Need for Speed: zawsze wracasz... nigdy nie zostawiasz przyjaciela w potrzebie

2014-03-27 14:09

Need for Speed” to film oparty na serii gier o wyścigach samochodowych o tym samym tytule. Twórcom udało się uchwycić na ekranie poczucie wolności oraz ekscytację towarzyszące graczom, uzupełniając je dodatkowo o pasję do jeżdżenia, która sprawiła, że miłość do samochodów stała się ponadczasowa. „Need for Speed” to także ekscytujący powrót do wspaniałej amerykańskiej kultury samochodowej lat 60. i 70. XX wieku. Korzystając z bogactwa symboli i znaczeń mitów amerykańskiego kina drogi, które przez kolejne dekady działały na wyobraźnię niezliczonej ilości widzów na całym świecie, film zabierze publiczność w jedyną w swoim rodzaju podróż przez amerykański kontynent. Wprawdzie przygoda głównych bohaterów rozpoczyna się wraz z chęcią dokonania zemsty, ale w ostatecznym rozrachunku będzie się wiązać z poszukiwaniem odkupienia.

Głównym bohaterem filmu jest Tobey Marshall (Aaron Paul), mechanik samochodowy, którego prawdziwą pasją są wyścigi uliczne. Próbując uratować rodzinny biznes od bankructwa, Tobey przystaje na propozycję bogatego i aroganckiego Dino Brewstera (Dominic Cooper). Gdy protagoniście wydaje się, że zdołał uratować warsztat przed finansową zapaścią, Dino wrabia go w przestępstwo. Dwa lata później Tobey wychodzi z więzienia, pałając żądzą zemsty. Doskonale zdaje sobie sprawę, że istnieje tylko jeden sposób na doprowadzenie Dino do upadku – pokonanie go w legendarnym i niezwykle ryzykownym wyścigu samochodowym De Leon. Ażeby zdążyć na czas i móc w nim wystartować, Tobey wyrusza w ryzykowną podróż przez całą Amerykę, ściągając na siebie policyjne syreny oraz nasłanych przez Dino łowców nagród. Towarzyszy mu rezolutna brokerka samochodowa Julia Maddon (Imogen Poots). Adrenalina rośnie z każdą kolejną sekundą!

ROBIENIE FILMU Z GRY VIDEO

W 1994 roku firma EA Entertainment, oddział Electronic Arts, wypuściła na rynek grę „Need for Speed”, która została z miejsca pokochana przez miliony graczy za swój autentyzm, a także możliwość zasiadania za kierownicami pięknych i egzotycznych samochodów wyścigowych. Kolejne części sprawiły, że seria „Need for Speed” stała się jedną z najbardziej kasowych i popularnych w historii. Przetłumaczono ją na 22 języki, trafiła do dystrybucji w 60 krajach, sprzedano ponad 150 milionów kopii, a zarobki sięgnęły 4 miliardów dolarów. Szefowie Electronic Arts już od dawna myśleli o przeniesieniu „Need for Speed” na ekran kinowy, ale nie potrafili znaleźć odpowiedniego pomysłu na adaptację, a na dodatek przez kolejne lata obrazy na podstawie gier komputerowych radziły sobie dość słabo w kinach. „Wiedzieliśmy, jaki film chcemy nakręcić i szukaliśmy profesjonalistów z branży rozrywkowej, którzy pomogliby nam wprowadzić nasze plany w życie”, opowiada Patrick O'Brien z EA, producent filmu. „Marka Need for Speed jest dla nas bardzo ważna, podobnie jak wszyscy jej fani, nie było więc mowy o jakiejkolwiek fuszerce”.

Filmy są tworzone z różnych powodów, „Need for Speed” powstał z pasji. Bracia John i George Gatins mają swój warsztat samochodowy w kalifornijskim Van Nuys, gdzie przywracają świetność klasycznym wozom. Obaj są częścią istniejącej od kilku dekad gigantycznej amerykańskiej kultury samochodowej, byli więc wniebowzięci, gdy dostali propozycję napisania scenariusza do „Need for Speed”. „Gry z tej serii nie posiadają narracji, dzięki czemu mogliśmy wraz z George'em stworzyć w ramach tego świata zupełnie nowe i ekscytujące postaci”, mówi John Gatins. Scenariusz, który oddali producentom, był oparty na rozwoju charakterologicznym bohaterów na tle fantastycznych wyścigów samochodowych. Electronic Arts natychmiast rozpoczęło współpracę z DreamWorks, aby nareszcie dać milionom fanów filmową wersję „Need for Speed”. Wszyscy byli zgodni, że kluczowe jest znalezienie odpowiedniego reżysera, który sprawi, że adaptacja będzie wyjątkowa. Jedno nazwisko przewijało się we wszystkich rozmowach – Scott Waugh. Amerykański filmowiec skończył właśnie „Akt odwagi”, jeden z najbardziej realistycznych filmów akcji w historii kina.

Scott kocha samochody”, mówi producent Mark Sourian. „Przez wiele lat pracował jako kaskader, wiedzieliśmy, że będzie w stanie idealnie oddać intensywność oraz piękno wyścigów samochodowych”. Waugh postanowił również, że „Need for Speed” będzie hołdem dla klasycznych filmów samochodowych z lat 60. i 70. XX wieku, takich jak „Bullitt” Petera Yatesa (1968 r.), „Francuski łącznik” Williama Friedkina (1971 r.) oraz „Znikający punkt” Richarda C. Sarafiana (1971 r.), w których wszystkie przewijające się przez ekran wozy były autentyczne, a same filmy nie wymagały używania efektów wizualnych. Waugh preferuje tradycyjne metody kręcenia, bez użycia efektów komputerowych, za to z udziałem rzeczywistych ujęć kaskaderskich, gdyż uważa, że tego typu filmy stały się w pewnym sensie zapomnianą formą sztuki. „Kręcenie scen akcji przed kamerą sprawdza się na kilku poziomach”, wyjaśnia reżyser. „Ludzie podświadomie wyczuwają, kiedy coś jest sztuczne, niezależnie od tego jak dobrze wygląda na ekranie. A na poziomie emocjonalnym umieszczenie aktora w naturalnym otoczeniu zawsze pomaga”.

BOHATEROWIE ZA KIEROWNICĄ „NEED FOR SPEED”

Mając zamiar nakręcić film o amerykańskiej fascynacji kulturą samochodową, twórcy potrzebowali aktora, który z roli Tobeya Marshalla stworzyłby postać porównywalną do największych dokonań Steve'a McQueena, który był symbolem luzu i czaru oraz samodzielnie wykonywał wszystkie swoje popisy kaskaderskie. „Steve był wielką gwiazdą filmową, ale także miłośnikiem wyścigów samochodowych”, opowiada Waugh. „Miał w sobie to coś, co sprawiało, że oglądało się go z wielką przyjemnością – szukaliśmy jego współczesnego odpowiednika”. Twórcy od samego początku brali pod uwagę Aarona Paula, lecz do roli antagonisty, Dino Brewstera, ponieważ znany z serialu „Breaking Bad” aktor wydawał się być idealnym czarnym charakterem. Waugh przekonał się jednak dość szybko do tego, by zaoferować aktorowi rolę protagonisty, a decyzję tę przypieczętował sam Steven Spielberg, prezes DreamWorks, który po obejrzeniu taśmy z audycją Paula powiedział, że powinien on zagrać właśnie Marshalla.

Aktor z radością zgodził się na propozycję zagrania w „Need for Speed”. „Scott chciał zrealizować hołd dla klasyków w typie Bullitta ze Steve'em McQueenem”, dodaje Paul. „Film, który byłby brawurowy, żywy i szczery, nie popadając w zbytnią stylizację. Dla mnie, jako aktora, takie ambicje i pomysły są zawsze ekscytujące”. Do obsadzania roli Dino Brewstera twórcy podeszli równie nietypowo, pragnąć znaleźć aktora, który zamiast typowego złoczyńcy stworzyłby postać bardziej niejednoznaczną. „Chcieliśmy, by nasz czarny charakter był osobą skomplikowaną, która potrafi po prostu podejmować trudne decyzje, nie przejmując się odpowiedzialnością moralną”, dodaje Waugh. Tobey i Dino znają się od wielu lat i tak się składa, że Brewster spotyka się z byłą dziewczyną Marshalla, Anitą (Dakota Johnson). Nie zmienia to jednak faktu, że Tobey był zawsze lepszym kierowcą, co wywoływało w Dino gniew i zazdrość. „To bardzo złożony człowiek, który uwielbia współzawodniczyć”, opowiada grający go Dominic Cooper. „Pochodzi z bogatej rodziny, był kierowcą wyścigowym. Ma obsesję na punkcie pieniędzy i sukcesu. Scott zna osobiście takich gości jak Dino, więc zaufałem mu w kontekście budowania tej postaci”.

Ekipa mechaników, która wspiera Tobeya w Marshall Motors, traktuje się wzajemnie jak grupę braci. Chronią się nawzajem, wyznają podobne zasady moralne, cenią szczerość i kochają wyścigi samochodowe. Gdy Tobey ich potrzebuje, nie boją się wyruszyć mu na pomoc. Filmowcy chcieli, żeby zatrudnieni aktorzy zbratali się również w prawdziwym życiu, gdyż tylko dzięki temu ich ekranowe więzi wypadłyby naturalnie. „Nie da się zmusić ludzi, żeby byli przyjaciółmi, mieliśmy niesamowite szczęście, że chłopaki tak świetnie się razem zgrali”, wspomina Waugh. „Wszystko robili wspólnie, można w zasadzie powiedzieć, że stali się ekipą z Marshall Motors”. W rolę Joe Pecka, głównego mechanika, wcielił się Ramon Rodriguez. Joe to prawdziwa złota rączka i nieoficjalny lider paczki kumpli. Rami Malek zagrał Finna, kolejnego z mechaników Marshall Motors. Jako jedyny posiada dyplom uczelni wyższej, dlatego przewyższa resztę poziomem wiedzy technicznej, jest jednak najbardziej wyluzowany z całej ekipy. Znany raper Scott Mescudi to filmowy Benny, uwielbiający dobrą zabawę i cięte riposty pracownik warsztatu, który w trakcie weekendów lata wojskowymi helikopterami. „Miałem szczęście, że nie wiedziałem, kim jest, gdy przyszedł na przesłuchanie”, wspomina Waugh. „Obsadziłem go w tej roli dlatego, że jest zabawnym gościem o wielkiej ekranowej charyzmie”.

Z kolei w rolę Julii Maddon, sztywnej Brytyjki posiadającej ogromną wiedzę na temat samochodów, wcieliła się Imogen Poots. Znaczna część akcji filmu dzieje się w środku Mustanga, w którym siedzą Tobey i Julia, więc aktorzy musieli wypracować między sobą świetną ekranową chemię, żeby utrzymać na sobie uwagę widzów. Na szczęście Poots pracowała już wcześniej z Paulem, ufali więc sobie i czuli się ze sobą wyjątkowo komfortowo, na tyle by nie bać się wyrażać różnorakich emocji. „To błyskotliwa dziewczyna, która potrafi być zarówno zabawna, jak i wnikliwa”, chwali aktorkę Paul. „Jeśli będziecie mieli kiedyś szansę wsiąść do samochodu wraz z Imogen, nie wahajcie się ani chwili”. Na potrzeby roli Monarchy filmowcy poszukiwali natomiast aktora, który samym tylko głosem potrafiłby wyrażać filozofię wyścigów ulicznych. Monarcha to były zawodowy kierowca, który został miliarderem i postanowił zorganizować prestiżowy De Leon, który odbywa się w tajnych lokacjach i który można oglądać jedynie za pomocą internetu. „Potrzebowaliśmy aktora, który potrafiłby przekazać ekscentryczność i charyzmę klasycznych kierowców, takich jak Richard Petty, Dale Earnhardt czy Cale Yarborough”, wyjaśnia Waugh. „Mieliśmy szczęście, że Michael Keaton chciał zagrać tę rolę i wniósł do niej mnóstwo energii”.

POSZUKIWANIA FILMOWYCH MUSCLE CARS I SUPERSAMOCHODÓW

Proces castingu nie polegał tylko na obsadzaniu aktorów. Filmowcy musieli dokonać właściwego wyboru również w kontekście samochodów, które pojawią się na ekranie – miały odpowiednio się prezentować oraz dosłownie rozsadzać ekran mocą swych silników. Od wielu dekad samochody są integralną częścią amerykańskiej kultury. Między kierowcami i ich wozami wywiązuje się mocna więź, dlatego ludzie często postrzegają te maszyny jako przedłużenie samych siebie, coś, co uosabia to, kim są i jakie zasady wyznają. „Gdy jesteś nastolatkiem, definiujesz się nie przez to, kiedy nabywasz prawo do głosowania, lecz poprzez moment, gdy siadasz po raz pierwszy za kierownicą”, mówi Waugh. Do filmu wybrano ostatecznie szereg klasycznych muscle cars z lat 70. oraz drogich europejskich supersamochodów. „Niezależnie od tego, czy lubicie muscle cars, czy innego rodzaju samochody, ten film zaspokoi każdego fana Need for Speed”, twierdzi O'Brien.

Na samochód, którym Tobey i Julia mają pokonać cały kraj, wybrano Mustanga, najsłynniejszy model z 1964 roku symbolizujący wolność, romantyzm oraz samą Amerykę. To właśnie Mustang zapoczątkował istniejącą po dzień dzisiejszy fascynację muscle cars, stając się w krótkim czasie ogólnoświatową ikoną. Gdy właściciele Ford Motors, producenta Mustanga, dowiedzieli się o projekcie oraz wadze ich wozu dla opowiadanej historii, skontaktowali się z producentami z zamiarem partycypacji w „Need for Speed”. Firma zadeklarowała się zaprojektować na potrzeby filmu specjalną wersję Mustanga, opartą o model 2013 Shelby GT500. Legendarny amerykański kierowca wyścigowy i projektant Carroll Shelby, który stworzył dla Forda pierwszy model Mustanga, pracował nad wersją wozu na 50. rocznicę jego narodzin, lecz zmarł w 2012 roku, nie doczekawszy tego momentu. Filmowcy oraz właściciele Ford Motors chcieli stworzyć więc samochód, z którego Shelby byłby dumny – pozostawić dwa sztandarowe elementy, niebieskie pasy oraz chrom, ale także wzbogacić go o futurystyczny wygląd, który pasowałby do współczesności.

Modyfikacji elementów konstrukcyjnych wozu podjął się uznany projektant Melvin Betancourt, a sam samochód został zbudowany przez Techno Sports w Detroit. Z wielu zmian wprowadzonych na potrzeby filmu „Need for Speed” najważniejsze do szersze nadwozie oraz silnik V8 osiągający obroty pozwalające Mustangowi rozpędzać się ponad 300 km/h. Wewnętrzna konsola wozu została przystosowana do wymogów iPoda, za pomocą którego Tobey komunikuje się ze swoją ekipą. Ostatecznie na potrzeby filmu zbudowano siedem Mustangów, każdy z nich służył ekipie w innych celach, wliczając w to ujęcia kaskaderskie, ujęcia w trakcie jazdy czy ujęcia ukazujące piękno wozu. Jeden z Mustangów był przeznaczony specjalnie do sceny, w której zostaje przechwycony przez helikopter. W filmie pojawiają się również inne ikoniczne amerykańskie muscle cars – Ford Gran Torino, rocznik 1969, Chevy Camaro, rocznik 1968, oraz Pontiac GTO, rocznik 1966.

Jednym z najważniejszych elementów klimatycznego finału filmu w trakcie wyścigu De Leon są europejskie supersamochody: pamiętane z serii gier Koenigsegg Agera R, Lamborghini Sesto Elemento, Spano GTA, Bugatti Veyron oraz McLaren P-1, a także nowy nabytek – Saleen S-7. Każdy z tych samochodów miał jeździć w różnych potencjalnie niebezpiecznych sytuacjach oraz wymagał mocowań na kamery, jednakże w związku z horrendalnymi cenami poszczególnych modeli (co najmniej milion dolarów za sztukę) ekipa musiała zamówić kilka replik. „Istnieje jedynie kilka ich modeli na świecie i nie są one zbyt dobrze przystosowane do występowania przed kamerą”, informuje Waugh. „Nie będziemy przecież wiercić otworów na wysięgnik z kamerą w samochodzie, który jest warty 2.5 miliona dolarów. To dzieła sztuki. Wiele osób o tym zapomina”. Na szczęście producenci supersamochodów również wykazali zainteresowanie udziałem w projekcie „Need for Speed” i podzielili się schematami swych wozów z Reel Industries, firmą z Los Angeles, która wykonała do każdego modelu 15 zamiennych rodzajów podwozia oraz szkieletów z włókna szklanego, z których ekipa mogła korzystać do woli na planie.

Waugh potrzebował również szybkich samochodów, których zadaniem było jeżdżenie z zamocowanymi kamerami za wozami występującymi w filmie. Wybrano trzy: Mercedesa Benz z siedmiometrowym teleskopowym wysięgnikiem, szybkie i zwinne Porsche Cayenne oraz wzmocnionego silnikiem Saleen Mustanga. Oczami i uszami Tobeya i Julii w ich niebezpiecznej podróży są poruszający się wozem terenowym zwanym Bestią Joe Peck i Finn oraz lecący helikopterem Benny. Odpowiadający za sprawność filmowych maszyn Steve Mann zbudował wraz ze swoją ekipą Bestię w oparciu o model Ford F-450, mocując dodatkowo gigantyczne 37-calowe opony oraz nowe przednie i tylne zderzaki. Mann i jego ludzie musieli sobie radzić na planie z różnymi wyzwaniami związanymi z reperowaniem uszkodzonych wozów – jednego dnia musieli całkowicie odnosić Gran Torino Tobeya, innego rozebrać zniszczonego GTO i wymienić mu podwozie. „To niesamowite, co ci ludzie potrafią zrobić”, opowiada Mann. „To fantastyczni mechanicy, którzy najlepiej sobie radzą, gdy znajdują się pod presją czasu”.

Ekipa produkcyjna korzystała również z tzw. podów, które są idealnymi duplikatami samochodów wyścigowych, skonstruowanymi tak, żeby aktorzy mogli siedzieć za kierownicą i wymawiać kolejne kwestie dialogowe, podczas gdy zawodowi kierowcy wyścigowi zdalnie kontrolują ruch wozów. Część poda, w której mieści się siedzenie dla rzeczonego kierowcy oraz wszystkie przyrządy kontrolne, zostaje przymocowana na zewnątrz samochodu, na dachu – w rezultacie kierowca znajduje się nad i za aktorem. Podami na planie „Need for Speed” jeździli legendarni kaskaderzy Tanner Foust i Rhys Millen. Dołączyli do nich zawodowi kierowcy Rich Rutherford, Tony Brakohiapa, Brent Fletcher and Paul Dallenbach. Ta sama ekipa odpowiadała również za prowadzenie sześciu wozów biorących udział w wyścigu De Leon. „Pody są straszne”, opowiada Foust. „Jedziesz bardzo szybkim samochodem z podem zamontowanym z tyłu, co można przyrównać do przypięcia się do bagażnika na narty w samochodzie sportowym i sterowanie wozem z takiej pozycji. Takie kierowanie jadącym wozem niesie ze sobą wiele wyzwań, w szczególności jeśli jedzie się 160 km/h w towarzystwie grupy innych samochodów, mając w pamięci, że w środku prowadzonego przez ciebie wozu siedzi aktor”. Aktorzy nauczyli im się jednak ufać na tyle, że wsiadali ochoczo do wozów i rozkoszowali się taką specyficzną jazdą.

DWIE DYNASTIE KASKADERÓW

Jak zostało już wspomniane Waugh pragnął nakręcić cały film przed kamerami i w prawdziwych lokacjach, rezygnując z pracy artystów od efektów komputerowych. W przeszłości większość filmów realizowano właśnie w ten sposób, ale ostatnimi laty producenci zwyczajowo wybierali bezpieczniejszą i łatwiejszą w kontrolowaniu pracę z green screenem w wyciszonych halach studia filmowego. W „Need for Speed” nastąpił powrót do starych, dobrych lat popisów kaskaderskich i ekranowego realizmu. „Pojechaliśmy z naszym filmem w trasę”, mówi Waugh. „Chciałem, żeby publiczność naprawdę poczuła co to znaczy jechać pond 300 km/h”. W rezultacie „Need for Speed” oferuje widzom coś, czego nie znajdą w żadnym innym filmie – mogą dosłownie wcielić się w Tobeya (hołd dla serii gier), co oznacza, że będą doświadczać kraks oraz ujęć kaskaderskich z perspektywy pierwszoosobowej. Na szczęście dla ekipy Waugh jest weteranem świata kaskaderów, mającym na swoim koncie udział w ponad 150 filmach. Urodził się także i wychował w rodzinie z tradycjami kaskaderskimi. Jego ojciec, Fred Waugh, był jednym z pierwszych kaskaderów, którzy chcieli „wrzucać” widzów w sam środek ekranowych wydarzeń. Scott wychował się wśród znakomitości kaskaderskiego świata, takich jak najlepszy przyjaciel jego ojca Hal Needham („Mistrz kierownicy ucieka”), określany często królem hollywoodzkich kaskaderów. Fred Waugh zmarł pod koniec 2012 roku, a Scott zadedykował swój nowy film jego pamięci.

Projekt „Need for Speed” przyciągnął uwagę grupy kaskaderów, którzy mogą szczycić się mianem jednych z najlepszych w tej branży, na czele z Lance'em Gilbertem („Titanic”), który wywodzi się z kolejnej wielkiej amerykańskiej dynastii kaskaderów. Jego dziadek Joe Yrigoyen pracował przy „Ben Hurze” Williama Wylera, jego ojciec Mickey Gilbert brał udział w produkcji „The Fall Guy” Glena A. Larsona, a Lance wraz z bratem Troyem stanowią obecnie jednych z najbardziej cenionych kaskaderów w Hollywood – ostatnio pracowali przy „Jeźdźcu znikąd” Gore'a Verbinskiego. Środowisko kaskaderów jest bardzo ze sobą zżyte, a rodziny Waugha i Gilberta znają się od wielu lat. „Jesteśmy jak bracia”, wyznaje Waugh. „Walczymy ze sobą, przekomarzamy się, ściskamy i naprawdę kochamy. Mówimy tym samym językiem i nieustannie myślimy o przekraczaniu kolejnych granic”. Lance Gilbert dodaje: „Mój ojciec pochodził z rodziny kowbojskiej, natomiast Scotta wywodził się z rodziny o tradycjach cyrkowych, wymieniali się doświadczeniami i wiedzą, przekazując ją również nam, dzieciom. Im starsi byliśmy, tym większe rzucaliśmy sobie wyzwania. Uważam, że właśnie takie podejście doprowadziło nas do tego filmu”.

Najtrudniejszym okresem w przypadku tej produkcji był ten przygotowawczy, ponieważ filmowcy musieli przetestować i odpowiednio wyregulować wszystkie samochody, przemyśleć każde planowane ujęcie kaskaderskie oraz sprawdzić wszystkich kierowców, a także nauczyć aktorów jeździć, gdyż w wielu scenach to oni mieli prowadzić wozy. Gdy zabiorą się do nich niewłaściwe osoby, wyczyny kaskaderskie potrafią być niezwykle niebezpieczne, jednakże na czas okresu zdjęciowego wprowadzono na planie surowe reguły, w rezultacie czego każda niebezpieczna scena została nakręcona z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Imogen Poots nie potrafiła przed występem w „Need for Speed” jeździć samochodem, ale zanim ona lub którykolwiek z aktorów postawił nogę na planie, wszyscy musieli przejść podstawowy kurs jazdy kaskaderskiej. Nauczono ich między innymi podstaw kontrolowania samochodu, wchodzenia w poślizgi i robienia driftów, a także hamowania na 180 stopni. „Scott chciał, żebyśmy nauczyli się podstawowych manewrów, ale także tego, jak dobrze wyglądać w trakcie ich przeprowadzania”, wyjaśnia Paul. W ostatecznym rozrachunku przygotowania odpłaciły się z nawiązką. W jednej ze scen Tobey jedzie supersamochodem Koenigsegg Agera R w kierunku kamery, hamuje na ręcznym, robi obrót 180 stopni i zatrzymuje się kilka centymetrów od obiektywu. „To byłem ja, ja to zrobiłem”, chwali się Paul. „I przez chwilę poczułem, jak to jest być Lance'em Gilbertem i Scottem Waughem”.

Wszystko opiera się na dostosowaniu się do samochodu, zrozumienia go i pozwolenia mu robić to, co ma robić, podczas gdy ty uświadamiasz sobie, że jesteś tylko gościem, który skłania go do robienia tego, co powinien robić”, mówi Lance Gilbert. „Aaron znakomicie wyczuł wszystkie wozy, zrozumiał na czym to polega”. Na potrzeby kolejnej sceny z udziałem ujęć kaskaderskich, mającej miejsce w trakcie wyścigu De Leon, supersamochód Saleen S7 miał uderzyć w tył policyjnego SUV, doprowadzając go do wywrotki. Taki efekt osiągnięto poprzez zainstalowanie w podwoziu przełącznika, który po uruchomieniu odpalał ładunek wywołujący wywrotkę. W innej scenie Mustang musiał przeskoczyć sporą odległość nad ulicami Detroit. W słowniku kaskaderów określa się to mianem „konika polnego”. Scenę nakręcono na ulicach Detroit, budując po jednej stronie ruchliwej, trzypasmowej ulicy ogromną rampę, a po drugiej stronie oznaczając miejsce lądowania w pewnym małym parku. Skok wykonał Troy Gilbert. Jego skok był równocześnie w pewnym sensie hołdem dla podobnego wyczynu, którego dokonali 35 lat wcześniej Mickey Gilbert oraz Fred Waugh na planie filmu „Nasz zwycięski sezon” Josepha Rubena (1978 r.). Troy polepszył dawny rezultat, skacząc prawie 50 metrów w górę i bezpiecznie lądując w wyznaczonym miejscu.

Kolejnym wyzwaniem był trening aktorów przemierzających kraj Bestią. Aktorzy Ramon Rodriguez (Joe Peck) i Rami Malek (Finn) spędzili w wozie mnóstwo czasu, przyzwyczajając się do siedzenia za kierownicą i kontrolowania pojazdu. W pewnej scenie Finn musi dodatkowo wychylić się przez okno wozu jadącego 100 km/h, ale aktor był przez cały czas przypięty odpowiednią uprzężą, więc nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo. Najdłuższą sekwencją wyścigową w filmie jest końcówka De Leon nakręcona na Lighthouse Road w kalifornijskim Mendocino. Za Koenigsegg Aarona Paula odpowiadał siedzący w podzie Foust, podczas gdy Millen wykonywał prowadził wóz Dominica Coopera. Rutherford, Brakohiapa, Fletcher oraz Dallenbach jechali pozostałymi czterema samochodami biorącymi udział w wyścigu. Projekt wymagał także wielu wysiłków w powietrzu. W trakcie filmu Benny (Mescudi) pilotuje różne helikoptery i samoloty, w tym dwumiejscową Cessnę, a także helikoptery Apache oraz Sikorsky. Koordynator scen powietrznych Craig Hosking został dublerem Mescudiego, jednakże aktor bardzo dużo trenował i w kilku momentach filmu to on pilotuje, nie kaskader. Hosking odpowiadał głównie za pilotowanie przy wszystkich startach i lądowaniach, ale w widocznych w filmie ujęciach sterującego maszynami Benny'ego nikt Mescudiemu już nie pomagał.

KRĘCENIE SCEN AKCJI

Waugh i jego ekipa mieli wyłącznie jeden cel – umieścić widza wewnątrz jadącego samochodu i sprawić, by poczuł emocje z tym związane oraz zawrotną prędkość. Na planie taki sposób filmowania określano „stylem Steve'a McQueena”, odnosząc się do scen, w których samochód ze słynnym aktorem zatrzymywał się tuż przed kamerą, ażeby wszyscy widzieli, że to McQueen naprawdę siedzi za kierownicą. Waugh potrzebował autora zdjęć, który nie będzie obawiał się podejmować ryzyka. Współpraca z Shane'em Hurlbutem na planie „Aktu odwagi” tak bardzo mu się spodobała, że od samego początku to właśnie jego chciał widzieć na tym stanowisku. Razem wyruszyli na poszukiwania odpowiednich kamer, które musiały poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z kręceniem scen wyścigów samochodowych. Waugh i Hurlbut musieli brać również pod uwagę mobilność kamer oraz skomplikowane platformy i wysięgniki, które należało zamocować do jadących wozów, aby te mogły nadążyć za pędzącymi filmowymi wozami.

Kręcenie w środku samochodu to naprawdę skomplikowana sprawa”, opowiada Waugh. „Ograniczona przestrzeń znacznie utrudnia zadanie, upewniliśmy się więc przed rozpoczęciem zdjęć, że wybrane przez nas kąty ustawień kamer przekonają widza, że aktorzy naprawdę prowadzą pędzące pojazdy”. Na tradycyjnym planie filmowym pierwsza ekipa kręci wszystkie sceny dialogowe oraz wymagane ujęcia aktorów, podczas gdy druga ekipa zajmuje się wyczynami kaskaderskimi, jednakże w przypadku „Need for Speed” obie ekipy kręciły jednocześnie. „Mam problem z rozdzielaniem zadań. Zawsze chciałbym wszystko robić osobiście”, wyznaje Waugh. „Mój styl filmowy wymagał, bym pracował zarówno z pierwszą, jak i drugą ekipą”, kontynuuje reżyser. „Aktorzy musieli więc przyzwyczaić się do widoku mnie biorącego udział w ogromnej kraksie samochodowej lub jakimś ujęciu kaskaderskim, podczas gdy oni kręcili swoje sceny dialogowe. Normalnie nie powinno ich być wtedy na planie, ale uważam, że przebywanie w samym środku tego całego chaosu pomogło im stworzyć lepsze role”

Na samym początku zdecydowano, że „Need for Speed” zostanie nakręcony kamerami cyfrowymi, które zrewolucjonizowały realizację filmowych scen akcji. Rezultatem są naprawdę powalające ujęcia nakręcone z tak ekstremalnych ustawień kamer, jakich publiczność jeszcze nie widziała w filmach samochodowych. W trakcie okresu zdjęciowego ekipa korzystała z ponad 40 różnych typów kamer, wliczając w to Canon C500, ARRI ALEXA, Novo, GoPro, hełm z kamerą Canon 1D C oraz szereg steadicamów, kamer do kręcenia z ręki oraz kamer zainstalowanych w deskach rozdzielczych samochodów. Jednakże do większości scen wykorzystywano C500, łącznie z kręceniem nocnych ujęć we wnętrzach wozów. „Korzystaliśmy z dosłownie każdej możliwej opcji – kręcenia z ręki, mocowań kamer w środku wozów, wysięgników przyczepionych do supersamochodów itd.,” mówi Lance Gilbert. A Hurlbut dodaje: „Dzięki takim ujęciom publiczność poczuje się tak, jakby siedziała na fotelu kierowcy, znajdując się w samym środku ekscytujących pościgów oraz niesamowitych wyścigów najciekawszymi wozami świata”.

FILMOWA PODRÓŻ

Zdjęcia do „Need for Speed” rozpoczęto w kwietniu 2013 roku w Mendocino County w Kalifornii. Ekipa była nie tylko zajęta kręceniem, ale także przygotowaniami do przenoszenia się w wiele różnych lokacji, których wymagał scenariusz. Na nieszczęście Waugha i jego ludzi oznaczało to nieustanną walkę z czasem, burzami, mgłami oraz uszkodzeniami samochodów. Ekipa „Need for Speed” przebyła w czasie zdjęć niemalże cały kraj, zaczynając od Zachodniego Wybrzeża, gdzie nakręcono klimatyczne sceny wyścigu De Leon – na szosach północnej Kalifornii sześć supersamochodów jeździło z prędkością prawie 200 km/h. Następnie ekipa przeniosła się do San Francisco, by kręcić w lokacjach takich jak Embarcadero oraz Nob Hill, gdzie powstawał kilka dekad wcześniej „Bullitt”. Potem przyszły dwa miesiące zdjęć w Georgii, gdzie w miasteczku Macon powstały fragmenty prologu „Need for Speed”. Sceny wyścigu Tobeya, Dino i Małego Pete'a w trzech Koenigseggach powstały w Fairburn, na moście 13th St. Bridge położonym nad Chattahoochee River. Ostatnie dwa zdjęcia w Georgii odbyły się w Blue Ridge, gdzie tamtejszy zajazd samochodowy udawał swój odpowiednik w Mt. Kisco, do którego w jednej ze scen przyjeżdża 100 kolekcjonerów klasycznych amerykańskich wozów. „Chciałem, żeby w tym fragmencie było czuć prawdziwą, tradycyjną amerykańskość z lat 50. i 60., gdy w takie miejsca jeździli dosłownie wszyscy”, mówi Waugh.

Następnym przystankiem było Detroit. Waugh przyznaje, że ta droga nie była najszybszą opcją dla bohaterów (technicznie rzecz biorąc, powinni jechać przez Chicago), lecz czuł, że Detroit powinno pojawić się w jego filmie. „To właśnie tam narodził się przemysł samochodowy, chciałem oddać temu hołd”, opowiada reżyser. „A z wizualnego punktu widzenia Detroit jest niesamowite”. W trakcie weekendów, gdy śródmieście było praktycznie wyludnione, ekipa nakręciła sceny, w których Benny (zastępowany przez Craiga Hoskinga) przelatuje helikopterem kilka metrów nad ziemią. W celu uzyskania jak najlepszych i jak najbardziej ekscytujących ujęć Waugh sam przypiął się uprzężą do lecącego helikoptera i stojąc na jego płozach nakręcił zapierające dech w piersiach ujęcia. Na koniec okresu zdjęciowego ekipa przeniosła się do Utah. W Fossil Point nad Colorado River, klifach unieśmiertelnionych przez finał „Thelmy i Louise” Ridleya Scotta, nakręcono scenę, w której pilotowany przez Benny'ego helikopter Sikorsky unosi Mustanga nad krawędzią. Powrót samochodu na ziemię nagrano ostatniego dnia zdjęć w Bonneville Salt Flats. „Podobnie jak Detroit, to kluczowe miejsce dla kultury samochodowej”, wyjaśnia Waugh. „Odbywa się tam pięć ważnych wyścigów, to właśnie tam pobito większość naziemnych rekordów prędkości”. Nadrzędnym celem „Need for Speed” jest sprawienie, by publiczność poczuła się częścią świata i kultury samochodowej. „To prawdziwie epicka podróż i mam nadzieję, że wszyscy będą wychodzić z kina zmęczeni i mokrzy od potu”, dodaje z uśmiechem Waugh.

Materiały: Sony Music 



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.