Riwiera dla dwojga: nadszedł czas na upragnioną emeryturę

2014-06-30 13:21

Richard Jones to rozwiedziony biznesmen w średnim wieku, który wyczekuje z wielką niecierpliwością pozbawionej lęków i obaw przyszłości spokojnego emeryta. Przychodzi do pracy po raz ostatni w życiu i... ku swemu nieskończonemu przerażeniu odkrywa, że wykup menedżerski jego firmy, którego był stuprocentowo pewien, okazał się być jednym wielkim oszustwem. Firma zbankrutowała, a pensje wszystkich pracowników – łącznie z jego własną – padły ofiarą perfidnej defraudacji. Czas pożegnać marzenia o sielskiej emeryturze?

Nigdy w życiu! Wraz ze swoją byłą żoną Kate, Richard wyrusza na poszukiwania tajemniczego biznesmena, Vincenta Krugera, który jest odpowiedzialny za całą sytuację. Nic nie jest jednak takim, jakie się wydaje, więc zanim Richard i Kate zdążą powiedzieć, że dwa plus dwa równa się cztery, zostaną wplątani w niebezpieczną grę w kotka i myszkę, która zawiedzie ich w różne miejsca Europy oraz doprowadzi do rozwiązywania skomplikowanych zagadek, brania udziału w szalonych pościgach samochodowych oraz wcielania się w rolę złodziei biżuterii. Nie wspominając już nawet o tym, że... na nowo rozpali tlące się w nich uczucia!

O PROCESIE PRODUKCJI

Olśniewająca i nieoczekiwana para...

Pięć lat po międzynarodowym sukcesie filmu „Po prostu miłość” scenarzysta i reżyser Joel Hopkins postanowił podjąć po raz kolejny współpracę z Emmą Thompson. Aktorce z miejsca spodobała się historia rozwiedzionej od ośmiu lat pary, która wyrusza na ekscytującą i niebezpieczną przygodę. Podobnie jak w przypadku „Po prostu miłość”, kiedy to aktorka zaproponowała kandydaturę Dustina Hoffmana, Thompson również tym razem podsunęła reżyserowi i producentom pomysł na doskonałego aktora do głównej roli męskiej – Pierce'a Brosnana. „Spodobała mi się koncepcja powrotu do opowieści o klasycznej filmowej parze”, opowiada Hopkins. „Zawsze zaczynam pisanie scenariusza od wymyślenia postaci, które będą napędzać moją wyobraźnię, a potem buduję cały film wokół nich. Uwielbiam również myśleć w trakcie pisania o konkretnych aktorach”, dodaje reżyser. „Pracujemy razem już od piętnastu lat”, wyjaśnia Nicola Usborne, żona Hopkinsa oraz producentka „Riwiery dla dwojga”. „Joel zawsze myśli na samym początku o aktorach, a dopiero potem tworzy resztę historii”. Producent Tim Perell dodaje: „Kiedy Joel opowiedział mi o Riwierze dla dwojga, wiedziałem, że to doskonała okazja, żeby zrobić film wykorzystujący jego największe atuty – wyraźny styl wizualny z Jump Tomorrow oraz wyrafinowany styl opowiadania, który wypracował sobie przy okazji Po prostu miłość”.

Tak jak w swoich dwóch poprzednich filmach, reżyser pragnął zawrzeć w scenariuszu „Riwiery dla dwojga” ciepłe i subtelne poczucie humoru oraz aurę romantyzmu. Głównymi bohaterami uczynił więc dwójkę ludzi, którzy byli kiedyś zakochani, potem się odkochali, by ostatecznie zakochać się ponownie oraz odnaleźć w sobie prawdziwe życiowe szczęście. „Kiedy piszesz scenariusz takiego filmu, zawsze próbujesz znaleźć jakąś iskierkę, która wznieci wielkie emocje i rozpali cały projekt. W tym przypadku był nią fakt, że od samego początku obserwujemy na ekranie dwójkę kłócących się i przekomarzających ze sobą w zabawny sposób bohaterów”, opowiada Hopkins. „Scenarzysta zawsze poszukuje jakiegoś konfliktu, który otworzy przed nim różne możliwości pod względem dramaturgii i struktury. Film rozpoczyna się więc w momencie, gdy od czasu rozwodu Kate (Emma Thompson) i Richarda (Pierce Brosnan) upłynęło już osiem lat. Byli małżonkowie przechodzą właśnie etap rozgoryczenia własnym istnieniem. Co oznacza, że poradzili już sobie z dawną traumą i paradoksalnie dzięki temu są w stanie zakochać się w sobie ponownie. Cudowna energia wywiązująca się z dialogów oraz dyskusji między tą dwójką przypomina mi klasyczne komedie amerykańskie, takie jak Dziewczyna Piętaszek Howarda Hawksa”, przyznaje reżyser.

...która bierze udział w niezwykłej produkcji filmowej!

Na potrzeby nakręcenia tej wspaniałej brytyjskiej komedii przygodowej firma Tima Perella, Process Media, podjęła współpracę z dwójką innych producentów. Clément Miserez i Jean-Charles Lévy od dawna chcieli nakręcić film z Perellem. „Kocham gatunek komedii przygodowych. Ten pomysł przypominał mi Miłość, szmaragd i krokodyl osadzony w miejskim środowisku”, zachwyca się reprezentujący Radar Films Miserez. „Poza tym bardzo podobała mi się idea Pierce'a Brosnana i Emmy Thompson w jednym filmie, więc gdy tylko Tim Perell opowiedział mi o tym projekcie, od razu wiedziałem, że chcę w nim uczestniczyć”. Miserez współpracował już z Lévym przy okazji „The Secret” Pascala Laugier'a, nie było mu więc trudno zainteresować go „Riwierą dla dwojga”. „Wspaniale jest pracować na planie częściowo francuskiej produkcji z wielce utalentowanymi aktorami anglojęzycznymi”, mówi producent. „Od samego początku wywiązała się między nimi niesamowita chemia, dzięki której film nabrał wyjątkowej energii”, wyjaśnia Lévy. I chociaż jest to również brytyjska produkcja, chcieliśmy osadzić akcję w naszym kraju ze względu na piękne krajobrazy oraz tradycje, które idealnie wpisywały się w koncepcję wymyślonej na potrzeby scenariusza wspaniałej przygody”.

Waga scenariusza

Jak zaznacza Tim Perell, Joel Hopkins lubi mieć odpowiednią ilość czasu, żeby dobrze uformować w głowie wszystkie swoje pomysły i przenieść je później na stronice scenariusza – dopiero wtedy można pokazać całość producentom i przedstawić zarys projektu. „Nie lubi rozmawiać o tym, co pisze, dopóki nie ma w głowie odpowiednio ukształtowanej fabuły”, podkreśla Perell. „Kiedy usiadłem do napisania pierwszego szkicu, myślałem już o Emmie i Pierce'ie, bardzo mi to pomogło w całym procesie”, wyjaśnia Hopkins. „Spędziłem nad scenariuszem około czterech miesięcy, a potem tylko dodałem elementy rabunkowe, co było już relatywnie łatwe. Na samym końcu poprosiłem pisarkę Tess Morris, żeby nadała całości lekko kobiecego punktu widzenia oraz podrasowała wszystkie komediowe aspekty tego, co napisałem”, kontynuuje reżyser. „W Joelu podoba mi się to, że ani przez chwilę sobie nie odpuszcza, że jest wobec siebie bardzo wymagający”, mówi Perell. „Nic więc dziwnego, że już pierwsza wersja scenariusza miała 135 stron i była niesamowicie rozwinięta jak na tę fazę projektu!”

Nicola Usborne, która mieszka wraz z Hopkinsem i jest najczęściej pierwszą czytelniczką napisanych przez niego tekstów, opowiada: „Wspólnie żyjemy jego projektami, ciągle o nich rozmawiamy, od rana do nocy. Jestem jego konsultantką i pracujemy ze sobą już tak długo, że w pewnym sensie widzę w tych scenariuszach więcej niż on, który jest z nimi bardziej emocjonalnie związany”, wyjaśnia producentka. „Jego filmy są inspirowane produkcjami, które widział jako student filmoznawstwa. Joel nie próbuje na siłę wpisywać się w panujące obecnie mody, stara się pisać i tworzyć rzeczy uniwersalne. Pamiętam, że film, który złożył do NYU Graduate School, był nakręconą w czerni i bieli komedią romantyczną, która miała w sobie wiele elementów z kina Jacques'a Tati”. Choć Hopkins przyznaje się do uwielbienia twórczości francuskiego komika, twierdzi, że na ostateczny kształt „Riwiery dla dwojga” wpłynęły raczej amerykańskie komedie kryminalne z lat 60. i 70. w typie „Różowej Pantery”. Tim Perell odnajduje natomiast w scenariuszu jeszcze inne tropy:. „Joel inspiruje się wielkimi amerykańskimi klasykami z lat 40., w których nie było żadnego cynizmu i ironii. Jest jednym z tych rzadkich współczesnych scenarzystów, którzy nie mają w sobie poczucia ironii – to niezwykle optymistyczny facet!”

Współczesny feel-good movie

Choć Joel Hopkins jest wielkim miłośnikiem kina, w szczególności klasycznych filmów amerykańskich, zdecydował się osadzić akcję „Riwiery dla dwojga” w czasach współczesnych. Podjął się tym samym subtelnej krytyki świata wielkich finansów, a także obrony wszystkich tych, którzy zostali oszukani przez system. „Stwierdziliśmy, że zrobienie z naszej głównej pary ludzi nabitych w przysłowiową butelkę trafi idealnie w swój czas”, opowiada Nicola Usborne. „Byłem bardzo świadomy tego, że przedstawiciele klasy średniej są cały czas wyzyskiwani przez bogaczy i dzieli ich coraz większa przepaść”, dodaje reżyser. „W naszym filmie maluczcy mogą wymierzyć kopniaka wielkiemu biznesowi”. Fakt, iż „Riwiera dla dwojga” to komedia romantyczna, w której podejmowane zostają tematy kryzysu finansowego, był jednym z głównych powodów, dla których projektem zainteresował się Pierce Brosnan. „Ten materiał jest bardzo na czasie w kontekście współczesnego świata i wszystkich kobiet oraz mężczyzn, którzy poświęcili swoje życie dla rozwijania kariery, ale przez rażące zaniedbania bankierów i skorumpowanych ludzi biznesu musieli pogodzić się ze stratą wszystkiego”, wyznaje z powagą aktor. „Te elementy zostały świetnie wpisane w tok fabuły, dzięki czemu widzom będzie o wiele łatwiej utożsamić się z postaciami. Główni bohaterowie byli przekonani, że dokonują rozważnych inwestycji i wyborów, które zapewnią im solidną przyszłość, ale okazało się, że jest inaczej”.

Timothy Spall wciela się w przyjaciela głównej pary, który chce im pomóc odzyskać pieniądze skradzione przez oszusta finansowego. „Ludzie stracili wiarę w banki i wydaje mi się, że właśnie dlatego Riwiera dla dwojga sprawdzi się dobrze jako specyficzne kino zemsty, w którym ofiary korporacyjnych oszustw wymierzają sprawiedliwość swym oprawcom”, opowiada aktor. „Jestem przekonany, że nasz film przyniesie wielu widzom mnóstwo niespodziewanej radości”. Celia Imrie, która gra jego żonę, dodaje natomiast, że „fakt, iż Richard dokonuje prawdziwie szlachetnego czynu, sprawi, że ludzie będą z nim sympatyzować”. Prawdą jest, że choć film podejmuje walkę z nadużyciami systemu finansowego, zawarte w nim przesłanie jest pełne optymizmu. A to sprawiło, że wszyscy członkowie obsady jeszcze mocniej zaangażowali się w projekt. „To film, którego celem jest uszczęśliwienie widza poprzez zabranie go w podróż pełną dobrej zabawy, mnóstwa śmiechu, wielu seksownych momentów oraz licznych scen romantycznych wymieszanych z lekką nutką kina akcji oraz dramatu”, zachwyca się Emma Thompson. „To cudowne kino przywołujące czasy, w których ludzie kręcili filmy, by po prostu uszczęśliwiać innych, podnosić ich na duchu i wywoływać uśmiech na twarzy. Każdy z nas potrzebuje czegoś takiego od czasu do czasu!” Słowa aktorki potwierdza Joel Hopkins: „Film jest tak pozytywny, bo opowiada o drugich szansach. W jednej ze scen bohaterowie mówią do siebie, że żałują, że poznali się w tak młodym wieku, bo teraz o wiele lepiej do siebie pasują. Często jest tak, że do pewnych związków trzeba dorosnąć i to, co wydaje się w jednym momencie życia stratą czasu, potem okazuje się istnym wybawieniem!”

Solidna obsada

Filmowcy przyznają, że mieli niezwykłe szczęście, że udało im się zgromadzić na planie tak wspaniałą obsadę, łącznie z dwiema wielkimi gwiazdami kina w głównych rolach. „Pojawiła się możliwość zatrudnienia Pierce'a Brosnana i Emmę Thompson, ale jedynie na krótki okres”, wspominają Clément Miserez oraz Jean-Charles Lévy. „Przy okazji współpracy z wielkimi gwiazdami zawsze ciężko wpasować się w ich grafiki, bo ci ludzie pracują niemalże nieustannie. Bardzo trudno dopasować harmonogram zdjęć do jednej gwiazdy, a co dopiero do dwóch! Nie potrafiliśmy sobie jednak wyobrazić tego filmu bez nich, tym bardziej, że obojgu bardzo się podobał scenariusz – walczyliśmy więc jak lwy, żeby wszystko doszło do skutku”. Emma Thompson i Pierce Brosnan znali się wcześniej, lecz nigdy nie było im jeszcze dane ze sobą pracować. „Joel napisał tę rolę dla mnie, więc czułam się w niej bardzo komfortowo”, opowiada Thompson. „On bardzo dobrze mnie zna, wie, co potrafię osiągnąć, a z czym sobie nie radzę”, śmieje się aktorka. A Brosnan dodaje: „Wpadaliśmy na siebie z Emmą na różnych rozdaniach nagród i ciągle sobie obiecywaliśmy, że w czymś razem zagramy. To się musiało kiedyś tak skończyć”, śmieje się aktor. „A poza tym znałem Joela Hopkinsa poprzez moją firmę produkcyjną, podobały mi się jego filmy i chciałem zagrać w jednym z nich i go wyprodukować”.

Kate to normalna kobieta, która wychowała w Anglii dwójkę dzieci, zrobiła doktorat i obecnie wykłada na uczelni”, opowiada o swojej bohaterce Emma Thompson. „Nie zarabia zbyt wiele, a jej studenci nie wykazują jakiejś wielkiej motywacji do nauki, ale przetrwała rozwód i ma świetne relacje ze swoimi dziećmi oraz całkiem niezły kontakt z byłym mężem. Wydaje mi się, że szuka po prostu w życiu czegoś więcej, co by dało jej jakąś większą satysfakcję. Ta przygoda to dla niej spełnienie marzeń!” Aktorka podkreśla, że Kate jest bardzo odważną osobą, co było jednym z powodów, dla których pokochała tę rolę. „Wychowała dzieci, zrobiła w życiu wiele prań i zakupów, ale jest ciągle gotowa ryzykować, choćby poprzez zawiązywanie nowych internetowych znajomości”, opisuje ją Thompson. „Z początku nie jest przekonana do takich relacji on-line, ale ostatecznie się przełamuje. Przez dwa lata nie uprawiała seksu i zdaje sobie sprawę, że nie może do końca życia przesiadywać w swoim ogrodzie z kotem u boku i laptopem na kolanach!” Kate to skomplikowana, wielowymiarowa postać, a aktorka zawsze była zainteresowana graniem takich ról. „Nie chcę wcielać się w archetypowe lub płytkie kobiety. Nie rozumiem komu i do czego takie postaci są potrzebne. Kate potrafi być matką, ale także uwodzicielką, w filmie pokazuje swoje stoickie oblicze, umie być bezkompromisowa i nieugięta, ale także wrażliwa i krucha. Demonstruje cały wachlarz ludzkich emocji i postaw, i to jest w niej właśnie cudowne!”

Pierce Brosnan nie miał żadnych problemów z wcieleniem się w swojego bohatera i zrozumieniem jego motywacji. „Rola Richarda trafiła do mnie w odpowiednim momencie mojego życia, a przy okazji w pakiecie dostałem możliwość współpracy z Emmą i Joelem”, wyjaśnia aktor. „Richard to biznesmen, któremu przydarza się seria bardzo niefortunnych zdarzeń, ma wręcz takiego pecha, że w pewnym momencie dosłownie nic nie idzie po jego myśli... Kiedy w swojej firmie podejmuje kilka błędnych decyzji, wszystko zostaje mu odebrane. Zjawia się więc u swojej byłej żony, i nietrudno się zorientować, że coś między nimi ciągle jeszcze iskrzy”. Aktorowi podobał się fakt, że Joel Hopkins podszedł do jego wizerunku kobieciarza z wielkim dystansem. „Na potrzeby stworzenia wiarygodnej postaci Joel przerobił kilka moich najsłynniejszych ról i stworzył z nich bardzo ciekawy miszmasz cech charakteru”, potwierdza Brosnan. „W Riwierze dla dwojga podoba mi się to, że mogłem zagrać faceta, który nie bierze siebie na poważnie, ale jest jednocześnie szczery i prawdziwy. Musiałem naprawdę się postarać, żeby nie przesadzić, bo widzowie musieli być w stanie utożsamiać się z tym człowiekiem. Ale przy okazji dostałem możliwość pobawienia się swoim wizerunkiem i stworzenia naprawdę fajnej postaci. To było wspaniałe doświadczenie!”

Humor i przyjaźń

Spora część filmowego humoru wynika z wypowiedzi i zachowań Jerry'ego (Timothy Spall) i Pen (Celia Imrie), przyjaciół i sąsiadów Kate i Richarda, którzy są zachwyceni faktem, że ta dwójka zaczyna czuć do siebie ponownie coraz większą miętę. Nic dziwnego, że są bardziej niż zainteresowani pomocą swoim przyjaciołom w ich niezwykłej przygodzie. „Są przyjaciółmi od bardzo dawna, w pewnym sensie stanowią uosobienie typowych angielskich sąsiadów z przedmieść”, wyjaśnia aktor. „Riwiera dla dwojga zmienia jednak całkowicie wygląd tego równania. Nie chodzi tylko o wspólne popijanie w ogródku ginu z tonikiem, urządzanie sąsiedzkich imprez czy chodzenie na partyjki golfa. Oni wyruszają razem w naprawdę szaloną podróż i przy okazji zacieśniają swoje więzi. Myślę, że stają się nawet jeszcze lepszymi przyjaciółmi niż kiedyś. Grani przez nas bohaterowie naprawdę troszczą się o główną filmową parę, to ich przyjaciele i chcieliby, żeby znowu byli razem”. Ze Spallem zgadza się Celia Imrie: „Od czasu rozstania Kate i Richarda, Pen przeżywa prawdziwe katusze, ponieważ musi tak jak inni ludzie w jej sytuacji wybierać pomiędzy dwójką swoich najlepszych przyjaciół. Spędza w efekcie prawie cały film na myśleniu o różnych sposobach, by znowu ich ze sobą spiknąć – nawet jeśli na początku seansu zobaczycie ją próbującą umówić Kate ze swoim trenerem tenisa”.

Trzeba wyjaśnić, iż Pen i Jerry to bardzo kochająca się para, która jest już ze sobą od... 35 lat! „Mój bohater to wielki żartowniś, ale skrywa w sobie również trochę tajemnic”, opowiada Spall. „Wyjawia swojej żonie, że w przeszłości prowadził dość barwne życie, podczas gdy ona myślała, że wyszła za mąż za normalnego faceta z przedmieść. Okazuje się, że Jerry był w Wietnamie, na wyspie Guam, przez chwilę służył we francuskiej Legii Cudzoziemskiej, ba – był nawet w australijskim wojsku! Wszystkie te rewelacje wychodzą na światło dzienne w toku fabuły, bo on nie chciał nigdy wystraszyć żony. Ona z kolei przyjmuje to naprawdę dobrze, w szczególności biorąc pod uwagę fakt, że właśnie biorą udział w quasi-bondowskiej przygodzie!” Celia Imrie wyjaśnia, że między nią i Timothym Spallem jeszcze przed wejściem na plan panowały bardzo zażyłe relacje. „Pracowaliśmy już wcześniej razem, co nam bardzo pomogło w graniu małżeństwa”, opowiada aktorka. „Pen jest w skrytości serca niepoprawną romantyczką i uwielbia swojego męża, co w przypadku Tima nie jest wcale trudne do zagrania”. Aktorzy nie mieli również trudności w zgraniu się z Brosnanem i Thompson. „Od pierwszego dnia nasza czwórka dobrze się dogadywała”, wspomina Spall. „Wspieraliśmy się w każdej sytuacji, a pracowaliśmy przy wielu scenach, które wymagały od nas fizyczności, więc tym bardziej potrzebowaliśmy ciągłego dodawania otuchy”.

Francuscy aktorzy u szczytu swych możliwości

W obsadzie znalazła się również dwójka francuskich aktorów – Louise Bourgoin wciela się w olśniewającą Manon, a Laurent Lafitte gra bezwstydnego biznesmena, który doprowadził Richarda do finansowej zapaści. „Byli zawsze pełni energii i świetnych pomysłów”, mówi Emma Thompson, nie mogąc się nachwalić swoich francuskich partnerów z planu. „Rzadko kiedy spotyka się tak pięknych aktorów, którzy są równocześnie tak zabawni i potrafią naprawdę dobrze grać w scenach dramatycznych. Wydaje mi się, że w tym filmie takie umiejętności przydawały się w szczególności, bo na ekranie wszystko musiało wyglądać naturalnie i wiarygodnie. I Louise, i Laurent mają w sobie pewną lekkość, dzięki której byli w stanie robić na planie dosłownie wszystko!” Bourgoin opowiada, że była pod wielkim wrażeniem oryginalności scenariusza oraz rozsadzających go ambicji. „Joel Hopkins napisał bardzo odważny scenariusz i nawet jeśli niektóre sceny mogą wydawać się z początku nierealistyczne, wspaniale sprawdzają się w toku całej fabuły i ostatecznie nabierają sensu”, wyjaśnia francuska aktorka. „W tym filmie jest coś z klasycznych amerykańskich screwball comedies, co bardzo mi się podobało, bo stanowiło miłą odmianę od ostrych, realistycznych filmów kręconych we Francji”.

Bourgoin wciela się w Manon, młodą, romantycznie usposobioną idealistkę, która już niedługo dostanie prawdziwą życiową nauczkę... „Na samym początku to kobieta, która dokładnie wie, czego chce i jak będzie wyglądała jej przyszłość – podobnie jak Grace Kelly, Manon ma wyjść za bogatego księcia!”, opowiada aktorka. „Okazuje się jednak, że ten mężczyzna to oszust finansowy, co prowadzi ją do uzyskania życiowej wolności. Dość szybko zdaje sobie sprawę, że nie pasuje do tego świata, a dzięki Kate odkrywa swoje zupełnie nowe oblicze”. O charakterze Manon wiele mówią noszone przez nią stroje. „Kiedy czytałam scenariusz, wyobrażałam ją sobie jako nowobogacką dziewczynę z Beverly Hills, lubiącą krzykliwe stroje, żeby przed wszystkimi się popisywać”, kontynuuje aktorka. „Producenci i reżyser chcieli, żebym wyglądała jak aktorka z lat 50. czy 60., jak Audrey Hepburn. Gdy poznaliśmy się z Joelem, powiedział, że spodobało mu się we mnie to, że przyszłam w płaszczu, z włosami spiętymi w kok i wyglądając bardzo po francusku. Poprosił, żebym zachowała taki elegancki styl na potrzeby filmu, musiałam więc nosić zwężone w pasie sukienki sięgające do kolan, przyciemniane okulary oraz pełne kapelusze. Doszłam po pewnym czasie do wniosku, że to o wiele ciekawszy wygląd niż gdybym nosiła współczesne stroje, bo dzięki temu film nabrał jeszcze większego posmaku klasyczności”.

Laurent Lafitte zainteresował się projektem, ponieważ zauważył w nim doskonałe połączenie humoru i filmowej sensacji, spodobało mu się również dynamiczne tempo scenariusza. „Przypomniały mi się moje ukochane filmy z lat 80. jak Miłość, szmaragd i krokodyl”, opowiada aktor, który wcielił się w bezlitosnego biznesmena, Vincenta Krugera. „To prawdziwy rekin finansowy. Wykupuje różne biznesy i sprzedaje po zawyżonych cenach, zarabiając w ten sposób krocie. Jest niezwykle bogatym, zakochanym w sobie drapieżnikiem, który właśnie kupił kolejną firmę i ma niedługo wyjść za kobietę, którą kocha. Richard, który został przez niego oszukany, postanawia przy pomocy żony wykraść Vincentowi diament, który ten ma zamiar ofiarować przyszłej małżonce”, dodaje aktor. „Świetnie się bawię, grając czarne charaktery! Dzięki swojej prezencji przeważnie wzbudzam w ludziach zaufanie, więc bardzo fajnie wcielić się w tak niespodziewanie złowieszczą rolę”. Lafitte pracował nad mimiką swojego bohatera, który w trakcie filmu przechodzi przez wiele emocjonalnych faz. „Musiałem skupić się na jego nagłych zmianach nastroju i związanym z nimi wyglądem, bo właśnie w ten sposób ukazujemy jego obsesje i to, co skrywa pod gładką powierzchnią czarusia – może udawać uśmiechniętego od ucha do ucha playboya, by dosłownie sekundę później zacząć wyczyniać prawdziwe szaleństwa”.

Francuscy aktorzy bardzo dobrze wspominają pracę na anglojęzycznym planie zdjęciowym. „Mogliśmy się bardziej bawić językiem”, zaznacza Louise Bourgoin. „W angielskim bardzo ważne jest odpowiednie stawianie akcentów oraz nadawanie zdaniom specyficznego rytmu, co dla aktora, dla którego nie jest to język ojczysty, jest prawdziwą udręką. Z tym, że po jakimś czasie mogło to prowadzić do nieświadomej parodii, więc zaczęliśmy pracować ze specjalistą od akcentów, żeby móc cieszyć się tak wielką elastycznością i wolnością wypowiedzi, jak w języku francuskim”. Louise Bourgoin była zachwycona możliwością współpracy z Emmą Thompson. „To cudowna kobieta, która jest zawsze w dobrym humorze”, opowiada aktorka. „Była dla mnie niezwykle szczodra i stanowiła zawsze wsparcie, co było pomocne w naszych wspólnych scenach granych po angielsku. Wywiązała się między nami niemalże relacja na zasadzie matka-córka, co wpłynęło na ostateczny kształt postaci Manon”. W kontekście Brosnana aktorka rzuca, że „to bardzo zabawny mężczyzna, który potrafi wspaniale śmiać się z samego siebie. Oglądanie go ze sztucznym wąsem i dziwnym teksańskim akcentem było cudowne!”

Dynamiczne tempo

Reżyser zwracał szczególną uwagę na tempo opowieści. „Gdy przychodziło do dawania wskazówek, prosiłem każdego o przyspieszenie”, śmieje się Joel Hopkins. „Wypracowaliśmy sobie specyficzny rytm opowieści, z którym każdy z aktorów czuł się komfortowo, dzięki czemu wszystko wyszło naturalnie – kolejnych dialogów słucha się jak odbijania piłeczek w szybkim meczu ping-ponga”. Pierce Brosnan jest zachwycony współpracą z Hopkinsem: „Joel to reżyser, który ma świetne komediowe wyczucie i ucho do humorystycznych dialogów, nadawania im specyficznego rytmu i bawienia się akcentami”. Emma Thompson porównuje z kolei styl Hopkinsa w prowadzeniu aktorów ze starannym przygotowywaniem pysznego deseru. „To bardzo delikatny proces, w którym wszystko rozbija się o odpowiednie dobranie składników. Gdy przesadziliśmy w którymś momencie, Joel stał na posterunku i nas nakierowywał w odpowiednim kierunku. Dawał nam również sporo wolności, co dla aktora jest bardzo ważne. Kiedy przychodziło co do czego, mówił nam co chce osiągnąć, ale potem pozwalał próbować osiągać to na różne sposoby”. Podobnie pracę na planie wspomina Timothy Spall: „Nie mieliśmy wielu prób z tekstem”, opowiada aktor. „Każde z nas odbywało z Joelem długie rozmowy, w czasie których wyjaśniał nam swoje założenia, a potem pozwalał improwizować i dodawać swoje własne kwestie. Dzięki temu postaci miały odpowiednio dużo miejsca do prawdziwego rozwoju”.

Plan zdjęciowy we Francji

Akcja „Riwiery dla dwojga” jest w znacznej mierze osadzona w Paryżu oraz na Riwierze Francuskiej. Film został w stu procentach nakręcony we Francji. „Obawiałem się, że niektóre lokacje mogą okazać się zbyt stereotypowe”, wyznaje producent Clément Miserez. „Zrozumiałem jednak w pewnym momencie, że opowiadamy historię, która musi w pewnym momencie zawierać ujęcia wieży Eiffela, katedry Notre-Dame czy słonecznej Riwiery. Ekipie udało się naznaczyć film cudowną francuskością”. Jean-Charles Lévy dodaje: „Chcieliśmy nakręcić jak najwięcej scen w autentycznych lokacjach, nawet jeśli oznaczało to używanie efektów komputerowych w post-produkcji. Przykładowo, od samego początku byliśmy pewni, że chcemy kręcić w położonym na przedmieściach Paryża zamku Ferrière, ponieważ jego styl bardzo przypominał architekturę na Riwierze”. Joel Hopkins pragnął dodatkowo osiągnąć dzięki wszelkim lokacjom swego rodzaju uniwersalność, która niekoniecznie polegała na poszukiwaniu ekranowego realizmu. „Podobnie jak w filmach Jacques'a Tati, próbowałem w każdym otoczeniu kreować humor oraz pozytywne emocje”, opowiada reżyser. „Zdarzało mi się, że upraszczałem lokacje, żeby nie wyglądały zbyt współcześnie. Nie szukałem w moim filmie naturalizmu, lecz chciałem pozwolić widzom zagłębić się w świecie przedstawionym, który jest w jakiś sposób inny od rzeczywistości, którą znają. Gdy kręciliśmy na południu Francji, stylizowaliśmy Riwierę dla dwojga na takie produkcje jak Złodziej w hotelu Hitchcocka, aby stworzyć wrażenie wyidealizowanego, bardziej niewinnego miejsca”.

Spełnienie marzeń!

Nicola Usborne opowiada, że Joel Hopkins od dłuższego czasu chciał nakręcić projekt w typie „Riwiery dla dwojga”. „Kiedy uczęszczaliśmy razem do szkoły filmowej w Nowym Jorku, on chciał kręcić francuskie filmy, tyle że w języku angielskim”, wspomina producentka i żona reżysera. „I to mu się wreszcie udało. Jego wcześniejsze filmy mają w sobie pewne elementy inspirowane klasycznym francuskim kinem, ale Riwiera dla dwojga to jego pierwszy prawdziwie francuski film”. Reżyser przywołuje okres zdjęciowy z wielkim sentymentem. „Zawsze coś mnie łączyło z Francją. Udało mi się znaleźć ekipę ludzi, którzy całkowicie zaangażowali się w ten projekt i pomagali sobie wzajemnie, wymieniając się pracą między poszczególnymi departamentami. W Anglii wygląda to nieco inaczej – każdy trzyma się swojej roboty i nie jest aż tak zainteresowany całością kręconego filmu”.

Emma Thompson dorzuca swoje trzy grosze: „W takiej Ameryce wszystko polega na systemie hierarchii, a w Anglii wszyscy mogą być twoimi kumplami, ale będą trzymali się raczej swoich zadań, niż pomagali innym w ich pracy. We Francji istnieje prawdziwe braterstwo na planie, wszyscy angażują się we wszystko. Lunche i przerwy wyglądają jak zloty rodzinne, każdy siada i rozmawia z każdym, kto znajduje się w pobliżu, wymieniając się przy okazji kieliszkami wina. Nie mówię o sobie, bo w trakcie kręcenia filmu nie piję alkoholu i żyję jak zakonnica!”, dodaje ze śmiechem aktorka. Pierce Brosnan jest również zachwycony francuskim stylem pracy: „Często tu bywałem, gdy kręciliśmy kolejne filmy o Bondzie, ale dopiero teraz zaznałem stuprocentowo funkcjonowania na francuskim planie zdjęciowym, na którym pracuje się zupełnie inaczej niż w takim przykładowo Los Angeles, gdzie wszyscy się spieszą i popędzają innych, bo liczy się każdy grosz i każda sekunda”, opowiada aktor. A Clément Miserez podsumowuje to tymi oto słowy: „Marzę o nakręceniu Riwiery dla dwojga 2 oraz Riwiery dla dwojga 3, żeby móc pracować znowu z Pierce'em Brosnanem i Emmą Thompson, którzy są niezwykle miłymi i skromnymi ludźmi, a także by znowu spotkać się z tą wspaniałą ekipą!”

Materiały: Monolith Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.