Dla Elen: film z doskonałą kreacją Paula Dano

2013-05-21 12:46

Przy każdym nowym projekcie uczę się czegoś, nie tylko o kręceniu filmów, ale również o życiu i o sobie. Zaczęłam pisać „Dla Ellen”, kiedy targały mną niepokój i wątpliwości, czy jestem wystarczająco kochającą i oddaną matką i żoną, a także dobrym filmowcem. Nasza córka właśnie skończyła dwa lata, a my z mężem zmagaliśmy się z realizacją naszych drugich filmów. Zaczęłam wtedy myśleć o moim ojcu, którego widziałam ostatni raz jako pięciolatka. I po raz pierwszy w życiu poczułam potrzebę lepszego zrozumienia go i jego motywów. Kiedy próbowałam wyobrazić sobie powody, dla których człowiek może opuścić rodzinę, w moim umyśle zaczęła powoli kształtować się postać Joby’ego. Byłam ciekawa, jaki wpływ powrót nieobecnego ojca może mieć na niego samego, a także na dziecko, którego nie zna.

Początkowo myślałam o Jobym jako o trzydziestokilkulatku. Wyobraziłam sobie kogoś, kto kompletnie dał ciała na początku swojego dorosłego życia, a teraz patrzy wstecz. Jednak wiek postaci zmienił się, kiedy Paul Dano przeczytał scenariusz i zasugerował, że powinnam powierzyć mu rolę Joby’ego - pierwotnie chciałam go obsadzić w roli adwokata Joby’ego. Tak więc Joby stał się dwudziestokilkulatkiem. Zmiana wieku bohatera otworzyła przed nami nowe możliwości oraz różne warianty zakończenia. A poza tym - wspaniale było mieć w roli głównej aktora tak świetnego jak Paul.

Shaylenę Mandigo grającą Ellen odkryliśmy w szkole podstawowej w Massenie w stanie Nowy Jork, gdzie kręciliśmy film. Odwiedziliśmy tę szkołę i uważnie obserwowaliśmy dzieci bawiące się w sali gimnastycznej. Wybraliśmy kilkanaście uczennic od przedszkola do drugiej klasy. Shay była najmniejszym dzieckiem w klasie, ale była też bardzo skupiona i poważna, co ją wyróżniało spośród reszty uczniów. Po rozmowie z nią poczułam, że ma w sobie dojrzałość potrzebną do zagrania roli Ellen.

Paul i Shay spotkali się po raz pierwszy kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć do ich scen. Z uwagi na skromny budżet, wystarczający jedynie na 18 dni zdjęciowych, mieliśmy bardzo napięty grafik, więc wszyscy pracowaliśmy bardzo intensywnie. Podczas zdjęć temperatura spadła poniżej zera. To były bardzo trudne warunki, zwłaszcza dla Paula, który był ubrany tylko w cienką skórzaną kurtkę. Wiele osób wokół chorowało na grypę, która dopadła też Paula. Miał bardzo wysoką gorączkę, która nie spadała i musieliśmy go zabrać do szpitala na ostry dyżur. Nie byliśmy pewni, czy będziemy w stanie skończyć film. Nie mieliśmy planu B ani dodatkowych pieniędzy i pomyślałam, że może trzeba będzie wszystko zwinąć. Straciliśmy dwa dni, ale na szczęście lekarze postawili Paula na nogi i dzięki sprawnej ekipie udało się ukończyć pracę na planie z wystarczającą ilością materiału, aby zamknąć film.

Mój mąż, Brad, i ja studiowaliśmy w Chicago, w stanie Illinois. W tym czasie wiele podróżowaliśmy, odwiedzając przy okazji licznych krewnych Brada, mieszkających na rolniczych obszarach środkowego zachodu Stanów. Te wycieczki wywarły na mnie głębokie wrażenie. Każde miasto wyglądało, jakby walczyło o przetrwanie. Osadzenie filmu w takim krajobrazie wydało mi się dobrym pomysłem. Akcja „Dla Ellen” rozgrywa się zimą. Surowe piękno rozległych pól uprawnych i pustka małych miasteczek służą za tło emocjonalnej podróży Joby’ego.

Dla Ellen” jest studium postaci człowieka, który zmaga się z konsekwencjami wcześniejszych decyzji, podjętych w życiu. Chociaż Joby jest szczególnym typem osoby, wierzę, że wyzwania, z którymi musi się zmierzyć, są uniwersalne.

Streszczenie

Kiedy Joby, zbuntowany młody rockman, w końcu zgadza się podpisać papiery rozwodowe, odkrywa, że jego już prawie była żona chce go pozbawić prawa do opieki nad ich córką, sześcioletnią Ellen. Skoncentrowany na sobie i nieobecny dotąd w życiu dziewczynki, Joby nagle zdaje sobie sprawę, że nie jest gotowy na to, by ją stracić. Mając nadzieję, że uda mu się wszystko odkręcić, rusza w długą podróż, by zawalczyć o Ellen, poznać ją i zdobyć jej serce…

Skrócony opis filmu

Nie tak miało wyglądać życie Joby’ego Taylora. Przed trzydziestką miał być znanym muzykiem ze świetną płytą na koncie oraz kontraktem na kolejny album w kieszeni, koncertować po świecie ze swoim zespołem rockowym i oddawać się codziennym imprezom, przyjemnościom i sztuce. Tymczasem jego kariera stoi w miejscu, muzyczne ambicje nie znajdują zrozumienia, a życie prywatne to kompletna porażka. Joby właśnie przechodzi przez sprawę rozwodową i odkrywa, że była żona chce mu odebrać prawo do opieki nad ich córką, sześcioletnią Ellen. Zbuntowany, skoncentrowany na sobie rockman z mnóstwem tatuaży, tłustymi włosami, w skórzanej kurtce i z głową w chmurach to niezbyt dobry materiał na ojca... W dodatku Joby jeszcze nigdy nie widział Ellen. Teraz jednak coś zaczyna do niego docierać i postanawia walczyć z już prawie byłą żoną. Czuje, że to jego ostatnia szansa, by poznać córkę i włączyć się w jej życie. Rusza więc w długą podróż, mając nadzieję, że uda mu się nadrobić stracony czas i zdobyć serce małej Ellen…

Rozmowa z reżyserką So Yong Kim:

Dwa ostatnie filmy So Yong Kim zdobyły kilka nagród na ważnych międzynarodowych festiwalach. Reżyserka wyprodukowała też „Salt” i „The Girl Exploding” – filmy swojego męża, Bradleya Rusta Graya. Scenariusz jej najnowszego projektu – „Dla Ellen” – podobne jak poprzednich, jest oparty na osobistych doświadczeniach Kim. Historia młodego człowieka, podróżującego, aby po raz pierwszy w życiu zobaczyć swoją córkę, jest opowiedziana w sposób bardzo osobisty i zmusza publiczność do kwestionowania własnych decyzji, ale pozwoliła też reżyserce w oczyszczający sposób spojrzeć na własne życie.

Kiedy zaczęła pani pisać „Dla Ellen”? Czy to był długi proces?

Po ukończeniu mojego drugiego filmu („Treeless Mountain”), w mojej głowie zrodził się mglisty pomysł na opowiedzenie historii o mężczyźnie. Na początku nie wiedziałam dokładnie, co to będzie za historia. Chciałem odejść od autobiograficznej opowieści, ale chciałam też, żeby to był osobisty film. Przez około rok zbierałam notatki, a potem spędziłam kolejny rok przekształcając swoje notatki w scenariusz.

Inspiracją do powstania filmu było spotkanie z ojcem, które miało miejsce, gdy była pani małą dziewczynką… Jak napisanie i nakręcenie tego filmu wpłynęło na panią emocjonalnie?

Wychowałam się w bardzo dziwnej sytuacji w Korei. Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam bardzo mała, ojciec zniknął, a matka wyjechała do Ameryki. Przez pięć lat mieszkałyśmy u dziadków lub ciotek, to był rodzaj koczowniczego trybu życia… Chyba z tego powodu jestem bardzo zainteresowana opowiadaniem o jednostkach w rodzinie, o tym, w jaki sposób osoba jest kształtowana przez rodzinę lub jej brak. W „Dla Ellen” też mamy do czynienia z taką sytuacją. Choć głównym bohaterem jest młody, biały rockman, który wygląda zupełnie inaczej niż ja, uważam ten film za mój najbardziej osobisty. Zaczęłam pisać historię opartą na własnych wspomnieniach i napisałam ją w szczególnie trudnym momencie mojego życia, kiedy przeżywałam kryzys. Czułam się niepewnie jako matka, partnerka i filmowiec i wypełniał mnie niepokój. Pisząc scenariusz, a następnie kręcąc ten film, byłam w stanie zbadać, jak ta postać, niespokojny młody artysta, radzi sobie z wyzwaniami. Ten film dał ujście moim emocjom i stał się świetną okazję do zagłębienia się we własne lęki.

Mówiła pani, że krajobraz w filmie jest niezwykle ważny dla rozwoju bohatera i jego psychiki. Gdzie rozgrywa się „Dla Ellen” i jaki wpływ miało otoczenie na Joby’ego, granego przez Paula Dano?

Dla Ellen” rozgrywa się w małym miasteczku o nazwie Massena, w stanie Nowy Jork, w pobliżu granicy z Kanadą. Początkowo historia była osadzona w niewielkim rolniczym miasteczku na środkowym zachodzie USA, a Joby podróżował tam z Chicago. Ale moja producentka, Jen Gatien, poleciła mi jej rodzinną Massenę jako jedną z możliwości. Pojechaliśmy tam i to był strzał w dziesiątkę. Położona na wzgórzu i przedzielona rzeką, biegnącą przez środek, Massena była kiedyś dobrze prosperującym miastem, które teraz walczy o przetrwanie po zamknięciu tam fabryki aluminium i elektrowni. Wiele osób wyjechało z Masseny w poszukiwaniu pracy i miasto opustoszało. Jednocześnie wszędzie dookoła można zobaczyć wspaniały krajobraz. To było idealne tło dla spotkania Joby’ego z Ellen. Co do Paula – dla niego ważne było zanurzenie się w tym otoczeniu i połączenie się z postacią Joby’ego w tej przestrzeni. Ujemna temperatura i szarość miasta zainspirowały go do nurkowania głębiej w sytuacje, z którymi musi się zmierzyć jego bohater i emocje, które nim targają.

Wspomniała pani, że także widz nie ma z Jobym łatwego życia?

Joby nie jest naturalnie sympatyczną postacią – a to może być wyzwaniem dla widza. Chciałam, żeby widz wyszedł z filmu z pytaniami na temat życia, takimi jak: „Jak ja poradziłbym sobie z tą sytuacją? Czy dokonałbym innych wyborów?” Za każdym razem, kiedy podejmuję jakąś decyzję, najpierw pytam siebie, jak to może wpłynąć na przyszłość moją i mojej rodziny. Przypuszczam, że film jest wyzwaniem, ponieważ stawia te pytania, zamiast starać się na nie odpowiedzieć.

Z So Yong Kim rozmawiała Alexandra Byer,

filmmakermagazine.com

Materiały: Vivarto

 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.