Snowpiercer: Arka przyszłości: znany nam świat uległ anihilacji, nastała kolejna epoka lodowcowa

2014-04-21 11:10

Znany nam świat uległ anihilacji. Nastała kolejna epoka lodowcowa. Ziemia tkwi w zamarznięciu już od 17 lat. Snowpiercer to jedyny ratunek dla pozostałych przy życiu. Zmiany klimatyczne, które zaszły na Ziemi, spowodowały zamarznięcie całej planety. Ci, którym udało się przeżyć fazę nagłego zlodowacenia, musieli pogodzić się z wieczną tułaczką w wagonach krążącego w kółko pociągu z nieba i piekła rodem. Ludzie z ostatniego wagonu żyją tak, jak niegdyś mieszkańcy slumsów; przestrzeń jest wypełniona dziesiątkami ledwo utrzymujących się przy życiu osób, odczuwających permanentne zimno i głód. Z kolei ci, którzy usadowili się w pierwszym wagonie składu, są uznawani za wybrańców – zamieszkując luksusowe przedziały i nie myśląc o ludziach męczących się niemalże na wyciągnięcie ręki, oddają się bez reszty alkoholowym libacjom i narkotykowym orgiom. Pociągowa rzeczywistość jest pełna wszelkiego rodzaju wypaczeń, a o jakiejkolwiek równości nie ma i nie może być mowy.

Siedemnaście lat po wyruszeniu pociągu w niekończącą się podróż po lodowatej i wyludnionej planecie Curtis, młody przywódca ludzi kotłujących się w ogonie pędzącej maszyny, doprowadza do buntu i zamieszek, których wybuch wisiał już od dawna na przysłowiowym włosku. W celu oswobodzenia mieszkańców ostatniego wagonu, a także zmienienia panującej w pociągu równowagi sił, Curtis i towarzyszący mu pasażerowie wyruszają w pełną bitew i różnego rodzaju niebezpieczeństw podróż, której celem jest dotarcie do lokomotywy. Tam właśnie, na samym przedzie Snowpiercera, rezyduje Wilford, człowiek ustalający reguły gry. Wyprawa głównych bohaterów nie będzie ani łatwa, ani przyjemna, a po drodze napotkają na wiele niespodziewanych okoliczności, które zmienią ich postrzeganie całej swojej misji.

GENEZA FILMU

Zima 2005 roku, mały sklepik wypełniony po brzegi powieściami graficznymi wszelakiej maści, położony niedaleko Hongik University. Reżyser Bong Joon-ho, znajdujący się właśnie w okresie przygotowań do filmu gatunkowego o pewnej gigantycznej kreaturze atakującej Seul, bierze do ręki pozycję o brzmiącym z francuska tytule „Transperceneige”. Zafascynowany niespodziewanie wciągającą lekturą, jeszcze w sklepie czyta całość od deski do deski. Wyobraża sobie równocześnie bogactwo filmowych możliwości oferowanych przez tę niezwykłą opowieść – jej niemym bohaterem jest składający się z setek metalowych części pędzący pociąg, który porusza się i wygląda niczym najprawdziwszy wąż i jest wypełniony gwarem podróżujących nim osób. Bong Joon-ho już wtedy wie, że musi zrobić z tego materiału pełnometrażowy film.

W latach 2004-2005 koreański reżyser pracował mozolnie nad filmem „The Host: Potwór”, który niedługo miał mu przynieść międzynarodowe uznanie. Gdy dostał propozycję kolejnego projektu od firmy Moho Film, założonej przez reżysera Park Chan-wooka oraz producenta Lee Tae Huna, nie zastanawiał się długo i zasugerował zakup praw do „Transperceneige”. Latem 2006 roku „The Host: Potwór” wszedł na ekrany kin, w samej tylko Korei Płd. zarabiając 13 milionów dolarów, a na całym świecie prawie 90. Film trafił między innymi do sekcji Director's Fortnight MFF Cannes, był także pokazywany na prestiżowych festiwalach w Karlovych Varach, Edynburgu, Nowym Jorku i Vancouver, zdobywając również wiele cennych nagród. W tym samym roku podpisany został kontrakt na prawa do „Transperceneige”.

To nie był jednak jeszcze odpowiedni czas na powstanie „Snowpiercera: Arki przyszłości”. Bong Joon-ho wziął następnie udział wraz z Michelem Gondrym i Leosem Caraxem w projekcie „Tôkyô!”, a później nakręcił thriller „Matka”, który był pokazywany na całym świecie, w tym również w ramach sekcji Un Certain Regard MFF Cannes. Wreszcie 15 września 2010 roku pojawiła się pierwsza wersja scenariusza „Snowpiercera: Arki przyszłości”. Po kilku miesiącach wytężonej pracy w grudniu tego samego roku tekst został ukończony, a od stycznia do października 2011 roku trwały prace przygotowawcze. Po drodze, w sierpniu, ustalono, że film zostanie nakręcony w czeskim Barrandov Studio, gdzie w listopadzie przeniosła się część ekipy.

Wszystko szło profesjonalnie i sprawnie. Na początku 2012 roku do projektu dołączyli scenograf Ondrej Nekvasil („Iluzjonista” Neila Burgera), kierownik ds. efektów wizualnych Eric Durst („Spider-Man 2” Sama Raimiego), koordynator scen kaskaderskich Julian Spencer („Wschodnie obietnice” Davida Cronenberga”) oraz kompozytor Marco Beltrami („3:10 to Yumy”). 16 kwietnia rozpoczął się trwający 72 dni okres zdjęciowy „Snowpiercera: Arki przyszłości”. Projekt zakończono kręcić 14 lipca 2012 roku, a Bong Joon-ho rozpoczął trwającą kilka miesięcy post-produkcję. 1 sierpnia 2013 roku w Korei Płd. odbyła się uroczysta premiera filmu.

OŚWIADCZENIE REŻYSERA

Gdy po raz pierwszy natknąłem się na Transperceneige, moją uwagę zwróciła przede wszystkim niezwykle filmowa przestrzeń pociągu opisywanego w tej powieści graficznej. Koncepcja setek metalowych części poruszających się niczym ciało żywego węża transportującego rzeszę niespokojnych ludzi chwyciła mnie za serce i zapadła na długo w pamięci. Przebywający w pociągu pasażerowie nieustannie sobą walczą. W tej specyficznej i ekstremalnej Arce Noego, która w swoich wagonach przewozi ostatnich pozostałych przy życiu, nie ma żadnej równości.

Uwielbiam przyglądać się zachowaniom różnych ludzi postawionych w ekstremalnych sytuacjach, niezależnie od tego, czy chodzi o brutalnego seryjnego mordercę, potwora, który wyszedł niespodziewanie z rzeki Hangang, czy matkę znajdującą się na krawędzi szaleństwa. Właśnie dlatego Snowpiercer: Arka przyszłości zdawał się być moim przeznaczeniem.

Oryginalna powieść graficzna była niesamowita i wspaniale opowiedziana, ale musiałem na potrzeby filmu wymyślić zupełnie nową historię oraz zestaw bohaterów, ażeby Snowpiercer: Arka przyszłości był filmem dynamicznym, świeżym, pełnym iście filmowych atrakcji.

Udało mi się nareszcie ukończyć ten film, choć wymagało to długiej i wytężonej pracy ogromnej grupy ludzi, których talentów nie potrafię się nachwalić.

W wąskich korytarzach pociągu nie ma żadnych skrótów, droga jest jedna. Ażeby gdziekolwiek dojść, musisz poruszać się do przodu. Ciała zderzają się o inne ciała, pot miesza się z krwią. Pragnąłem ukazać na ekranie tę ogromną, niezdefiniowaną energię powstałą na skutek takiej sytuacji, naznaczyć za jej pomocą percepcję widzów. Nie chciałbym upraszać tej opowieści, określając to po prostu akcją, ponieważ w tym niezwykle intensywnym konflikcie kryje się mnóstwo przeróżnych emocji – radość, smutek, miłość czy przyjemność – z którymi każdy człowiek będzie potrafił się w jakiś sposób utożsamić.

Ludzie podróżujący tym pędzącym pociągiem również poruszają się do przodu.

Chciałbym podzielić się tą opowiadaną dwutorowo, za pomocą dwóch różnych prędkości, historią z jak największą liczbą widzów na całym świecie”.

FANTASTYCZNE KINO PROSTO Z KOREI

Na pierwszy rzut oka „Snowpiercer: Arka przyszłości” może wyglądać na międzynarodową koprodukcję. Występujący w filmie aktorzy pochodzą nie tylko z Korei, ale także ze Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii, podczas gdy zgromadzona na planie ekipa reprezentowała tak zróżnicowane kraje jak Czechy, Węgry, Anglia czy U.S.A. Całość została nakręcona w Europie, a dokładniej rzecz ujmując – w czeskim Barrandov Studio. „Snowpiercer: Arka przyszłości” jest jednakże nade wszystko filmem koreańskim. Kluczowe elementy projektu, takie jak scenariusz, reżyseria, produkcja oraz dystrybucja, nie tylko leżą po stronie koreańskiej, ale również w tym kraju mają swoją genezę. Właśnie dlatego tak należy traktować tę dynamiczną i intensywną opowieść o buncie na pokładzie pociągu pędzącego przez pokryte mrozem obszary planety, przywołując na myśl nową wersję biblijnej Arki Noego, pełnej ostatnich ocalałych istot na Ziemi. Dość nadmienić, że nie było jeszcze tak oryginalnego i wizualnie pomysłowego filmu o niebezpieczeństwach związanych ze zmianami klimatycznymi.

Z kolei świat, w którym została osadzona akcja „Snowpiercer: Arki przyszłości”, sprawia, że kwestia narodowości nie ma większego znaczenia. Imponująca obsada aktorska, na czele z hollywoodzkimi i brytyjskimi gwiazdami Chrisem Evansem, Edem Harrisem, Johnem Hurtem, Tildą Swinton, Jamiem Bellem oraz Octavią Spencer, wciela się w końcu „ostatnich pozostałych przy życiu ludzi na Ziemi”. A błyskotliwy scenariusz oraz pierwszorzędna realizacja sprawiają, że film ten staje się doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju. Dwadzieścia milionów dolarów na produkcję, co było połową kosztów powstania „Snowpiercer: Arki przyszłości”, zostało uzyskanych dzięki AFM (American Film Market), po pokazaniu trwającego zaledwie dziesięć minut promocyjnego klipu. Film Bong Joon-ho został sprzedany do stu sześćdziesięciu siedmiu państw na całym świecie, co w efekcie zapewniło „Snowpiercer: Arce przyszłości” miano pierwszego koreańskiego filmu dystrybuowanego do tak ogromnej liczby krajów.

POCIĄG MIĘDZYNARODOWYCH GWIAZD

Filmy nakręcone przez koreańskiego reżysera Bong Joon-ho są najbardziej znanymi i uznanymi na świecie produkcjami z tego kraju, a także z bohaterami mówiącymi w języku koreańskim. Przykładów nie trzeba daleko szukać: za swoją rolę w „Matce” Kim Hye-ja została wyróżniona przez Stowarzyszenie Krytyków Filmowych z Los Angeles nagrodą dla najlepszej aktorki, choć zagrała w filmie nieanglojęzycznym. Gdy ogłoszono, że „Snowpiercer: Arka przyszłości” będzie pierwszym projektem filmowym Bong Joon-ho, który zostanie nakręcony w języku angielskim, oczy wszystkich zwróciły się w kierunku kompletowania obsady tej produkcji. Grupa zatrudnionych aktorów składa się z samych znanych nazwisk, których umiejętności nie trzeba nikomu zachwalać. Producenci i reżyser byli zachwyceni możliwością współpracy z tak uznanymi wykonawcami, chwaląc sobie ich podejście i pełen profesjonalizm.

Pierwszą aktorką z krajów anglojęzycznych, która pojawiła się na pokładzie tego projektu, była Tilda Swinton. Zaproszona w 2009 roku do Korei Płd. przez organizatorów MFF w Busan aktorka wypowiadała się w samych superlatywach o „The Host: Potworze” oraz innych filmach wyreżyserowanych przez Bong Joon-ho. Oblicze Chrisa Evansa jest natomiast Koreańczykom doskonale znane, gdyż dwa filmy, w których aktor gra główne role – „Captain America: Pierwsze starcie” Joe Johnstona oraz „Avengers” Jossa Whedona – zyskały w tym kraju niebywałą popularność. Aktor wcielił się w rolę Curtisa, młodego przywódcy pociągowej rebelii. Znani z „The Host: Potwora” Song Kang-ho oraz Ko Asung zagrali podobnie jak w tamtym filmie ojca i córkę.

W rolę Gilliama, wielkiego mędrca wzbudzającego posłuch u ludzi z ostatniego wagonu pociągu, wcielił się uznany brytyjski aktor John Hurt, któremu zaimponował reżyserski rygor oraz niezwykła wyobraźnia zaprezentowana przez Bong Joon-ho w „Matce”. Ed Harris, wyśmienity aktor znany między innymi z „Twierdzy” Michaela Baya oraz „Truman Show” Petera Weira, zagrał rolę złoczyńcy Wilforda, nadając tej postaci doniosłości oraz niejednoznaczności. Tanya, zdeterminowana do działania matka z ostatniego wagonu, została zagrana przez Octavię Spencer, laureatkę Oscara za drugoplanową rolę w „Służących” Tate'a Taylora. A w Edgara, prawą ręką Curtisa, wcielił się Jamie Bell, jeden z najbardziej uzdolnionych aktorów brytyjskich, który nie schodzi z ust krytyków i widzów od czasów roli w „Billym Elliocie” Stephena Daldry'ego.

Ewan Bremner, aktor znany z ról w „Trainspottingu” Danny'ego Boyle'a oraz „Helikopterze w ogniu” Ridleya Scotta, to ekranowy Andrew, bezsilny ojciec walczący na szarym końcu pociągowej egzystencji o życie ukochanego syna, podczas gdy Alison Pill, kojarzona z „Obywatela Milka” Gusa Van Santa, „O północy w Paryżu” Woody'ego Allena oraz serialu „Newsroom” Aarona Sorkina, zagrała nauczycielkę mieszkającą w szkolnych przedziałach pędzącego pociągu. Ostatnim członkiem podstawowej obsady „Snowpiercera: Arki przyszłości” jest rumuński aktor Vlad Ivanov, który wywarł na wielu widzach niezatarte wrażenie w „4 miesiącach, 3 tygodniach, 2 dniach” Cristiana Mungiu, gdzie zagrał złoczyńcę zarabiającego na wykonywaniu nielegalnych aborcji.

HISTORIA BUNTU

Film rozpoczyna się wraz z wyjaśnieniem unikatowej koncepcji leżącej u jego podstaw – oto na Ziemi nastała kolejna epoka lodowcowa, a jedynym sposobem ludzi na przeżycie było zapełnienie wagonów pociągu, który od tamtego czasu nie przestał pędzić przed siebie. Chociaż „Snowpiercer: Arka przyszłości” to bardzo sugestywnie zrealizowane apokaliptyczne kino science fiction, film wyłamuje się z ram gatunkowych, podobnie jak pozostałe projekty Bong Joon-ho. Zamiast polegać na najnowocześniejszej technologii oraz spektakularnych efektach komputerowych, które wyznaczają standardy współczesnego kina science fiction, koreański reżyser skupił się na budowaniu suspensu oraz tworzeniu wielowymiarowych postaci przedzierających się przez długie i wąskie korytarze pociągu – i to właśnie te elementy nadają filmowi jego niebywałej energii.

Pasażerowie Snowpiercera, którzy ledwo zdołali się załapać na odjeżdżający pociąg, wsiadając do niego jedynie z tym, co akurat mieli na i przy sobie w sądnym dniu ludzkości, są zmuszeni do życia w ścisku w dusznym wagonie towarowym bez jakichkolwiek okien. Z kolei ludzie, którzy mogli i zapłacili za horrendalnie drogie bilety, po czym zostali usadowieni w przedniej części pociągu, oddają się alkoholowym przyjemnościom oraz narkotycznym odlotom, jednocześnie gnębiąc tych, którzy nie mieli tyle szczęścia. Gdy czara goryczy zostaje przelana, rozwścieczeni pasażerowie z końca pociągu rozpoczynają brutalną rebelię, kierując się do pierwszych wagonów, by wyrównać rachunki, a widz zostaje wrzucony w sam środek tej desperackiej walki o godność i honor.

Jako że rebelianci działają z zaskoczenia i pragną jak najszybciej pokonać odległość dzielącą ich od lokomotywy, film o pędzącym pociągu zyskuje dodatkowej dynamiki oraz ekscytującej prędkości. Za każdym razem, gdy Curtis i jego ekipa pokonują jeden z wagonów Snowpiercera, twórcy zapraszają publiczność do odmiennych scenograficznie lokacji, w których odbywają się kolejne filmowe pojedynki. Reżysera zafascynował fakt, że w związku z tym, że w pociągu nie ma żadnych wyjść awaryjnych, ta specyficzna przestrzeń staje się fantastycznym przekrojem społecznym żyjących w nieustannym ruchu ludzi. To dało mu sposobność do przyglądania się postaciom pod mikroskopem. W ten sposób Bong Joon-ho rozpoczął nowy etap swojej kariery, w którym filmowa dramaturgia oraz suspens wzrastają do niebywałych rozmiarów.

EKIPA MAGIKÓW

Epoka lodowcowa, ostatni bastion życia na Ziemi, pociąg przypominający koncepcyjnie Arkę Noego, pasażerowie podzieleni na klasy społeczne – wszystko to elementy niezwykłej opowieści, której widzowie jeszcze nigdy nie doświadczyli w kinie. Całość powstała w niezmierzonej wyobraźni reżysera Bong Joon-ho, który na potrzeby przeniesienia swej wizji na ekran zatrudnił grupę najwyższej klasy profesjonalistów z różnych krajów świata. Producent liniowy Robert Bernacchi powiedział, że ta niezwykle doświadczona ekipa filmowa dosyć szybko się ze sobą zżyła, co pozwoliło im stawiać czoła każdemu napotkanemu wyzwaniu. Nie uznawali, że coś jest niemożliwe, a ich poświęcenie dla „Snowpiercera: Arki przyszłości” nie zmalało nawet po czterech miesiącach okresu pre-produkcji oraz trzech miesiącach na planie zdjęciowym.

Pierwszym, który zapisał się na tę wyjątkową filmową podróż, był autor zdjęć Hong Kyung-pyo, który współpracował z reżyserem Bong Joon-ho na planie „Matki” i zgodził się wziąć udział w kręceniu „Snowpiercera: Arki przyszłości” już po przeczytaniu pierwszego szkicu scenariusza. Jak się później okazało, Hong był oprócz reżysera jedynym Koreańczykiem w ekipie stanowiącej trzon projektu. Stał się także największym sprzymierzeńcem Bong Joon-ho, ponieważ dokładnie wiedział, czego ten potrzebuje i wymaga, do tego stopnia, że w otoczeniu posługujących się językiem angielskim twórców i aktorów porozumiewali się bez pomocy słów. Następnie do ekipy dołączył Ondrej Nekvasil, który odpowiadał ze scenografię „Iluzjonisty” Neila Burgera. Na jego barki spadło wyzwanie zbudowania planu zdjęciowego pociągu, który w linii prostej miał mieć sześćset pięćdziesiąt metrów. Posiadający znakomitą reputację w czeskim środowisku filmowym Nekvasil zręcznie dyrygował swoim departamentem scenograficznym (oraz projektantami i rekwizytorami), który składał się wyłącznie z Czechów.

Równie ważne dla powodzenia całego projektu były odpowiednio dobrane i przygotowane efekty wizualne, za które odpowiadał Eric Durst („Spider-Man 2” Sama Raimiego, „Zapowiedź” Alexa Proyasa, „Wybuchowa para” Jamesa Mangolda), pracujący w trakcie wydłużonego okresu post-produkcji nad tym, by grafika komputerowa nie przesłoniła wiarygodności opowiadanej historii. Z kolei Julian Spencer, który odpowiada za legendarne już sceny walki w saunie ze „Wschodnich obietnic” Davida Cronenberga, został zatrudniony do nadania filmowym sekwencjom akcji dynamiki oraz świeżości, tak potrzebnych do zainteresowania współczesnego widza. Sceny pojedynków w wąskich przestrzeniach klaustrofobicznych korytarzy, w których często trudno o przejawy człowieczeństwa, miały z samego założenia być diametralnie inne od wystylizowanych produkcji z Hong Kongu lub amerykańskich blockbusterów.

Marco Beltrami, który w swojej karierze napisał wiele pamiętnych filmowych utworów muzycznych, w tym niesamowite motywy przewodnie na potrzeby „3:10 do Yumy” Jamesa Mangolda, od dawna był zainteresowany współpracą z Bong Joon-ho. I to właśnie słynny amerykański kompozytor skontaktował się z reżyserem „Snowpiercera: Arki przyszłości” przez jego agenta, wyrażając chęć wejścia w skład filmowej ekipy. Beltrami niedawno komponował do tak popularnych filmów jak „Wolverine” Jamesa Mangolda oraz „World War Z” Marca Forstera, znajdował się więc u szczytu sławy, gdy postanowił powalczyć o pracę przy filmie Bong Joon-ho. W ekipie „Snowpiercera: Arki przyszłości” znaleźli się także kostiumografka Catherine George („Musimy porozmawiać o Kevinie” Lynne Ramsay), charakteryzator trylogii „Władca pierścieni” Jeremy Woodhead, a także reżyserki castingu Johanna Ray oraz Jenny Jue, znane między innymi ze swojej pracy przy „Bękartach wojny” oraz obu częściach „Kill Bill” Quentina Tarantino.

BUDOWA POCIĄGU PRZYŁOŚCI

Schemat pociągu, który został zbudowany na potrzeby filmu w Barrandov Studio, narysowany przez reżysera „Snowpiercera: Arki przyszłości”, Bong Joon-ho.

Jak pociąg miał wyglądać? W jaki sposób powinien się poruszać? Mechaniczny bohater filmu, w którym dzieje się 99% akcji „Snowpiercera: Arki przyszłości”, był sprawą priorytetową dla reżysera i jego ekipy. Pierwsza i zarazem kluczowa decyzja, którą musieli podjąć, wiązała się z kwestiami zaprojektowania pociągu oraz wybrania miejsca do jego zbudowania. Trzech artystów konceptualnych, wliczając w to Janga Hee-chula, który odpowiadał za projekt kreatury w „The Host: Potworze”, zaczęło pracować nad rozwiązaniem tego problemu jeszcze przed ukończeniem ostatecznej wersji scenariusza. Pociąg musiał składać się przynajmniej z czterech wagonów, ażeby odróżnić pasażerów z końca i przodu pociągu, a także pozwolić rebeliantom rozpędzić się w swojej buntowniczej szarży w kierunku lokomotywy. Z tych względów wybrano legendarne czeskie Barrandov Studio, w którym mieścił się najdłuższy wówczas w Europie plan zdjęciowy – rozpościerający się na ponad sto metrów.

Zaprojektowano i zbudowano ogromną platformę, której zadaniem było wywoływanie wrażenia ruchu pędzącego pociągu. W tym celu skorzystano ze sprawdzonej od dawna technologii używanej do symulowania ruchu dużych statków oraz łodzi podwodnych, która została doprowadzona do perfekcji na planach takich filmów jak „Piraci z Karaibów: Na krańcu świata” Gore'a Verbinskiego oraz „Karmazynowy przypływ” Tony'ego Scotta. Aczkolwiek twórcy napotkali na swojej drodze nieco inny problem – koncepcja stworzenia odpowiednio dużej platformy zdolnej do utrzymania ważącego sto dwadzieścia ton pociągu, długiego na sto metrów, nie posiadała żadnego precedensu w historii kina. Korzystając ze szkiców narysowanych przez Bong Joon-ho, ekipa artystów od efektów specjalnych, Barrandov Flash, dokonała jednak niemożliwego i doprowadziła do powstania idealnego modelu będącego w stanie wykonywać wszystko to, co twórcy sobie założyli.

Stworzona przez Barrandov Flash potężna konstrukcja składała się między innymi z doczepionych do poszczególnych wagonów mechanizmów kontrolujących częstotliwość i natężenie ruchu, a także specjalnego silnika zainstalowanego pod centralnym punktem maszyny. W rezultacie filmowy pociąg porusza się dokładnie tak, jak normalny pociąg jadący po szynach, każdym swoim ruchem oznajmiając własną masywność i trzęsąc się tak realistycznie, że spoglądając za okno można poczuć się niczym w prawdziwej podróży. Dzięki zastosowaniu tej technologii aktorzy mogli o wiele mocniej wczuć się w fizyczność okupowanej przez siebie przestrzeni, nie musieli również niczego symulować w kontekście wyzwań związanych z podróżą. Widzowie z kolei poczują się tak, jakby sami wsiedli do pędzącego pociągu i tak jak bohaterowie filmu, nie mogli z niego wysiąść.

BUDOWA POCIĄGU PRZYSZŁOŚCI

650 metrów pędzącego pociągu jako kompaktowa wersja świata!

Więzienie, zapasy wody pitnej, szklarnia, basen, szkoła, pokój reprezentacyjny itd.

Snowpiercer: Arka przyszłości” to rezultat 8 lat intensywnej pracy Bong Joon-ho!

Poszczególne fragmenty pociągu posiadają różne koncepcje oraz zastosowania, w zależności od tego, czego szukają w nich akurat protagoniści. Potężny pociąg, który w linii prostej sięga 650 metrów, to plan zdjęciowy będący prawdziwą chlubą ekipy produkcyjnej. Luksusowa maszyna, która powstała na zlecenie ogarniętego obsesją pociągów Wilforda, który zamieszkuje przód pociągu, okrąża każdego roku zamarzniętą Ziemię. Reżysera Bong Joon-ho zafascynował również majestatyczny wygląd statku wycieczkowego Queen Elizabeth, który ujrzał w Australii, gdy promował „The Host: Potwora”. Filmowy pociąg został w pewnej mierze oparty na luksusowym liniowcu. A w związku z faktem, że podzielona na klasy pasażerów maszyna miała mieć charakter Arki Noego, będąc jednocześnie samowystarczalnym miejscem z solidnym źródłem energii oraz odnawialnymi zasobami żywieniowymi, przed twórcami stanęło nie lada wyzwanie.

Reżyser Bong Joon-ho oraz scenograf Ondrej Nekvasil postanowili uczynić każdy wagon zamkniętym światem, z własną tonacją barwną, klimatem oraz różnymi cechami szczególnymi. Wagon towarowy znajdujący się w ogonie pociągu, który przerobiono na przeludnione środowisko życia z niedostatkiem wody pitnej oraz problemami z ogrzewaniem, został oparty na slumsach wielkich metropolii. Kolejnymi pomieszczeniami są wypełniona roślinami szklarnia oraz przedział szkolny, w którym dzieci są uczone wychwalania Wilforda pod niebiosa. Każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju. Znajdująca się na czele pociągu lokomotywa musiała z kolei posiadać iście mityczną aurę niezwykłości oraz tajemniczości. Osiem lat po pierwszym przeczytaniu hipnotycznego „Transperceneige” Bong Joon-ho nareszcie zrealizował swe marzenie. Choć gdy 16 kwietnia 2012 roku na obszarze Barrandov Studio rozpoczęły się zdjęcia do „Snowpiercera: Arki przyszłości”, reżyser wiedział, że jego wspaniała podróż dopiero się rozpoczyna.

NOWE SYSTEMY PRACY

Montaż filmu odbywał się jednocześnie z kręceniem jego kolejnych scen.

Przedstawiające zarys historii storyboardy porwały wyobraźnię całej ekipy.

Ekipa i obsada liczyły 200 osób z różnych krajów na całym świecie.

W trakcie 72 dni zdjęciowych ci ludzie dali z siebie wszystko.

Okres pre-produkcyjny „Snowpiercera: Arki przyszłości” trwał aż piętnaście miesięcy. Film nakręcono w ciągu siedemdziesięciu dwóch dni z udziałem ponad dwustu członków ekipy i obsady, którzy pochodzili z takich krajów jak Czechy, Korea, Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania. A jednak cały proces przebiegł bez większych zakłóceń. Z początku było sporo obaw, czy nie zawiedzie komunikacja językowa, jednakże rozwiano je w okresie między grudniem 2011 roku a kwietniem 2012 roku, gdy wszyscy przygotowywali się pod czujnym okiem reżysera Bong Joon-ho. Koreańscy członkowie ekipy, przyzwyczajeni do nieregularnych lub też nawet nocnych godzin pracy przy produkcji filmowej, byli niezwykle zaskoczeni na widok zawodowców z innych krajów, którzy bardzo poważnie traktowali ograniczenie dnia pracy do dwunastu godzin i o wyznaczonych porach zawsze szli na lunch, nawet gdy akurat kręcono bardzo ważne dla filmu sceny.

Z kolei członkowie ekipy nie pochodzący z Korei byli zadziwieni szczegółowością storyboardów, które każdego dnia pojawiały się na planie. Nie mogli również wyjść z podziwu dla wypracowanego przez swych wschodnich kolegów systemu pozwalającego na montowanie filmu w trakcie jego kręcenia, ażeby można było od razu wprowadzać ewentualne poprawki i robić szybkie dokrętki. Wspominane storyboardy składały się z różnych szkiców narysowanych przez profesjonalistę w oparciu o projekty stworzone przez Bong Joon-ho. Każdej nocy powstawały nowe storyboardy do scen, które miały być kręcone kolejnego dnia. Innym systemem, którego używa się w Korei, ale niekoniecznie w innych krajach, był właśnie montaż na planie. Ed Harris i Chris Evans, którzy mieli za sobą wiele hollywoodzkich produkcji, stwierdzili, że należy tę koncepcję jak najszybciej przenieść w ramy filmów kręconych w Fabryce Snów.

W trakcie siedemdziesięciu dwóch dni zdjęciowych „Snowpiercera: Arki przyszłości” koreańscy twórcy i producenci zrobili wszystko, by członkowie ekipy i obsady mogli się lepiej poznać. Wydano więc dwa wystawne, lecz bezalkoholowe przyjęcia i zorganizowano wycieczkę terenową, sprawiając, że na planie zawiązało się kilka przyjaźni, a część aktorów stwiedziła, że muszą jak najszybciej zagrać w kolejnym koreańskim filmie. „Snowpiercer: Arka przyszłości” stał się więc również pomostem kulturowym, który połączył na trzy miesiące przedstawicieli całego świata, pomagając koreańskiej branży filmowej postawić kolejny ważny krok na arenie międzynarodowej.

CYTATY KLUCZOWYCH CZŁONKÓW EKIPY

To było najłatwiejsze dziewięćdziesiąt dni w mojej karierze, wszystko zostało świetnie zorganizowane. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że za filmem nie stoi żadne amerykańskie studio, dzięki czemu reżyser nie musiał słuchać dziesiątek opinii osób przewijających się przez plan. Czasami taka pomoc bywa przydatna, ale bardzo często jedynie utrudnia reżyserowi życie. Pan Lee, producent filmu, miał dla Bonga zawsze wielki szacunek i bezgranicznie mu ufał, dając całkowitą swobodę twórczą. Nie mogłem sobie wyobrazić lepszego środowiska pracy”.

- Producent liniowy Robert Bernacchi („Blade: Wieczny łowca II”)

Reżyser Bong jest twórcą zwracającym dużą uwagę na stronę wizualną filmu. Od samego początku prezentował świetne wyczucie czasu i przestrzeni. W oparciu o jego koncepcje zbudowaliśmy plan w taki sposób, żeby nie przypominał projektów znanych z kina science fiction. Chcieliśmy stworzyć pociąg, który mógłby rzeczywiście istnieć, niemniej jednak każdy wagon miał w sobie coś, co go wyróżniało. Pragnę, by widzowie uwierzyli w nasz pociąg, żeby im się wydawało, że kręciliśmy film w prawdziwej pędzącej maszynie, zamiast bawienia się na zamkniętym planie zdjęciowym”.

- Scenograf Ondrej Nekvasil („Iluzjonista”)

W The Host: Potworze wszystko wydaje się być normalne, aż tu nagle dzieje się coś, co całkowicie zmienia postrzeganie filmowego świata. Pomagają w tym efekty wizualne, podobnie sprawa się ma w Snowpiercer: Arce przyszłości. Od pierwszego kadru trafiamy do wyjątkowego świata, który jest całkowicie zamarznięty. Naszym zadaniem było stworzenie rzeczywistości, w którą widz jest w stanie uwierzyć. The Host: Potwór jest filmem, w którym scenariusz wymaga niejako zwracania uwagi na efekty wizualne, w tym przypadku było zupełnie odwrotnie – efekty musiały być zespolone z ekranowym światem”.

- Kierownik ds. efektów wizualnych Eric Durst („Spider-Man 2”)

Film opowiada o ludziach wewnątrz jadącego pociągu, musiałem więc nakręcić wiele ekstremalnych zbliżeń ich twarzy, żeby przedstawić postaci widzom, zamiast tylko zarysowywać za pomocą zdjęć przestrzeń i bawić się w komponowanie pamiętnych kadrów. Pokazywanie fizyczności pędzącego pociągu oraz wybieranie odpowiednich kątów ustawień kamery do ciekawych ujęć scen akcji było bardzo ważne, jednakże w ostatecznym rozrachunku moim priorytetem było pokazywanie ludzi, którzy przebywają w tym nietypowym miejscu”.

- Autor zdjęć Hong Kyung-pyo („Matka”)

Filmowy pociąg zawiera w sobie cały świat w pigułce, ponieważ podróżują nim ocaleli z różnych krajów. Jeżdżą nim od 17 lat, musieli więc poddawać wiele rzeczy recyklingowi, co sprawiło, że mogliśmy kreować nietypowe ubiory oraz koncepcje odzieżowe, za pomocą których ludzie wypracowywali sobie swój własny styl. Składali fragmenty wszystkiego, co mieli w pociągu pod ręką, po czym to przerabiali. Rozmawiałam z reżyserem Bongiem o tym, że potrzebujemy ekranowego realizmu i że nie powinniśmy iść w kierunku efektownego wyglądu rodem z kina science fiction. Korzystaliśmy więc z różnych dostępnych nam środków istniejących w 2012 i 2013 roku, kiedy pociąg wyrusza w swoją podróż”.

- Kostiumografka Catherine George („Musimy porozmawiać o Kevinie”)

Film nie posiada wątków drugoplanowanych, ponieważ głównych bohaterów łączy gniew i pasja, które kierują ich w stronę czoła pociągu. Choreografia scen walk musiała być surowa, ciosy wyprowadzane naturalnie, bez zbędnego efekciarstwa. Nie chciałem przesadzić, bo wtedy sceny akcji straciłyby wyraz Czasami zdarza mi się oglądać przesadnie wystylizowane filmowe walki, które przypominają już raczej taniec. Chris Evans ma spore doświadczenie w tego typu filmach, jest bardzo fizycznym aktorem. W jego przypadku musiałem go tylko odpowiednio nakierować i opowiedzieć, czego wymaga dana sekwencja walki, pokazać mu, kto go zaatakuje i z której strony”.

- Koordynator scen kaskaderskich Julian Spencer („Wschodnie obietnice”)

Charakteryzacja polegała na odzwierciedleniu różnych przejawów cywilizacji, które rozkwitły w ramach tego pociągu. Zaczynamy na samym końcu, gdzie ludzie są brudni i niechlujni. Nie mogli się umyć czy wykąpać, mają problemy z pożywieniem, ich skóra stała się wodnista z powodu narzuconej diety itd. Z kolei na przedzie pociągu wszystko wygląda zupełnie inaczej – ludzie żywią się sushi, nie narzekają na brak jedzenia, wyglądają bardzo zdrowo. Bardzo fajnie było móc stworzyć w ramach jednego filmu dwa tak zupełnie odrębne światy”.

- Specjalista od charakteryzacji Jeremy Woodhead („V jak vendetta”)

CYTATY AKTORÓW

Snowpiercer: Arka przyszłości był niesamowicie fajnym projektem, przy którym mogłem współpracować ze znakomitym reżyserem oraz fantastycznymi aktorami. Bong ma wielkie wyczucie fachu oraz unikatowy system pracy. W większości filmów scenę zaczyna się od nakręcenia planu ogólnego, a potem zarejestrowania zbliżeń aktorów. Później w montażowni odpowiedni człowiek znajduje w tym konkretny rytm i nadaje całości tempa. Storyboardy Bonga pokazują, że on już wszystko zmontował wcześniej w swojej głowie. To tak jakbyś budował dom i zamiast powiedzenia, że potrzebujesz gwoździ, mówisz, że musisz za minutę dostać 53 gwoździe”.

- Chris Evans (Curtis)

Uważam, że tę opowieść należy traktować jako oryginalną historię osadzoną w nowym świecie, a nie skupiać się na narodowościach zatrudnionych aktorów. Wspaniałe umiejętności reżysera Bong Joon-ho, mnóstwo prawdziwych emocji, zawarte na ekranie przesłanie społeczne, które trafi do serca każdego widza – ten film otworzy wiele drzwi dla kina koreańskiego”.

- Song Kang-ho (Namgoong Minsoo)

Obejrzałem wraz z rodziną Zagadkę zbrodni, The Host: Potwora oraz Matkę i wszyscy staliśmy się wielkimi fanami Bong Joon-ho. Później przekonałem się, że współpraca z nim to równie wielka przyjemność. Jeśli masz jakiś ciekawy pomysł, zawsze cię chętnie wysłucha, ale ma też na tyle mocną wizję, że ciężko od niego wymagać, by cokolwiek w niej zmieniał. Wilford, w którego się wcielam, wymyślił koncepcję tego pociągu, jest także jego przywódcą. To biznesmen, inżynier, fizyk, po części psychiatra. Sposób, w jaki traktuje ludzi, jest oczywistym nawiązaniem do tego, co się dzieje współcześnie na całym świecie. Film posiada naprawdę polityczno-społeczny wydźwięk”.

- Ed Harris (Wilford)

Uważam, że reżyser Bong jest malarzem. Gdy zaczyna projekt, patrzy się na niego jak na puste płótno, które trzeba zapełnić. Nie wnosi do swojej pracy wcześniejszych doświadczeń. Matka i Zagadka zbrodni to fantastyczne filmy, ale zupełnie inne pod względem stylu realizacji. Zaimponował mi stylem pracy – kręci jedynie to, co sam chciałby zobaczyć na ekranie. Być może wydaje się to proste, ale podobnie robił Hitchcock, który był wirtuozem kina. W montażu niewiele materiałów zostaje wyrzuconych, bo wszystko jest nakręcone niezwykle precyzyjnie, a to wymaga ogromnej wiedzy i talentu. Mam nadzieję, że będę mógł jeszcze kiedyś z nim współpracować”.

- John Hurt (Gilliam)

Myślę, że zaangażowałam się w ten projekt już w momencie, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się w twórczością Bong Joon-ho. Zawsze uwielbiałam kino stricte autorskie i cieszę się, że mogłam pracować z twórcą, który idealnie się w tę koncepcję wpisuje. Ekipa aktorska była również wspaniała, Kangho Songa uważam za jednego z największych współczesnych aktorów. To był dla mnie wielki przywilej, że pojawiłam się na liście aktorów, z którymi Bong Joon-ho chciał pracować. Wracając jednak do samego filmu, to obraz niezwykle alegoryczny, ale opowiada także o tym, że cały czas trzeba walczyć o przeżycie, dzień za dniem, walka za walką”.

- Tilda Swinton (Mason)

Ci ludzie od lat żyją w biedzie i nędzy, od dymu i sadzy wszyscy stali się tego samego koloru, niezależnie od tego, czy byli biali, czarni czy pochodzili z Azji. Jednocześnie w wagonie narodziło się prawdziwe braterstwo. Wszyscy chcą być tylko traktowani na równi z innymi, właśnie dlatego wyruszają w podróż przez cały pociąg. Jeśli spojrzeć na Snowpiercera: Arkę przyszłości jak na baśń, szyny stają się niejako życiową ścieżką, a maszyna, którą ci ludzie podróżują, pomaga im w przebyciu większego obszaru, ale nie uczy ich myśleć czy odczuwać. Tylko jeśli nauczymy się jako gatunek ludzki doceniać złożoność różnych kultur, religii oraz innych aspektów, będziemy mogli powiedzieć, że dobrze korzystamy z tego świata, który został nam dany”.

- Octavia Spencer (Tanya)

Byłem pod wielkim wrażeniem Matki Bong Joon-ho. To rzadki przykład reżysera, który obsadza aktorów, którzy pasują do jego wizji. W Ameryce lub Anglii przeważnie studio daje reżyserowi listę wykonawców, z których ma wybierać. Bong to prawdziwy miłośnik kina i sztuki aktorskiej, dlatego to takie ważne, że dyryguje orkiestrą, którą sam zatrudnia. Wydaje mi się, że koreańskie kino bardzo lubi groteskowość, ponieważ w tym filmie bohaterowie mają choroby skóry, są brudni, wynędzniali, a złoczyńcy pięknie ubrani, uśmiechnięci, zadbani. W amerykańskim systemie studyjnym ten film nie miałby szans na realizację”.

- Ewan Bremner („Andrew”)

Czułam się tak, jakby wróciła do miejsca, w którym zaczynałam. Reżyser Bong dawał mi wskazówki względem mojej gry, a pan Song pomagał mi w mojej roli, więc czułam się jak na planie The Host: Potwora, który był moim debiutem. Yona była mi zresztą bardzo bliska, nie musiałam więc używać zbyt dużo wyobraźni. Dla wszystkich pozostałych pociąg jest pewnego rodzaju zesłaniem, natomiast ona nie zna innego świata. Posiada inne instynkty samozachowawcze, inaczej reaguje na różne sytuacje. I właśnie dlatego jest tak ciekawą postacią”.

- Ko Asung (Yona)

Materiały: Monolith Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.