Sekretne życie Waltera Mitty: zwykły człowiek o marzeniach śmielszych niż rzeczywistość

2014-01-13 02:10

Nikt nie wie, jaką moc mają marzenia, póki nie zaczną kształtować naszej rzeczywistości. Ben Stiller postanowił wyreżyserować współczesną ekranizację jednego z najciekawszych opowiadań fantastycznych - „Sekretnego życia Waltera Mitty” Jamesa Thurbera. Stiller zamienił liczący dwie i pół strony tekst z 1939 roku w komiksowy, spektakularny film, opowiadający o mężczyźnie, który przeżywa przygody, będące do tej pory tylko jego marzeniami.

Walter Mitty (Stiller) to fantasta, pracujący jako fotoedytor. Większość czasu poświęca na wyobrażanie sobie, że jest herosem, doświadczającym mnóstwa intrygujących przygód. Kiedy wraz z koleżanką, w której się skrycie podkochuje, dowiaduje się, że grozi im utrata pracy, dokonuje niemożliwego – rozpoczyna przygodę, o której do tej pory tylko śnił.

Ben Stiller uważa, że ekranizacja „Sekretnego życia Waltera Mitty” to możliwość opowiedzenia klasycznej amerykańskiej historii w nowy sposób. Po raz pierwszy zetknął się z opowiadaniem w liceum. Na jego podstawie powstał film i sztuki teatralne, powstało nawet powiedzonko „Być jak Walter Mitty”, oznaczające kogoś, kto spędza większość czasu na fantazjowanie.

Aktor zachwycił się możliwością przeniesienia bohatera w XXI wiek – czasy portali społecznościowych, minimalizacji, gwałtownego rozwoju technologii. Dzięki temu mógł stworzyć spektakularny film, wykorzystując nowoczesne techniki.

Uwielbiam tę historię, bo nie da się jej zaszufladkować. To komedia, dramat, przygoda, kino fantastyczne. Główny bohater to ktoś, z kim wszyscy możemy się identyfikować. Stawia czoło życiu, a jednocześnie przeżywa w swojej wyobraźni niezwykłe przygody. Każdy z nas snuje fantazje, ale większość wstydzi się do tego przyznać.” - mówi Stiller.

WSPÓŁCZESNY WALTER MITTY

Ben Stiller ma słabość do słodko-gorzkich historii o ludziach, goniących za marzeniami. Wsławił się rolami komediowymi – wielokrotnie wcielał się w przeciętnych facetów, stawiających czoło niezwykłym sytuacjom. Wystarczy przypomnieć takie filmy jak „Poznaj mojego tatę”, „Noc w muzeum” czy „Sposób na blondynkę”.

Jako reżyser zdobył uznanie widzów i krytyków filmami „Zoolander” oraz „Jaja w tropikach”. Najnowsza produkcja była dla niego dużym wyzwaniem. Nie tylko stanął po obu stronach kamery, ale i zrealizował spektakularną historię, będącą jednocześnie kinem fantastycznym i wzruszającym kinem obyczajowym.

To klasyczna historia o mężczyźnie, który uczy się przekuwać swoje wady w zalety i wprowadza marzenia w życie. Mitty w wykonaniu Stillera to człowiek współczesny – uczy się odnaleźć w czasach rozwoju technologii i ciągłych zmian. Największą ulgę przynosi mu ucieczka do świata fantazji, mimo że jest w nim sam... Pewnego dnia zaczyna poszukiwania zaginionego negatywu znanego fotografa (Sean Penn) i jego życie nagle się zmienia...

Stiller zachwycił się scenariuszem Stevena Conrada. Ujęło go idealne połączenie niepewnej przyszłości głównego bohatera z barwnym światem jego wyobrażeń. Czytał wiele tekstów na podstawie opowiadania Thurbera, ale żaden nie zrobił na nim wrażenia – do czasu, aż trafił na dzieło Conrada.

Steve nie kopiował filmu z Dannym Kayem z lat czterdziestych tylko opowiedział tę historię w nowy sposób – taki, by współcześni widzowie identyfikowali się z głównym bohaterem. Napisał scenariusz o zwykłym facecie, który staje się swoim własnym bohaterem. Zrobił to w zabawny, a jednocześnie wzruszający sposób. Powiedział mi, że w każdym z nas tkwi bohater – właśnie to chciałem pokazać. Życie to duże wyzwanie – nieważne, czy jesteśmy kimś anonimowym, czy prezydentem. Wszyscy stawiamy mu czoło i tkwi w nas potencjał, który warto wykorzystać.” - mówi Stiller.

MITTY W RODZINIE

Producentami zostali John Goldwyn i Samuel Goldwyn Junior – wnuk i syn Samuela Goldwyna, który wyprodukował film z 1947 roku w reżyserii Normana Z. McLeoda. Przyznają, że „Sekretne życie Waltera Mitty” to dla nich ważna produkcja. „Dziadek był prawdziwym pionierem kinematografii. Pragnął opowiadać historie w nowy sposób – tak, jak nie da się tego zrobić za pomocą pędzla czy pióra. Film z 1947 roku okazał się wielkim sukcesem i dziadek mówił o każdej kolejnej produkcji, że marzy, by go powtórzyła.” ­ mówi John Goldwyn, a jego ojciec dodaje : „Postanowiliśmy zainwestować w ten film, bo to szansa na opowiedzenie klasycznej historii na nowo. Najważniejszy jest dobry scenariusz – tekst Thurbera to coś fenomenalnego, podobnie jak scenariusz z lat czterdziestych. Czekaliśmy, aż pojawi się równie dobry – kiedy tak się stało, nie wahaliśmy się.”

Zanim rozpoczęto prace, należało wyjaśnić kwestie praw autorskich i inne tego typu zawiłości. John Goldwyn wspomina pierwsze spotkanie ze Stevenem Conradem (autorem scenariuszy do takich filmów jak „W pogoni za szczęściem” Willa Smitja czy „Prognoza na życie” Gore'a Verbinsky'ego).

Steve powiedział, że pragnie zrobić film o przeciętnym, wręcz niezauważalnym, szarym człowieku, który marzy o lepszym życiu i pewnego dnia uświadamia sobie, że osiągnie cel tylko poprzez działanie. Dochodzi do wniosku, że rzeczywistość jest lepsza od marzeń. Kiedy to usłyszałem, wiedziałem, że zrobimy ten film razem.”

Producenci mieli przeczucie, że nie powstanie typowa komedia. „To unikatowa historia – rzadko na takie trafiamy. Nie jest kopią pierwszego filmu, a po prostu wciągającą opowieścią o marzycielu. Nie mogliśmy się doczekać, aż zrobimy tę produkcję.” - mówi Goldwyn.

Wybór odpowiedniego reżysera był sprawą kluczową. Początkowo Stiller ubiegał się tylko o tytułową rolę, ale szybko się okazało, że jest idealnym kandydatem do nakręcenia filmu.„Podczas spotkania miał ze sobą notatki, dotyczące tej historii. W życiu nie widziałem, żeby ktoś aż tak się przygotował do spotkania z producentem. Jego zapiski były niezwykłe – wnikliwe, intrygujące i wskazujące na to, że opowieść jest mu bliska. Uświadomiłem sobie, że ma fenomenalny pomysł na ten film.” - mówi Goldwyn, który zasiadał na czele Paramount Pictures, gdy powstawał „Zoolander” i zaprzyjaźnił się ze Stillerem. Zaproponował mu stanięcie za kamerą, mimo że zdawał sobie sprawę z tego, że niełatwo pogodzić role reżysera i aktora.

Ben zachwycił nas zaangażowaniem i pomysłem. Dostrzegł w tej historii potencjał komediowy, ale i przesłanie. Pragnął, by widzowie udali się z Walterem Mitty w podróż i uświadomili sobie, że życie jest piękną przygodą” - mówi producent Stuart Cornfeld.

Stiller bardzo się cieszył, że za produkcję będą odpowiadać Goldwynowie. „Ich rodzina jest związana z tą historią. To wspaniałe, że uwierzyli w ten film i umożliwili nam zrealizowanie go.” - mówi aktor i dodaje : „Znam Stuarta od lat – pracowaliśmy razem przy wielu produkcjach. Jest bardzo pracowity i dokłada wszelkich starań, by film był jak najlepszy. Tacy współpracownicy to skarb – zwłaszcza przy tak specyficznych filmach.”

ŻYCIE JEST PIĘKNE

Scenarzysta Steven Conrad przyznaje, że stworzenie nowej wersji klasycznego opowiadania było sporym wyzwaniem. Pragnął pokazać współczesnego Waltera Mitty – faceta, który dostrzega wielobarwność życia.

Jednym z pierwszych pomysłów było zrobienie z Waltera dziennikarza „Life Magazine” - fotoedytor marzy, by przeżywać niezwykłe przygody, które zna ze zdjęć. Jego przyszłość staje pod znakiem zapytania, gdy właściciele pisma podejmują decyzję o likwidacji papierowego wydania i skupieniu się na stronie internetowej.

Magazyn zaczęto wydawać w 1883 roku – swego czasu było tygodnikiem, w którym publikowano jedne z najciekawszych zdjęć na świecie. W 2009 roku wstrzymano wydawanie go w formie papierowej, a na stronie internetowej znajduje się darmowa kolekcja ponad dziesięciu milionów fotografii. Pismo pokazane w filmie jest fikcyjne, ale inspirowane prawdziwym.

Walter ma dostęp do najlepszych zdjęć powstałych w ciągu ostatnich siedemdziesięciu lat. Obserwuje dokumentację, dotyczącą najważniejszych światowych wydarzeń i w pewnym sensie widział wszystko, ale dla innych jest szarym człowieczkiem. W którymś momencie postanawia wyrwać się z marazmu i zacząć żyć.” - mówi scenarzysta.

Steve miał świetny pomysł. Opisał przenoszenie kultowego pisma do Internetu, co jest metaforą współczesności. Wszyscy musimy się przestawić na wszechobecną cyfryzację, co bywa trudne, zwłaszcza dla takich ludzi jak Walter.” - mówi Stiller i dodaje : „Mitty znalazł się przełomowym momencie życie i znalazł w sobie siłę, by je zmienić”.

Kiedy magazyn czekają wielkie zmiany, Walter postanawia urzeczywistnić swoje fantazje.

Stiller uznał, że jedyny sposób na to, by film był spójny to równowaga w pokazywaniu szarej codzienności Waltera i jego niezwykłych marzeń. Wraz z Conradem przysiadł do scenariusza i połączenie dwóch światów okazało się być największym wyzwaniem. Na szczęście udało im się – rzeczywistość i fantazje płynnie się przenikają.

Benowi zależało na tym, by stanowiły spójną całość. Dlatego Walter zaczyna marzyć w trakcie codziennych czynności i jego przygody po prostu mają miejsce – nie uciekamy do świata fantazji i nie wracamy z niego. Stanowi element życia Waltera, a widzowie mają okazję się z nim zapoznać, dzięki takiemu a nie innemu sposobowi zaprezentowania. Marzenia Waltera ukazują jego prawdziwą twarz.” - mówi scenarzysta.

W swoich fantazjach Walter jest silny, zdecydowany i kieruje się intuicją. W prawdziwym życiu jest ostrożny -wręcz zachowawczy- i bardzo odpowiedzialny. Opiekuje się rodziną, bo jego ojciec zmarł, gdy Walter był nastolatkiem. Ktoś taki jak on musi mieć ważny powód, by zapomnieć o ostrożności i rzucić się w wir przygody. Tym powodem jest zaginiony negatyw ulubionego fotografa – zdjęcie ma trafić do ostatniego drukowanego numeru pisma.

Stiller pożyczył od „Life Magazine” jeszcze motto, które brzmi : „Podziwiaj rzeczy oddalone o tysiące kilometrów, skryte za murami, czasem niebezpieczne. Spójrz na nie i zachwyć się”.

To fajne motto, którym może się kierować każdy z nas. Warto poznawać świat i innych ludzi – wszystko leży w naszych rękach.” - mówi Conrad.

Bohater opowiadania Thurbera jest żonaty i ucieka w świat fantazji, bo jest nieszczęśliwy w małżeństwie, z kolei bohater pierwszego filmu jest zaręczony, choć niechętnie myśli o ożenku. Dzisiejszy Walter Mitty to kawaler – jak wielu współczesnych facetów. Marzy o związku, ale zamiast szukać miłości, fantazjuje o niej lub flirtuje w Internecie.

Ważne było pokazanie, że Walter nie jest bierny czy słaby. Ma w sobie siłę, brakuje mu tylko okazji, by to udowodnić. Jest gotowy do działania – trzeba go tylko ku niemu popchnąć.” - mówi scenarzysta.

WYMARZONA DZIEWCZYNA MITTY'EGO

Walter ma konto na portalu randkowym, ale tak naprawdę wzdycha do koleżanki z pracy – Cheryl, która często zostaje bohaterką jego fantazji.

Stiller dostrzegł w tej postaci nie tylko potencjał komediowy, ale i źródło motywacji dla swojego bohatera.

Odtwórczyni głównej roli musiała się sprawdzić zarówno jako samotna matka, której grozi utrata pracy, jak i bohaterka szalonych przygód, rozgrywających się w głowie Waltera. Twórcy powierzyli rolę Cheryl jednej z najciekawszych obecnie aktorek komediowych i byłej gwieździe kultowego programu „Saturday Night Live” - Kristen Wiig.

Jest fenomenalna. To dziewczyna, z którą wszyscy mogą się identyfikować. Jest naturalna, zabawna i ciekawa. Byłem bardzo ciekaw, jak wypadnie w innej roli niż te, w których obsadzano ją dotychczas. Jako komik ma doświadczenie we wcielaniu się w różne postaci, dlatego świetnie wypadła jako bohaterka fantazji Waltera. Jednocześnie wspaniale się sprawdziła w scenach, rozgrywających się w redakcji. Pokazała, jak wielki wpływ ma na nas to, że ktoś po prostu powie „Cześć” i uśmiechnie się we właściwy sposób.” - mówi reżyser.

Zachwyciłam się scenariuszem już po przeczytaniu kilku pierwszych stron. To niesamowita, absolutnie wciągająca historia. Po rozmowie z Benem nie miałam wątpliwości, że zrobi fantastyczny film. Spodobało mi się, że ma pomysł na nowoczesną wersję klasycznej historii. Po obejrzeniu takiej produkcji wychodzimy z kina z myślą, że życie jest piękne i warto spełniać swoje marzenia.” - mówi aktorka i dodaje, że w pełni rozumie, czemu jej bohaterka zaczyna darzyć Waltera uczuciem : „Podoba jej się to, że jest cichym facetem, a jednocześnie wierzy w to, że życie jest niezwykłe. Oboje są skryci i brakuje im magii – razem wreszcie mogą się odważyć na przygody.”

Aktorka przyznaje, że granie w scenach ukazujących marzenia Waltera były czymś fantastycznym : „W jednej z nich wykonałam piosenkę Davida Bowie, w innej patrzyłam, jak Mitty ratuje psa z płonącego budynku. Jeszcze nigdy nie miałam okazji grać w czymś takim – było wspaniale.”

Wiig przyznaje, że Stiller świetnie się sprawdził jako reżyser i odtwórca roli głównej : „Walter to facet, który ma coś do powiedzenia, ale nie wie, jak zabrać głos. Ben obdarzył go ciepłem – oglądając film, mamy ochotę poklepać Waltera po ramieniu, przytulić go i życzyć mu powodzenia.” - mówi aktorka.

KOSZMARNY KIEROWNIK

Największym wrogiem Waltera jest kierownik odpowiadający za zmianę profilu magazynu. To arogancki, nieczuły i onieśmielający Ted Hendricks. „Ted uosabia wszystkie negatywne uczucia, jakie wywołują w nas ludzie, których nie lubimy.” - mówi Conrad i dodaje : „Przywodzi na myśl nielubianego trenera, dokuczającego nam starszego brata czy wrednego nauczyciela. Kiedy stoi przed nami, nie umiemy zabrać głosu, ale gdy odchodzi, wpada nam do głowy mnóstwo rzeczy, które chcielibyśmy powiedzieć.”

Adam Scott opisuje swojego bohatera jako bezdusznego pracownika korporacji, któremu brak empatii. Tacy jak on uważają Waltera i jemu podobnych za żałosnych.

Ted wyśmiewa Mitty'ego, dopóki ten nie zaczyna psuć mu szyków. Ben to jeden z najzabawniejszych aktorów w Hollywood. Kiedy udawało mi się go rozśmieszyć, byłem z siebie dumny”.

Adam ma ogromny talent, a rola Teda odbiega od tych, w których go dotychczas widzieliśmy. Cieszę się, że miał okazję zaprezentować się z innej strony. Wypadł świetnie.” - chwali Scotta Stiller.

Jedna z bardziej pamiętnych scen filmu to ta, w której Walter i Ted toczą walkę na Manhattanie. „To jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń mojego życia. Podwieszono nas na specjalnych kablach, ludzi na ulicy z zaciekawieniem spoglądali do góry – to było coś”. - mówi Scott.

Ben to nie tylko świetny aktor, ale i reżyser. Potrafi jasno sprecyzować swoje wymagania i dba o aktorów na planie. Świetnie mi się z nim pracowało.” - podsumowuje aktor.

FOTOGRAF NA KRAŃCU ŚWIATA

Walter marzy o byciu bohaterem, ale ma też swojego bohatera – jest nim znany fotograf Sean O'Connell, który jest prawdziwą gwiazdą i słynie z odwagi, i wytrwałości w dążeniu do zrobienia tego jednego jedynego zdjęcia wartego więcej niż tysiąc słów.

W tej roli zobaczymy nagrodzonego Oscarem aktora i reżysera Seana Pena.

Sean O'Connell to facet, który imponuje swoimi dokonaniami, ale i po prostu tym, jaki jest. Kiedy Walter wreszcie go poznaje, jest wniebowzięty, a my nie mamy wątpliwości, dlaczego to dla niego takiego ważne przeżycie. Sean Penn jest idealny do tej roli – jest moim idolem, podobnie jak O'Connell dla Mitty'ego.” - mówi Stiller i dodaje : „Sean wsławił się fenomenalnymi rolami dramatycznymi, ale ma też ogromne poczucie humoru. Z przyjemnością dałem mu możliwość zagrania roli komediowej.”

O'Connella otacza aura tajemniczości – podobnie jak Penna. „Dlatego jest wprost stworzony do tej roli. Zachwycił nas wszystkich.” - dodaje Stuart Cornfeld.

URZECZYWISTNIANIE FANTAZJI

James Thurber opublikował swoje opowiadanie w 1939 roku. Czytelnicy oszaleli na punkcie intrygującego „Sekretnego życia Waltera Mitty”.

Ben Stiller nakręcił swoją ekranizację w 2013 roku – pragnął, by była to współczesna wersja klasycznej historii, zachwycająca stroną wizualną i pokazująca świat marzeń, jakiego Thurber nie był w stanie sobie wyobrazić.

Wszyscy wiemy, jak to jest, zamyślić się i przeżywać w swojej głowie niezwykłe przygody. Pragnęliśmy ukazać to w taki sposób, by każdy mógł się z tym identyfikować.” - mówi reżyser i przyznaje, że choć pragnął, by fantazje Waltera były spektakularne, ostrożnie korzystał z efektów wizualnych, by nie przyćmiły fabuły : „Chciałem, by wszystko było jak najbardziej realistyczne, mimo że chodziło o świat fantazji. Efekty wizualne mają podkręcać to, co pokazujemy, a nie budować film.”

Reżyser zaprosił do współpracy nominowanego do Oscara Stuarta Dryburgha (zdjęcia), Jeffa Manna (scenografia), Grega Haydena (montaż), Sarę Edwards (kostiumy) i Guillaume'a Rocherona (efekty wizualne).

Stiller postanowił kręcić kamerą analogową, mimo że żyjemy w dobie cyfryzacji. „Film to dla mnie coś niezwykłego. Taśma filmowa zawiera w sobie historię i tradycję kinematografii.” - tłumaczy i dodaje „Zaczynaliśmy od obrazu statycznego, a potem przeszliśmy do dynamicznego. Wszystko po to, by wyraźnie podkreślić rozwój akcji i zmian, zachodzących w głównym bohaterze. Kiedy Walter zaczyna budzić się do życia i działać, zmieniają się zdjęcia i kolory”.

Pokazanie świata rzeczywistego i świata marzeń było trudnym zadaniem – zwłaszcza że zdjęcia powstawały głównie w Nowym Jorku.

Miasto jest w pewnym sensie jednym z bohaterów filmu. Pragnęliśmy uchwycić to, że tętni życiem.” - mówi Cornfeld.

Część zdjęć powstała na Islandii. „To niezwykłe miejsce. Nigdzie na świecie nie ma takiego oświetlenia jak tam.” - mówi Cornfeld i dodaje : „Możliwość korzystania z takiego światła jest nieoceniona. Na Islandii nie ma zanieczyszczonego powietrza – patrząc przed siebie ma się wrażenie, że patrzy się w nieskończoność.”

W Nowym Jorku powstała między innymi scena walki między Walterem i Tedem. Aktorzy byli na specjalnym dźwigu i grali nad zakorkowanymi nowojorskimi ulicami.

Miło wspominam kręcenie tej sceny. Jeździliśmy na rolkach i deskach, biliśmy się – kompletne szaleństwo. Zależało nam na tym, by jak najmniej używać efektów wizualnych – nakręciliśmy bez ich użycia wszystko, co było możliwe.” - mówi Stiller.

Nowy Jork odegrał ważną rolę. Ben chciał, żeby fantazje Waltera wyglądały jak najbardziej realistycznie, bo dla niego właśnie takie są. Przyznaję jednak, że w praktyce okazało się to bardzo trudne. Pamiętna scena walki Waltera i Teda wymagało dokładnego rozplanowania, a jej nakręcenie było dość niebezpieczne, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło.” - mówi Goldwyn.

Na Islandii Ben zagrał w scenie, która okazało się dla niego zarówno wyzwaniem aktorskim jak i reżyserskim. Mowa o scenie, w której Walter rzuca się na fale oceanu. „Zależało mi na tym, by nie kręcić tego w studiu i zbiorniku wody, a nad prawdziwym oceanem.” - mówi Stiller.

Walter skacze na głęboką wodę – dosłownie i w przenośni. To kluczowa scena filmu i wygląda bardzo realistycznie, bo właściwie bez wykorzystania efektów wizualnych.” - mówi John Goldwyn.

Kiedy wypłynęliśmy i zobaczyłem kilkumetrowe martwe fale, byłem przerażony. Łódź z ekipą była blisko, ale przez chwilę znajdowałem się w wodzie zupełnie sam. Przez sekundę zastanawiałem się, co będzie, jeśli mnie nie znajdą. To było niebezpieczne, ale z drugiej strony ekscytujące. Właśnie za takie chwile kocham kino.” - mówi Stiller.

ŻYCIE W „LIFE MAGAZINE”

Ben Stiller wiedział, zabierając się do pracy nad filmem, że będzie potrzebował scenografa o bogatej wyobraźni. Wiedział, do kogo się zgłosić – do Jeffa Manna, z którym pracował przy „Jajach w tropikach”.

Świetnie się dogadujemy i mamy podobne pomysły. Jeff odpowiada za wygląda świata fantazji Teda i wystrój redakcji. Wspaniale nam się pracowało.” - mówi Stiller.

Stworzyli zgrany duet, co przy takiej produkcji jest niezwykle ważne.” - dodaje John Goldwyn.

Robienie takiego filmu to ogromna przygoda. Pokazaliśmy nie tylko zwykłą szarą rzeczywistość, ale i świat wyobrażeń głównego bohatera. Początkowo Walter żyje pełną piersią tylko w marzeniach, a w końcu zaczyna żyć naprawdę.” - mówi Jeff i dodaje : „W swojej karierze wielokrotnie realizowałem niezwykłe scenografie, ale praca przy tym filmie była ogromnym wyzwaniem i przyniosła mi wielką satysfakcję.”

Twórcy wzorowali się na prawdziwej redakcji „Life”, która mieściła się w Rockefeller Center od 1959 roku. „To przepiękny budynek, w którym panuje niepowtarzalny klimat minionych lat. Przejrzeliśmy setki zdjęć z lat 50. i 60. ubiegłego wieku – pragnęliśmy oddać tamtą atmosferę.” - mówi Stiller.

Mann przyznaje, że największą przyjemność sprawiło mu projektowanie fotomontażowni Waltera. „To jego oaza. Pracuje w niej w sam, jego jedynym towarzyszem jest Hernandez. To dość puste miejsce, a jednocześnie pełne starych zdjęć.” - mówi scenograf i dodaje : „Współpraca z Benem była fantastyczna. Całkowicie wczuł się w rolę i po prostu stał się Walterem. Nie znam innego aktora, który wkłada w pracę tyle energii. Ben dał naprawdę niezwykły pokaz umiejętności.”

Innym ważnym elementem filmu jest muzyka. Stiller powtórzy współpracę z Theodorem Shapiro, który skomponował muzykę do „Jaj w tropikach”. Na ścieżce dźwiękowej usłyszymy też utwory takich artystów jak Jose Gonzales i Ryan Adams.

Pragnąłem pokazać osobowość Waltera za pomocą muzyki. Mój bohater ma niezwykłą wyobraźnię i chciałem to podkreślić odpowiednią muzykę. Teddy skomponował piękne melodie – melancholijne, a jednocześnie podnoszące na duchu.” - mówi Stiller.

Ten film to niezwykła przygoda – wciągający, intrygujący, wzruszający. Coś niesamowitego.” - dodaje John Goldwyn.

Materiały: imperial-cinepix.com.pl



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.