Zniewolony. 12 Years a Slave: film zrealizowany na podstawie wstrząsających wspomnień Solomona Northupa

2014-01-26 19:35

Zniewolony” to najnowszy film Steve'a McQueena – reżysera, który zasłynął takimi obrazami, jak „Głód” (2008), czy „Wstyd” (2011). Film powstał na podstawie wstrząsających wspomnień Solomona Northupa (w tej roli Chiwetel Ejiofor), wolnego, wykształconego czarnego człowieka z północy stanu Nowy Jork, który podstępem został porwany i sprzedany handlarzom niewolników. Tak rozpoczęła się trwająca 12 lat dramatyczna i niezwykła odyseja człowieka, który w obliczu okrucieństwa (przedstawionego w osobie brutalnego właściciela niewolników, którego gra Michael Fassbender) walczy nie tylko o życie, ale i o zachowanie godności. Wbrew otaczającej rzeczywistości Northup próbuje przetrwać i nie stracić nadziei na wolność. W dwunastym roku jego uprowadzenia, przypadkowe spotkanie Solomona z kanadyjskim abolicjonistą (w tej roli Brad Pitt) na zawsze zmienia jego życie.

Obok Chiwetela Ejiofora („2012”, „Mów do mnie”), Michaela Fassbendera („Jane Eyre”, „Wstyd”) i pojawiającego się tu w epizodycznej roli Brada Pitta („World War Z”), reżyserowi udało się zgromadzić na planie znakomity zespół, w którym znaleźli się tacy aktorzy, jak Benedict Cumberbatch („W ciemność. Star Trek”), Paul Dano („Pętla czasu”), Garret Dillahunt („To nie jest kraj dla starych ludzi”), Paul Giamatti („Wszyscy wygrywają”), Scoot McNairy („Operacja Argo”), debiutująca na wielkim ekranie Lupita Nyong'o, Adepero Oduye („Pariah”), Sarah Paulson („Uciekinier”), Michael Kenneth Williams („Zakazane imperium”), Alfre Woodard („Stalowe magnolie”), Chalk Chris („Newsroom"), Taran Killam („Gorący towar”) i Bill Camp („Lincoln”).

Film „Zniewolony” powstał na podstawie scenariusza Johna Ridleya („Red Tails”). Produkcją zajęli się Brad Pitt („Moneyball”), Dede Gardner („Jedz, módl się, kochaj”), Jeremy Kleiner („World War Z”), Bill Pohlad („Drzewo życia”), Steve McQueen („Wstyd”), Arnon Milchan („Władza”) i Anthony Katagas („Zabić, jak to łatwo powiedzieć”), zaś producentami wykonawczymi są Tessa Ross („Slumdog. Milioner z ulicy”) i John Ridley. Autorem zdjęć jest Sean Bobbitt, a montażem zajął się Joe Walker – obaj pracowali już przy poprzednich filmach McQueena, „Głód” i „Wstyd”. Scenografię przygotował Adam Stockhausen („Kochankowie z księżyca”), a charakteryzację wykonała nominowana do Oscara Patricia Norris („Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”). Muzykę napisał wielokrotnie nominowany do Oscara kompozytor Hans Zimmer.

O PRODUKCJI

Zniewolony” Steve’a McQueena trafia na ekrany dokładnie w 160 lat po opublikowaniu bestsellerowej książki Solomona Northupa „12 Years A Slave”, w której autor ukazał prawdziwe życie amerykańskich niewolników w dziewiętnastym wieku.

Prawdziwa historia nagłej utraty wolności przez Northupa jest niezwykle wzruszająca, pełna napięcia i nieoczekiwanych zwrotów. Northup prowadził normalne życie. Pracował jako muzyk i rzemieślnik, miał żonę oraz dzieci, z którymi mieszkał w Saratoga Springs (stan Nowy Jork). Nagle znalazł się jednak w sytuacji, która wprawia w osłupienie: zostaje otumaniony narkotykiem, pozbawiony dokumentów, zakuty w kajdany i sprzedany handlarzowi niewolnikami, Freemanowi (Paul Giamatti). Zostaje przewieziony do Luizjany, gdzie jego los zależeć będzie od właścicieli plantacji, wśród których są William Ford (w tej roli Benedict Cumberbatch) i Edwin Epps (Michael Fassbender). Podczas, gdy Solomon znajduje pocieszenie w przyjaźni z Elizą (Adepero Oduye) i Patsey (Lupita Nyong'o), jego umysł i ciało wystawione zostają na wielką próbę przez kaprysy porywaczy. Bohater jednak na każdym kroku, nie chcąc poddać się beznadziei, trzyma się mocno wrodzonej wiary, że był, jest i pewnego dnia znów stanie się wolnym człowiekiem. Kiedy zostaje przedstawiony stolarzowi, Samuelowi Bassowi (Brad Pitt), jego drogą do wolności pokieruje list uznający jego zniewolenie, który doprowadzi Solomona do tryumfalnego powrotu do rodziny i późniejszego ogłoszenia jego rewolucyjnego pamiętnika.

McQueen, któremu nie jest obce tworzenie pełnych emocji filmów, o czym przekonał nas swymi dwoma pierwszymi obrazami „Głód” i „Wstyd”, myślał o zrealizowaniu filmu poświęconego problemowi niewolnictwa zanim jeszcze przeczytał wspomnienia Northupa. Zależało mu na tym, aby ukazać amerykańskie niewolnictwo w ​​sposób, w jaki dotychczas jeszcze go nie przedstawiano: z punktu widzenia człowieka, który poznał zarówno radość wolnego życia, jak i niesprawiedliwość ludzkiej niewoli. McQueen wiedział, że wielu niewolników na Południe zostało uprowadzonych z Północy, ale dopiero później odkrył, że wspomnienia z bezpośrednich doświadczeń takich ludzi zostały opublikowane. – Chciałem opowiedzieć historię o niewolnictwie i przez długi czas zastanawiałem się, jak podejść do tematu. Podobał mi się pomysł, by wyjść od wolnego człowieka, który nie różni się od widza oglądającego film w kinie, jest po prostu zwykłym facetem posiadającym rodzinę i który następnie trafia do niewoli przez porwanie – wspomina McQueen.

Kiedy reżyser podzielił się tym pomysłem ze swą żoną, Biancą, ta zasugerowała mu, by sięgnął po pamiętnik Solomona Northupa, książkę, która kiedyś wstrząsnęła amerykańskim społeczeństwem, lecz obecnie jest już nieco zapomniana. – Moja żona znalazła książkę i gdy tylko ją otworzyłem, nie mogłem się od niej oderwać. Byłem oszołomiony i zdumiony tą nieprawdopodobną, a przecież autentyczną historią. Czyta się to jak Pinokia, czy baśnie braci Grimm. To opowieść człowieka, którego wyrwano z rodzinnego życia, wciągnięto do ciemnego tunelu, na którego końcu tli się jednak światło – mówi McQueen.

Reżyser, podobnie jak wielu przed nim, odkrył że Northup był bystrym obserwatorem ludzi i jednym z nielicznych w tych czasach, którzy mogli opowiedzieć światu, jak naprawdę wygląda niewolnictwo. Swą wstrząsającą opowieścią dał również dowód wielkiej odwagi cywilnej. Był to przejmujący akt dawania świadectwa, a zarazem postawienie pytania, którego wielka literatura domaga się najbardziej: jak sam byś postąpił w podobnej sytuacji?

W 2013 r., w 160 rocznicę uwolnienia Northupa, McQueen poczuł, że to właściwy moment, aby przenieść jego historię na ekran. – Ma ona znacznie większy potencjał, niż cokolwiek, co mi się zdarzyło w ostatnim czasie oglądać albo czytać – mówi. – Trudno mi uwierzyć, że nie znałem tej książki wcześniej. Jak to możliwe? Większość Amerykanów, których znam, także o niej nie słyszało. W moim odczuciu pamiętnik Solomona Northupa jest tak ważny dla amerykańskiej historii, jak „Dziennik Anne Frank” dla historii Europy – stanowi swoisty pomnik dla człowieka, który styka się z okrucieństwem. Każdy uważa, że doskonale zna okres niewolnictwa w historii Ameryki. Mimo to myślę, że wiele rzeczy w tym filmie zaskoczy ludzi tak, jak i mnie zaskoczyło. Miałem poczucie, że to zaszczyt i przywilej przenieść tę książkę na ekran i przedstawić ją odbiorcom.

McQueen znany jest z przedstawiania w swych filmach mocnych, czasem prowokacyjnych i przełamujących stereotypy scen. Historia Northupa pozwoliła reżyserowi jeszcze bardziej rozwinąć jego charakterystyczny styl filmowania, a zarazem udoskonalić talent do opowiadania.

McQueena zainspirowała historia 12 lat zniewolenia człowieka – jest to opowieść o tym, jak niczemu nie winny człowiek dostaje się pod jarzmo okrucieństwa drugiego człowieka, opowiedziana jest z przejmującą godnością i prawdziwie inspirującą determinacją. – W swej istocie jest to opowieść o rodzinie i nadziei powrotu do domu i do swoich bliskich – mówi reżyser.

- Jest to historia bardzo niezwykła i bardzo poruszająca - mówi producentka filmu, Dede Gardner. – Od razu stworzyła nam perspektywę, której szukaliśmy, czas potrzebny na to, by naprawdę zrozumieć, czym było niewolnictwo.

Steve McQueen zwizualizował wspomnienia Northupa tak, by ich wymowa była w pełni czytelna w XXI wieku. – Jest to uniwersalna historia i, sądzę, że jest również bardzo na czasie – mówi reżyser. – Wystarczy rozejrzeć się dokoła: nadal, każdego dnia, mamy do czynienia z reperkusjami niewolnictwa. To problem, który nigdy w pełni nie zniknął. Można więc spojrzeć na historię Northupa teraz, rozważyć ją i odświeżyć nasze wspomnienia o tym, dlaczego i w jaki sposób sprawy, które dzieją się dziś, odzwierciedlają to, co działo się w przeszłości. Tym, co sprawia, że ​​ta podróż w czasie jest istotna, jest fakt, że każdy z nas jest takim Solomonem Northupem. Kiedy tak zaczniesz poruszać się po tej historii, w Solomonie widzisz siebie samego i zaczynasz zastanawiać się, czy masz jego odwagę i godność.

Napisanie scenariusza McQueen powierzył pisarzowi i scenarzyście, Johnowi Ridleyowi. Ridley od razu zwrócił uwagę, że to historia mocno osadzona w tradycji ponadczasowej odysei – długiej podróży pokazującej życie człowieka, którym kieruje los – chodzi o historię, która skupia się na ludzkiej wytrwałości i pokazuje bohatera, który ostatecznie powraca do swoich bliskich. – Dziś każdy może wsiąść do samolotu z Nowego Jorku do Luizjany i polecieć tam i z powrotem. Ale gdy myślisz o przeszłości oraz o kimś, kto próbuje wrócić do domu – nie tylko do niego wrócić, ale również odzyskać swoje prawa i swą ludzką godność – jest to ogromna odległość, zarówno fizyczna, jak i emocjonalna. Jest to opowieść o wielkiej podróży, w której Solomon Northup naprawdę zaczyna rozumieć to, co wielu z nas uważa za pewnik: przywilej bycia wolnym Amerykaninem – mówi Ridley.

Pomimo osadzenia akcji w minionym stuleciu, Ridley miał poczucie, że ta historia żyje. – Wtedy, czy teraz Solomon to po prostu fascynujący ludzki charakter.

Steve McQueen powołując do życia świat, w którym ożywają wspomnienia Solomona Northupa, robi to w charakterystyczny dla niego, bezkompromisowy sposób. – Chciałem ukazać wszystko to, czego świadkiem był Solomon w możliwie realistyczny sposób.

Ten realizm przenosi widza w różne aspekty życia na plantacji Luizjany – przywołuje obrazy, dźwięki i zapachy, nieustający upał, rojące się wszędzie owady, dzikie cuchnące bagna i długie, ciemne noce w czworakach niewolników. Podobnie, jak pamiętnik Northupa, McQueen w swoim filmie pokazuje nie tylko brutalność niewolniczego życia, ale skupia się także na przedstawieniu wspólnoty, składającej się z ludzi, których jedynym marzeniem jest chęć przetrwania, a możliwe jest to tylko dzięki własnej sile oraz więzi z innymi ludźmi, którzy znajdują się na farmie. – Kręciliśmy na prawdziwych plantacjach nieustannie obcując z duchami przeszłości. Oddychaliśmy tym samym powietrzem, co oni – podkreśla McQueen.

TŁO HISTORYCZNE I KSIĄŻKA SOLOMONA NORTHUPA

Niewolnictwo zostało zapoczątkowane w Ameryce Północnej na początku XVII wieku na terenie kolonii brytyjskich. Istniało aż do wojny secesyjnej, a definitywnie zlikwidowane zostało dopiero w 1865 roku, gdy uchwalono słynną poprawkę do konstytucji Stanów Zjednoczonych mówiącą, że „niewolnictwo nie będzie istniało w obrębie Stanów Zjednoczonych ani żadnym miejscu podległym ich jurysdykcji”. Mimo zmian prawnych, jeszcze w ubiegłym stuleciu na terenie USA na porządku dziennym był rasizm oraz segregacja rasowa.

Niewolnictwo nie dotyczyło terenu całej Ameryki Północnej. Delaware już w pierwszej swojej konstytucji z 1776 roku zakazało importu i sprzedaży niewolników na terenie stanu, a w 1783 roku niewolnictwo zlikwidowano w Massachusetts. W Pensylwanii dzieci niewolników miały uzyskać wolność po ukończeniu 28. roku życia, podobnie w Connecticut i Rhode Island. W Nowym Jorku niewolników uwolniono w 1785 roku, a w 1786 roku w New Jersey. To właśnie ze stanu Nowy Jork bohater filmu „Zniewolony” został uprowadzony do Luizjany. Ogólnokrajowy zakaz niewolnictwa w stanach północnych i północno-zachodnich uchwalił Kongres w 1787 roku. Aż do wojny secesyjnej niewolnictwo utrzymało się w stanach południowych.

Podstawą dla stworzenia scenariusza do filmu „Zniewolony” zostały wydane w 1853 roku wspomnienia Solomona Northupa zatytułowane „Twelve Years a Slave”. Książka Northupa sprzedała się tuż po publikacji w ponad 30 tysiącach egzemplarzy, jednak w dwudziestym wieku popadła w zapomnienie. Jej reedycja ukazała się dopiero w 1968 roku. W 2012 roku na rynku pojawiła się biografia Northupa, obecnie dostępne są także audiobooki ze wspomnieniami Northupa. Film Steve’a McQueena nie jest pierwszą filmową produkcją, która opowiada o losach Solomona. W 1984 roku na zlecenie PBS powstał film telewizyjny zatytułowany „Odyseja Solomona Northupa”, który opowiadał historię czarnoskórego bohatera.

OBSADA I POSTACIE

Chiwetel Ejiofor jako Solomon Northup

Zniewolony” to portret Solomona Northupa, którego losy – owszem – są wstrząsające, jednak człowiek ten w żadnym momencie swego życia nie staje się postacią tragiczną. Wręcz przeciwnie, ma w sobie tyle odwagi i godności, że nikt ani nic nie jest w stanie jego godności zniszczyć, nawet poprzez najgorsze postępowanie. Chiwetel Ejiofor przyjął na siebie wyzwania, jakie stawia przed nim ta rola, z całkowitym zaangażowaniem. Steve McQueen był przekonany, że to właśnie Ejiofor powinien zagrać tę postać. – Obserwowałem go na ekranie od dłuższego czasu i wiedziałem, że będzie w stanie sprostać tej roli. Ma w sobie szlachetność i autentyczną dobroć, zarówno jako człowiek, jak i aktor i właśnie to wniósł do postaci Solomona.

Pomimo całej wiary, jaką reżyser pokładał w aktorze, Ejiofor zaskoczył McQueena. Jego zaangażowanie sprawiło, że postać Northupa odżyła, jego losy zdają się dziać tu i teraz. – Wejście w tę postać wymagało sporej odwagi i siły – mówi McQueen.

Ejiofor mówi, że poczuł bicie serca swego bohatera od pierwszej chwili, kiedy zaczął o nim czytać. Budowanie swojej roli zaczął od próby wyobrażenia sobie, co Northup musiał czuć w kolejno następujących po sobie, niewyobrażalnych sytuacjach, które przyszło mu znosić. – Pierwsza lektura scenariusza i książki była bardzo dołująca – wspomina Ejiofor. – Dla mnie dramatycznym przeżyciem było uświadomienie sobie, jak wyglądał tamten okres historii naszego kraju. Nigdy w życiu nie czytałem, ani nie widziałem czegoś podobnego. Oczywiście, wiedziałem o niewolnictwie, ale raczej w ogólnym kontekście. Ta historia naprawdę bardzo pozwala zbliżyć się do Solomona, w taki sposób wczuć się w jego sytuację, że zaczyna się rozumieć, co on przeżywa i czego jest świadkiem. Naprawdę zacząłem czuć, co taka emocjonalna podróż może dla kogoś oznaczać. Takiego doświadczenia nie da się już wymazać. Przeniknęło mnie to wszystko do tego stopnia, że ​​wciąż to czuję. To opowieść o tym, jak trudno jest złamać ludzkiego ducha, o tym, jak ogromne rezerwy człowiek w sobie posiada. Bohater doświadczył jednej z najtrudniejszych struktur, jakie wymyślił świat, a jego umysł przetrwał to nienaruszony. Było dla mnie niezwykłym przeżyciem móc przekazać jego historię. Było to również jedno z najtrudniejszych wyzwań w mojej karierze.

Ejiofor podszedł do postaci Northupa jako dobrze wykształconego nowojorskiego muzyka, który nigdy nie wyobrażał sobie siebie jako niewolnika, choć niewolnictwo wciąż przecież występowało w Stanach Zjednoczonych. – Poprzez muzykę przekazywał swoje uczucia innym, był uważany za wyjątkowo utalentowanego muzyka – zauważa Ejiofor. – Na początku opowieści jest uroczym człowiekiem, szanowanym w swojej społeczności, choć wydaje mi się, że udało mu się rozwinąć pewien dystans do rzeczywistości. Staje z tym twarzą w twarz, kiedy ląduje w Luizjanie, gdzie musi zmierzyć się z tym wszystkim, co ignorował, czego próbował uniknąć.

Northup został sprzedany jak towar stając się „własnością” trzech właścicieli plantacji, z których każdy traktuje go inaczej. Najpierw spotyka Williama Forda, który podchodzi do Solomona z mieszaniną fascynacji i szacunku. Jednak Ford przenosi go do plantacji Edwarda Eppsa, człowieka znanego z okrucieństwa wobec niewolników. Kiedy Epps oddaje swych niewolników Judge’owi Turnerowi, Northup zdobywa kolejne doświadczenie. Jednak, bez względu na to jak Northup jest traktowany, każdy z właścicieli przypomina mu o tym, że nie jest wolny. – Myślę, że cechą wspólną właścicieli niewolników jest tutaj to, że każdy z nich dostrzega w Solomonie coś, co musi zostać zwalczone – zauważa Ejiofor – coś niebezpiecznego. Nie jest to coś, o czym on mówi lub co robi; to jego postawa, w której musi wytrwać. Właśnie ta postawa pozwala mu przetrwać. Podtrzymuje go wiara, że niewolnictwo zniknie w końcu ze świata, że jest niemożliwe, aby coś takiego mogło trwać wiecznie – dodaje Ejiofor.

Michael Fassbender jako Edwin Epps

W „Zniewolonym” Michael Fassbender i Steve McQueen kontynuują współpracę, która zaowocowała już takimi obrazami, jak „Głód” i „Wstyd”. Tym razem Fassbender pod postacią Edwina Eppsa powołuje do życia zupełnie inny typ bohatera, właściciela plantacji niewolników w Luizjanie, który „dostaje” Solomona w ramach spłaty długu. W filmie widzimy Eppsa jako rozjuszonego, pijanego mężczyznę, którego doprowadza do furii nieugięta postawa Solomona. Prawdziwy Epps cieszył jak najgorszą sławą, której pamięć zachowała się po dziś dzień wśród mieszkańców Luizjany, którzy często zwracają się do siebie mówiąc: „Nie bądź Eppsem”. Northup opisuje go jako odrażającego, grubego prostaka.

Przymierzając się do tej roli Fassbender chciał pokazać tę postać w sposób kompleksowy. – On nie tylko gra podłego faceta – mówi Ejiofor – w zagraniu kogoś podłego nie byłoby nic niezwykłego; Michael gra go jako kogoś, kto cierpi w środku, kto uważa, że świat jest przeciw niemu, więc chce się zrewanżować atakując to, co w jego pojęciu stanowi jego własność, czyli ludzi takich, jak Solomon i inni niewolnicy na jego plantacji. Epps zagrany przez Michaela jest tyleż interesujący, co przerażający.

Na tę historię powinniśmy spojrzeć także właśnie od tej strony, by przekonać się, co my, ludzie, jesteśmy w stanie sobie nawzajem zrobić – mówi Fassbender. Gdy aktor zaczął analizować motywy takiego postępowania Eppsa dostrzegł, że postawa Northupa sprawia, iż w głębi czuje się on zarówno zmieszany, jak i urażony. Northup nie mieści się w jego prostym dyktatorskim świecie i Epps ma poczucie, że mu się on wymyka. – Myślę, że Solomon jest osobą o większej inteligencji niż Epps, który może nawet nie wykaże na tyle przytomności umysłu, by zdać sobie z tego sprawę – zauważa Fassbender – ale jest coś w Solomonie, co wyzwala w oprawcy poczucie zagrożenia. Ma poczucie niższości, gdy Northup znajduje się w pobliżu i to leży u podstaw ich wzajemnej relacji. Dla Solomona jest to nieustanny taniec z nieprzewidywalnym i agresywnym człowiekiem.

W środku tego tańca pojawia się Patsey, niewolnica, z którą Epps ma romans. Sam nie potrafi wytłumaczyć sobie swego „sprzecznego apetytu”, nie mówiąc już o jego żonie. – Ma obsesję na punkcie Patsey i nie potrafi sobie z tym ani poradzić, ani z tym żyć – mówi aktor. - Dla pani Epps jest to podwójnie frustrujące, bo wszyscy na plantacji o tym wiedzą. Natomiast dla samej Patsey ta sytuacja jest podwójnie przerażająca, ponieważ wyżywa się na niej nie tylko Epps, ale także jego żona. Można powiedzieć, że Patsey jest na ich łasce, a nie należą oni do szczególnie miłosiernych.

Fassbender głęboko drążył ten brak miłosierdzia. – Zawsze zastanawiam się nad źródłami przemocy. Jak odnosić się do ludzi postrzeganych jako nieludzkich i, z drugiej strony, jak to wpływa na człowieka, jeśli każdego dnia sprawia innym ból? – Steve naprawdę rozumie ludzkie zachowania, jest ich ciekaw, co pozwala mu skupić się na swojej pracy bez dokonywania oceny – mówi aktor o pracy z McQueenem. – Jest również pasjonatem i tego samego oczekuje od osób, z którymi pracuje.

Lupita Nyong'o jako Patsey

Przyjmując rolę Patsey – niewolnicy, która jest jednocześnie najbardziej pracowitą osobą na plantacji bawełny należącej do Eppsa i przedmiotem jego fascynacji seksualnej – debiutująca na wielkim ekranie Lupita Nyong'o sprawiła, że ​​jej rola wymagała od niej szczególnie dużego zaangażowania. – Epps żył w czasach, kiedy np. urodzenie dziecka czarnej matki i białego ojca było zakazane. Jego fascynacja Patsey jest dlatego częściowo groteskowa – zauważa aktorka. – Pragnie jej i nienawidzi siebie za to. Jest wobec niej tak obelżywy, ponieważ przenosi na nią swoje uczucia wobec siebie samego.

Oglądanie Fassbendera ucieleśniającego te sprzeczności było zarówno ekscytujące, jak i przerażające. – Denerwowałam się na samą myśl o pracy z nim, ale sprawił, że poczułam się bezpiecznie. Na ekranie jest przerażający, lecz w prawdziwym życiu to niezwykle łagodny człowiek – mówi Nyong'o. – Myślę, że przebrnęłam przez te sceny, bo nie miałam czasu na to, by nad nimi rozmyślać. Czułam się zaszczycona tym, że mogę wziąć na siebie obowiązek opowiedzenia historii Patsey.

Benedykt Cumberbatch jako William Ford

W przeciwieństwie do Eppsa, William Ford to człowiek bardziej dystyngowany, który podziwia intelekt Northupa, wciąż jednak pozostaje on właścicielem niewolników. – Zrozumieć punkt widzenia Forda było bardzo ciekawą próbą – mówi aktor. – Przez wielu był uważany za bogobojnego, dobrego człowieka. Był kaznodzieją, który widział swych niewolników jako „boże dzieci” i starał się zachowywać jak ktoś, kto ma wielkie zrozumienie dla człowieka i lubi ludzi.

Ale już w pierwszej scenie, gdy Ford kupuje niewolnicę Elizę, pokazane jest, jak rozdziela matkę od jej córeczki. – W tym momencie widzisz, że jego kazania i akty życzliwości są bez znaczenia, Ford pozostaje tym, który wspiera ten system – mówi Cumberbatch. – Oddzielenie kobiety od jej dziecka jest absolutnie naganne i żadnemu chrześcijaninowi taki czyn nie może zostać wybaczony. – Myślę, że Forda dręczy własna samoświadomość. On w pełni rozumie, że niewolnictwo jest antytezą jego chrześcijańskiej moralności. W książce Solomon tłumaczy Forda mówiąc, że urodził się w takiej, a nie innej rzeczywistości, a zatem jego czyny muszą mu zostać wybaczone. Jednak, gdy Ford popada w długi, brzydka prawda o handlu niewolnikami wychodzi na jaw. Myślę, że łamie mu serce oddanie człowieka, którego szanuje, na pastwę kogoś, o kim wie, że jest bezwzględny i pozbawiony zasad. Jest to tortura dla jego duszy, nie wpływa to jednak na zmianę jego decyzji.

Paul Dano jako Tibeats

W filmie „Zniewolony” aż roi się od rozmaitych konfliktów, z których każdy został starannie sportretowany przez doborową obsadę aktorów. Jednym z nich jest Paul Dano, który gra postać Tibeatsa, stolarza, który nadzoruje plantację Williama Forda. – Tibeats ma drażliwe i paskudne usposobienie – opisuje go Dano. – W książce przedstawiony jest jako „porywczy i złośliwy ignorant, który nie jest szanowany ani przez białych ludzi, ani przez niewolników”. Nękał Northupa, ciskał na niego gromy, próbował go zatłuc. Myślę, że Tibeats jest o Solomona zazdrosny podejrzewając, że jest on człowiekiem wykształconym i może być mądrzejszy niż on. Solomon najwyraźniej nie zna swego miejsca, a do tego Tibeats nie jest przyzwyczajony, więc czuje, że musi pokazać mu, kto tu jest szefem.

Wejście w tak autorytarne myślenie było dla aktora poważnym wyzwaniem. – Kiedy pierwszy raz przeczytałem tę część scenariusza, wydało mi się to trudne – przyznaje Dano. –

Zwykle rozmarzasz się o scenach, które grasz z wielkim zaangażowaniem. Ale traktowanie człowieka w taki sposób, jak czyni to Tibeats jest trudne, wydało mi się konieczne odnalezienie jakiegoś zrozumienia dla tej postaci, dlaczego człowiek ten podąża taką, a nie inną drogą.

Sarah Paulson jako pani Epps

Kolejną formę brutalności, z jaką zetknie się Northup, odnajdzie w postaci pani Epps – subtelnej, wytwornej, lecz nietolerancyjnej kobiety, upokorzonej przez romans męża z niewolnicą. Grająca panią Epps Sarah Paulson starała się nie akcentować w swej bohaterce prostej nikczemności, lecz raczej ciasnotę jej umysłu. – Sądzę, że była przekonana, że robi tylko to, co powinna zrobić, więc nie chciałam przesadzać. Co więcej – w osobie, która do tego stopnia przekonana jest o swojej racji, że przesłania jej ona widzenie świata, jest coś o wiele bardziej przerażającego niż w zwykłym draństwie.

Aktorka uważa, że pani Epps wciąż jest zakochana w swym mężu, mimo iż czuje się zraniona przez jego niewierność – mimo to wciąż widać w niej przebłyski miłości. Stara się być kobietą o większej elegancji niż faktycznie posiada. Ale w obecności Solomona ta elegancja zamienia się w coś innego. Paulson uważa, że pani Epps czuje w osobie Solomona swego rodzaju zagrożenie.

Adepero Oduye jako Eliza

Obsadę dopełnia Adepero Oduye, chwalona przez krytyków za rolę w filmie „Pariah”. W „Zniewolonym” gra rolę Elizy, która znajduje się podobnym położeniu, co Solomon, a co więcej – gdy zostaje sprzedana Fordowi, zostaje rozdzielona z dziećmi. – Kiedy Eliza i Solomon się spotykają, zdają sobie sprawę, że są podobni, ponieważ wiedli dotąd zupełnie inne życie.

Oduye przyszło się tu zmierzyć z jednym z najbardziej wstrząsających doświadczeń zniewolonych kobiet – rozdzieleniem z małymi dziećmi. – Dzieje się to nagle i uderza z całą siłą – mówi aktorka. – W jednej chwili Eliza jest ze swymi dziećmi, w następnej z Solomonem, po drugiej stronie, w drodze na plantację. Jest to dla niej bardzo trudne, ponieważ wszystko, co przetrzymała, każdy wybór, którego dokonała, robiła z myślą o swych dzieciach, z nadzieją, że jej dawny pan pewnego dnia da im wolność. Najstraszniejsze dla mnie było to, ze takie rzeczy przydarzały się kobietom naprawdę i musiały one przez to przejść… Przez cały czas miałam przed oczami obraz prawdziwej Elizy i odrywanych od niej dzieci.

Materiały: Monolith Film 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.