W imię: historia niemożliwej miłości księdza

2013-09-19 19:17

Nowy film Małgośki Szumowskiej, autorki wielokrotnie nagradzanych „33 scen z życia” i głośnego „Sponsoringu”, to historia niemożliwej miłości księdza, osadzona w realiach katolickiej społeczności. Poruszająca opowieść o człowieku uwikłanym w intymny dramat.
 

Ksiądz Adam (Andrzej Chyra) obejmuje nową parafię i organizuje ośrodek dla młodzieży niedostosowanej społecznie. Szybko przekonuje do siebie ludzi energią, charyzmą i otwartością. Przyjaźń z miejscowym outsiderem (w tej roli Mateusz Kościukiewicz) zmusi kapłana do zmierzenia się z własnymi problemami, przed którymi kiedyś uciekł w stan duchowny.

W obsadzie - obok Andrzeja Chyry („Dług”, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”) i Mateusza Kościukiewicza („Bejbi blues”, „Wszystko, co kocham”) - Maja Ostaszewska („Jack Strong”, „Katyń”, „Uwikłanie”), Łukasz Simlat („Wymyk”, „Lincz”, „Bez tajemnic”), Tomasz Schuchardt („Jesteś Bogiem”, „Miasto 44”) i Olgierd Łukaszewicz („Generał Nil”, „Katyń”). Autorem zdjęć, a równocześnie współscenarzystą, jest Michał Englert, laureat festiwalu Sundance za zdjęcia do filmu „Nieulotne” i FPFF w Gdyni za „33 sceny z życia”.

Światowa premiera filmu odbyła się w ramach Konkursu Głównego 63-go Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Obok „Tataraku” Andrzeja Wajdy i „Weisera” Wojciecha Marczewskiego to jedyny w ciągu ostatnich dwudziestu lat polski film, który znalazł uznanie w oczach selekcjonerów tego jednego z najważniejszych międzynarodowych festiwali. „W imię…” zostało nagrodzone prestiżową nagrodą Teddy Award którą wcześniej uhonorowano tak wybitnych i znaczących twórców jak Pedro Almodóvar, Tilda Swinton, Francois Ozon, Derek Jarman, Lukas Moodysson i Todd Haynes. Berlińska premiera filmu zakończyła się długą owacją na stojąco i obiła się szerokim echem na łamach międzynarodowej prasy

Kolejny zagraniczny sukces „W imię…” to Nagroda Główna na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dortmund|Cologne 2013 (The International Feature Film Award), gdzie polska produkcja rywalizowała z ponad setką filmów z pięćdziesięciu krajów świata, z których do Konkursu Głównego trafiło zaledwie osiem. W uzasadnieniu nagrody dla „W imię…” doceniono obraz Szumowskiej za jego odwagę, wybitną grę aktorską oraz głębokie, humanistyczne przesłanie. „W imię…” zostało również uhonorowane Nagrodą Główną na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Mix Milano 2013 oraz Nagrodą dla Najlepszego Filmu Neisse Film Festival Zittau 2013, gdzie dodatkowo Andrzej Chyra otrzymał Nagrodę dla Najlepszego Aktora. Jego rola została także doceniona przez jury 20. European Palic Film Festival, podczas którego zdobył specjalną nagrodę za „jedną z najlepszych i najodważniejszych kreacji w kinie europejskim ostatniej dekady”.

Film został sprzedany do szerokiej dystrybucji kinowej w ponad 25 krajach na całym świecie, w tym w USA. Wejdzie do kin na świecie we wrześniu 2013. Producentem „W imię…” jest firma MD4, film powstał w koprodukcji z Canal +

W polskich kinach nowy film Szumowskiej pojawi się 20 września 2013, wcześniej zobaczą go widzowie Gdynia Film Festival, gdzie znalazł się wśród 14 tytułów prestiżowego Konkursu Głównego.

WYWIAD Z MAŁGOŚKĄ SZUMOWSKĄ

Co sprawiło, że postanowiła Pani opowiedzieć właśnie taką historię?

Jak zwykle u mnie bywa, punkt wyjścia był pozornie odległy od tematu filmu. Chciałam zrobić film o ogromnej tęsknocie człowieka za miłością, uczuciem, zbliżeniem. Brzmi to banalnie, ale ta wielka tęsknota za czymś mocnym, silnym była dla mnie punktem wyjścia. Trafiłam na notatkę w gazecie o tym, że młody chłopak, właściwie już mężczyzna, zabił w brutalny sposób księdza. Choć ta historia była zupełnie inna, to nagle przyszło mi na myśl, żeby opowiedzieć historię księdza, który odważył się kochać.

Ten temat jest poruszany najczęściej w kontekście nadużyć seksualnych, ale Pani postanowiła pokazać historię miłosną, dlaczego?

Internet pełen jest historii chłopców, dzieci, młodzieży molestowanej przez księży. Są to szokujące, mocne i nie pozostawiające żadnych wątpliwości w sferze moralnej przypadki. Robiąc taki film, wybierając takiego bohatera, musiałabym go osądzić. Film przyjąłby niewątpliwie publicystyczny ton. Chciałam tego uniknąć. Zafascynowało mnie co innego – pokazanie miłości, potrzeby kochania, która postrzegana jest w kategoriach grzechu. To, co naturalne między kobietą a mężczyzną, staje się „złe”, nienaturalne, w wypadku księdza. Ksiądz, który jest tylko człowiekiem, staje się nagle ofiarą własnego wyznania, swojej wiary, instytucji kościoła, tylko dlatego, że chce kochać i aż dlatego, że odważa się kochać mężczyznę. Chciałam zrobić film, w którym nie oceniam swoich bohaterów, a lubię ich, przyglądam się im tak po ludzku, bronię ich. Gdybym robiła film o molestowaniu, musiałabym mieć inne założenia, ocena wpisana byłaby w temat, który musiałby szokować. Jednak sądzę, że w moim filmie poruszam ten temat, choć nie bezpośrednio. Nie unikam go, choć nie mówię nic wprost.

W jaki sposób wybiera Pani aktorów?

Unikam castingów. Aktorów znajduję na ekranie, w teatrze, a czasem na imprezie…. Andrzej Chyra jest jednym z najlepszych polskich aktorów, scenariusz pisaliśmy z Michałem dla niego. Mateusz Kościukiewicz ma za sobą kilka ciekawych ról, jest wyrazisty. W sumie od początku, już na etapie pisania, myślałam o tym duecie. Lubię pisać już dla konkretnych aktorów, znam ich możliwości, piszę trochę pod nich. Potem bardzo dużo pracy wkładam w przygotowania, próby i to, co dzieje się na planie.

Czy boi się Pani kontrowersji? Jak zareagował Kościół w Polsce na informację o Pani projekcie?

Nie wiem czy boję się, na pewno jestem ciekawa, a zarazem nie mam wątpliwości, że pewna część osób w Polsce, nawet duża, ten film odrzuci. Środowiska związane z kościołem czy prawicą. To dość oczywiste, że ten punkt widzenia jest dla nich nie do przyjęcia. Zresztą trudno się dziwić, kościół i środowiska z nim związane tkwią od lat na pewnych okopanych stanowiskach, nie zmieniają zdania i pewnie nie mogą tak nagle tego zrobić. W Polsce to ciągle temat wysoce drażliwy, rozmowa o homoseksualizmie, związkach partnerskich, księżach i ich seksualności wywołuje ostatnio coraz więcej krzyku, generuje mowę nienawiści. Na pewno nie chciałabym taniej sensacji, upolitycznienia mojego filmu lub używania go jako argumentu pomiędzy nieznoszącymi się stronami, wolałabym poważną, spokojną dyskusję. W Polsce ciągle mamy problem z zaakceptowaniem inności i jej przejawów. Społeczeństwo ciągle w 90% nazywa się katolickim, często jest to niestety synonim bycia zamkniętym. Myślę, że ten film może być ważnym głosem.

Jakimi inspiracjami kieruje się Pani podczas pracy z operatorem?

Z Michałem Englertem pracuję od początku, już od czasu etiud w szkole filmowej. Tym razem napisał również ze mną scenariusz, co niejako jest powrotem do tych szkolnych początków, bo wtedy też pisaliśmy scenariusze razem. To wspaniałe rozumieć się z kimś artystycznie bez słów. Gdy on zajmuje się kamerą, często inscenizacją, ja pracuję z aktorami, co jest moim ulubionym zajęciem. Dzięki Michałowi mogę się na tym całkowicie skupić. To dość nietypowe, taka praca z operatorem, ale właśnie z tego słyną w świecie polscy operatorzy po łódzkiej filmówce. Są kreatywni, pracują ramię w ramię z reżyserem, ale i na tym tle Michał jest szczególny. Pracujemy razem na każdym etapie, łącznie z montażem i udźwiękowieniem, podobnie z naszym montażystą, Jackiem Drosio, z którym zmontowałam wszystkie moje filmy. Mogę powiedzieć, że tworzymy rodzaj artystycznej grupy. Nie wyobrażam sobie filmu bez nich.

Materiały: Kino Świat



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.