Transcendencja: czy istnieje coś takiego jak dusza? A jeśli tak, to gdzie ją można znaleźć?

2014-05-16 20:46

Grupa amerykańskich naukowców pracuje nad stworzeniem pierwszego na świecie komputera obdarzonego ludzką inteligencją i empatią. Gdy jeden z nich – Will (Johnny Depp) – ginie z rąk terrorystycznej organizacji widzącej w eksperymencie zagrożenie dla ludzkości, jego żona Evelyn (Rebecca Hall) podejmuje decyzję o przeniesieniu umysłu mężczyzny do pamięci maszyny. Will ożywa, ale skutki operacji okazują się dalekie od pożądanych.

 Johnny Depp („Piraci z Karaibów”), Rebecca Hall („Vicky Christina Barcelona”, „Iron Man 3”), Morgan Freeman („Iluzja”, „Last Vegas”) i Cillian Murphy („Mroczny Rycerz powstaje”) w reżyserskim debiucie wybitnego operatora Wally'ego Pfistera, laureata Oscara za zdjęcia do „Incepcji”.

PODSTAWY NAUKOWE „TRANSCENDENCJI”

Gdy myśląca i czująca maszyna otrzyma możliwość zalogowania się do sieci, w bardzo szybkim czasie wykroczy poza biologiczne ograniczenia człowieka... a jej moc analityczna stanie się większa niż skumulowana inteligencja wszystkich ludzi w historii świata. Wyobraźcie sobie taki sztucznie stworzony byt, posiadający pełen zakres emocji, nawet samoświadomość. Nazywam takie coś TRANSCENCENCJĄ”. 

Czy rozwój koncepcji sztucznej inteligencji stanowi zagrożenie dla naszego obecnego stylu życia? Być może jeszcze nie teraz, lecz cóż może się wydarzyć po osiągnięciu kolejnej fazy jej zaawansowania, która sprawi, że komputery – i wszelkie inne maszyny – zyskają nie tylko umiejętność samodzielnego myślenia, ale także zdolność odczuwania emocji? „Transcendencja” zgłębia prawdopodobną wersję rzeczywistości, w której ludzie – poprzez próby stworzenia za pomocą najnowszej technologii lepszego, bardziej wydajnego i w ostatecznym rozrachunku samowystarczalnego świata – posuną się wreszcie za daleko. Albowiem emocje, w rozumieniu gatunku ludzkiego, nie zawsze bywają pozytywne: czyż maszyna, która osiągnie zdolność do współczucia, nie zyska również świadomości czynienia zła? Wally Pfister, uznany i nagradzany autor zdjęć, który „Transcendencją” debiutuje jako reżyser, podkreśla: „Moc i wydźwięk koncepcji zawartych w tej opowieści dosłownie powaliły mnie na kolana. Wydaje mi się, że to wątki, które są bardzo na czasie, o których ludzie coraz częściej myślą”.

Koncepcja wyjściowa „Transcendencji” opiera się na zamyśle, że gatunek ludzki jest w stanie osiągnąć stan znany jako ‘osobliwość technologiczna’. „W naszym filmie definiujemy to poprzez wgranie ludzkiego umysłu do superkomputera: skopiowanie każdej synapsy, każdego neuronu... stuprocentowe przeniesienie umysłu człowieka, jego myśli, wspomnień, uczuć do maszyny, która w ten sposób stanie się bytem zdolnym odczuwać to, co ludzkie”, wyjaśnia Pfister. Twórcy filmu próbują zilustrować za pomocą tego przykładu nie do końca zrozumiały przez wielu ludzi, nieskończenie agresywny charakter tworzonych przez człowieka bezosobowych maszyn, które w ostatecznym rozrachunku kontrolują kulturowy i technologiczny rozwój gatunku ludzkiego. Można wręcz polemizować, iż opisany w filmie kierunek, który obraliśmy już jakiś czas temu, za dziesięć bądź dwadzieścia lat może doprowadzić nas na skraj rewolucji nieznanej jeszcze w dziejach ludzkości – która, warto dodać, otworzy szereg ekscytujących możliwości, jednakże przysporzy równocześnie mnóstwo kłopotów, których nie jesteśmy w stanie dzisiaj przewidzieć.

Johnny Depp wciela się w rolę naukowca, który stoi za kolejnymi przełomami technologicznymi prowadzącymi do osiągnięcia tejże osobliwości – czy też transcendencji – ale także człowieka, którego umysł staje się pierwszym przysłowiowym królikiem doświadczalnym w przeniesieniu badań nad sztuczną inteligencją z teorii w praktykę. „W tej historii najbardziej zaintrygowała mnie postawiona teza, że jeden człowiek o genialnym umyśle, tak naprawdę prosty facet kochający swoją żonę i uwielbiający rozwiązywać krzyżówki każdego ranka, jest w stanie wykorzystać całą swoją wiedzę i wszystkie umiejętności, to co czyni go człowiekiem, aby osiągnąć stan, w którym jego ego, pojęcie namiętności i obsesji, a także żądza władzy, pozwalają mu ewoluować w coś w rodzaju mechanicznego, czy też cybernetycznego boga”. Po przeczytaniu scenariusza producent Andrew A. Kosove również uznał tę tematykę za nieskończenie fascynującą. „Zawsze interesowałem się tym, w jaki sposób rozwój technologiczny wpływa na ludzkie życie. Uważam, że scenarzysta Transcendencji, Jack Paglen, ujął w scenariuszu wiele związanych z tym zagadnień i to w imponującym stylu”.

Producentowi Broderickowi Johnsonowi najbardziej spodobało się „zestawienie ze sobą thrillera akcji oraz wiarygodnej opowieści oferującej emocje i refleksje, z którymi każdy widz będzie się w stanie utożsamić”. „Uważam, że sama koncepcja pozwalająca człowiekowi wgrać umysł ukochanej osoby do komputera i kontynuować związek, tyle że w formie pozafizycznej, jest fantastycznym punktem wyjściowym do ponadczasowej opowieści o tym, co czyni nas ludźmi i wyróżnia jako gatunek w kontekście całego życia na Ziemi. To właśnie dla mnie stanowi o duszy Transcendencji”, kontynuuje Johnson. „Zakochałam się w stylu pisarskim Jacka i już wcześniej chciałam z nim pracować”, wyznaje producentka Annie Marter. „Wciągnęłam się w scenariusz już od pierwszej strony, a potem poczytałam również o samej idei technologicznej osobliwości. Uważam, że Transcendencja jest w pewien sposób przerażająca, ale wbrew pozorom jednocześnie nie niemożliwa. Rozmawialiśmy o tym z Jackiem i przyznał mi rację – my w pewnym sensie już teraz żyjemy w świecie, w którym jest to możliwe”.

Paglen rozważał punkt wyjściowy „Transcendencji” już od dłuższego czasu, ale do napisania pierwszego zarysu tej historii skłoniła go rozmowa z żoną, która jest informatyczką. „To moja tajna broń”, mówi z uśmiechem scenarzysta. „Rozmawialiśmy długimi godzinami o kontekście science fiction”. Następnie Paglen zaczął rozwijać projekt wraz z Annie Marter. „Doszliśmy do punktu, w którym wszystko zaczęło nabierać odpowiedniego kształtu, wraz z rozwinięciem wątku kobiety próbującej uratować za wszelką cenę życie męża, nawet jeśli oznaczałoby to związek wirtualny”, kontynuuje scenarzysta. Paglen poszedł ze swoim pomysłem do producentek Kate Cohen i Marisy Polvino, a one zainteresowały projektem Wally'ego Pfistera, który myślał od dawna o reżyserowaniu. „Wizja Wally'ego – fakt, że idealnie zrozumiał najważniejsze wątki Transcendencji – zgrała się perfekcyjnie z tym, co my zobaczyłyśmy w tej historii – chciałyśmy za pomocą filmu opowiedzieć o znaczeniu technologii w naszym życiu społecznym oraz osobistym”, podkreśla Polvino. Cohen potwierdza jej słowa: „Wally jest cudownym autorem zdjęć, a po spotkaniu z nim wiedziałyśmy, że jest odpowiednią osobą do nakręcenia tego filmu”.

Pfister zachwycił się scenariuszem, po czym zasięgnął dodatkowych informacji na temat technologicznej osobliwości u szeregu ekspertów, wliczając w to pracowników naukowych Uniwersytetu Kalifornijskiego, dr. Jose Carmenę oraz dr. Michaela Maharbiza. Obaj zostali konsultantami technicznymi „Transcendencji”. Reżyser skontaktował się również z byłym naukowcem Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego, dr. Christofem Kochem, który obecnie sprawuje rolę Zastępcy Dyrektora do Spraw Naukowych w Allen Institute for Brain Science w Seattle. W efekcie współpracy z tymi oraz wieloma innymi naukowcami Pfister zgłębił w pełni wszelkie naukowe aspekty scenariusza, odkrywając ze zdumieniem, że opowiadana w nim historia nie jest aż tak niewiarygodna, jak mu się z początku wydawało. Postęp na różnych obszarach technologicznych – neurobiologii, nanotechnologii, robotyki czy badań na obszarze komórek macierzystych – powoli zamienia to, co było uważane za fantastykę naukową, w rzeczywistość. „Główne założenia filmu są futurystyczne, ale też wiarygodne w kontekście rozwoju interfejsów pozwalających na komunikację pomiędzy mózgiem i komputerem”, wyjaśnia Carmena.

Filmowcy skorzystali z przysługującej im licentia poetica, aby podkreślić wszystkie najważniejsze elementy fabuły oraz odpowiednio przełożyć na ekran fascynujące pytania zawarte w scenariuszu. Pragnęli również ukazać tę niezwykle intelektualną opowieść tak, by stała się przystępna dla szerszej publiczności. Dr Maharbiz podkreśla, że „jest to ciągle kino science fiction, lecz osadzone w świecie, który nie odbiega tak dalece od naszej rzeczywistości”. A producent Aaron Ryder dodaje: „Każdego dnia ci ludzie pokonują kolejne granice rozwoju technologicznego. Sama rozmowa z nimi ekscytuje. Bez nich nie dalibyśmy rady zrealizować naszego filmu – pomogli nam nie tylko w kontekście fabuły, ale także zrozumienia w pełni tego, o czym opowiadamy”. Pfister kontynuuje ten wątek: „Wyobraźcie sobie sytuację, w której wasz umysł jest w stanie połączyć się w czasie rzeczywistym z internetem, ażeby móc korzystać z dosłownie każdej zawartej w nim informacji – finansowej, medycznej, politycznej itd. Co zrobilibyście z taką wiedzą, która jednocześnie oferuje nieograniczoną władzę? Użylibyście jej do czynienia dobra, czy też dla własnych korzyści? Ten film daje widzom szansę zastanowienia się, czy kiedykolwiek sami chcieliby stanąć przed takim wyborem”, dodaje reżyser „Transcendencji”.

CASTING GŁÓWNYCH GRACZY „TRANSCENDENCJI”

Czym się charakteryzuje ludzka świadomość?

Czy istnieje coś takiego jak dusza? A jeśli tak, to gdzie ją można znaleźć?”

Dr Will Caster to błyskotliwy naukowiec, który spędził niemal całe swoje życie na próbach okiełznania potęgi i pełnego potencjału koncepcji sztucznej inteligencji. Poświęcił także wiele lat na budowie komputera potencjalnie odczuwającego ludzkie emocje. PINN (Physically Independent Neural Network), jak go nazwał, został stworzony w celu przetworzenia zbiorowej wiedzy gatunku ludzkiego i połączenia jej z wgranym do niego świadomym ludzkim umysłem, łącznie z pełnym zakresem odczuwanych emocji. Znajdujący się na krawędzi dokonania autentycznego przełomu naukowego Will zostaje jednak zamordowany przez ekstremistyczną organizację anty-technologiczną RIFT (Revolutionary Independence From Technology), której motto brzmi: „Ewolucja pozbawiona technologii”. Członkowie grupy nie cofną się przed niczym, aby powstrzymać coraz większe uzależnienie gatunku ludzkiego od technologii i jej wpływu na świat. Po ich akcji ciało Willa umiera. Ale co z jego sercem i umysłem? Próba powstrzymania badań Willa okazuje się mieć skutek przeciwny do zakładanego, ponieważ otwiera przed współpracownikami naukowca możliwość realizacji tego, czego członkowie RIFT obawiali się najbardziej – przetestowania hipotez Willa.

Żona i współpracowniczka Willa, Evelyn Caster, nie ma zamiaru przystać na śmierć miłości swego życia. Prosi więc najlepszego przyjaciela, dr Maxa Watersa, żeby pomógł jej ‘uratować’ męża. Istnieje tylko jeden sposób, żeby tego dokonać: wgrać obumierający umysł Willa do komputera PINN, osiągając tym samym transcendencję. Jeśli im się uda, zmienią świat, otwierając przed ludzkością nieskończone możliwości rozwoju... lecz jak się dość szybko okazuje, niesie to ze sobą również wiele niebezpieczeństw. Filmowcy wiedzieli, że do głównej roli potrzebują aktora o magnetycznej osobowości i głosie, ponieważ wcielenie się w Willa Castera wymagało zdecydowanego zaznaczenia swojej obecności na ekranie. Gdy udało im się zyskać zainteresowanie Johnny'ego Deppa, byli w siódmym niebie. „Johnny to niezwykle inteligentny człowiek, dzięki czemu czuł się bardzo dobrze w skórze Willa”, opowiada Pfister. „Wniósł do tej roli również ciepło i ogromną charyzmę, co widać na ekranie. Świetnie mi się z nim współpracowało”. Zaprawiony w aktorskich bojach Depp uznał debiutującego w roli reżysera Pfistera – choć laureata Oscara za zdjęcia – za osobę „niezwykle chętną do współpracy i otwartą. Dzięki temu, że Wally stawał już wielokrotnie za kamerą, jego styl pracy jest bardzo techniczny, ale jest w nim także miejsce na wizualną poezję oraz prawdziwe emocje”.

Mój bohater, Will, to porządny facet, który próbując osiągnąć stan transcendencji, myśli tylko i wyłącznie o naprawianiu świata. Jednakże ze względu na to, że wierzy bezgranicznie w swoje metody oraz staje się w pewnym momencie tak potężnym bytem, mającym dostęp do wszystkich informacji zgromadzonych w internecie, bardzo ciężko jest go powstrzymać”, zaznacza aktor. „Każdy człowiek mający tak wielką władzę, nawet przy najczystszych intencjach, zaczyna inaczej patrzeć na świat. Will staje się tak potężny, że może być już za późno, by go powstrzymać”. Evelyn i Max stają przed ciężkim dylematem moralnym – czy uwierzyć, że głos i cyfrowy obraz pojawiający się na ekranie PINN są rzeczywiście odzwierciedleniem serca i duszy Willa? Muszą także rozważyć swoją rolę w szerszym kontekście tego, co się dzieje – czy Will nie robi z nich czasem nieświadomych trybików w swoim złowieszczym planie przejęcia kontroli nad światem? „Związek Willa i Evelyn był oparty na wzajemnym szacunku oraz pasji do wykonywanej pracy”, podkreśla Depp. „Oboje byli sobą całkowicie zafascynowani. Will zakochał się w jej genialnym umyśle oraz fakcie, że Evelyn rozumie go i zgadza się z nim na każdym możliwym poziomie. Właśnie dlatego tak ciężko jest jej myśleć logicznie i przynajmniej trochę obiektywnie w tak ekstremalnej sytuacji”.

Do czego byłbyś w stanie się posunąć, ażeby uratować ukochaną osobę, która umiera na twoich oczach? Czy to kwestia moralna bądź filozoficzna, czy też należy po prostu zdać się na instynkt? Evelyn jest zaślepiona swoją miłością. Oglądanie końca życiowego dorobku Willa to jedno, ale świadomość końca ich wspólnego życia wydaje jej się czymś niewyobrażalnym. Rebecca Hall, która wciela się w rolę Evelyn, mówi o swojej bohaterce, że „miała to być silna i dynamiczna osoba podejmująca decyzje, które napędzają najważniejsze aspekty opowiadanej historii. Wydaje mi się, że gdyby nie znalazła się w sytuacji tak mocno oddziałującej na jej emocje, zupełnie inaczej podeszłaby do całej sprawy”. Abstrahując od dyskusyjnych czynów Evelyn, Hall stwierdziła, że naukowe cele, jakie postawiła przed sobą jej bohaterka, są niezwykle szlachetne. „Chciałaby stworzyć lepszą przyszłość, wyleczyć świat z jego największych problemów. Niecodzienne okoliczności związane z ratowaniem Willa sprawiają, że ta godna podziwu wizja zostaje zepchnięta na dalszy plan”, kontynuuje aktorka. „Bohaterka grana przez Rebeccę zostaje w tym filmie najbardziej poturbowana emocjonalnie”, wyjaśnia Pfister. „Trafia do piekła i z powrotem”.

Trzecim elementem tej nietypowej historii miłosnej jest dr Max Waters, w którego wciela się Paul Bettany. Will był jednym z jego najbliższych przyjaciół, więc jego tragedia bardzo mocno wpływa na Maxa. Jest on także jedyną osobą, która jest w stanie pomóc Evelyn podjąć próbę osiągnięcia transcendencji”. Choć dr Waters świadomie wchodzi w ten układ, wyznaje jednocześnie zasadę, że technologia musi podlegać w taki czy inny sposób ograniczeniom. Kiedy więc świadomość Willa – jeśli jest to rzeczywiście dalej Will – rozpoczyna swoją krucjatę, by zaabsorbować nieskończoną ilość wiedzy, Max obawia się, że w ten sposób ten nowy byt, który był niegdyś jego przyjacielem, może stać się wszechwładną siłą kontrolującą świat. A na to naukowiec nie może przystać. Bettany odrobił lekcje. „Przeczytałem niesamowitą książkę zatytułowaną Consciousness, a potem spotkałem się z jej autorem, który jest neurobiologiem”, opowiada aktor, który spędził również długie godziny na dyskusjach z Pfisterem. Rozmawiali o postaci Maxa, a także relacjach łączących go z Willem i Evelyn. „Bardzo mi się podobał fakt, że w centrum tej historii znajduje się nie tylko motyw naszej rosnącej zależności od technologii, ale także skomplikowane relacje pomiędzy trójką przyjaciół”, mówi Bettany. „Will i Evelyn są małżeństwem, ale da się wyczuć, że gdzieś w głębi Max kocha tę kobietę, co nadaje tej historii jeszcze bardziej przejmującego wydźwięku”.

Will, Evelyn i Max znają się od dawna, a dokładniej rzecz ujmując – od czasów młodości, kiedy studiowali u swojego mentora, profesora Josepha Taggera, z którym pozostali w przyjacielskich stosunkach. Na samym początku filmu widzimy całą czwórkę razem, gdy Tagger i jego ekipa są zagrożeni akcją ze strony RIFT. Morgan Freeman, który wcielił się w rolę profesora, tak mówi o swojej postaci: „Gram starego eksperta komputerowego, który przez wiele lat prowadził badania nad sztuczną inteligencją. Zawsze wspierał prace Willa i Evelyn, ale zdawał sobie jednocześnie sprawę z tego, że absolutna władza korumpuje do cna”, mówi słynny aktor. Nie można dać jednej osobie tak ogromnej władzy, bo jest bardzo prawdopodobne, że zacznie czynić więcej zła niż dobra”. Zapracowany aktor, który przenosi się z jednego planu na drugi, bardzo chciał wystąpić w jednym filmie z Johnnym Deppem. „Zgodziłbym się nawet na zagranie książki telefonicznej”, żartuje Freeman. „Johnny doskonale wie, czego chce i jak to osiągnąć, nie wywyższa się. A jego rola jest pełna wspaniałych niuansów”, wyjaśnia aktor, który pracował już z Pfisterem przy trylogii „Mrocznego Rycerza” Christophera Nolana. „Jedną z największych zalet Wally'ego jest to, że słucha tego, co inni mają do powiedzenia. Może się to wydawać dość banalne, ale to naprawdę bardzo ważna cecha przy tworzeniu filmu, który jest wysiłkiem zbiorowym”

Tagger cudem unika śmierci, niestety inni, w tym Will, nie mają tyle szczęścia. Kate Mara wciela się w Bree, przywódczynię ekstremistów z RIFT, której zaangażowanie w anty-technologiczną działalność nie zna żadnych granic. „Rozmawialiśmy z Wallym o tym, co mogło sprawić, że Bree stała się taką osobą – doszliśmy do wniosku, że chciała po prostu ratować świat, ale w pewnym momencie zaczęło się to wiązać z mordowaniem ludzi, co ją całkowicie zmieniło”, wyjaśnia Mara. „W trakcie filmu odkrywamy, że Bree osobiście doświadczyła eksperymentów związanych ze sztuczną inteligencją, gdy pracowała w laboratorium. To, co zobaczyła, wpłynęło na nią tak mocno, że przeszła na drugą stronę”, dodaje aktorka. „Stajemy się powoli społeczeństwem, które jest tak zależne od technologii że wpływa to bardzo negatywnie na związki międzyludzkie”, zauważa producentka Marisa Polvino. „Chcieliśmy w naszym filmie zadać szereg pytań, czy to dobry kierunek, czy też taki, który doprowadzi ostatecznie do naszego końca. RIFT to radykalna grupa, którą bardzo łatwo wyobrazić sobie w naszej rzeczywistości, powstającą w wyniku wszystkich lęków i obaw związanych z tym, co nieznane i potencjalnie niebezpieczne. Ciężej jest natomiast zdecydować, czy się z nimi zgadzamy, czy stoimy w opozycji do ich ideologii”.

Gdy na horyzoncie pojawia się działalność terrorystyczna, na scenie zjawia się FBI. Cillian Murphy wciela się w agenta Buchanana, który na początku próbuje chronić naukowców przed atakami ze strony RIFT, by później skupić się na tym, czym stał się Will. „Buchanan nie jest być może do końca pewny tego, co Will chce osiągnąć, ale zdaje sobie sprawę, że nie może do tego dopuścić, więc zrobi wszystko, co będzie w jego mocy, ażeby wyłączyć system”. Podobnie jak Freeman, Murphy współpracował już wcześniej z Pfisterem. „Byłem zachwycony, gdy Wally do mnie zadzwonił i powiedział, że ma dla mnie rolę, którą być może będę zainteresowany”, wspomina aktor. „Zawsze staram się pracować z ludźmi, których podziwiam i których znam, a to naprawdę niezwykle utalentowany facet. Od razu mu powiedziałem, że może na mnie liczyć”. Do pozostałych ról Wally Pfister i producenci zatrudnili szereg znakomitych i charakterystycznych aktorów. Cole Hauser gra pułkownika Stevensa, który pomaga Buchananowi w walce z rosnącym w siłę Willem. Clifton Collins Jr. wciela się w Martina, który z kolei wspomaga Willa w osiągnięciu jego celu. A Lukas Haas pojawia się w roli niebezpiecznego członka RIFT. „Wspaniale było pracować w otoczeniu tak znamienitej grupy aktorów”, wspomina Pfister. „Każdego dnia ciężko pracowaliśmy, ale nie było ani jednej chwili, w której nie czerpaliśmy z tego przyjemności”.

KRĘCENIE „TRANSCENDENCJI”

Internet złożył nam obietnicę, że poszerzy nasze horyzonty,

sprawiając, że świat stanie się mniejszy...

Być może więc było to nieuniknione, to niechybne zderzenie

gatunku ludzkiego z technologią przezeń stworzoną”. 

Nakręcona w lokacjach oraz przestrzeni studyjnej w Los Angeles i Nowym Meksyku, „Transcendencja” rozgrywa się zarówno w miejskim środowisku kalifornijskiego Berkeley, jak i na obszarze wymierającego pustynnego miasteczka oraz w zalesionej górskiej kryjówce. Scenograf Chris Seagers współpracował blisko z Pfisterem, autorem zdjęć Jessem Hallem oraz koordynatorem ds. efektów wizualnych Nathanem McGuinnessem, aby stworzyć odpowiedni wygląd dla całego filmu. „Mieliśmy fantastyczną ekipę składającą się w dużej mierze z artystów zainteresowanych tematyką podejmowaną w filmie”, opowiada Pfister. „Doświadczenie, które zdobyłem w trakcie swojej kariery, pozwala mi doceniać rozległe plany zdjęciowe funkcjonujące w połączeniu z ciekawymi efektami wizualnymi oraz dość naturalistycznym stylem filmowania. Wszyscy z ekipy pomogli mi powołać do życia świat, który miałem w swojej głowie”, dodaje reżyser. „Wally zawsze doskonale wiedział, co chce osiągnąć”, mówi Seagers, „ale pozwalał nam jednocześnie eksperymentować ze swoimi pomysłami i zachęcał nas do kreatywności”. Scenograf nadmienia, że „Transcendencja” okazała się projektem nietypowym. „W tym sensie, że wygląd filmu przechodzi przemianę od bezpiecznego, tradycyjnego świata do niepokojąco sterylnej rzeczywistości, która funkcjonuje bez pomocy ludzi”.

Plan zdjęciowy, o którym mówi Seagers, to obszar zamknięty w fikcyjnym odizolowanym od świata pustynnym miasteczku Brightwood. Brightwood Data Center, jak nazywa się ta podziemna placówka, zostało zbudowane przez lokalnych mieszkańców na zlecenie Evelyn działającej wedle dyrektyw męża. To właśnie tam ciągle ewoluujący Will jest w stanie nieustannie poszerzać swoją wiedzę, odnajdując i łącząc się z każdym dyskiem twardym na świecie. Wizja Pfistera wymagała, by w BDC zbudowano wiele długich korytarzy, na szczęście hale w studiu w Albuquerque okazały się być świetnie pod tym względem przystosowane do wymogów ekipy „Transcendencji”. „Wally chciał stworzyć coś, co w pewnej mierze wyglądałoby jak nie z tego świata, ale nie przekraczałoby granic kina science fiction”, opowiada scenograf. „Hale w Nowym Meksyku były dla nas idealne, ponieważ miały niskie sufity, płaskie, betonowe podłogi oraz długie korytarze – jeden na ponad sto metrów długości. Dzięki temu mogliśmy nakręcić wszystkie sceny bez używania efektów wizualnych, co dla Wally'ego było bardzo ważne”. Sceny na zewnątrz Brightwood zostały nakręcone w Belen, gdzie Seagers i jego ekipa zbudowali w niecałe pięć tygodniu całe fikcyjne miasteczko złożone z budynków i przyczep. Ekipa od efektów wizualnych użyła dodatkowo precyzyjnie rozlokowanych green screenów, aby nadać całości klimatu pustynnego odosobnienia.

Film rozpoczyna się w Berkeley, które wedle słów Seagersa „ma bardzo wyrazisty styl architektoniczny Północnej Kalifornii, z wieloma drewnianymi budynkami, które pozbawiają je poczucia typowej miejskości. Gdy widzimy po raz pierwszy leśną siedzibę RIFT, jest ona niezwykle naturalna – ze względu na anty-technologiczną ideologię wszystko tam jest bardzo proste, analogowe, dlatego inspirowaliśmy się sztuką i kulturą ruchu luddystów”. Paleta kolorów zmienia się wraz z przeniesieniem akcji filmu na pustynię. „Kiedy docieramy do BDC”, kontynuuje Seagers, „obraz wygląda zupełnie inaczej, bo tam wszystko jest z kolei szklane, a więc przezroczyste i pełne powierzchni odbijających światło. W Brightwood dosłownie wszędzie pojawia się wirtualny obraz Willa. Był to bardzo wymagający plan, ponieważ całość została zorganizowana na bazie tylnych projekcji, więc mieliśmy odbicia odbijające się od odbić. Musieliśmy uważać, żeby nie stworzyć wielkiego lustrzanego pudełka, ale trochę pokombinowaliśmy z ułożeniem ekranów i całość wygląda bardzo sensownie”, dodaje scenograf.

Ekipa od scenografii, artyści od efektów wizualnych i nasz autor zdjęć, Jess Hall, wymyślili niesamowity sposób, żeby Johnny mógł być obecny we wszystkich scenach nawet po tym, gdy ciało jego bohatera umiera, a jego umysł zostaje załadowany do pamięci komputera”, wspomina producent Kosove. „Johnny przebywał na planie, fizycznie występując u boku Rebeki, ale obraz jego gry był potem rzucany na ścianę, więc zamiast kręcenia ujęć na green screenie zyskaliśmy autentyczną i wiarygodną rolę”. Halla zainspirował współczesny artysta video Bill Viola. „Jego kreacje pasowały do tego, co chcieliśmy osiągnąć, ponieważ bardzo często pracował z różnego rodzaju projekcjami w różnych przestrzeniach galeryjnych”, opowiada Hall, który nakręcił „Transcendencję” na taśmie 35mm. „Posiada wspaniałą głębię obrazu, pozwala na mocno nasycone kolory oraz zapewnia znakomity kontrast barwny”, wyjaśnia autor zdjęć. „Dzięki temu mogliśmy osiągnąć niezwykle bogatą paletę kolorów, przy jednoczesnym tworzeniu subtelnych i realistycznych tekstur. Kręcąc na taśmie, wiesz, że pracujesz ze światłem i różnymi emocjami, a nie rzędami zer i jedynek, a poza tym uwielbiam sposób, w jaki na taśmie można uchwycić ludzkie twarze oraz kolor skóry aktorów”.

Twórcy i obsada „Transcendencji” przyznają, że film stawia w ramach konwencji kina science fiction wiele ważnych pytań związanych z rozwojem technologicznym i jego potencjalnym wpływem zarówno na cały gatunek ludzki, jak i każdego człowieka z osobna. „Ludzie od tysięcy lat walczą o takie rzeczy jak mój bóg jest lepszy od twojego, myślę więc, że warto spojrzeć na sposób, w jaki czcimy i wielbimy technologię, i co to oznacza dla przyszłości ludzkości”, mówi Depp. „Nieważne, czy stawiasz się po stronie technologii czy ekologii, czy jesteś pacyfistą czy ekstremistą, musisz zadać sobie pytanie: jak dalece powinniśmy uzależnić naszą egzystencję od komputerów?” Pfister tak podsumowuje cały temat: „Zgodnie z opiniami ekspertów sztuczna inteligencja, którą pokazujemy w Transcendencji, jest jedynie kwestią czasu. Czy się to komuś podoba, czy nie. W moim filmie chciałem pokazać widzom jeden z kierunków, w jakich nasz świat może podążyć w trakcie przyszłych kilku dekad. Pragnąłem także zaangażować publiczność na poziomie emocjonalnym, intelektualnym oraz moralnym, a jednocześnie wciągnąć wszystkich w ciekawe i rozrywkowe kino akcji. Udany mariaż tych dwóch elementów zawsze stanowi o świetnym kinie, które ma szansę stać się czymś więcej niż tylko i wyłącznie sezonowym hitem”.

Materiały: Monolith Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.