Diabelskie Nasienie: to coś więcej niż tradycyjnie straszne sceny

2014-05-05 23:26

Młoda para nie pamięta jednej z nocy miesiąca miodowego i po powrocie z zaskoczeniem odkrywa, że spodziewa się dziecka. Mąż zaczyna nagrywać filmiki dla przyszłego potomka i zauważa, że żona zachowuje się coraz dziwniej. Początkowo zrzuca to na karb stanu błogosławionego, ale z biegiem czasu utwierdza się w tym, że ukochaną opętała mroczna siła...

Wytwórnia Twentieth Century Fox przedstawia produkcję Davis Entertainment Company, w której wystąpili Allison Miller i Zach Gilford. Film wyreżyserowali Matt Bettinelli-Olpin i Tyler Gillerr, scenariusz napisała Lindsay Devlin, a producentami są John Davis, Chard Villella, Justin Martinez, James Dodson i Brittany Morrissey. Muzykę skomponował Andrea von Foerster.

Kilka lat temu grupa filmowa Radio Silence, w której skład wchodzą Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett, Chad Villella i Justin Martinez, postanowili zrobić horror „V/H/S”, opowiadający o czwórce przyjaciół, którzy idą na imprezę halloweenową i odkrywają, że przypadkiem trafili na sesję egzorcyzmów. Produkcja trzymała w napięciu, a zawarte w niej efekty specjalne robiły wrażenie. Premiera odbyła się w 2012 roku podczas festiwalu filmowego w Sundance, a produkcja weszła do kin w październiku tego samego roku.

Chad, Matt i Rob założyli Radio Silence w 2007 roku i zaczęli od segmentu zatytułowanego „10/31/98”, który wszedł do późniejszego filmu. Krótkometrażowka została wypuszczona do Internetu w lutym 2008 roku i doczekała się trzydziestu milionów odsłon. W listopadzie tego samego roku twórcy zdecydowali się nakręcić interaktywne filmiki przygodowe, będące pierwszymi produkcjami tego typu, które trafił na Youtube'a.

Justin Martinez i Tyler Gillett dołączyli do Radio Silence w 2010 roku, a w 2011 Polonsky opuścił grupę. Zanim to zrobił powstała krótkometrażówka „ Mountain Devil Prank Goes Horribly”, która podbiła Internet. Później nakręcono „V/H/S”, aż w końcu duża wytwórnia zainteresowała się „Diabelskim nasieniem”, którego producentami zostali Villella i Martinez.

Film zawiera wiele klasycznych wątków znanych z horrorów i trzyma w napięciu, ale też elementy thrillera opartego na przeżyciach bohaterów.

To coś więcej niż tradycyjnego straszne sceny i paranormalne wydarzenia. To historia ludzi, którzy zaczynają wspólne życie i tuż po ślubie muszą stawić czoło nadprzyrodzonym mocom.” - mówi Gillett.

Uwielbiamy nie tylko horrory, ale w ogóle kino. Pragnęliśmy pokazać relację głównych bohaterów i nie uciekaliśmy od sytuacji przepełnionych humorem. Wątek miłosny jest bardzo istotny – to opowieść o świeżo-poślubionej parze, która spodziewa się pierwszego dziecka.” - mówi Bettinelli-Olpin.

Lęk związany z narodzinami dziecka jest naturalny. Uznaliśmy, że to ciekawy pomysł wyjściowy do zrobienia horroru. Zawsze tworzymy interesujących bohaterów i wymyślamy życiowe sytuacje, a potem dodajemy elementy związane z horrorem.” - dodaje Gillett.

Zach i Samantha właśnie szykują się do ślubu. Przed nimi piękna wspólna przyszłość. Po zawarciu związku małżeńskiego jadą na romantyczny miesiąc miodowy na słoneczną Dominikanę. Wypoczynek psuje spotkanie z jasnowidzką, która oznajmia, że tajemniczy ONI na nich czekali...

Po dziwnej rozmowie bohaterowie gubią się nocą i błąkają się po pustej ulicy. Wsiadają do taksówki, a kierowca proponuje, że pokaże im prawdziwą Dominikanę.

Wtedy robi się jeszcze dziwniej.

Samantha i Zach wkraczają na nieznane terytorium i wypijają morze alkoholu. Widzimy urywki tego, co ich spotyka tej nocy : na obraz składają się sterty kości, czaszka, urwana kończyna, zakrwawione kobiece ciało, szepty i niepokojące nucenie.

Następny poranek. Nowożeńcy nie pamiętają prawie nic. Po powrocie do domu Sam odkrywa, że jest w ciąży. Para jest zaskoczona, ale szczęśliwa i przygotowuje się do narodzin dziecka.

Szybko dochodzi do podejrzanych zdarzeń. USG nie idzie tak, jak powinno, podczas zakupów Sam rzuca się na kawałek surowego mięsa, mimo że jest wegetarianką i zbija lusterko samochodowe z ogromną siłą. Nie mówiąc o tym, że kiedy dziecko kopie, wyraźnie widać jego ruchy. Zbyt wyraźnie...

Tajemnicze postaci śledzą każdy krok bohaterów, czekając, aż dziecko przyjdzie na świat...

Historia kobiety, która spodziewa się diabelskiego dziecka od razu przywodzi na myśl kultowe „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego. Bettinelli-Opin i Gillett przyznają, że inspirowali się filmem z 1967 roku.

Takie skojarzenia nasuwają się od razu, wystarczy obejrzeć zwiastun naszej produkcji. To było zamierzone. Uwielbiamy film Polańskiego. Wzorowaliśmy się na nim, tworząc uwspółcześnioną wersję tamtej historii.” - mówi Gillett.

Krucyfiks, który pojawia się w scenie w szpitalu to rekwizyt z planu filmu Polańskiego. Jeden z producentów wytwórni nabył go na aukcji. Okazuje się, że przedmiot towarzyszył twórcom także w okresie post-produkcyjnym. „Wisiał na ścianie montażowni.” - śmieje się Gillett.

Ekipa Radio Silence przyznaje, że inspirowała się nie tylko kultowym horrorem Polańskiego, ale też innymi horrorami – między innymi „Domem diabła”, „Naprawdę straszną śmiercią” i produkcjami Eliego Rotha i Joe Swanberga.

Po obejrzeniu »Śmiertelnej gorączki« nie mogłem wyjść z podziwu dla Eliego i jego nowatorstwa. Uwielbiam też »Hostel« - inspirowaliśmy się nim, kręcąc sceny miesiąca miodowego.” - mówi Gillett.

Eli Roth przyznaje, że jest fanem „Diabelskiego nasienia” : „Postaci są świetnie nakreślone i od razu się wciągamy w historię głównych bohaterów. To młoda para, która stawia czoło koszmarowi. Od razu jest jasne, że dziewczyna została zapłodniona przez diabła. Twórcy opowiedzieli to w fantastyczny i oryginalny sposób.”

W filmie pojawiają się tajemniczy obserwatorzy, którzy oczekują narodzin antychrysta. Twórcy przyznają, że pisząc scenariusz, zgłębili temat kultów satanistycznych. „Takie grupy naprawdę istnieją. Ta świadomość pozwoliła nam stworzyć realistyczne postaci.” - mówi Bettinelli-Olpin.

Najciekawsza rzecz, jaką odkryliśmy, to że członkowie takich sekt nie uważają się za złych. Robią to, co uważają za słuszne.” - dodaje Gillett.

Twórcy skupili się nie tylko na strasznych scenach, ale przede wszystkim na historii głównych bohaterów. „Zależało nam na tym, by pokazać łączącą ich relację w jak najbardziej intymny sposób – wręcz tak, by widzowie czuli, jakby ich podglądali. Pragnęliśmy też od razu nadać filmowi tempo, dlatego scena zapłodnienia Samanthy rozgrywa się już po pierwszych piętnastu minutach filmu.” - mówi Bettinelli-Olpin.

Odtwórcy głównych ról musieli wzbudzać sympatię, by widzowie bez oporów wciągnęli się w ich historię. Zach Gilford (serial „Friday Night Lights”) ma to coś, co sprawia, że po prostu się go lubi. Właśnie dlatego twórcy uznali, że jest idealny do roli Zacha. Z kolei Allison Miller była jedną z pierwszych aktorek, którą przesłuchano. „Zachwyciła nas na castingu. Stworzyła z Zackiem idealną filmową parę. Oglądając ich, ma się wrażenie, że naprawdę są zakochani.” - mówi Gillett.

Wszyscy aktorzy pokazali swój wrodzony talent. Twórcy nie mogą wyjść z podziwu dla Madison Wolfe, która wcieliła się w dziewczynkę, podchodzącą do pierwszej komunii. Ceremonia przybiera niespodziewany obrót... „Trafiła nam się niesamowita obsada, która imponowała nam na każdym kroku.” - przyznaje Bettinelli-Olpin.

Mimo że jeden z aktorów nie zawsze słuchał poleceń reżyserskich, współpraca układała się świetnie. „Główni bohaterowie mają psa. Maverick zjawił się na planie dwa tygodnie przed rozpoczęciem zdjęć i nasz trener Sid Yost od razu rozpoczął szkolenie. Niestety psiak był oporny i robił co chciał. W końcu uznaliśmy, że nie mamy wyjścia i po prostu włączaliśmy kamerę, a Maverick po prostu zachowywał się jak pies. Na szczęście okazało się, że to o wiele ciekawsze, niż wyuczone zachowania.” - tłumaczy Gillett.

Maverick improwizował, a prawdziwi aktorzy nie tylko grali, ale też obsługiwali kamerę bezprzewodową. „To niewielki model, który można po prostu trzymać w ręku i kręcić. Wiele scen nakręcili odtwórcy głównych ról.” - przyznaje Bettinelli-Olpin.

O PRODUKCJI

Diabelskie nasienie” kręcono na Dominikanie (między innymi w klubie nocnym w dawnych katakumbach, gdzie Zach i Sam spędzają ostatnią noc miesiąca miodowego), a później w Nowym Orleanie, gdzie powstała większość zdjęć.

Twórcy połączyli tradycyjną metodę filmową z tak zwanym stylem guerilla. „Twórcy kina niezależnego zazwyczaj mają niewielki budżet, dlatego szukają niedrogich, ciekawych rozwiązań. Z naszego doświadczenia wynika, że często są one o niebo lepsze niż te kosztowne. Nie musimy kręcić danej sceny kilka godzin albo przesadnie kombinować z oświetleniem. Stawiamy na realizm. Na szczęście nasza ekipa i aktorzy chętnie przystali na taki sposób pracy. Film to owoc naszej wspólnej pracy. Nie baliśmy się eksperymentowania, świetnie się bawiliśmy i jesteśmy zadowoleni z efektów.” - mówi Gillett.

Mimo że twórcy wiedzieli, że w trakcie zdjęć pojawiają się różne trudności, nikt się nie spodziewał tak niespodziewanych sytuacji jak... tornado, które nie tylko zniszczyło scenografię, ale i zmusiło ekipę do schowania się przed wiatrem. Wszystko miało miejsce podczas kręcenie scen, rozgrywających się w kościele. Na tym samym planie wybuchł też pożar. „To trochę niepokojące, gdy kręcisz film o antychryście i dzieją się takie rzeczy, ale prawdę mówiąc, bardziej mnie to śmieszy niż przeraża.” - mówi Bettinelli-Olpin.

Materiały: imperial-cinepix.com.pl



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.