Hercules: wielkie widowisko przygodowe Zacka Snydera

2014-07-25 01:10

Wielkie widowisko przygodowe, porównywane do słynnych „300” Zacka Snydera. W rolach głównych występują Dwayne Johnson („Szybcy i wściekli 6”), John Hurt („Immortals. Bogowie i herosi”) oraz Ian McShane („Deadwood”, „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach”).


Ziemia, czternaście tysięcy lat temu. Udręczony półbóg Herkules błąka się po świecie. Syn potężnego Zeusa przez całe życie nie zaznał nic prócz cierpienia. Po wykonaniu dwunastu legendarnych prac i utracie rodziny, poświęca się krwawym bitewnym zmaganiom. Tylko one przynoszą mu ukojenie. Za towarzyszy ma szóstkę podobnych mu straceńców, których łączy zamiłowanie do wojny i nieustająca bliskość śmierci. Los siódemki desperatów odwróci się, gdy król Tracji zechce, by uczynili jego armię najpotężniejszą na świecie. Błąkający się najemnicy dostrzegą, jak nisko upadli, gdy na swej drodze spotkają wojowników jeszcze bardziej bezwzględnych i żądnych krwi, niż oni sami.

Herakles, najsłynniejszy z herosów

Herakles (w wersji rzymskiej Herkules) to jedna z najsłynniejszych i przez wieki popularnych postaci mitologii greckiej. Jeden z herosów, syn boga Zeusa i śmiertelniczki Alkmeny. Sławny z powodu swej wielkiej siły, odwagi i niezwykłych umiejętności wojennych, zwłaszcza celnego strzelania z łuku. Czczony najpierw na Peloponezie, wreszcie w całej Grecji i Rzymie, jako heroiczny wyzwoliciel ludzkości. Choć zdolny do wielkiej wytrwałości, poświęceń i pracy, odznacza się zarazem grubiaństwem, gwałtownością, skłonnością do ucztowania, alkoholu oraz kobiet. Pozostawił po sobie trudne do zliczenia potomstwo. Stał się tematem wielu dosadnych greckich i rzymskich komedii, ale bywał także bohaterem tragicznym. Jednocześnie filozofowie dostrzegali w nim wzorzec życia pełnego nieustannego trudu i wyrzeczeń na rzecz innych, wręcz całej ludzkości.

Darzony sympatią przez Zeusa i Atenę, był prześladowany przez zazdrosną żonę Zeusa, Herę. Oficjalnie Herakles był synem Alkmeny i Amfitriona, króla Tyrynsu. Jednak prawdziwym ojcem Heraklesa był Zeus, który spłodził go, przybierając postać męża Alkmeny. Tejże samej nocy powrócił z wyprawy wojennej Amfitrion. W rezultacie Alkmena poczęła bliźniaki. Drugi z nich, syn króla, imieniem Ifikles, był śmiertelnikiem. Z kolei synem Ifiklesa był Jolaos, który z czasem został przyjacielem Herkulesa, powożącym jego rydwanem. Nienawiść, jaką Hera żywiła do Heraklesa jako dowodu małżeńskiej niewierności jej męża, była jednym z najistotniejszych elementów tragicznych wątków mitu. Nieśmiertelność zawdzięczał Herakles właśnie Herze – Zeus przystawił go do jej piersi, gdy spała. Hera rozszyfrowała podstęp i odepchnęła niemowlę. Ale ono już napiło się jej mleka, źródła wiecznego życia. Pozostała część pokarmu, rozlewając się, utworzyła Drogę Mleczną na niebie, natomiast na ziemi białe lilie.

W dziesiątym miesiącu życia Heraklesa Hera postanowiła go zgładzić. Wpuściła do pokoju, w którym Herakles spał wraz z Ifiklesem, dwa ogromne węże. Herakles zadusił oba. Stało się jasne, że Herakles to potomek boga. Pierwszym nauczycielem bliźniaków został śpiewak Linos. Ifikles był uczniem zdyscyplinowanym i pojętnym, jego przyrodni brat okazał się zaś jego przeciwieństwem. Dlatego Linos często go karał. Rozwścieczony kolejną połajanką Herakles rzucił w nauczyciela lirą, uśmiercając go. Oskarżony o zabójstwo półbóg uniknął jednak kary. W obawie przed gniewem i nadludzką siłą swego przybranego syna, Amfitrion wysłał go na dalszą naukę na wieś, gdzie uczył się pod okiem pasterza Teutarosa. Jemu to właśnie zawdzięczał Herakles swą nadzwyczajną biegłość w posługiwaniu się łukiem.

Jako osiemnastolatek Herakles zabił ogromnego lwa w górach Kitajronu. Za zasługi dla Teb, król Kreon oddał Heraklesowi za żonę swą najstarszą córkę Megarę, młodszą zaś wydał za Ifiklesa. Herakles miał z Megarą gromadkę dzieci. Gdy Hera zażądała, aby udał się na służbę do Eurysteusza, króla Teb, Herakles odmówił. Wówczas Hera zesłała na niego szaleństwo, a ten, w obłędzie, zamordował kilkoro z własnego potomstwa. Według jednej z wersji mitu, narzędziem zbrodni był łuk, według innych, ojciec miał powrzucać dzieci do ognia. W szale mordu zabił także dwoje dzieci Ifiklesa. Ocknąwszy się z amoku, chciał popełnić samobójstwo, jednakże Tezeusz odwiódł go od tego zamiaru. Po tych tragicznych zdarzeniach Herakles porzucił Megarę

Aby odkupić winy, podjął służbę u Eurysteusza. Na jego polecenie miał wykonać dwanaście prac. Hera, podsuwając pomysły Eurysteuszowi, starała się wymyślić dla herosa tak trudne zadania, aby ten podczas ich wykonywania poniósł niechybną śmierć. Jednak Heraklesowi udało się spełnić nawet najtrudniejsze polecenie, jakim było sprowadzenie z Hadesu Cerbera. =

Mity opowiadające o ostatnich latach życia Heraklesa są mocno związane z postacią Dejaniry. Po jej poślubieniu Herakles postanowił prowadzić spokojne życie. Jednak gdy centaur Nessos próbował porwać Dejanirę, Herakles, słysząc jej wołanie o pomoc, wystrzelił z łuku zatrutą krwią Hydry strzałę, która przeszyła serce Nessosa. Ten, konając, poradził Dejanirze, by – gdyby Herakles przestał ją kochać – odzyskała jego uczucie za pomocą napoju miłosnego sporządzonego z krwi umierającego centaura. Dejanira tak właśnie uczyniła. Nie wiedząc, jak podać miłosny napój Heraklesowi, wpadła na pomysł, by nasączyć nim jego szatę. Pod wpływem ciepła jego ciała, szata przylgnęła do Heraklesa i zaczęła go palić żywym ogniem. Oszalały z bólu Herakles próbował ją zerwać, ale zdzierając sukno, zdzierał także płatami swoje ciało. Dejanira popełniła samobójstwo, a Herakles postanowił skrócić swe cierpienia w płomieniach. Na górze Ojta wzniósł ogromny stos drzewa. Gdy nikt nie chciał go podpalić, namówił do tego swego przyjaciela Filokteta. Gdy stos już płonął, rozległ się grzmot i Herakles na obłoku został zabrany przez Zeusa do nieba.

To najpopularniejsze wątki mitów o Heraklesie, które rzecz jasna funkcjonowały w wielu wariantach. Przez lata Herakles był niezwykle popularnym bohaterem literackim; poświęcano mu rzeźby (np. Herakles Farnezyjski), dramaty (Eurypides, Sofokles, Seneka) i utwory muzyczne (np. oratorium „Herakles” George Fredricha Haendla, opera „Ercole su'l Termodonte” Antono Vivaldiego) oraz niezliczoną ilość obrazów. Nic dziwnego, że herosem musiało się zainteresować także kino.

Wszystkie filmy Herkulesa

Postać Herkulesa zainspirowała figurę siłacza Maciste, który pojawił się w słynnym niemym filmie „Cabiria” (1914) Giuseppe Pastrone, jednym z najważniejszych wzorców kina widowiskowego. W wielu przypadkach, poza rynkiem włoskim, filmy o Maciste stawały się filmami o Herkulesie. Jednak stosunkowo rzadko nawiązywano ściślej do klasycznych mitów. Mieliśmy raczej do czynienia z siłaczem, często o nadnaturalnych przymiotach, działającym w umownej krainie widowisk pseudohistorycznych i biblijnych, nazywanych „peplum” albo – na rynku anglosaskim – „sword and sandal”. Już w czasach kina niemego zaczęli w nich występować autentyczni siłacze, a gatunek przeżył międzynarodowy rozkwit na przełomie lat 50. i 60., w dobie konkurencji kina z telewizją.

Jednym z większych sukcesów był bardzo kasowy, również w USA, film „Le fatiche di Ercole” („The labours of Hercules”/„Hercules”, reż. Pietro Francisci, 1958), z niezwykle popularnym kulturystą Stevem Reevesem (1926 – 2000) i Sylvią Kosciną, oraz jego kontynuacja „Ercole e la regina di Lidia”/„Hercules Unchained”, „Hercules and the Queen of Lydia”, 1959, reż. Pietro Francisci). Niewątpliwa charyzma przystojnego i niepozbawionego zdolności aktorskich gwiazdora oraz dobrze przemyślana i kosztowna akcja promocyjna leżały u podstaw triumfu. Sukces wywołał niekończącą się falę naśladownictw. I tak na przykład widowisko „Ercole alla conquista di Atlantide” (1961, reż. Vittorio Cottafavi), z Regiem Parkiem, eksponowało elementy fantastyczne. Ceniony twórca horrorów Mario Bava postawił na atmosferę zagrożenia, zbliżoną do kina grozy, kręcąc „Ercole al centro della terra”/„Hercules in the Haunted World” (1961), z Parkiem i Christopherem Lee. Były też warianty komediowe, jak „Maciste contro Ercole nella valle dei guai”/ „Maciste Against Hercules in the Valley of Woe” (1961, reż. Mario Mattoli), z komikami Franco i Ciccio oraz Kirkiem Morrisem (Maciste) i Frankiem Gordonem w roli Herkulesa.

W „Ercole contro Roma” (1964, reż. Piero Pierotti) wystąpił inny ówczesny strongman Alan Steel, kulturysta, dubler Reevesa. Steel, a właściwie Sergio Ciani (to jego prawdziwe nazwisko), miał też na swoim koncie dość absurdalne dzieło „Hercules Against the Moon Men” (1964, reż. Giacomo Gentilomo). Jako Herkules próbował swych sił także odtwórca roli Tarzana Gordon Scott w „Hercules and the Princess of Troy” (1965, reż. Albert Band, pilot serialowy, który trafił do kin). Ta fala wygasła u schyłku lat 60. W rzeczywistości jedynie „Heracles” (1962, kr.m.) Wernera Herzoga był próbą refleksji nad granicami mitu. Z kolei „Hercules in New York” (1969, reż. Arthur Allan Seidelman), z młodym Arnoldem Schwarzeneggerem, był całkiem udaną, bezpretensjonalną, familijną komedią.

Pewną popularność zdobyły próby połączenia maniery peplum z kinem akcji: „Hercules” (1983, reż. Luigi Cozzi), z Lou Ferrigno i Sybil Danning, oraz „The Adventures of Hercules”/„Le avventure dell'incredibile Ercole” (1985, reż. Luigi Cozzi), znowu z Lou Ferrigno. Jednak o Ferrigno trudno było mówić jako o przystojniaku, jak o Reeevesie, a w inscenizacji tych filmów dominowała – na swój sposób urokliwa – tandeta. Z mitem Herkulesa mierzyli się nawet Japończycy – „Hercules” (1995, Japonia – USA, reż. Toshiyuki HirumaTakashi, w roli głównej wystąpił Tony Ail).

Nową formułę udało się znaleźć w latach 90. Serial z Kevinem Sorbo „Hercules: The Legendary Journeys” (Polsat, T4, TVP: „Herkules”, 1995–1999, 111 odc. oraz pięć pilotów) był po prostu piętrowym pastiszem, z ujmującą dezynwolturą mieszającym dowolne motywy kina awanturniczo-przygodowego. Powstała też seria „Young Hercules” (Polsat, „Młody Herkules”, 1998–1999, 50 odc. i pilot), z Ryanem Goslingiem. Na tym tle disnejowska animacja „Hercules” (1997, reż. Ron Clements, John Musker) ujmowała erudycją i niewymuszonym dowcipem.

W ostatnich latach Herkules nie miał raczej szczęścia. Miniserial „Hercules” (2005, reż. Roger Young, wyst. Paul Telfer) przyjęto jako ledwie poprawny. „The Legend of Hercules” (2014, reż. Renny Harlin), z Kellanem Lutzem, oceniano jako artystyczną i komercyjną katastrofę – połączenie fantasy z kinem akcji było w tym przypadku wyjątkowo pozbawione fantazji. „Hercules Reborn” (2014, reż. Nick Lyon), z wrestlerem Johnem Henniganem, oczekuje na premierę, ale nie budzi większych nadziei.

Mocarz naszych czasów

Doświadczony reżyser i producent Brett Ratner (hitowy cykl „Godziny szczytu”) zaproponował nowe odczytanie mitu, zainspirowane słynnym komiksem. Zdaniem twórców filmu, nowy Herkules to heros o boskich mocach, ale ludzkim sercu, przeżywający wahania i dylematy. Swe dawne, legendarne dokonania dyskontuje, stając na czele grupy wędrownych wojowników. Ma szansę zakończyć krwawą wojnę domową w Tracji, ale jego przeciwnicy są potężni, bezwzględni i podstępni.

Herkules musi stawić czoło swemu dawnemu wizerunkowi i reputacji, co jest dla niego ogromnym ciężarem. Gwiazdor kina akcji Dwayne Johnson, który wciela się w legendarnego herosa, wyznał: – Od bardzo, bardzo dawna marzyłem o filmie o Herkulesie. To postać silnie zakorzeniona w naszej kulturze i ważna dla mnie osobiście. Chcieliśmy pokazać publiczności Herkulesa, jakiego jeszcze nie widziała. Gdy go poznajemy, jest wygnańcem, walczy tylko dla złota. Musi zmagać się ze swoimi demonami i stać się takim, jakim ludzie oczekują, że powinien być.

Reżyser Brett Ratner dodawał: Dla mnie Herkules to bohater, który jest przede wszystkim zwykłym człowiekiem i dla którego nie ma większego znaczenia, że jest synem greckiego boga. Każda legenda ma, moim zdaniem, źródło w prawdziwej historii i, czytając scenariusz według komiksu „Hercules – Thracian Wars”, byłem zdumiony i zachwycony, jak ta historia wydaje się realna i wiarygodna. Taki miał być też nasz film. Mamy tu mnóstwo akcji, jest humor i wielkie sceny bitewne. Ale jest i miejsce dla antybohaterów. Mam jednak nadzieję, że publiczność, wychodząc z kina, zastanowi się także nad tym, co jest ważne dla naszego głównego bohatera, co daje mu prawdziwą siłę.

Wspomniany komiks (czy raczej powieść graficzna), stworzony przez Brytyjczyka Steve'a Moore'a (1949–2014), za główny temat obrał wysiłek wykolejonego bohatera, by za sprawą kolejnych wyczynów podnieść się z upadku i doznać odkupienia. Producenci Barry Levine i Jesse Berger (z ramienia wydawcy Radical Comics) bardzo pragnęli, by filmowa adaptacja uniknęła przesadnego eksponowania elementów fantasy i nie nadużywała efektów specjalnych oraz estetyki rodem z umownej animacji. Johnson był zafascynowany oryginalnością pierwowzoru: – W powieści graficznej mitologiczne elementy historii Herkulesa zostały potraktowane we współczesny sposób. Ta opowieść koncentruje się na głównym bohaterze, on jest jej sercem i duszą.

Levine podkreślał: – Brett wniósł do naszego projektu wiele świeżych pomysłów, energię i entuzjazm. Nie bez znaczenia był fakt, że doskonale znał postać Herkulesa, która intrygowała go już od dzieciństwa.

Producent Flynn dodawał: – Myślę, że mamy tu do czynienia ze swoistą dekonstrukcją postaci Herkulesa. On radykalnie odrzuca własną legendę, ale staje też przed szansą, by ją odbudować. Jego wahania są uzasadnione – żyje w świecie intryg, bezwzględności i imperialnych ambicji, plemiennych namiętności. Nie jest pewien, czy temu światu potrzebne są jego wielkie moce.

Scenarzysta Evan Spiliotopoulos uznał, że obsadzenie Johnsona dało produkcji nowy impet: – Dwayne przekazał naszemu bohaterowi swój osobisty urok, humor i niezaprzeczalną charyzmę.

Stara, dobra szkoła

Ratner wraz z producentami zdecydował, by realizować film przede wszystkim w tradycyjny sposób. Kręcono głównie na Węgrzech, w siedmiu potężnych halach zdjęciowych Origio Film (w pobliżu Budapesztu), gdzie powstały potężne dekoracje, i w plenerach. Film kosztował ponad 100 milionów dolarów. Beau Flynn mówił: – Chodziło o prawdziwie epicki oddech. Ratner dodawał: Mieliśmy na planie wielkie sceny bitewne, setki wojowników, koni i rydwanów.

Wielu członków ekipy miało wrażenie podróży w czasie, bo czuliśmy się tak, jakbyśmy znaleźli się na planie widowiska kręconego przez Cecile'a B. DeMille'a – śmiał się aktor Rufus Sewell. – Aktorzy mieli poczucie prawdziwości scenerii, nieco surrealistyczne. Zapewniam, że to daje całkiem inną energię niż granie do niebieskiego czy zielonego ekranu.

Dante Spinotti, wybitny włoski operator („Tajemnice Los Angeles”), to stały współpracownik Ratnera. Praca z nim sprawia, że masz wrażenie, iż kamera przestaje istnieć. Po prostu znajdujesz się w jego świecie – entuzjazmował się reżyser.

Innym kluczowym współpracownikiem reżysera był Jean-Vincent Puzos, twórca scenografii, który pracował między innymi z Michaelem Hanekem przy „Miłości”. Dyskutowaliśmy nad wieloma rozwiązaniami już na rok przed rozpoczęciem zdjęć – wspominał Ratner. – Kluczową decyzją było to, by zrezygnować z monolitycznego, „marmurowego” wyglądu, jaki miało wiele filmów o starożytności. Nasza wizja była o wiele bardziej mroczna, pierwotna i dzika.

Jedną z najistotniejszych dekoracji była wioska ludu Bessi w Tracji, gdzie ma miejsce wielka bitwa. – Zbudowaliśmy domy z drewna, kamienia i błota – mówiła dekoratorka Tina Jones. – Naszym celem było, by widz poczuł się jak w jakimś zapomnianym zakątku świata współczesnego. Jean-Vincet chciał osiągnąć wrażenie piaszczystości i brudu, tak byśmy niemal poczuli zapach tego miejsca. Inną potężną dekoracją był dziedziniec warowni Cotysa, z monumentalnymi schodami i ołtarzem bogini Hery, którego marmurowa potęga kontrastuje z resztą surowego otoczenia. – Zdecydowaliśmy się pomalować drewno na czerwono. W Grecji używano często byczej krwi, ze względu na jej odporność i trwałość. Było to także związane z wiarą, że chroni ona ludzi przed niebezpieczeństwem. Poszliśmy tym tropem – mówił scenograf. Najbardziej dumny był z lochu, gdzie więziono Herkulesa. Ogień, kamień i zielona rzeka siarki robią naprawdę mocne wrażenie. Jones dodawała: Nie należy zapominać o klatkach pełnych szkieletów oraz o potężnych kajdanach.

Za kostiumy odpowiedzialna była Jany Temime (seria o przygodach Harry'ego Pottera, „Skyfall”, „Gravity”). – Brett chciał, by widz poczuł ciężar i niemal zapach kostiumów – mówił Flynn. – Wszystkie zostały wykonane ręcznie. Chcieliśmy uniknąć wrażenia, jakie można odnieść przy wielu hollywoodzkich filmach, że bohaterowie zostali ubrani w rzeczy prosto z pralni. Temime komentowała: – Nawiązałam do mitologii i wielu wizerunków Herkulesa. Dałam mu jako nakrycie głowy skórę z głowy lwa, a prócz tego potężny pas. By zachować wizualną równowagę, dodaliśmy Dwayne'wi długie włosy. To doskonale zadziałało, a Dwayne zgodził się na moją koncepcję bez oporów.

Johnson: – Szło o całkowitą transformację: postarzono mnie, wydłużono włosy, zmatowiono skórę, zakryto tatuaże, a dodano blizny, wiele blizn. Było wspaniale, chociaż siedzenie bez ruchu przez cztery godziny dziennie przez 95 dni, by się ucharakteryzować, to był naprawdę ból.

Każdy z najemników został wyposażony w charakterystyczny dla niego rodzaj broni. Ergenia zaś nie miała wyglądać jak typowa księżniczka, przepływająca przez ekran w powłóczystych szatach. – Jany chciała, bym wyglądała w tej roli jak kobieta bliska ziemi, nawet błota – mówiła aktorka Rebecca Ferguson. – To się chyba udało. Z kolei Ingrid Berdal gra Amazonkę. – Ma ciało jak posąg i moim zadaniem było to wyeksponować – wyznała twórczyni kostiumów. – Król Eurysteusz jest bardzo okrutnym człowiekiem, podkreśliłam jego sadyzm swoistą elegancją. Jego szaty są błękitne i złote, a peleryna poprzetykana setkami pawich piór. Broń dla wojowników wyprodukował słynny Weta Workshop z Nowej Zelandii, rozsławiony pracą przy „Władcy pierścieni”. Oręże powstało w warsztatach w Anglii i na Węgrzech. Tak było z maczugą Herkulesa, dwoma toporami Tydeusa, czy łukiem i strzałami Atalanty.

W zgiełku bitwy

Ratner przywiązywał wielką wagę do wiarygodnych, a zarazem niezwykle dynamicznych scen bitewnych. By osiągnąć jak najlepszy efekt na tym polu, jako drugiego reżysera zatrudniono doświadczonego Alexandra Witta, szefa kaskaderów Grega Powella i odpowiedzialnego za koordynację scen walki Allana Poppletona („Avatar”, „Igrzyska śmierci”). W realizacji „Herkulesa” wziął udział międzynarodowy zespół kaskaderów z Anglii, Kanady, Nowej Zelandii, Słowacji i Bułgarii. Konnicą z Hiszpanii „dowodził” Ricardo Cruz Sr.

Powell uważnie przeczytał scenariusz i kierując się zawartymi tam wskazówkami pracował nad scenami walk z udziałem Herkulesa. – Ma nadnaturalne moce, wielką siłę i potężny wzrost. O tym trzeba było zawsze pamiętać. Johnson, pomimo że ledwo co zaleczył nabytą niedawno kontuzję, postanowił, że wszystkie sceny walk wykona sam. Odbył intensywny i wielostronny trening, zwłaszcza w zakresie walki maczugą. Poppleton wyjaśniał: – Dwayne ma masywną budowę ciała i wielkie doświadczenie w wrestlingu. Oba te atuty postanowiliśmy w pełni wykorzystać. Ulubioną i najczęściej stosowaną od lat bronią Herkulesa jest potężna, drewniana maczuga. Wiele czasu spędziliśmy na tym, by wymyślić jej zastosowania i styl walki bohatera.

Szkolenia aktorów i kaskaderów rozpoczęły się miesiąc przed zdjęciami do filmu. Szczególny nacisk położono na scenę wielkiej bitwy pomiędzy Herkulesem, wspieranym przez towarzyszy – najemników i armię króla Tracji – a wojownikami Bessi. Koncepcja Bretta była następująca – mówił Poppleton. – Armia tracka jest źle wyszkolona, Herkules musi dodać jej ducha. Natomiast wojownicy Bessi zachowują się jak szalone bestie, sieją chaos i zniszczenie, nie przestrzegają żadnych reguł. Johnson komentował: Ta bitwa ma zaskakujący zwrot, co okaże się niezwykle ważne dla Herkulesa i jego towarzyszy.

Konie szkolono już na wiele miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć. Szczególną uwagę poświęcono czterem karym koniom rasy fryzyjskiej, które ciągnęły rydwan Herkulesa. Ich wygląd budził respekt i podziw ekipy, a podczas zdjęć okazały się bezbłędne i nieustraszone. Rasa ta słynie z chęci do współpracy z człowiekiem i małej skłonności do narowów, co oczywiście było istotne ze względu na warunki realizacji pełnych zgiełku scen bitewnych.

Nauka jazdy rydwanami zajęła aktorom i kaskaderom ponad sześć tygodni. Kluczowe jest w niej opanowanie koni i zachowanie równowagi. McShane wspominał: – Dużo i chyba nieźle jeżdżę konno, ale powożenie rydwanem to całkiem inna, dość skomplikowana umiejętność.

Dwayne Johnson puentował: – Herkules może zostać pokonany, ale na pole bitwy wraca silniejszy. Każdy z nas o tym marzy, wielu z nas tego próbuje. Można powiedzieć, że każdy człowiek ma w sobie cząstkę Herkulesa.

Materiały: Forum Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.