Zbliżenia: wszystkie oblicza miłości...

2014-10-30 10:12

Nowy film fabularny Magdaleny Piekorz i scenarzysty Wojciecha Kuczoka – twórców nagrodzonego Złotymi Lwami na festiwalu filmowym w Gdyni obrazu „PRĘGI” oraz uhonorowanej Nagrodą Publiczności na festiwalu w Nowym Jorku „SENNOŚCI”. „Zbliżenia” to film wyprodukowany przez Studio Filmowe „TOR”, gdzie powstawały obrazy takich twórców jak Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi, Agnieszka Holland czy najważniejsze dzieła Krzysztofa Kieślowskiego („Trzy kolory”, „Amator”, „Przypadek”, „Podwójne życie Weroniki”). Autorem zdjęć do najnowszego projektu Magdaleny Piekorz jest Marcin Koszałka („Pręgi”, „Senność”, „Kochankowie z Marony”, „Rewers”).

Marta (Joanna Orleańska) ma 37 lat. Bez przerwy odzywający się sygnał telefonu: „Martusiu, odbierz tu mama!” nie pozwala jej czuć się swobodnie nawet w najbardziej intymnych chwilach. Lata spędziła ona z matką (Ewa Wiśniewska) pod jednym dachem i ich bliska relacja sprawia, że kobieta nie potrafi rozpocząć życia na własny rachunek. Mimo że prawie każda wizyta u mamy kończy się awanturą, Marta wciąż do niej wraca. Kobiety nie potrafią bez siebie żyć, dłuższa rozłąka jest dla nich cierpieniem. Tej sytuacji próbuje sprostać Jacek, który chce stworzyć z Martą prawdziwy dom…

MAGDALENA PIEKORZ O „ZBLIŻENIACH”

o scenariuszu

Inspiracją dla filmu było samo życie. Scenariusz napisaliśmy wspólnie z Wojtkiem Kuczokiem i od początku towarzyszyło nam przekonanie, że temat, który poruszamy, dotyczy wielu osób. Chcieliśmy opowiedzieć o codziennym zmaganiu się ludzi, którzy się kochają. Zmaganiu z samym sobą, z własnymi słabościami, z drugim człowiekiem. O błędach, które popełniamy i porażkach, na których czasem się uczymy, a czasem nie. Jest takie piękne zdanie Ewy Lewandowskiej „Podziwiam upór dzieci w niekończących się próbach wstawania”. „Zbliżenia” opowiadają o dorosłych, którzy ciągle się tego uczą.

o filmie

To film o bliskości i jej konsekwencjach. O tym, że im bliżej siebie jesteśmy, tym bardziej potrafimy się ranić. Także o tym, że miłość boli. Mam na myśli zarówno tę miłość rodzicielską, jak i miłość dwojga obcych osób, które chcą ułożyć sobie wspólne życie.

o pracy z aktorami

Przede wszystkim dużo rozmawialiśmy – o temacie filmu, motywacjach bohaterów, także
o samym życiu. Mam wrażenie, że w przypadku kina psychologicznego, to czasem bardziej istotne niż same próby. W „Zbliżeniach” ważne są emocje, a tych nie da się zaplanować. Reżyseria filmu polegała na stworzeniu aktorom optymalnych warunków dla zbudowania napięć opisanych w scenariuszu – z całą pewnością była to inna metoda, niż ta, którą stosowałam przy poprzednich dwóch filmach. Tam trzymałam się sztywno scenopisu, tu dopuściłam improwizację.

AKTORZY O „ZBLIŻENIACH”

Joanna Orleańska

o filmie

Zbliżenia” to film o miłości, bliskości, odpowiedzialności i późnym dorastaniu. To przede wszystkim opowieść o bliskiej relacji między matką i dorosłą córką, które nie mogą bez siebie żyć, ale nie mogą też żyć ze sobą. To historia nietypowego trójkąta miłosnego rozgrywającego się pomiędzy matką, córką i jej mężem, w którym wszyscy się kochają i chcą dla siebie dobrze, a mimo to, wzajemnie się ranią.

Zbliżenia” poruszają bardzo aktualne społecznie tematy. Rodzina, starość, rodzice – trochę nam w dzisiejszych czasach przeszkadzają. Wielopokoleniowe rodziny, w których rodzice, dzieci, a nawet dziadkowie potrafili żyć pod jednym dachem wspierając się nawzajem, są już rzadkością. Przeszkadzają nam w robieniu kariery, życiu na własny rachunek, egoistycznym realizowaniu swoich potrzeb.

Wszyscy bohaterowie filmu Magdy Piekorz są w jakiś sposób samotni. Zbliżają się do siebie, żeby się spotkać, ale ich emocje i inne relacje, w których funkcjonują powodują, że im są bliżej siebie, tym bardziej zaczynają się odpychać.

To film dla ludzi, którzy mają potrzebę bliskości, którym zależy na drugiej osobie i którzy lubią świetnie skonstruowane, autorskie kino – takie jak filmy Magdy Piekorz.

o postaci

W filmie „Zbliżenia” gram 37-letnią Martę, kobietę, która mimo swojego wieku i faktu,
że jest już mężatką, jest silnie związana emocjonalnie ze swoją matką. Podobnie jak Marta również jestem bardzo blisko z moją mamą, tak jak ona pochodzę ze Śląska i byłam wychowana w bardzo rodzinnej tradycji. W odróżnieniu jednak od mojej bohaterki jestem osobą bardzo niezależną i dlatego ta rola jest dla mnie ciekawym aktorskim wyzwaniem.

o relacji Marty z matką

Po stracie ojca, Marta i jej matka stały się dla siebie nawzajem całym światem, ich relacja jest tak silna, że nie mogą bez siebie funkcjonować. Najpierw matka poświęciła swoje życie, żeby stworzyć córce idealny świat, a teraz Marta w poczuciu odpowiedzialności, nie potrafi zostawić matki samej sobie, nawet jeśli dzieje się to kosztem jej własnego życia.

Marta nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo jest uzależniona od matki, a matka od niej i jak bardzo się przez to wzajemnie krzywdzą.

o relacji Marty z mężem

Jacek żeniąc się z Martą wchodzi w jej świat, którego większą część wypełnia matka,
z którą jego żona jest bardzo silnie związana. Marta spotyka w Jacku ideał mężczyzny, który bardzo ją kocha i wierzy, że to małżeństwo ma szansę spełnienia pomimo silnej więzi między Martą i jej matką. Myślę jednak, że gdyby Marta musiała wybierać, wybrałaby mamę.

o współpracy z Magdaleną Piekorz

Magda jest reżyserką, która od lat robi swoje autorskie kino, dokładnie wie, czego chce
i jak jej film ma wyglądać. Jest to precyzyjnie napisana historia, której na planie odsłaniamy pewne elementy, ale dopiero w widzu złożą się one w pełen obraz.

o współpracy z Ewą Wiśniewską

Przyznam, że miałam tremę, spotykając się na planie z tak doświadczoną aktorką, jaką jest Ewa Wiśniewska, zwłaszcza, że zaczynaliśmy od najtrudniejszych, bardzo mocnych, emocjonalnych scen. Okazało się jednak, że jest ona wrażliwą osobą, bardzo świadomą
i silną, a także piękną i interesującą kobietą. Cieszę się, że mogłam podpatrywać ją i od niej się uczyć.

o współpracy z Łukaszem Simlatem

Mam szczęście do partnerów. Prywatnie mam fajnego męża i zawodowo też tak jakoś się dzieje, że trafiam na fajnych mężów – bardzo interesujące męskie osobowości. Łukasza Simlata obserwuję od jakiegoś czasu, to jeden z najciekawszych aktorów średniego pokolenia. Ma bardzo duży wachlarz możliwości od komediowych do dramatycznych i dużą wrażliwość. W „Zbliżeniach” został obsadzony trochę na przekór swojemu temperamentowi. Prywatnie reaguje dość emocjonalnie, w przeciwieństwie do swojego bohatera Jacka, który jest w zasadzie męskim ideałem, skałą i opoką, na której kobieta może się oprzeć. To spore aktorskie wyzwanie.

Ewa Wiśniewska

o filmie

Zbliżenia” to film o relacji, która może być chora. O silnej więzi. O związku, który męczy
i dręczy obie bohaterki, a jednocześnie bez niego wszystko straciłoby dla nich sens. To, o czym opowiadamy, to zbliżanie się bohaterów, ale również odpychanie. Emocjonalne zazębianie się, które ostatecznie powoduje, że ludzie odpadają od siebie, jak atomy i oddalają się. Myślę, że ten film powinny przede wszystkim zobaczyć wszystkie matki i córki. Relacja córki z matką, podobnie jak zobrazowana w filmie „Pręgi” relacja ojca z synem, to odwieczne konflikty, które zawsze będą nam bliskie.

o postaci

Bardzo się ucieszyłam z propozycji Magdy Piekorz. Rola w filmie „Zbliżenia” należy do tych, które niezwykle angażują aktora. Grana przeze mnie postać matki Marty przypomina mi Charlottę, w którą wcieliłam się w spektaklu teatru Ateneum pt. „Sonata jesienna” według Ingmara Bergmana. Takie role sprawiają, że aktor zapomina o wszystkim, co go otacza, ważne jest tylko to, co dzieje się na scenie czy na planie filmowym.

o pracy na planie

Zagrałam w ponad sześćdziesięciu filmach fabularnych, ale każda miłość jest pierwsza.
Tak jest również w przypadku tego projektu. Bez względu na pogodę, ciśnienie, samopoczucie, w momencie kiedy pojawia się hasło: kamera, akcja i pada klaps – wszystko przestaje istnieć. Jest tylko szeroki przestwór oceanu, na który się wpływa.

Po raz pierwszy współpracuję z Magdą Piekorz. Jest urocza i jednocześnie niezwykle precyzyjna w tym, co robi. Nazwałam ją „kwoczką”, ponieważ chce dopilnować każdego jajeczka, dba o każdy szczegół.

Także po raz pierwszy współpracuję z Joanną Orleańską, moją filmową córką. To wspaniałe spotkanie. Rozumiemy się bez słów, bez zbędnych dopowiedzeń. Jeśli dyskutujemy, to są to rozmowy o niuansach.

o relacjach matka-córka i mąż-żona

Marta i jej matka są ze sobą bardzo silnie związane. Łączy je miłość a jednocześnie wzajemna posesywność. Niemoc istnienia bez lustra, którym jest druga osoba. Mąż Marty – Jacek to bohater zawieszony pomiędzy Scyllą a Charybdą. O uczucie swojej żony konkuruje z jej matką. Ta z kolei walczy o siebie, nie chce zostać sama. Córka jest jedyną osobą, która może wypełnić pustkę i uchronić ją przed samotnością. Momentami Jacek nie daje sobie rady z sytuacją, w której się znalazł.
Łukasz Simlat

o filmie

To film o tym, że prawdziwa miłość potwornie rani. Jest to także film o odpowiedzialnych, dorosłych decyzjach odcinania różnych „pępowin” w naszym życiu. Ta prawdziwa miłość sprawia, że cała ta trójka bohaterów „Zbliżeń” chce dobrze, ale może czasem trzeba skrzywdzić drugiego człowieka, żeby on coś zrozumiał? „Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane”, można zagłaskać kogoś na śmierć mówiąc „kocham cię” i naprawdę kochając, jeśli to uczucie jest tak silne i tak toksyczne, że czyni spustoszenie i niszczy tę drugą osobę.

o postaci

W filmie Magdy Piekorz gram Jacka, męża Marty, postaci w którą wciela się Joasia Orleańska. To jest taki trójkąt wzajemnych zależności trójki głównych bohaterów: Marty, jej matki (gra ją Ewa Wiśniewska) i Jacka.

Z natury jestem zupełnie inny niż Jacek. Pod wpływem impulsu zachowałbym się inaczej niż on. Przy pracy nad tą postacią, bardzo nam z Magdą zależało na tym, żeby pokazać wewnętrzną siłę tego bohatera, która pozwala mu szukać zrozumienia dla silnej zależności pomiędzy jego żoną i jej matką. Jacek stara się umiejętnie równoważyć racje obydwu kobiet. Jego największą siłą jest to, że w tym trwa, czyli coś, co na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać słabością. To facet z bardzo twardym kręgosłupem moralnym. Musiał być wychowany według jasnych zasad, w kochającym domu, z którego wyniósł siłę i umiejętność znalezienia się w trudnej dla siebie sytuacji. Jeśli naprawdę zależy nam na drugiej osobie, musimy przynajmniej próbować zrozumieć jej świat. Matka jest częścią świata Marty. Rozumiejąc to, Jacek stara się tonować konflikty między nimi, umiejętnie stąpa po kruchym lodzie, przynajmniej do czasu, bo każdy ma jednak swoją „wyporność”.

Dla mnie najtrudniejsze w pracy nad tą postacią jest zrezygnowanie z mojego prywatnego – Łukasza Simlata – myślenia i reagowania. Pewnie o wiele wcześniej niż Jacek, podjąłbym radykalną decyzję i postawił na swoim. Przez swój wyuczony sposób rozwiązywania problemów, zapominamy o najprostszych rozwiązaniach. W tej gonitwie, natłoku rzeczy, które mamy do zrobienia, kiedy chcemy załatwić coś szybko - robimy to często w sposób zbyt radykalny. Pracując nad tym bohaterem, uświadomiłem sobie, że wiele rzeczy można zrobić inaczej, nie zawsze trzeba załatwiać sprawy „biegnąc”. Można też, tak jak Jacek – usiąść, pomyśleć i dojść do wniosku, że warto pójść zupełnie inną drogą. Mam nadzieję, że ta świadomość zostanie we mnie i oby trwała.

o pracy na planie

Praca na planie zawsze zaskakuje. Czytając scenariusz, tworzymy sobie jakieś wyobrażenia postaci, które są potem konfrontowane z wizją reżysera, operatora i innych aktorów już podczas zdjęć. Ciekawie jest, kiedy spotykają się na planie osoby, które w zupełnie inny sposób myślą o scenariuszu, wtedy razem musimy wypracować wspólną wizję. Czasem naginamy swoje wyobrażenia, szukamy nowych elementów naszych bohaterów, sytuacji, relacji, które pominęliśmy w tym wstępnym wyobrażeniu, które zrodziło się po przeczytaniu scenariusza. Dopiero przy zderzeniu aktorów, reżysera i operatora na planie okazuje się, że można wiele rzeczy zrobić inaczej. Szukamy niuansów – na tym też polega magia pracy na planie filmowym. Cały ten film zbudowany jest na niuansach.

o emocjach towarzyszących pracy planie

Wszystkim nam tu towarzyszył pewien smutek. Staramy się tym nie epatować, ale mamy świadomość, że tak naprawdę każda miłość jest w jakiś sposób brutalna
i smutna. Zbliżając się do siebie, wchodzimy coraz głębiej w świat drugiej osoby
i wytracamy tę początkową magię fascynacji, zauroczenia.

o współpracy z Joanną Orleańską

Wchodząc na plan i spotykając tam aktora lub aktorkę, któremu partneruję, wychodzę
z założenia, że trzeba tego drugiego człowieka pokochać miłością czystą, starać się go poczuć. Trzeba wiedzieć, że można na tę drugą osobę liczyć i dać jej odczuć, że ona też może liczyć na mnie. Trzeba sobie po prostu umieć spojrzeć w oczy i tyle. Tak jest tym razem z Joasią. I mam wrażenie, że to wszystko jest odwzajemnione.

o współpracy z Ewą Wiśniewską

Ewa Wiśniewska jest bardzo mocną osobowością, co przekłada się także na jej aktorstwo. Ja z kolei jako Jacek musiałem znaleźć w sobie siłę, żeby tę piłeczkę odbijać.

o współpracy z Magdaleną Piekorz

Każdy film to nowa przygoda, którą się zaczyna od zera. Najpierw jest scenariusz, ogólna charakterystyka postaci, a potem reżyser zaprasza aktorów do swojego świata. Magda jest bardzo dobrze przygotowana do pracy na planie, doskonale wie, jak jej bohaterowie powinni ze sobą funkcjonować, w bardzo przemyślany i esencjonalny sposób zaprasza do tego swojego świata aktorów. Nie ma tutaj formalnych zabiegów, wszystko oparte jest na subtelnościach, niuansach. Czasem im mniej się zagra, tym jest lepiej i mocniej. Mam wrażenie, że niektóre sceny są wręcz paradokumentalne, co jest także zasługą Marcina Koszałki.

Materiały: Kino Świat



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.