7 Dni w Hawanie: obraz dwumilionowego, fascynującego miasta

2013-04-22 11:53

Film producentów nagrodzonego Oscarem dzieła Stevena Soderbergha „Traffic”, rozgrywający się w ciągu tygodnia w stolicy Kuby. Pełen energii, nowoczesny i eklektyczny portret miasta, widzianego oczami mieszkańców i zachwyconych przyjezdnych, których losy przewijają się w kilku barwnych epizodach. Każdy dzień stanowi segment reżyserowany przez innego twórcę. Wśród nich są Julio Medem („Krowy”, „Lucia i seks”), Laurent Cantet (nagrodzona Złotą Palmą „Klasa”), debiutujący za kamerą Benicio del Toro, Gaspar Noé („Nieodwracalne”, „Wkraczając w pustkę”), Pablo Trapero („Lwica”) i Elia Suleiman („Czas, który pozostał”, „Boska interwencja”). Scenariusz „7 Dni w Havanie” jest dziełem kubańskiego powieściopisarza Leonardo Padury Fuentesa.

„7 dni w Hawanie” to obraz dwumilionowego, fascynującego miasta. Co tak naprawdę wiemy o tym niezwykłym miejscu? Położona nad Zatoką Meksykańską stolica Kuby to największe miasto na wyspie i port na Karaibach. Życie tętni niemal w każdym zakątku. Biorący udział w projekcie twórcy patrzą na nie z siedmiu różnych perspektyw. Każdej z nich odpowiada rozdział stworzony przez innego reżysera spośród największych osobistości współczesnego kina. Za kamerą stanęli tak znani i cenieni twórcy, jak Benicio del Toro (laureat Oscara za główną rolę męską w filmie „Traffic”), Pablo Trapero (nominowany do Złotej Palmy za film „Lwica”), Julio Medem (hiszpański mistrz nominowany do Złotego Lwa w Wenecji za „Kochanków z Kręgu Polarnego”), Elia Suleiman (nagrodzony w Cannes FIPRESCI za film „Boska interwencja”), stały bywalec festiwalu w Cannes Gaspar Noé, Juan Carlos Tabío (nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na Berlinale) i Laurent Cantet (laureat Złotej Palmy w Cannes za „Klasę”). Każdy z reżyserów przefiltrował spojrzenie na Hawanę przez swoje pochodzenie, wrażliwość i artystyczny styl, łapiąc te cechy miasta, które właśnie dla niego wydają się wyjątkowe.

Każda nowela w inny sposób pokazuje jeden dzień z życia stolicy. Bohaterów tych opowieści kamera przyłapuje w niezwykłych momentach, kiedy stają na styku codziennej przeciętności i nadzwyczajności. „7 dni w Hawanie” próbuje oddać duszę miasta oraz różnorodność otoczenia, atmosfery, pokoleń i kultur. Chociaż każda z opowieści rządzi się osobnym wątkiem fabularnym, reżyserzy zgodzili się znaleźć dla nich punkt wspólny, dzięki czemu historia jako całość jest niezwykle spójna. Niektórzy twórcy zdecydowali się rozegrać poszczególne sceny we wspólnych lokalizacjach charakterystycznych dla miasta, np. w Hotelu Nacional czy Malecon. Inni poupychali w swoich historiach bohaterów z pozostałych filmików, łącząc ich historie i potwierdzając, że w Hawanie wszystkie warstwy społeczne sąsiadują ze sobą i płynnie się mieszają. 

PONIEDZIAŁEK: YUMA

Reżyseria:                  Benicio Del Toro („Traffic”, “21 gramów”, “Sin City”)

Występuje:                 Josh Hutcherson („Igrzyska śmierci”, „Wszystko w porządku”)

STRESZCZENIE

Nagrodzony Oscarem Benicio Del Toro głównym bohaterem swojego filmu uczynił amerykańskiego turystę - Teddy'ego Atkinsa (Josh Hutcherson), który odwiedza Hawanę pierwszy raz w życiu. Angelito jest natomiast kubańskim taksówkarzem w średnim wieku. Wynajęty przez Teddy'ego kubański taksówkarz Angelito zaoferuje mu niezwykle interesującą podróż po mieście. Wycieczkę  można określić w każdy sposób poza tradycyjnym.

REŻYSER O FILMIE

Film kreśli obraz nocnego życia Hawany. Teddy odkryje, że szok, jaki przeżył oglądając rozwalające się rudery i ślamazarność stolicy, to tylko pozory jej wewnętrznego niezwykle bogatego życia, któremu trudno nie dać się oczarować. Tej nocy turysta zrozumie, co miał na myśli Graham Green, mówiąc, że Hawana to miasto, w którym wszystko jest możliwe.

Film naświetla trudności związane z wydobyciem prawdziwej esencji Hawany przeplatane zabawnymi refleksjami i uszczypliwościami na temat niedociągnięć miasta. Widz będzie świadkiem metamorfozy Teddy'ego: od nieco poirytowanego do zupełnie owładniętego duchem Kuby.

ŚRODA: PRAGNIENIA CECILII

Reżyseria:                  Julio Médem („Lucia i seks”, „Kochankowie z kręgu polarnego”)

Występuje:                 Daniel Brühl („Bękarty wojny”, „Edukatorzy”, „Good Bye Lenin!”)

STRESZCZENIE

Leonardo chce wynająć Cecilię jako śpiewaczkę i zabrać ją ze sobą do Hiszpanii. Kobieta mieszka ze swoim mężem, profesjonalnym graczem futbolowym, który przechodzi kryzys w życiu zawodowym. Cecilia stanie przed trudnym wyborem: opuścić ukochane miasto i rozwijać nowe uczucie, którym zapałała do Leonarda, albo zostać w Hawanie i wspierać José.

Reżyser o filmie

„Pragnienia Cecilii” to historia trzech postaci – Cecilii, José i Leonardo – zainspirowana powieścią „Cecilia Valdes”. To dramat dylematów. Bohaterowie uwikłani są w trójkąt miłosny, napędzany nie tylko uczuciami, ale też zawodowymi aspiracjami. Cecilia jest utalentowaną śpiewaczką, Leonardo hiszpańskim biznesmenem, a José młodym sportowcem i partnerem Cecylii.

Niektóre ze składników, szczególnie dramaturgiczne napięcie, zostały w pełni zaczerpnięte z powieści. Zależało mi, żeby opowieść zaczęła się od punktu kulminacyjnego w ich relacjach. Dlatego kiedy tylko film zaczyna się, Cecilia jest już w punkcie przełomowym: musi stawić czoła decyzji, która odmieni jej los w znaczący sposób – być może będzie najważniejszą decyzją w jej dotychczasowym życiu. Bohaterka nie jest już w stanie dłużej mierzyć się ze stresem, który towarzyszy temu stanowi zawieszenia.

Miłosny trójkąt jest metaforą, w której José reprezentuje Kubę, ojczyznę Cecilii. Zostając z nim, kobieta wykaże się lojalnością – nie zdradzi kraju. Leonardo metaforycznie staje się szansą na nowe, lepsze życie.

CZWARTEK: Z ŻYCIA CUDZOZIEMCA

Reżyseria:                  Elia Suleiman (“Czas, który pozostał”, “Boska interwencja”)

STRESZCZENIE

Palestyńczyk ES przybywa do Hawany. Oczekiwanie na spotkanie w Ambasadzie Palestyny, próbuje wypełnić, wędrując po mieście.

Reżyser o filmie

Kiedy zaproszono mnie jako reżysera do projektu „7 dni w Hawanie” zacząłem szlochać, że to niewykonalne. „Przecież nie mówię po hiszpańsku” – powiedziałem. Nigdy nie byłem w Hawanie i praktycznie nic nie wiedziałem o Kubie. Paradoksalnie właśnie moja niewiedza wydała się najbardziej przekonująca dla producentów. „To mogłoby być interesujące połączenie” – odpowiedzieli. Zaproszono mnie na kilka dni do Hawany, gdzie miałem podjąć ostateczną decyzję. Spędziłem tam dokładnie cztery doby. Kiedy idąc już na samolot powrotny, przechodziłem przez odprawę uświadomiłem sobie, że postanowiłem odmówić już w chwili, kiedy mijałem bramki przylatując na Kubę. Ćwiczyłem nawet negatywną odpowiedź modulując tembr głosu, zmieniając intonację i szukając wciąż właściwego doboru słów. To było w najbardziej gorącym okresie Wiosny Arabskiej, kiedy rewolucje ogarniały kolejne kraje. „Dlaczego, do diaska, miałbym udać się wtedy na przeciwną stronę globu, gdzie rewolucja jest już w kolejnej fazie zinstytucjonalizowania” – pytałem sam siebie. Gdybym szukał podobnego miejsca, to przecież wystarczyłoby, żebym udał się do Strefy Gazy, rzut kamieniem ode mnie. Jakby tego było mało, Hawana nie wydała mi się ani trochę egzotyczna. Poczułem się w niej raczej wyalienowany. W końcu spotkałem się z producentami, żeby przekazać im moją ostateczną decyzję. Cudownie się przejęzyczyłem: w sposób niemal metafizyczny, z kompletną determinacją, stanowczością i pewnością siebie powiedziałem: „tak”. Reszta jest już historią, która został upamiętniona w tym filmie.

PIĄTEK: RYTUAŁ

Reżyseria:                  Gaspar Noé („Nieodwracalne”, „Wkraczając w pustkę”)

STRESZCZENIE

Po tym jak rodzice dowiadują się, że ich córka ma skłonności homoseksualne, postanawiają poddać ją egzorcyzmom.

Reżyser o filmie

Che, najbardziej uwielbiany spośród moich rodaków... Fidel, jedyny człowiek, któremu udało się pokrzyżować plany CIA przez 50 lat... „Soy Cuba” - film, w którym zdjęcia tak bardzo mnie inspirują...

Ale - bądźmy szczerzy - zrobiłem ten film z powodu mojego przyjaciela, który spędził trochę czasu na Kubie i opowiedział mi, że to tam żyje największy procent spośród najpiękniejszych i najlepiej tańczących dziewczyn na świecie. 

Nienawidzę podróżować. Musiałem czekać latami, żeby znaleźć powód do odwiedzenia tej mitycznej wyspy. Przegapiłem pokaz „Nieodwracalnego” na Hawańskim Festiwalu Filmowym w 2002 roku, więc musiałem poczekać aż siedem lat, do czasu aż przez selekcję festiwalu przechodziło „Wkraczając w pustkę”. W tym samym czasie, producenci zaznajomili mnie z projektem „7 dni w Hawanie”. W rezultacie po trzydniowym imprezowaniu przyjąłem ją. Uświadomiłem sobie, że dzisiejsza Kuba ma niewiele wspólnego z utopią Fidela Castro, która budziła podziw mojego ojca, a imaginacjom na temat wyspy bliżej raczej do afrykańskich czarowników i magii Czarnego Lądu. Półtora roku później wróciłem na Kubę, by nakręcić na wpół improwizowaną opowieść z maksymalnie zredukowaną ekipą - krótki film ze sceną tańca i oczyszczającym rytuałem.

SOBOTA: SŁODKO-GORZKI

Reżyseria:                  Juan Carlos Tabío

STRESZCZENIE

Mirta Gutierrez jest psychologiem. Raz na tydzień pojawia się w telewizyjnym programie, w którym udziela rad na temat samorozwoju. Kobieta poświęca swój wolny czas na pieczenie ciast, co pozwala jej utrzymać dom i wyżywić rodzinę. W pewien szczególny dzień Mirta dostaje ważne zamówienie od specjalnego klienta...

Reżyser o filmie

Słodko-gorzki to oksymoron. Rzeczy są przecież takie, jakie są - wyraźne, podobnie ich przeciwieństwa. Ale to, co zostało wypowiedziane, nie jest równoważne z tym, co zostało zrobione. 

Nie ma nic straszniejszego niż dbanie o własne szczęście. „Słodko-gorzki” opowiada taką trudną historię jednego dnia z życia Mirty i Daniela. Mirta jest psychologiem. Spełnia się w pieczeniu ciast, które następnie sprzedaje z zyskiem. Daniel jest emerytowanym podpułkownikiem (nie wiem, czy został wysłany na emeryturę z powodu problemów z piciem, czy został alkoholikiem po tym, jak przeszedł na emeryturę). Ich spotkanie w „Słodko-gorzki” jest jedną z siedmiu możliwych historii, rozgrywających się na ulicach współczesnej Hawany. A rzeczywistość, jak wszyscy wiemy, jest tylko kolejną wersją fikcji...

NIEDZIELA: FONTANNA

Reżyseria:                  Laurent Cantet (“Klasa”)

STRESZCZENIE

Martha mieszka w starym mieszkaniu na parterze popadającego w ruinę budynku. Na środku jej pokoju stoi okazała, statua Oshun, bóstwa miłości, intymności, piękna, zdrowia i dyplomacji. Kierując się snem, w którym objawiła jej się bogini, Martha decyduje się na zorganizowanie ceremonii ku jej czci. Prosi sąsiadów, by pomogli jej wznieść fontannę na żądanie Oshun.

Reżyser o filmie

Kiedy podczas jednej z podróży do Hawany szukaliśmy lokacji do innego filmu, otworzyliśmy drzwi budynku w Malecon. Przyjęła nas kobieta imieniem Natalia, bardzo sympatyczna i pełna życia sześćdziesięciolatka ubrana w strój robotniczy. Zaprosiła nas do środka swojego mieszkania, w którym tętniło życie. Pięć lub sześć osób było zajętych budową dziwnego rodzaju sadzawki, która miała być skończona za kilka dni. Statua Oshun rządziła początkowo w jej sypialni, ale szybko została zainstalowana na piedestale na środku tego małego basenu, który murarze wykonywali z kafli.

Natalia, kapłanka Santerii, przygotowywała ceremonię, by uczcić 15. rocznicę swojej inicjacji. Wyglądało na to, że wszyscy sąsiedzi zejdą się na tę okazję. Pracowali z taką radością i tak zgodnie, że zachęciło mnie to do sfilmowania wszystkiego, co się tam działo. Wkrótce uświadomiłem sobie, że to, w czym uczestniczyłem, było świetną alegorią kubańskiego społeczeństwa, w którym niby nic nie jest możliwe, ale wszystko i tak zawsze kończy się dobrze dzięki wyobraźni, entuzjazmowi, mądrości i drobiazgowości Kubańczyków. Oni nie pozwolili nam zapomnieć, co oznaczają solidarność i wspólny cel.

Dość szybko udało mi się napisać scenariusz. Podstawowa zmiana wiązała się z ograniczeniem czasu trwania historii (akcja została skrócona do jednego dnia). Natychmiast urozmaiciłem sytuacje, znajdując powód, dla którego moi bohaterowie tak bardzo spieszą się, co wpłynęło korzystnie dla filmu – ożywiło go poprzez sporą dawkę komizmu. Pierwszy raz zabrałem się za gatunek, z którym nie miałem wcześniej do czynienia, czyli za komedię. To była ogromna przyjemność móc spychać poważne sytuacje na skraj farsy. Natychmiast chciałem, żeby „prawdziwa” Natalia zagrała główną rolę. Chociaż spotkałem ją tylko przez chwilę, było to na tyle długo, żeby ujęła mnie kompletnie swoją żywotnością i charyzmą. Kiedy spotkaliśmy się po raz drugi, wahała się może przez 30 sekund, zanim przyjęła moją ofertę, po czym zawołała wszystkich sąsiadów i podzieliła się z nimi tą nowiną. W kilka chwil zebrała wszystkich, którzy akurat byli w domu pod fontanną: murarzy, kobiety i dzieci – to był idealny casting! W bardzo dobrym humorze zrobiliśmy kilka testów polegających na tym, że każdy odgrywał swoją rolę – to znaczy powtarzał to, co robił w prawdziwym życiu, stosując się do moich wskazówek – kompletnie bez strachu przed kamerą, z zaskakującą łatwością i dużą radością. Mogłem kręcić tak, jak chciałem i jak lubię: aktorzy-amatorzy i mnóstwo miejsc do improwizacji.

Film łączy w sobie cechy dokumentu i kina gatunkowego (komedii). Zobaczycie w nim twarze, jakich nie spotkacie w kinie, usłyszycie głosy, jakich nie słyszeliście, bo ci ludzie nie dostają normalnie szansy, żeby wypowiedzieć się głośno.

Koordynator scenariuszy: LEONARDO PADURA

Urodzony w 1955 roku Leonardo Padura jest dziennikarzem, scenarzystą i pisarzem z generacji, która dorastała podczas kubańskiej rewolucji. W swoich powieściach opisuje świat współczesnej Kuby – życie codzienne mieszkańców, ich przyzwyczajenia i zachowania. Książki, dzięki którym stał się sławny to „Gorączka w Hawanie”, „Wichura w Hawanie” czy „Trans w Hawanie”. Padura jest najsławniejszym ze współczesnych kubańskich pisarzy. Jego książki zostały przetłumaczone na wiele języków świata w tym polski.

Wywiad z LEONARDO PADURĄ

Z kim pracowałeś przy scenariuszu do „7 dni w Hawanie”? Jak wybrałeś współpracowników i co zdecydowało o tym wyborze?

Na początku pracowałem z moją żoną, Lucią Lopez Coll. Napisaliśmy wspólnie 11 propozycji, a dwóch innych kubańskich pisarzy kolejne dziesięć. Wybrałem Lucię, bo jest zaznajomiona z kinem, zna się na nim - racowała na planie jako asystentka, a nawet kręciła swoje własne krótkie filmy przez dziesięć lat. Co więcej, kiedy przychodzi czas pracy nad filmem, nie lubię go pożytkować sam. Kiedy myślę o pisaniu powieści, nie mogę sobie nawet wyobrazić, że pracuję nad nią z kimś jeszcze, ale jednocześnie pracy nad filmem nie umiem sobie wyobrazić w pojedynkę. Pośród tych jedenastu propozycji, które wysłaliśmy producentom, cztery zostały zaakceptowane do przekształcenia w film. Poza tym moja praca polegała na złączeniu siedmiu opowieści w jedną spójną fabułę z powracającymi bohaterami, których można znaleźć w wielu nowelach.

Bardzo wyraźnie można odczuć, że historie przygotowywane do „7 dni w Hawanie” zostały napisane pod ekranizację. Jaka twoim zdaniem jest podstawowa cecha takiego tekstu?

To prawda, że te teksty są wyjątkowo podporządkowane filmowi. W tym szczególnym przypadku, to było nawet bardziej skomplikowane, bo musieliśmy je przecież przyciąć do 12-14 stron, żeby dostać 15 minut filmu. Synteza konfliktu bohaterów była najważniejsza. Scenarzysta musiał więc pozbierać wszystko razem: to, czego chce producent, to, czego chce reżyser, i to, co może zostać realnie nakręcone. Takie problemy są zupełnie obce literaturze. Kiedy piszesz na potrzeby kina, jako autor scenariusza pojawiasz się tylko w scenach dialogowych, tylko je można przenieść z papieru na ekran. Ze stylistycznego punktu widzenia, reszta jest nieinteresująca. Wszystko zależy od tematu, a nie od piękna języka.

Możesz w kilku zdaniach powiedzieć nam, o czym jest „7 dni w Hawanie”?

Film traktuje o różnych punktach widzenia Hawany: od środka, z zewnątrz, w zbliżeniu, oddaleniu czy z zaskoczenia dokonanymi odkryciami. Film mierzy się ze stolicą Kuby jako miejscem, które ma wiele twarzy, chociaż przypisuje mu się jedną, gdzie wiele pojedynczych żyć koegzystuje w swoim sąsiedztwie przenikając się ze sobą. Opowiada o mieście, które upada, a jednocześnie odradza się ponownie. Opowiada o moim mieście.

Stereotypem w przedstawianiu miasta w filmach jest tratowanie go jako osobnego bohatera.

W tym wypadku miasto to nie bohater, tylko powtarzający się scenariusz. Odkąd Hawana jest takim specjalnym miejscem, bada się jego potencjał do nakręcania różnego typu opowieści.

Materiały: Kino Świat

 

 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.