Dary Anioła: Miasto kości: świat,który znamy zawiera w sobie jeszcze jedną rzeczywistość

2013-08-30 18:37

Akcja „Darów Anioła: Miasta kości” została osadzona w Nowym Jorku, a główną bohaterką jest Clary Fray, na pierwszy rzut oka przeciętna nastolatka, która odkrywa, że w rzeczywistości wywodzi się z pradawnego klanu Nocnych Łowców, sekretnej kasty wojowniczych pół-aniołów, którzy od dawien dawna bronią naszego nieświadomego zagrożenia świata przed demonami. Po zniknięciu swej matki, Clary musi dołączyć do Nocnych Łowców, którzy pokazują jej inne oblicze Nowego Jorku, zwane Podziemiem; miejsce pełne demonów, czarnoksiężników, wampirów, wilkołaków oraz innych śmiertelnie niebezpiecznych potworów.

Film został oparty na pierwszej części stworzonej przez Cassandrę Clare bestsellerowej serii dla młodzieży „Dary Anioła”, która przez długi okres czasu utrzymywała się na pierwszym miejscu prestiżowej listy New York Times. W rolach głównych występują Lily Collins, Jamie Campbell Bower, Jemima West, Robert Sheehan, Kevin Zegers, Lena Headey, Kevin Durand, Aiden Turner, Jared Harris oraz Jonathan Rhys Meyers. Film wyprodukowali Robert Kulzer i Don Carmody, scenariusz napisała Jessica Postigo Paquette, za zdjęcia odpowiadał Geir Hartly Andreassen, a reżyserii podjął się Harald Zwart.

GENEZA „DARÓW ANIOŁA”

W 2007 roku Cassandra Clare przedstawiła młodym czytelnikom postać Clary Fray, przeciętnej mieszkanki Nowego Jorku, która zostaje z przymusu wojowniczką walczącą o losy całego świata. Życie dziewczyny ulega diametralnej zmianie, kiedy odkrywa istnienie czarowników, wampirów, wilkołaków, demonów oraz tajemniczych Nocnych Łowców, sekretnej kasty pół-aniołów chroniących ludzkość przed czystym złem. Powieść „Dary Anioła: Miasto kości” stała się pierwszą częścią serii fantasy, która zdobyła gigantyczną popularność na całym świecie. Clare rozpoczęła nad nią prace w 2003 roku. „Zawsze byłam wielką fanką epickich historii z gatunku fantasy, w których dobro ścierało się ze złem w ostatecznej walce o losy świata”, mówi autorka. „Chciałam stworzyć taką opowieść, lecz w jej centrum postawić nie wojującego mężczyznę, lecz dojrzewającą dziewczynę, co jest rzadkością. Osadziłam akcję w Nowym Jorku, ponieważ właśnie się tam wtedy przeprowadziłam i zakochałam się w niesamowitej historii tego miasta”.

Cztery lata później powieść „Dary Anioła: Miasto kości” trafiła na półki księgarni, stając się ogólnoświatowym fenomenem wydawniczym i rozpoczynając nie tylko serię pięciu kolejnych książek o przygodach Clary Fray i Nocnych Łowców, ale także trzy inne wieloczęściowe sagi osadzone w tym niezwykłym uniwersum: „Diabelskie Maszyny”, „The Bane Chronicles” oraz „The Dark Artifices”. W 2009 roku spełniło się jedno z marzeń Clare – zakupiono prawa do filmowej ekranizacji „Miasta kości”. „Przebyłam niesamowitą podróż od momentu, kiedy zaczęłam planować napisanie tej historii do chwili, gdy podjęto decyzję o realizacji filmu”, wspomina autorka. „Kiedy piszesz książkę, masz nadzieję, że ktoś kiedyś zrobi z niej film, ale tak naprawdę na to nie liczysz. Do dziś nie mogę uwierzyć, że tak się naprawdę stało”. Producent Robert Kulzer zainteresował się „Darami Anioła” za sprawą sugestii Boba Shaye’a i Michaela Lynne’a, którzy pracowali m.in. przy trylogii „Władcy Pierścieni”. „Zagłębiając się tych powieściach, odkrywa się zupełnie nowy świat”, mówi Kulzer. „Uświadomiłem sobie, że im dłużej czytam o tych postaciach, tym więcej chciałbym spędzać z nimi czasu. Świat Cassandry zawiera wiele niespodzianek, chcieliśmy oddać to w naszym filmie”.

Kulzer podzielił się swoją nowo nabytą fascynacją z Donem Carmodym, z którym razem wyprodukowali serię pięciu niezwykle popularnych filmów z cyklu „Resident Evil”. „Od czasów sukcesu Sagi Zmierzch każdy producent próbował znaleźć potencjał na kolejną wielką serię filmów dla młodzieży”, mówi Kulzer. „Po przeczytaniu tych książek wiedzieliśmy, że trafiliśmy na żyłę złota”. Carmody nie orientował się w rynku młodzieżowym, ale miał u swego boku grupę prawdziwych ekspertów w tej dziedzinie. „Okazało się, że moje nastoletnie córki są wielkimi fankami tych książek”, wspomina producent. „Nie do końca odpowiadały im filmy, które tworzyłem, tym razem jednak zainteresowały się projektem, ponieważ bardzo chciały zobaczyć Dary Anioła na ekranach kin. Kiedy uświadomiłem sobie potencjalną publiczność tego filmu, wiedziałem, że muszę w tym uczestniczyć”. Powieści zostały przetłumaczone na 36 języków, a na całym świecie wydrukowano ponad 22 miliony ich egzemplarzy. Rozpisana na różne kontynenty i rozciągnięta czasowo na całe wieki, seria ma prawdziwe legiony oddanych fanów, z którymi Clare utrzymuje stały kontakt.

Dla mnie, jako autorki, jednym z najwspanialszych aspektów całej tej sytuacji było wykreowanie w głowie świata, w którym chce mieszkać tak wielu innych ludzi”, mówi Clare. „Staram się utrzymywać z nimi kontakt online oraz rozmawiać podczas podróżowania po całym kraju. Dzielenie się tymi emocjami z ludźmi równie oddanymi tej opowieści co ja było i jest wspaniałe. Oni uwielbiają tych bohaterów, są z nimi mocno zżyci, a teraz dodatkowo zachwycają się ich filmowymi odpowiednikami”. Jakkolwiek wciągające wydają się być elementy fantasy, Carmody uważa, że prawdziwy czar „Darów Anioła” bierze się z czegoś zupełnie innego. „Chodzi o młodą kobietę odkrywającą własną tożsamość”, mówi producent. „To wspaniałe założenie dla filmu fabularnego, odnoszące się do dylematów, które przeżywają młodzi ludzie”. Producenci spędzili nad rozwojem scenariusza dwa lata, mając cały czas świadomość bycia obserwowanymi przez zagorzałych fanów powieści Clare. „Musieliśmy bardzo uważać. Film musiał być jak najwierniejszy powieści”, dodaje Carmody.

Przed scenarzystką Jessicą Postigo Paquette postawiono zadanie stworzenia historii, która w przyszłości stanie się podstawą serii filmów z bohaterką kochaną przez widzów na całym świecie. „Od razu po lekturze Miasta kości zakochałam się w Clary Fray”, wspomina Postigo. „To nie żadna damulka w opałach – potrafi skopać każdemu tyłek. Zostaje wrzucona do równoległego świata, którego istnienia nikt sobie nawet nie wyobrażał, ale nie traci werwy – jest nieustraszona. Bardzo spodobało mi się również realistyczne miejskie otoczenie”, kontynuuje Postigo. „Clary mieszka na Brooklynie, a jej życie w żadnym wypadku nie jest łatwe. Pomimo faktu, że ci bohaterowie żyją już w mojej wyobraźni od kilku lat, nie potrafię się nimi znudzić. Chciałabym ich poznać na żywo”. Postigo twierdzi, że czuła wielką odpowiedzialność wobec Clare oraz fanów powieści. „Bardzo ważne było dla mnie chronienie dziecka Cassandry. Tak bardzo szanuję świat, który ona stworzyła. Seria Dary Anioła wyróżnia się spośród wszystkich młodzieżowych powieści, które przeczytałam”. Pisząc scenariusz, z wielką uwagą wysłuchiwała sugestii autorki. „Cassandra stała się integralną częścią procesu powstawania tego filmu”, mówi Postigo. „Często się z nią konsultowaliśmy. Zawsze z wielkim zrozumieniem podchodziła do naszych obaw i czasami proponowała rozwiązania, o których wcześniej nawet nie pomyśleliśmy”.

Następnym krokiem było znalezienie odpowiedniego reżysera. „Szukaliśmy bardzo konkretnej osoby – kogoś, kto już pracował w świecie kina gatunkowego i wiedział, w jaki sposób łączyć elementy fantastyczne z kreacją oryginalnego filmowego świata. Kiedy na spotkanie z producentami przyszedł Harald Zwart, znajdujący się świeżo po sukcesie remake’u „Karate Kid”, wszyscy wiedzieli, że to idealny reżyser dla filmowej adaptacji „Darów Anioła”. „Harald zakochał się w tym świecie, w tych bohaterach”, mówi Kulzer. „Chciał odtworzyć ich na ekranie tak wiernie, jak było to tylko możliwe. Zawsze miał przy sobie folder pełen własnych szkiców i wizji. Wyobraził sobie wygląd postaci, całej scenografii, palety barwnej, nawet samej magii – znał wszystkie szczegóły przed wejściem na plan!”, zachwyca się Kulzer. „Zgodził się porzucić projekty, nad którymi pracował, by skupić się na przygotowaniach do naszego filmu. Wsiąkł w ten świat, czytał blogi fanów, aby zrozumieć, co im się podoba, a czego nie lubią. Jeśli miał jakieś pytania, kierował się bezpośrednio do Cassandry, ponieważ jest bardzo mocno związana z fanami – wystarczyło, że wspomniała im o jakimś aspekcie filmu, a zostaliśmy zasypywani tysiącami odpowiedzi”.

Reżyser opowiada, że do projektu przyciągnęła go ekscytująca historia oraz wizualne możliwości, które prezentowała, niemniej jednak największą więź poczuł z bohaterami, w szczególności z Clary. „Pod pewnymi względami jest to historia detektywistyczna o młodej kobiecie, która poszukuje czegoś, co utraciła”, wyznaje Zwart. „Po drodze odkrywa, że większość tego, w co wierzyła, było kłamstwem. Każdego dnia przeżywa coś, co zmienia jej punkt widzenia. Ale to bardzo silna młoda dama, która kontroluje swoje życie. Bardzo mi się w niej podoba to, że kiedy ktoś jej mówi, by czegoś nie robiła, jest raczej pewne, że ona to właśnie zrobi”. Między Zwartem i Clare wywiązała się mocna więź i wspólnie pracowali nad tym, by opowieść była wiarygodna. „Kiedy spotkałam Haralda po raz pierwszy, zaczął zasypywać mnie pytaniami”, mówi autorka powieści. „Rozmawianie z kimś godzinami o tym, co sama wymyślałam przez kilka lat było naprawdę niesamowite. Dla mnie wszystkie te postaci i wydarzenia są bardzo oczywiste, a on nie miał doświadczenia z fantasy, fascynowały go więc wszelkie zasady rządzące światem oraz prawidła gatunkowe. W książkach o Harrym Potterze wiemy, że należy wycelować różdżkę i wypowiedzieć słowo, aby wykreować magię. W moich powieściach magia jest zupełnie inna, ale zasady są równie solidne”.

Dla Clare najważniejsze było to, że Zwart doskonale rozumiał emocjonalność jej bohaterów. „W tym gatunku bardzo łatwo zatracić się w stronie wizualnej, ale Harald zdawał sobie sprawę z tego, że nieważne jak dobrze film wygląda, nie zastąpi się w ten sposób bogatego życia wewnętrznego postaci”, wyznaje pisarka. „To znakomity reżyser dla tego projektu, ponieważ od samego początku najbardziej interesowały go relacje między postaciami – rodzinne, przyjacielskie, miłosne. Dzięki temu film stał się bardziej rzeczywisty”. Zwart pragnął również porad Clare przy kondensowaniu ogromnej ilości wątków w ramy ograniczonego czasu trwania filmu pełnometrażowego. „Adaptując popularną powieść, trzeba umieć podejmować trudne decyzje”, dodaje reżyser. „Należy odpuszczać pewne rzeczy. Może coś nie współgra z wewnętrzną logiką filmu albo zatrzymuje tempo opowieści. A może po prostu budżet na coś nie pozwala. Na szczęście Cassandra wspierała nas w tych trudnych wyborach”. Wypowiadając się na temat gotowego filmu, Clare brzmi raczej jak fanka niż autorka bestsellerowych powieści, na podstawie których został on nakręcony. „Możliwość zobaczenia na żywo Miasta Kości, szklarni, Instytutu, mieszkania Clary – wszystkich tych miejsc powstałych w mojej wyobraźni, było niesamowitym doświadczeniem”, zachwyca się Clare. „Fani będą nareszcie mogli obejrzeć bohaterów, których tak mocno pokochali”.

PODRÓŻ DO PODZIEMIA

W serii „Dary Anioła” świat, który znamy, zawiera w sobie jeszcze jedną rzeczywistość, ukrytą, zaludnioną przez magiczne byty zaangażowane w nieustającą walkę pomiędzy dobrem i złem. Znany jako Podziemie, świat ten zawiera tysiącletnie tajemnice z czasów, kiedy mrok groził pochłonięciem całej Ziemi. Dziesięć wieków temu Czarna Śmierć zbierała na całym świecie swoje ponure żniwo, a niekończące się wojny religijne rozdzierały Bliski Wschód na strzępy. Wedle skomplikowanej i przemyślanej do ostatniego detalu mitologii stworzonej przez Clare, anioł Razjel, obawiając się, że zło może zatryumfować nad dobrem, podjął desperackie środki. Zmieszał swoją krew z krwią ludzi w tajemniczym kryształowym kielichu. Każdy, kto napije się z Kielicha, stanie się członkiem rasy pół-ludzi, pół-aniołów zwanych Nefilim, lub, bardziej potocznie, Nocnymi Łowcami. Od czasów tamtego wydarzenia obdarzona wielką siłą oraz zdolnościami magicznymi rasa broni ludzkiego świata przed demonami, chociaż sami ludzie nie mają o tym najmniejszego pojęcia.

Podziemie nie jest alternatywną rzeczywistością”, wyjaśnia producent Don Carmody. „Znajduje się tutaj i teraz. Ludzie go po prostu nie dostrzegają, chyba że są Nocnymi Łowcami, którzy nieustannie podążają śladem swych wrogów, nie przejmując się ani przez chwilę własnym bezpieczeństwem. Fascynuje mnie ich bezinteresowność”, dodaje Carmody. „Prowadzą bardzo wymagający tryb życia. Znajdują się w permanentnym niebezpieczeństwie, mogą w każdej chwili zginąć, ale nie zastanawiają się ani sekundy, kiedy napotykają na swojej drodze jakiegoś demona”. Pomimo swej nadludzkiej siły oraz nietypowych umiejętności, Nocni Łowcy są śmiertelni. „Warto pamiętać, że to ciągle ludzie, posiadający ludzkie emocje, tyle że prowadzący dość niewdzięczny żywot”, informuje Clare. Głównym zadaniem Nocnych Łowców jest strzeżenie świata przed demonami, które nie ustają w staraniach nad odebraniem ludziom ich planety. Te podróżujące od świata do świata stwory, które niszczą wszystko, co spotykają na swojej drodze, dzielą się na mniejsze i większe demony oraz dziesiątki podgatunków. Kiedy zostają „zabite”, tak naprawdę nie umierają, lecz wracają do swego ojczystego wymiaru, gdzie egzystują przez jakiś czas w osłabieniu i liżą rany. „Zdarza się, że demony przybierają ludzką postać, ale przeważnie są po prostu niewidoczne dla ludzkiego oka”, wyjaśnia Clare. „Podróżują po świecie, mordując ludzi, zabierając ich ciała i niszcząc to, co zostało stworzone. Nocni Łowcy to nasi jedyni obrońcy”.

Podziemie jest wypełnione po brzegi innymi ponadnaturalnymi stworami, znanymi również jako Mieszkańcy Podziemia: czarownikami, wróżkami, wampirami i wilkołakami – każda z tych ras posiada własną przeszłość oraz ciekawe zdolności. Czarownicy (jednym z nich jest obrońca Clary Fray, Magnus Bane) są potomkami ludzi i demonów, często poczynanymi za sprawą podstępów i oszustw. Znani również jako Dzieci Lilith, są nieśmiertelni, a ich demoniczne geny pozwalają im czarować. Mogą być płci męskiej lub żeńskiej i są najpotężniejszymi z Mieszkańców Podziemia. Wampiry i wilkołaki to ludzie zakażeni przez demoniczne wirusy. W przypadku wilkołaków infekcja może wdać się przez ugryzienie przez innego wilkołaka lub zostać przekazana dziecku przez rodzica. Ich umiejętność transformacji z formy ludzkiej do wilczej opiera się z początku na fazach księżyca, lecz wraz z czasem i nabytym doświadczeniem wilkołak może nauczyć się kontrolować te moce. Żyją w stadach i watahah, klanowi nowojorskiemu przewodzi Luke Garroway, bliski przyjaciel matki Clary Fray, Jocelyn. Wampiry, inaczej Dzieci Nocy, to krwiopijcy, którzy muszą polować w okresie między zachodem i wschodem słońca. Człowiek może zostać przemieniony w wampira, kiedy napije się wampirzej krwi, która potem zostanie z niego wyssana przez wampira.

Zgodnie z tradycją wampiry i wilkołaki to wrogowie, którzy są śmiertelni – obie rasy były wcześniej w stanie wojny z Nocnymi Łowcami, ale obecnie osiągnięto kruche przymierze. „Mając po swojej stronie Mieszkańców Podziemia, Nocni Łowcy mają większe szanse w starciu z demonami”, objaśnia Clare. „Ale między tymi rasami powstaje mnóstwo spięć. Zjednoczyli się przeciwko większemu zagrożeniu, ale ciągle się ze sobą kłócą, w związku z czym stabilność całości wydaje się niepewna”, kontynuuje pisarka. „Ze względu na fakt, że normalni ludzie są nieświadomi śmiertelnej walki, która rozgrywa się wokół nich każdego dnia, Nocni Łowcy i Mieszkańcy Podziemia zaczęli ich traktować z góry. Często określają ich Przyziemnymi. Pożyczyłam sobie to określenie od znajomych, którzy grali w Dungeons and Dragons – tak nazywali wszystkich, którzy z jakiegoś powodu nie grali w tę grę. Tak więc każdy, kto nie jest Nocnym Łowcą lub istotą ponadnaturalną, staje się w Darach Anioła Przyziemnym”.

Dopóki nie spotkała na swojej drodze Nocnych Łowców, Clarissa Fray, znana jako Clary, nie wierzyła w magię. „Nie interesują jej zjawiska nadprzyrodzone”, opowiada Clare. „Aż tu nagle zaczyna dostrzegać inny świat, który istnieje jako część jej rzeczywistości. Dzieje się tak, ponieważ ona sama jest Nocnym Łowcą”. Podróż Clary wiąże się z odzyskaniem oraz późniejszą ochroną trzech Boskich Przedmiotów, które są kluczowe dla istnienia rasy Nefilim. Clare objaśnia: „Mamy Kielich, którego Clary i reszta poszukują w Mieście kości. Mamy Miecz, którego Nocni Łowcy używają zarówno w czasie wojny, jak i okresie pokoju, ponieważ sprawia on, że każdy z nich musi mówić prawdę. Mamy wreszcie Zwierciadło, które zostało zagubione w mrokach dziejów. Pierwszy film skupia się wyłącznie na Kielichu, ale pozostałe Boskie Przedmioty nabierają później równie wielkiego znaczenia”. Kielich to puchar, w którym Razjel wymieszał swoją krew z krwią ludzi. Każdy, kto z niego wypije, staje się Nocnym Łowcą. „Nefilim wykorzystują go, by dbać o ciągłość swojej rasy”, mówi Clare. „Ma on również moc leczenia oraz nadawania Nocnym Łowcom ich wyjątkowych umiejętności. Przez wieki był ukrywany przez członków Clave, instytucji nadzorującej działania Nocnych Łowców z całego świata, ale lata przed rozpoczęciem akcji filmu został skradziony – jego poszukiwania stanowią główną oś tej historii”.

Każdy wojownik posiada unikalne zdolności, które przejawiają się w wyszukanych znakach pojawiających się na jego czy jej ciele. Znaki te przyjmują formę run, pradawnych symboli, które oryginalnie powstały w północnej Europie. Clare mówi, że po raz pierwszy dowiedziała się o istnieniu run od znajomego z Nowego Jorku, który wykorzystał je w swoich projektach. „Runa służyły ludziom zarówno jako alfabet, jak i magiczne amulety”, opowiada autorka. „Każdy ma unikatowe znaczenie. Wojownicy nosili je w trakcie bitew, gdyż wierzyli, że ochronią ich one przed ranami i pozwolą wygrać walkę ze złem. Doszłam do wniosku, że rasa ludzi używających ich wraz z magią do walki z demonami to ciekawy pomysł. Stały się ważną częścią początkowej koncepcji całej serii”. Nadane pierwszemu pokoleniu Nocnych Łowców, aby im pomóc w walce ze złem, niektóre runy są tymczasowe i blakną wraz z upływem czasu, inne są permanentne. „W naszej opowieści wytatuowanie sobie run oznacza nabycie konkretnych mocy”, mówi Zwart. „Można stawać się niewidzialnym albo jeszcze silniejszym fizycznie. Można leczyć rany albo zatrzymywać czas. To symbol siły Nefilim”.

Podziemie pozostaje niewidoczne dla oczu Przyziemnych za sprawą czarów i uroków, dzięki którym majestatyczna katedra może wydawać się starym, zapyziałym kościółkiem pokrytym graffiti. Tak właśnie sprawa ma się z Instytutem, magiczną twierdzą i azylem bezpieczeństwa Nocnych Łowców. „Każde większe miasto posiada swój Instytut, przeważnie zbudowany na świętej ziemi”, wyjaśnia Clare. „W Nowym Jorku jest to gigantyczna katedra. Dla Nocnych Łowców jest to zarówno sanktuarium, jak i miejsce obrad wojennych. Kiedy Clary znajduje się w niebezpieczeństwie, właśnie tam zostaje zabrana, ponieważ to najbezpieczniejsze miejsce, jakie znają Nocni Łowcy”. W „Darach Anioła: Mieście kości” mitologiczny świat stworzony w wyobraźni Cassandry Clare nabrał dodatkowych wymiarów i zadziwi widzów rozmachem wykonania. „Z początku strona mitologiczna będzie wydawała się bardzo skomplikowana”, opowiada Zwart. „Ale kiedy już wsiąkniecie w opowieść, wszystko nabierze sensu. Film pokazuje, że cały ten świat jest logiczny i wiarygodny”.

ANIOŁY, DEMONY I MIESZKAŃCY PODZIEMIA

Casting odpowiednich aktorów do poszczególnych ról jest zawsze niezwykle ważną częścią procesu filmowego, który sam w sobie polega na równowadze pomiędzy kwestiami artystycznymi oraz dostosowaniem się do reguł rządzących światowym kinem. W przypadku „Darów Anioła: Miasta kości” filmowcy musieli mieć na uwadze również oczekiwania fanów. „Nigdy się z czymś takim nie spotkałem”, mówi Carmody. „A zrobiłem już sporo filmów z ogromną bazą fanowską. Wszyscy chcieli, żeby ta opowieść trafiła na ekrany w kin w jak najwierniejszej powieściom wersji”. Co warto podkreślić, Cassandra Clare poparła wszystkie wybory obsadowe. „Uczestniczenie w tym było niesamowite”, mówi autorka powieści. „Twórcy dokonali naprawdę trafnych wyborów. Pierwsza została obsadzona Lily Collins – byłam zachwycona, ponieważ ta dziewczyna wygląda dokładnie tak, jak Clary, którą nosiłam przez cały czas w głowie”.

CLARY FRAY I SIMON LEWIS

Lily Collins w momencie kiedy została obsadzona w roli Clary Fray, brooklyńskiej nastolatki, która odnajduje własną tożsamość u boku wojowników z ponadnaturalnymi mocami, miała na swoim koncie kilka ról. „Stwierdziliśmy, że będzie idealną Clary”, mówi Kulzer. „Kiedy projekt z różnych względów uległ pewnym opóźnieniom, Lily przyjęła rolę w Królewnie Śnieżce, co okazało się dla nas prawdziwym darem niebios – bo nagle nasza Lilly grała już u boku Julii Roberts”, kontynuuje producent. „Ta dziewczyna ma wieki talent, rzadko spotykany u aktorek dopiero rozpoczynających karierę. Poza ekranem wygląda jak przeciętna piękna młoda kobieta, ale w chwili, kiedy wchodzi na plan, następuje niezwykła transformacja – całkowicie zagłębia się w świecie swojej bohaterki”. Będąc fanką powieści, Collins z miejsca zgodziła się przyjąć rolę. „Od tych książek nie można się oderwać, na tym polega ich piękno i siła”, mówi aktorka, dodając, że czuła na sobie dużą presję. „Znajomość całej serii ma swoje plusy i minusy. Musiałam nabrać dystansu, zapomnieć o tym, co stanie się w kolejnych tomach, ponieważ Clary nie może o tym wiedzieć. Na początku serii jest normalną dziewczyną, nie mogłam przekreślić jej czystości”.

Młoda aktorka mówi, że proces powstawania scenariusza był ekscytujący. „To bardzo wierna adaptacja, ale film będzie autonomicznym dziełem, opartym na wiarygodnych postaciach oraz wielkich emocjach. Clary Fray przechodzi przemianę z przeciętnej młodej kobiety w prawdziwą wojowniczkę posiadającą zdolności, których jeszcze nie rozumie. Przez cały film znajduje się w niebezpieczeństwie, ale po drodze nawiązuje relacje z ludźmi, którzy jej pomogą, a także uczy się kwestionować więzi z innymi”. Collins potrafi być przekonująca zarówno jako typowa amerykańska nastolatka, trochę chłopczyca, jak i w roli wojowniczki poruszającej się pewnie po zdradzieckim nowym świecie. „Nie próbuje grać superbohaterki”, mówi Carmody. „Lily stworzyła postać zwykłej dziewczyny, która musi odnaleźć się w niezwykłej sytuacji, bo nie ma innego wyboru. To nie jest tak, że się nie boi, chodzi o to, że nie jest tchórzliwa, dzięki czemu wypada przekonująco”. Collins była pierwsza na pokładzie, jeszcze zanim zatrudniono Haralda Zwarta, a reżyser wyznał później, że jej obecność była jednym z powodów, dla których podjął się tego projektu. „Ma wielki zasięg emocjonalny, a to sprawia, że moja praca staje się łatwiejsza”, mówi Zwart. „Kręcenie filmów to bardzo skomplikowany proces, ale jej to nie przeszkadza – jest zawsze świetna w tym, co robi”.

Najlepszym przyjacielem Clary jest Simon Lewis, nieśmiały chłopak w typie kujona, którego zna od czasów dzieciństwa. Simon towarzyszy jej w trakcie podróży do Podziemia. „To typ żyjącego w swoim świecie gracza komputerowego”, opowiada Collins. „Jest również jej przyjacielem, z którym może porozmawiać i pożartować na każdy temat. Dokańczają za siebie zdania, znają doskonale swoje rodziny”. Sęk w tym, że uwielbiany przez fanów serii „Dary Anioła” Simon potajemnie kocha się w Clary. „Wszyscy to widzą oprócz niej”, informuje Kulzer. „W pewien dziwny sposób to on jest najbardziej bohaterską postacią z wszystkich, ponieważ jako jedyny nie posiada żadnych specjalnych zdolności ani broni. Używa swojego umysłu i stara się chronić Clary. Ma w sobie coś z Clarka Kenta – to nieśmiały chłopak w okularach, który zawsze powie coś zabawnego, ale nie znalazł jeszcze swojego miejsca na świecie”. W kwestii obsadzania tej oraz innych kluczowych dla filmu ról producenci i reżyser stosowali się do wskazówek fanów. „Wszędzie przewijało się jedno nazwisko – Robert Sheehan”, wspomina Kulzer. „To irlandzki aktor, jeszcze nie gwiazda, ale ma na koncie uznane role. Simon ma naprawdę dowcipne dialogi, a Robbie posiada znakomite komediowe wyczucie”. Clare potwierdza te słowa: „Stał się idealnym Simonem, bowiem ma w sobie komediową energię i pasję oraz jest przystępnym chłopakiem, z którym łatwo się zaprzyjaźnić”.

Aktor powiedział, że w scenariuszu najbardziej spodobała mu się mieszanka przygody oraz nieprzewidywalności. „Nie grałem jeszcze takiej postaci jak Simon”, mówi Sheehan. „To jedyny normalny człowiek w całym scenariuszu, pomaga widzom lepiej zrozumieć ten magiczny świat. Nie ma ani chwili czasu, żeby na spokojnie przetrawić wszystko, co się wokół niego dzieje, dzięki czemu na ekranie pojawia się sporo humoru. Kiedy zostają wrzuceni w wir przygody, Simon stara się koncentrować na tym, co dla niego najważniejsze – Clary”. Musi również poradzić sobie z faktem, że dziewczynę ciągnie do młodego Nocnego Łowcy, Jace’a Waylanda. W efekcie tworzy się emocjonalny trójkąt. „Simon oraz razu zauważa, że Clary robi do Jace’a piękne oczy, a ten odwzajemnia te zaloty”, mówi aktor. „Ta świadomość bardzo go przygnębia. W dzisiejszych czasach jesteśmy przyzwyczajeni do powierzchownego odbierania filmów. Między Clary i Simonem jest coś prawdziwego”. Aktor nie szczędzi słów pochwały swojej partnerce z planu: „Wiem, że kręcąc z kimś film, należy tę osobę prowokować do bycia lepszą, ale Lily to prawdziwa profesjonalistka, która już niedługo stanie się największą gwiazdą kina”.

NOCNI ŁOWCY

Clary doświadcza po raz pierwszy istnienia Podziemia, kiedy staje się świadkiem sceny, w której trzech Nocnych Łowców – Jace Wayland oraz Alec i Isabelle Lightwood – zabijają w klubie nocnym młodego człowieka. Jest wystraszona nie tylko tym, co zobaczyła, ale również faktem, że widziała to jako jedyna z całego otoczenia. „Tak się składa, że Jace, Alec i Isabelle walczą z demonem”, wyjaśnia Collins. „To bardzo piękne istoty, do tego stopnia, że wydają się nierzeczywiści. To, że zostają zauważeni przez śmiertelniczkę, jest dla nich równie wielkim zaskoczeniem jak dla niej – przecież to Przyziemna!” Carmody twierdzi, że poszukiwanie odpowiedniego aktora do roli Jace’a było dla filmowców jednym z największych wyzwań. „Na kartach powieści jest niezwykle przystojny i bardzo inteligentny. Prezentuje bardzo sardoniczny światopogląd, ponieważ widzi, że chroni ludzi przed głupotami, którym sami są winni. Jest bohaterem szlachetnym, ale nie aż tak szlachetnym”. Miliony fanów miały w głowach konkretne wyobrażenia o tej postaci. „Potrzebowaliśmy wyjątkowego aktora”, wspomina Kulzer. „Mieliśmy szczęście, że Lily chciała brać udział w castingach, dzięki czemu mieliśmy pewność, że znajdziemy kogoś, kto będzie dzielił z nią ekranową chemię. Jamie Campbell Bower wygląda trochę jak nie z tego świata, ale jednocześnie potrafi być bardzo groźny – okazał się idealnym Jace’em. A kiedy wszedł na czytanie z Lily, iskry dosłownie latały w powietrzu!”

Jace to błyskotliwy, ujmujący, ale także tajemniczy i dość arogancki młody facet”, mówi Collins. „Lubimy go, potrafimy się z nim zżyć. Nie boi się pokazywać, że czegoś się obawia. Jamie świetnie te jego cechy uwydatnił przed kamerą. Sam również wykonywał wszystkie sceny kaskaderskie. Był bardzo dumny ze swojej pracy”. Bower zgadza się, że jego bohater bywa arogancki, ale dodaje, że ma ku temu powody. „Wie, że jego zmarły ojciec był wielkim Nocnym Łowcą”, mówi aktor. „Jace jest świetny w tym, co robi. Zdaje sobie również sprawę, że kobiety do niego dosłownie lgną, choć nie jest świadomy tego, że to może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji”. Aktor podkreśla, że Jace jest tak naprawdę bardzo wrażliwym bohaterem, nawet jeśli nie zawsze to widać. „Zbudował wokół siebie mur obojętności – wydaje się być archetypicznym wojownikiem, ale to ciągle tylko duży chłopak. Lubię jego odwagę, ponieważ dzięki niej udaje mu się ukryć swoją kruchość. Jest bardzo sarkastyczny i skrywa swoje prawdziwe oblicze za humorem, bo boi się zranienia”, kontynuuje Bower. „Jace’a ciągnie do Clary, bo nigdy nie widział w nikim tak wielkiej siły. No i to super laska”.

To właśnie ta nietypowa historia miłosna przyciągnęła Bowera do projektu. „Jasne, że podoba mi się świat demonów i samo Podziemie, ale ten materiał jest po prostu poruszający i prawdziwy. Uważam, że widzowie chcą oglądać właśnie takie historie. Jestem dumny z tego, że dostałem możliwość uczestniczenia w adaptacji opowieści, którą pokochało tylu ludzi na całym świecie”. Kiedy filmowcy znaleźli swojego Jace’a, rozpoczęto poszukiwania pozostałych Nocnych Łowców. Clary mogła z miejsca zafascynować Jace’a, ale jego kompani, rodzeństwo Alec i Isabelle Lightwood, nie są aż tak bardzo zachwyceni obecnością tej nietypowej młodej kobiety. Obawiając się, że skrywa w sercu złe zamiary, uważają ją za potencjalne zagrożenie, jednakże pod wpływem impulsu Jace wciąga ją do ich świata. „Isabelle musiała być bardzo piękna i posiadać imponujące walory fizyczne”, mówi Kulzer. „Jemima West ma w sobie coś z dawnej arystokracji, dzięki czemu okazała się idealna do tej roli”. Choć aktorka nie znała wcześniej powieści Clare, scenariusz zainteresował ją na tyle, że stwierdziła, że musi zagrać w tym projekcie. „To wspaniała historia”, mówi West. „Kiedy dostałam rolę, przeczytałam wszystkie książki i nie potrafiłam się od nich oderwać. Po pierwszym wspólnym czytaniu scenariusza byłam pod wielkim wrażeniem reszty obsady – każdy był maksymalnie skoncentrowany. Nie mogłam lepiej trafić”.

West spodobała się również inna cecha charakteru jej bohaterki: niezwykła lojalność wobec więzów rodzinnych. „Isabelle hołduje wspaniałym wartościom”, mówi aktorka. „Nikt nie może jej rozdzielić z rodziną, do której wlicza również Jace’a – jest więc bardzo nieprzyjemna dla Clary i Simona. Bardzo się z nią związałam. Zdarza jej się powiedzieć coś bez przemyślenia, ale dzięki temu staje się bardziej ludzka”. Isabelle ma wiele obiekcji względem wpuszczania Clary do ich wewnętrznego kręgu. „To nie tylko Przyziemna, ale również inna dziewczyna – Isabelle przywykła do tego, że nie ma konkurencji w grupie”. Isabelle i jej starszy brat Alec zostali wychowani wraz z Jace’em, kiedy ten został osierocony. Filmowcy do tej roli wybrali Kevina Zegersa. „Lata temu zrobiliśmy z nim film Droga bez powrotu”, wspomina Kulzer. „Mieliśmy wtedy naprawdę gorącą młodą obsadę, ale przed przyczepą Kevina zawsze stała najdłuższa kolejka chętnych po autografy”. Alec podziela podejrzenia swojej siostry wobec Clary. „Nie lubi nowych osób w grupie”, wyjaśnia aktor. „Nie urzeka go jej uroda, która zachwyciła Jace’a. System, który sobie wypracowali, doskonale się sprawdza i on nie chce tego zmieniać”. Postać ta skrywa dodatkowo pewną tajemnicę, która czyni ją w pewien sposób outsiderem pośród Nocnych Łowców. „Alec to bardzo skomplikowany bohater”, mówi Zegers. „Jest zabójcą, który myśli wyłącznie o kolejnych misjach – tacy jak Jace są z natury dobrzy, Alec musi nad tym ciężko pracować”.

Kiedy Clary chroni się w Instytucie, dostaje się pod skrzydła Hodge’a Starkweathera, doświadczonego Nocnego Łowcy, który zajmuje się edukacją Jace’a, Aleca i Isabelle. „Hodge to jedna z moich ulubionych postaci”, zwierza się Cassandra Clare. „Bardzo się ucieszyłam, kiedy mi powiedziano, że wcieli się w niego Jared Harris. Jestem wielką fanką serialu Mad Men. Udało mu się ukazać kluczowy dylemat Hodge’a, który ma spore problemy z tym, czym stali się Nocni Łowcy. Jared znakomicie oddał wszystkie odcienie szarości tej postaci”. Hodge ciągle musi stawiać czoła konsekwencjom złych decyzji z czasów młodości. „To dobry człowiek, ale podjął kilka nieciekawych wyborów – takich ludzi zawsze gra się ciekawiej”, opowiada Harris. „Jego życie wewnętrzne jest bardzo ważną częścią całej sagi, mogłem więc stworzyć bardziej złożonego bohatera”. Skomplikowana natura Hodge’a skłania go do robienia rzeczy, których później bardzo żałuje. „Ale nie uważam, żeby był postacią złą”, dodaje Harris. „Grywałem mężczyzn, którzy byli prawdziwymi antagonistami – przykładowo Moriarty z Sherlocka Holmesa: Gry cieni. Ale Hodge to postać moralnie ambiwalentna, ponieważ on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co jest dobre i właściwe, tyle że nie zawsze to robi”. Przez ostatnie 18 lat Hodge musiał przebywać na terenie Instytutu, bowiem Clave zabroniło mu opuszczać jego murów. „Wymyśliliśmy wraz z Haraldem, że klątwa, która trzyma go na miejscu, to efekt psychologiczny, coś w rodzaju sztuczki Jedi”, kontynuuje Harris. „Ale to nie zmienia faktu, że on tkwi tam wbrew własnej woli i chciałby odzyskać wolność. Jest gotowy zrobić w tym celu dosłownie wszystko”.

W trakcie kolejnych stuleci Nocni Łowcy podzielili się na dwie frakcje: tych, którzy wierzą, że ich zadaniem jest bezinteresowna ochrona świata przed demonami oraz tych, którzy uważają, że powinni zostać nagrodzeni za podejmowane ryzyko. Elegancki i diabelnie niebezpieczny złoczyńca, Valentine, w którego wciela się Jonathan Rys Meyers, należy do drugiego obozu, a jego makiaweliczne intrygi mają na celu zaburzenie funkcjonowania zależności pomiędzy światem Przyziemnych a Podziemiem. „Valentine nie jest kolejnym szalonym geniuszem zła”, wyjaśnia Carmody. „Jego złowrogość kryje się w jego uroku osobistym. Reprezentuje wszystko, czym nie powinni być Nocni Łowcy, a jednak zdołał nakłonić tylu z nich do podążenia za nim ścieżką ciemności”. Przez większość filmu miejsce pobytu Valentine’a pozostaje nieznane, ale jego cień kładzie się na wszystkim, co dzieje się na ekranie. „Samo jego imię wystarczy, by człowieka przeszły dreszcze”, mówi Kulzer. „Kiedy Clary zaczyna śledztwo w sprawie zniknięcia swojej mamy, co chwilę pojawiają się wzmianki o Valentine’ie. Tworzy się napięcie, które zostaje rozładowane dopiero w momencie, kiedy złoczyńca pojawia się na scenie”.

Clare dodaje, że fizyczna złowieszczość i rysująca się na twarzy wielka inteligencja czynią z Rhysa Meyersa idealnego Valentine’a. „Uwielbiam pracę Jonathana odkąd zobaczyłam go w Idolu”, mówi pisarka. „Nadał tej postaci czegoś w rodzaju rozsądnego zła. Nawet jeśli wiemy, że to, co mówi jest całkowicie amoralne, chcemy się z nim zgodzić. Do jego Kręgu dołączyło wielu teoretycznie dobrych ludzi. Kiedy po raz pierwszy napisałam w sieci, że Jonathan Rhys Meyers będzie filmowym Valentine’em, wielu ludzi odpisało mi, że bez wahania dołączyło by do jego Kręgu”. Valentine był lata wcześniej w posiadaniu Kielicha, ale został mu on skradziony. Złoczyńca chce go odzyskać z powrotem i posunie się do wszystkiego, żeby to osiągnąć. „To niezwykle charyzmatyczna postać, ale większość niebezpiecznych ludzi posiada magnetyczną osobowość”, wyjaśnia Rhys Meyers. „Valentine prowadzi wojnę już od tak dawna, że nie zna innego życia. Próbuje uratować swoich ludzi. Ukradł Kielich, ponieważ przestał wierzyć w prawa Clave, politycznego ramienia Nocnych Łowców. Pił z niego, w efekcie stając się pół-człowiekiem, pół-demonem”. Valentine zyskał moce, które uczyniły go najpotężniejszym Nocnym Łowcą w dziejach. Potrafi przywoływać demony, podróżować w czasie i przestrzeni oraz rzucać czary, których nie zna żaden inny Nocny Łowca. Kreatywny do bólu Rhys Meyers roztoczył nad planem zdjęciowym aurę złowieszczości. „Po nakręceniu pierwszej sceny z Valentine’em, Jamie Campbell Bower powiedział mi, że obawia się tego aktora”, wspomina Kulzer. „Podobne słowa wyszły z ust Lily, na co odparłem, że tak ma właśnie być”, dodaje producent. „Jego intensywność dawała nam się we znaki nawet w trakcie prób”, opowiada Collins. „Jest tak charyzmatyczny jak postać, którą wyobrażałam sobie, kiedy czytałam książkę”.

W poszukiwaniu Kielicha Valentine’owi pomagają Emil Pangborn i Samuel Blackwell, dwójka ogromnych zabijaków granych przez Kevina Duranda i Roberta Mailleta. „Valentine nie brudzi sobie rąk”, mówi Clare. „Wysyła tych dwóch wszędzie tam, gdzie potrzebna jest przemoc, żeby samemu nie musieć się tym zajmować”. A oni robią to z wielkim entuzjazmem. „Bardzo się ucieszyłam, że zatrudniono Kevina, którego znam z cyklu Resident Evil, i Roberta, którego pamiętam z występu w Sherlocku Holmesie, gdzie był naprawdę przerażający. To idealnie wykonawcy do tych ról. Nie chciałabym natknąć się na nich w ciemnej uliczce”. Jedynym celem w życiu Pangborna jest pomoc Valentine’owi w znalezieniu Kielicha. „To mroczna postać”, mówi Durand. „Grałem wielu podobnych mu zakapiorów, więc nie byłem pewien, czy chcę tę rolę, ale po rozmowie z Haraldem zdałem sobie sprawę, że będę mógł stworzyć bohatera, który wyjdzie poza ramy scenariusza”. Ponad dwumetrowy Durand jest przyzwyczajony do fizycznego dominowania nad otoczeniem, ale kiedy spotkał się z kilkanaście centymetrów wyższym Mailletem, poczuł się dosłownie mały. „Pierwszy raz inny aktor przyćmił mnie rozmiarem”, wypowiada się Durand. „To prawdziwy olbrzym, co było bardzo fajne, bo tym razem to nie ja musiałem osłaniać komuś tyłek. Maillet opisuje Emila jako mózg całej operacji, podczas gdy jego postać służy mięśniami. „To Emil przeważnie coś mówi”, opowiada aktor. „Ja stoję obok i robię wrażenie, co jest dość zabawne, bo on również jest postawnym facetem. Ale jeśli coś pójdzie nie po jego myśli, ja biorę sprawy w swoje ręce. I zrobimy wszystko, żeby odzyskać Kielich”.

FRAY I RODZINA

Niezwykła przygoda Clary rozpoczyna się w momencie, kiedy dziewczyna wraca do wyglądającego jak pobojowisko mieszkania i orientuje się, że jej matka Jocelyn zniknęła. „W wielu powieściach pojawia się chłopak, który dojrzewa do stania się bohaterem. Często jego ojciec był również bohaterem”, mówi Clare. „Ja chciałam odwrócić ten trend i stworzyć żeńską wersję tego bohatera, której matka była na dodatek prawdziwą wojowniczką. Jocelyn okazuje się być znaną postacią w świecie Nocnych Łowców, ale jej doświadczenia tak bardzo ją wystraszyły, że najważniejszą rzeczą stało się dla niej uchronienie swojej córki przed podobnym losem”. Choć Jocelyn pojawia się w „Darach Anioła: Mieście kości” jedynie na chwilę, w późniejszych częściach sagi będzie pełniła kluczową rolę. „Snuta przez sześć książek historia Jocelyn jest doprawdy niesamowita”, zachwyca się Kulzer. „Rola ta wymagała aktorki, która potrafiłaby być wiarygodna zarówno jako elegancka kobieta współczesna, jak i wspaniała bohaterka kina akcji. Lena Headey od samego początku znajdowała się na szczycie naszej listy życzeń”. Na początku filmu widzimy Jocelyn prowadzącą normalne życie artystki na Brooklynie. Kobieta porzuciła świat Nocnych Łowców. „Trzyma swoją przeszłość w tajemnicy przed córką, ponieważ chce ją uchronić od niebezpieczeństwa”, wyjaśnia Headey. „Rzuciła nawet na córkę magiczne zaklęcie blokujące jej pamięć i wspomnienia z Podziemia”. Aktorka wyczekuje z niecierpliwością pracy przy kolejnych częściach filmowej serii. „Nigdy jeszcze tak dobrze mi się nie pracowało z reżyserem – Harald ekscytował się pomysłami aktorów i pozwalał nam eksperymentować. Dzięki temu stworzył wspaniałe środowisko pracy, co przełożyło się na sam film. Wartością dodaną jest fakt, że stworzyliśmy film, który mój syn będzie mógł już niedługo obejrzeć”.

Magiczną blokadę na Clary nałożył na życzenie Jocelyn potężny czarownik z Brooklynu, Magnus Bane. Czary Magnusa chroniły Clary przez te wszystkie lata przed niebezpieczeństwami świadomości. „Musiałam stworzyć postać czarownika, który przewodził wszystkim nowojorskim czarownikom”, wyznaje Clare. „Ale od razu odrzuciłam myśl, że czarownicy i czarodzieje muszą wyglądać jak starzy mędrcy z długimi siwymi brodami i białymi włosami. „Czarownicy żyją wiecznie. Mają moc zmiany swojego wyglądu i stawania się tym, kim chcą być. Dlaczegóż by nie uczynić go szalonym imprezowiczem z Nowego Jorku? To niezwykle inteligentny i niebezpieczny typ, ale prowadzi jednocześnie bardzo rozrywkowy tryb życia. Fanom bardzo się ta postać spodobała – obok Clary i Jace’a to najbardziej lubiany bohater całej serii”. W tej roli swój amerykański debiut zalicza tajwański aktor i model Godfrey Gao. „Magnus Bane to prawdziwy imprezowy zwierzak, nikt mu się pod tym względem nie równa”, opowiada Gao. „Ma osiemset lat, jest czarownikiem i widział tak naprawdę wszystko, co można było zobaczyć. Rządzi Brooklynem. Urządza imprezy dla wszystkich, którzy zechcą przyjść. Jest potężny i efekciarski – kiedy wchodzi do pomieszczenia, każdy nadstawia uszu. Lgną do niego zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a on skwapliwie z tego korzysta”. Clary natomiast wywołuje w nim zupełnie inne emocje. Traktuje ją po ojcowsku, co jest dla niego nietypowe”, mówi Gao. „Ta dziewczyna jest dla niego bardzo ważna i chce ją chronić przed niebezpieczeństwami. Ciągnie go do niej, bo to czysta istota”. Wyszukane kostiumy Magnusa oraz efekciarska charakteryzacja wywołują niezapomniane wrażenie. „Noszę bardzo sexy makijaż”, twierdzi aktor. „Każdego dnia zakładam kolczyki, robią mi włosy i nakładają trochę błyszczącej szminki. Magnus Bane jest doprawdy wyjątkowy”.

Clary posiada jeszcze jednego męskiego protektora – Luke Garroway to łagodny właściciel antykwariatu w Soho, który jest bliskim przyjacielem jej matki. Dziewczyna nie wie jednak, że Luke, w którego wciela się Irlandczyk Aidan Turner, jest wilkołakiem. „Zapaliłem się do tego projektu od razu po przeczytaniu scenariusza”, wspomina aktor. „To naprawdę wiarygodna opowieść o szalonym świecie pełnym demonów, potworów i złowieszczych eminencji. Ale w ostatecznym rozrachunku to stara jak świat historia walki dobra ze złem oraz stawiania czoła konsekwencjom własnych czynów. Cassandra świetnie to wszystko napisała, stworzyła kompletny świat, w którym ciągle coś się dzieje”. Luke stał się dla Clary kimś na wzór zastępczego ojca. „Ona zawsze może do niego przyjść i mu się wygadać, a on ją chroni, jednocześnie zachęcając do odkrywania świata”. Rola Luke’a była zupełnie innym wyzwaniem dla aktora znanego wcześniej głównie z roli wampira Johna Mitchella w brytyjskim serialu telewizyjnym „Być człowiekiem”. Turner uważa, że w tym przypadku najważniejsze było pokazanie ludzkiej strony bohatera. „Luke wiedzie dość przeciętne życie. Nie chciałem podkreślać na każdym kroku, że jest liderem watahy wilkołaków. Nie podobają mi się takie postaci, bo o wiele ciekawiej pokazać ich normalność. Dla Luke’a bycie wilkołakiem jest problemem, nie cechą, która go w jakikolwiek sposób definiuje”.

Piętro niżej od Clary i Jocelyn mieszka Madame Dorothea, efektowna jasnowidzka egzystująca w mieszkaniu pełnym kryształowych kul oraz „magicznych” akcesoriów. „Madame Dorothea reprezentuje typ magii, którego Przyziemni są świadomi”, wyjaśnia Cassandra Clare. „Potrafi czytać z dłoni i kart Tarota. Zabawne jest to, że Madame Dorothea ukrywa się na widoku – to tak naprawdę potężna wiedźma, która wybrała przebranie „wiedźmy”, gdyż nikt się tego po niej nie spodziewał”. W tę rolę wcieliła się prawdziwa weteranka filmu i sceny, CCH Pounder. „Wniosła do projektu autentyzm i powagę, ale dosyć szybko zorientowaliśmy się, że potrafi się świetnie bawić swoją postacią”, opowiada Kulzer. „Madame Dorothea przechodzi wielką przemianę, a CCH Pounder znakomicie potrafiła to uwiarygodnić na ekranie. Nie ma na świecie potwora, który potrafiłby być równocześnie straszniejszy i bardziej rozrywkowy niż ona – w pewnym momencie pokonuje trzech Nocnych Łowców w pełni sił. Ekipa biła jej brawa po każdym zakończonym ujęciu”. Aktorka opisuje swoją bohaterkę jako „uroczą kobietę, która mieszka na Brooklynie i za odpowiednią cenę przepowie ci twoją przyszłość. W książce wydawała się pochodzić ze wschodniej Europy, ale w filmie uczyniliśmy ją kobietą z Karaibów. Tak bardzo nie pasowałam do tej postaci, że obawiałam się, że nie sprostam oczekiwaniom, ale zawsze fajnie wyłamać się ze stereotypu. Ku mojemu zaskoczeniu Cassandra Clare powiedziała mi, że choć nigdy nie wyobrażała sobie tej bohaterki w taki sposób, była zachwycona, że ją gram”. W trakcie filmu Madame Dorothea przechodzi przerażającą metamorfozę, co Pounder pokazała z lekką jedynie pomocą ze strony efektów wizualnych. „Harald Zwart zdecydował, że wewnętrzne emocje postaci powinna oddać aktorka, nie komputer”, opowiada Pounder. „Byłam wniebowzięta. W dzisiejszej branży filmowej wszyscy tak bardzo ekscytują się możliwościami technologicznymi, że aktorstwo często przepada z kretesem, a ja zostałam wychowana w tradycji teatralnej. Cudownie było czuć się jak na scenie, gdzie postać jest efektem wszystkiego, co robisz, a nie powstaje na stole montażowym”.

TWORZENIE MIASTA KOŚCI

Akcja filmu „Dary Anioła: Miasto kości” rozgrywa się we wspaniale wykonanym, wizualnie imponującym świecie, który – podobnie jak sami Nocni Łowcy – balansuje z wielką elegancją na granicy rzeczywistości i fantazji. Wykorzystując zarówno rzeczywiste, szare miejsce lokacje, jak i stworzone z wielkim kunsztem i precyzją zaczarowane przestrzenie, filmowa scenografia emanuje epickością i wizualnym splendorem, rzadko spotykanymi w takim stopniu w kinie młodzieżowym. Od bezpieczeństwa emanującego z artystycznie udekorowanego mieszkania Clary i Jocelyn, po posępny przepych tytułowego Miasta – pełne szczegółów i przemyślane pod każdym możliwym kątem lokacje sprawią, że widzom jeszcze łatwiej zagubić się w wizji Haralda Zwarta oraz Cassandry Clare. „Harald zawsze mówił, że jeśli pójdziemy za bardzo w kierunku fantasy, nikt w ten film nie uwierzy”, wyjaśnia producent Carmody. „Postawiliśmy więc na bardzo realistyczne lokacje, kostiumy oraz scenografię. Widzowie muszą być w stanie uwierzyć, że to miejsce istnieje w naszej rzeczywistości”. Zwart zebrał na planie międzynarodową ekipę, która byłaby w stanie zrealizować jego wizję. „Bardzo ważne dla mnie było, żeby to był kolejny film o potworach”, mówi reżyser. „Próbowałem podchodzić do każdego aspektu projektu z innej perspektywy. Mamy najbardziej utalentowanego skandynawskiego autora zdjęć, Geira Andreassena, który potrafi cudownie oświetlić każdy plan. Naszym scenografem został François Séguin, który stworzył w trakcie swojej kariery szereg wspaniałych planów zdjęciowych oraz pracował przy Cirque du Soleil. Atli Örvarsson napisał wspaniałą ilustrację muzyczną. A kostiumy Gershy Phillips są po prostu fenomenalne”.

Wspólnie ustaliliśmy całościową koncepcję filmu, mieliśmy konkretną paletę barw oraz tonację, których chcieliśmy się trzymać”, kontynuuje reżyser. „Film jest przez większość czasu dość przygaszony pod względami kolorystycznymi. Kusiło nas, żeby pójść w stronę wielkich kontrastów wizualnych, ale ostatecznie wybraliśmy subtelniejsze środki – na przykład używaliśmy miękkiego światła, ażeby podkreślać anielski poblask na skórze bohaterów”. Takie podejście pasowało idealnie do zamysłu Carmody’ego, który wyznaje zasadę, że dobry film wymaga takich samych elementów, jak urządzanie wystawnego przyjęcia. „Wszystko zawsze rozbija się o to, kogo się zaprasza”, mówi producent. „Mamy wspaniałą obsadę i równie wybitną ekipę. Razem z Robertem Kulzerem nie mogliśmy się nadziwić, jakim cudem Geirowi Andreassenowi udało się uzyskać tak szybko tak niesamowitą jakość wizualną”. Filmowcy podjęli również decyzję, żeby nie używać kamer cyfrowych, lecz kręcić na celuloidzie – wszystko po to, by nadać filmowi posmaku klasycznego kina. „Nakręciliśmy Miasto kości na 35mm Panavision Scope, dzięki temu wygląda absolutnie urzekająco”, zachwyca się Zwart. „Wiem, że jestem jednym z nielicznych, którzy nie zwracają się jeszcze w stronę kamer cyfrowych, ale uważam, że w tym przypadku była to słuszna decyzja w przypadku filmu, w którym jest mnóstwo romantyzmu oraz pięknych kolorów”.

Scenograf François Séguin pracował już ze Zwartem przy „Karate Kid”. „To niesamowicie utalentowany człowiek. Mam obsesję na punkcie wyglądu moich filmów, więc razem stworzyliśmy na potrzeby tego świata cudowne scenografie. François wniósł do projektu poczucie baśniowości oraz prawdziwy artyzm”. Fantastyczne lokacje stanowiły zupełnie nowe wyzwanie dla scenografa. „Z początku zdawał się nie pasować do naszej koncepcji”, opowiada Kulzer. „Ale kiedy zobaczyliśmy jego szkice, stało się jasne, że to człowiek, który jest w stanie stworzyć zadziwiająco rzeczywiście i jednocześnie fantazyjny świat, często używając bardzo ograniczonych środków. Operując samym tylko światłem albo podstawowymi, staromodnymi technikami tworzenia iluzji był w stanie wykreować wspaniałe rzeczy – bez potrzeby udziału drogich efektów wizualnych. Razem z Haraldem wymyślali tak niesamowite rozwiązania, które pozwalały im wykonywać przed kamerą rzeczy, o których ich nie podejrzewaliśmy, że wielokrotnie obserwowaliśmy ich z otwartymi ustami”, kontynuuje producent. „François przeszedł samego siebie”, potwierdza jego słowa Carmody. „Scena w szklarni, której wyczekuje wielu fanów, okazała się jedną z najbardziej romantycznych filmowych lokacji, w jakich postawiłem swoją stopę!”

Materiały: Monolith 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.