przedwczesnego październikowego śniegu, było za ciepło i duszno. Zapach oleistych perfum, intymnego talku trzech młodych kobiet wydobywał się spod ich dekoltów i spódnic. Kareta kulała na śniegowym błocie Warszawy.

Izabela Czartoryska wsiadła pierwsza, zabrana spod jej Błękitnego Pałacu. Elisabeth Lubomirska, wychodząc ze swojego przy Krakowskim Przedmieściu, popijała jeszcze czekoladę z filiżanki. Biały, kruchy jak opłatek hostii porcelanowy spodeczek brzęczał na wybojach.

Tylko Lubomirska domyślała się, dokąd król je wysyła. Pojadą do Łazienek. Zobaczą park o zmierzchu i nagle rozbłysną lampiony. Zagrają muzykanci przywiązani wysoko wśród drzew. One, niby trzy gracje, przejdą szpalerem sonat, treli fletów do puzderka sali, gdzie przy okrągłym stole będzie czekać kolacja i niespodzianki – Elisabeth znała pomysły kuzyna.

Wychowali się razem, razem najlepiej się bawili. Ona od tego czasu zmądrzała, on został królem. Co tym razem wymyślił? Może triumwirat idiotek? Wystrojone, w blasku biżuterii. Mają wrócić pogodzone, wdzięczne, a jedna drugiej zaraz wydziobie diament, z ucha albo z palca. Zagryzą się w klatce karety.

Lubomirska nie przywitała się z Czartoryską. Zakręt, wyboje w drodze i chluśnie słodkim błotem. Po to wzięła filiżankę. Wyceluje tłustym jadem tam, gdzie najbardziej widać, w biały jedwab koszuli nad gorsetem rywalki. Robiła już Czartoryskiej gorsze rzeczy. Wycinała jej włosy. „I tak źle się trzymają”. Stała nad nią z obrzępolonym blond pasmem. „A jak powiesz komuś, to całą ostrzygę, nie becz, głupia baranico, bee, bee” – przedrzeźniała trzyletnią Izabelę, łkającą na końcu korytarza ciemnego drewnianego dworu ich ciotki Poniatowskiej. Do niej do Kocka zjeżdżała rodzina świętować Wielkanoc.

W tym domu urodził się król. Antoś – tak najbliżsi nazywali Stasia. Obie kuzynki kochały go od zawsze. Zjawił się na świecie przed nimi i czekał: cztery lata na pierwszą, czternaście na drugą. Tak im mówił, gdy były małe. Portret Antosinka wisiał w salonie. Narysowane oczy chłopca przyglądały się smutno obu dziewczynkom. Starszej z nożycami i młodszej z raną na głowie. Zakrywała ją sobie czepeczkiem.

Ziarna czasu kiełkują w piwnicach wieczności. Za kilkanaście lat kuzynki nadal będą walczyć o względy Antosia, raniąc się i bawiąc. Zmienią nazwiska: młodsza Izabela Flemming zostanie po mężu Czartoryską, wychodząc za brata swojej dręczycielki. Elisabeth będzie po mężu Lubomirską.

Ich ukochany, śliczny jak z obrazka Antoś Poniatowski zmieni po koronacji drugie imię na dostojnego Augusta. Stanisław August Poniatowski, król Polski, nie może ożenić się z kuzynką. Lubomirska i Czartoryska nie mają szans. Na miłość być może, na koronę nigdy. Dlatego Magdalena Sapieha jest najbliżej tronu.

Ale jej zależy tylko na Stasiu i byciu oficjalną metresą. „Materacą królewską” – Lubomirska naśladowała afektowany sposób mówienia Magdaleny, zabawiając salonowe towarzystwo.

W słownych gierkach była najlepsza. Uczennica swojej sfrancuziałej babki Izabeli Elżbiety Czartoryskiej, do której każdego dnia w Warszawie odsyłano ją, Antosia i małą Izabelę na lekcje cywilizacji. Jak prowadzić konwersację, fechtować ripostą francuskich słówek zamiast prostacko obrażać, prychać albo milczeć. Chyba że jesteś znieważonym mężczyzną, wtedy pojedynek. Kobiecie wypada szczypać celnym dowcipem.

Magdalena Sapieha tego nie umiała. Miała za to libertyński, sprowadzony z Paryża bezwstyd. Pozowała Bacciarellemu do Czytającej Marii Magdaleny. Oczywiście świętej, tylko kto by ten obraz pobłogosławił? Woda święcona wyparowałaby z niego, sycząc… 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.