Orkiestra, elektronika i... świerszcze - Sacrum Profanum 2014 dzień 6

2014-09-20 13:04

Jeśli jeszcze do wczoraj ktoś z widzów Sacrum Profanum miał wątpliwości co do autentyczności związków nowej elektroniki z muzyką współczesną, na pewno rozwiał je występ London Sinfonietty, prezentującej swój słynny  Warp Program Works and 20th Century Masters. 

Angielscy muzycy zaczęli od kompozycji Conlona Nancarrowa 
Player Piano Study No. 7. Kiedy zabrzmiały jej abstrakcyjne, ale radosne dźwięki, jakby zaczerpnięte z którejś z dawnych kreskówek, z pewnością większość publiczności dostrzegła paralele między twórczością jednego z najbardziej niedocenianych geniuszy muzycznych XX wieku a dokonaniami Aphex Twina, szczególnie tymi z pamiętnej płyty Richard D. James.

Trzy razy orkiestra zamilkła, oddając całkowicie pole swemu pianiście, Johnowi Constable’owi. W jego wykonaniu usłyszeliśmy sonaty Johna Cage’a ze zbioru Sonatas and Interludes. Sędziwy muzyk London Sinfonietty zagrał z fascynującą ekspresją, przechodząc od atonalnych akordów, przez podskórny swing, do niemal bajkowych tonów. Widzów zachwyciła gra Constable’a – i w nagrodę otrzymał on wyjątkowo gorące brawa. New York CounterpointSteve’a Reicha zagrał z kolei klarnecista orkiestry – Mark van de Viel. Kiedy jego partię zaczęły uzupełniać zapętlone dźwięki z taśmy – zrobiło się wręcz... ambientowo, jak na innej płycie wspomnianego Aphex Twina – Selected Ambient Works Vol. II. 

Ostatnim z mistrzów muzyki współczesnej XX wieku, którego twórczość London Sinfonietta chciała porównać do dokonań artystów z wytwórni Warp był György Ligeti. Jego Chamber Concerto wypełniło większość drugiej części występu – porywając słuchaczy zaskakującym rozpisaniem kontrastów, nielinearną narracją i niekonwencjonalnymi brzmieniami. Jeśli tutaj ktoś szukał paraleli z nową elektroniką – to od razu przychodziła mu zapewne na myśl współczesna twórczość duetu Autechre z podobnym zamiłowaniem do abstrakcji i dysonansów. 

Prezentację orkiestrowych wykonań klasyków z katalogu Warp Records otworzyła urokliwa ballada grupy Boards Of Canada – Pete Standing Alone. W wykonaniu muzyków Andrew Gourlaya została ona rozpisana na smyczki i dęciaki, które niosły melodię oraz fortepian i perkusję, tworzące połamany rytm. Bardziej eksperymentalny charakter miało wykonanie afx237 v.7 Aphex Twina. Tym razem orkiestra wyszła od stonowanych dźwięków – by potem uderzyć kontrabasowymi warknięciami i galopadą bębnów. 

Dwa utwory Squarepushera – Port Rhombus i The Tide – odsłoniły zaskakujące korzenie muzyki mistrza drill’n’bassu. W pierwszym londyńscy symfonicy wydobyli na pierwszy plan jazzowe elementu utworu, a w drugim – jego niemal soundtrackowy charakter. Najciekawiej wypadła prezentacja kompozycji Nunu Miry Calix, ponieważ wzięła w niej udział sama autorka. Była to muzyka na orkiestrę, elektronikę i... świerszcze. Na ekranie widzieliśmy ustawione za sceną akwarium z owadami, które na żywo wykonywały swoją partię – uzupełniając swym szelestem tęskne pasaże smyczków i oniryczne loopy. To było doprawdy coś wyjątkowego! 

Jeśli komuś brakowało wczoraj mocnych bitów i mrocznych syntezatorów – już dzisiaj w nocy będzie mógł nadrobić tę zaległość. Pożegnamy się bowiem z festiwalem Sacrum Profanum na niesamowitej imprezie w klubie Forum Przestrzenie, gdzie 25-lecie działalności świętować będzie wytwórnia Warp ze swymi najważniejszymi artystami. Tam po prostu trzeba być!

Materiały: Michał Wandzel



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.