Zachwycający nowy film Terry’ego Gilliama - pierwsza recenzja

2013-08-28 16:39

Już za niespełna tydzień odbędzie się w ramach Międzynarodowego Festiwalu w Wenecji światowa premiera najnowszego filmu Terry’ego Gilliama. Jeden z najciekawszych i najoryginalniejszych współczesnych reżyserów przyjeżdża na Lido z pełną czarnego humoru wizją bliskiej przyszłości - „The Zero Theorem”, w którym w głównych rolach zobaczymy Christopha Waltza, Tildę Swinton, Matta Damona, czy Bena Whishawa.



Jedną z pierwszych osób na świecie, które miały okazję zobaczyć ten obraz jest Harry Knowles, założyciel legendarnej internetowej strony Ain’t It Cool, będącej mekką wszystkich fanów kina. Już w tytule recenzji padają mocne słowa: Najlepszy film Gilliama od czasu „Brazil”! Oscar dla Christopha Waltza! Dalej napięcie oczywiście rośnie.

Totalnie rozwalił mnie ten film - pisze Knowles. - To niesamowite, pełne energii kinowe doświadczenie, którego nie da się łatwo zapomnieć. To najlepszy film Gilliama od czasu „Brazil”, z którym łączy go podobnie satyryczne spojrzenie na świat zdominowany przez wielkie korporacje i orwellowsko-kafkowska atmosfera. „Brazil” opowiadał o świecie jeszcze sprzed cyfrowej rewolucji, tutaj Gilliam przypatruje się wirtualnemu życiu, które wielu z nas prowadzi. 

Recenzent zachwycony jest tym jak film jest zrealizowany i jak wygląda, ale największe wrażenie robi na nim rola Christopha Waltza: on ma już na koncie dwa Oscary za role drugoplanowe. Teraz powinien dostać za rolę główną. To niesamowita kreacja. Niesamowita. Najlepsza rola, jaką widziałem w tym roku. Doceniając stronę realizacyjną „The Zero Theorem” Knowles zauważa, że najistotniejsze jest to, że film opowiada historię, która natychmiast angażuje widza, a z jej bohaterem bardzo łatwo się utożsamić.

Waltz gra samotnika i komputerowego geniusza, który w niedalekiej przyszłości pracuje nad projektem, którego celem jest odkrycie sensu ludzkiej egzystencji. Jednak zupełnie niespodziewanie dla niego samego tym, co uda mu się odkryć jest miłość.

O swoim bohaterze tak mówi Terry Gilliam: odciął się od ludzi, choć pracuje nad projektem, który dotyczy całej ludzkości. Stawia pytania o to, czy światem rządzi jakiś porządek czy chaos. Odkrycie, którego dokona będzie całkowicie zaskakujące. Podobnie zaskakującym doświadczeniem była dla samego Gilliama realizacja tego filmu. - Wyjątkowo skromny budżet sprawił, że musieliśmy pracować szybko i zdając się na instynkt. Jeśli nie liczyć presji czasu i pieniędzy to mieliśmy całkowitą kreatywną wolność, momentami wręcz szokującą. Końcowy efekt zaskoczył nawet mnie. Jestem dumny, że pracowałem przy realizacji „The Zero Theorem”.

To szalony i piękny film - podsumowuje swoją recenzję Knowles. - Dopóki nie zobaczą go inni widzowie i nie będę mógł zacząć z nimi dyskutować o jego zaskakujących zwrotach akcji i przesłaniu to wydaje mi się, że była to halucynacja. Niezwykły sen.

Materiały: Gutek Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.