Kolejna opowieść J.R.R. Tolkiena przeniesiona na duży ekran

2014-12-23 13:23

Filmowa adaptacja książki J.R.R. Tolkiena, będącej wstępem do słynnego „Władcy pierścieni”, to opowieść pełna niezwykłych wydarzeń i magicznych postaci, przedstawiająca odwieczną walkę dobra ze złem. Po wielkim sukcesie pierwszych dwóch części trylogii pt. „Hobbit: Niezwykła podróż” (2012 r.) oraz „Hobbit: Pustkowie Smauga” (2013 r.), nadszedł czas na film zamykający wielkie dzieło Petera Jacksona „Hobbit: Bitwa Pięciu Armii”.

Po wyzwoleniu ojczyzny spod jarzma Smauga, kompania Thorina Dębowej Tarczy nieświadomie ściąga na świat śmiertelne niebezpieczeństwo. Smok kieruje swój gniew przeciw bezbronnym mieszkańcom Miasta na Jeziorze. Zaślepiony odzyskanym skarbem Thorin poświęca przyjaźń i honor, aby napawać się bogactwem. Pragnienie, by krasnolud przejrzał na oczy, skłania hobbita do podjęcia ryzykownej decyzji. Jednak największe zagrożenie dopiero nadchodzi. Wróg, którego widział jedynie Gandalf, wysyła legiony orków, aby przeprowadziły niespodziewany atak na Samotną Górę. Rasy krasnoludów, elfów i ludzi muszą zdecydować, czy zjednoczyć się i walczyć z nadchodzącą ciemnością czy ulec zagładzie.

Hobbit” – jak to się zaczęło

Hobbit, czyli tam i z powrotem” („The Hobbit or There and Back Again”) to powieść autorstwa J.R.R. Tolkiena (1892–1973), późniejszego twórcy „Władcy pierścieni”, wydana po raz pierwszy 21 września 1937 roku. Opowiada o wyprawie hobbita Bilba Bagginsa oraz trzynastu krasnoludów (Thorin, Oin, Gloin, Balin, Dwalin, Fili, Kili, Dori, Nori, Ori, Bifur, Bofur, Bombur), wspomaganych przez czarodzieja Gandalfa, do Samotnej Góry. To dawna siedziba krasnoludów, opanowana teraz przez smoka Smauga. Bilbo, którego podczas podróży spotyka wiele niebezpiecznych przygód, ratuje się dzięki magicznemu pierścieniowi. Znaleziony w jaskini Golluma tajemniczy klejnot czyni bowiem hobbita niewidzialnym.

Powieść, pomyślana jako utwór dla dzieci, współcześnie jest uznawana za zapowiedź i niejako prolog do „Władcy pierścieni”. Tolkien, uznany badacz literatury, poeta i eseista rozwijał mitologię Śródziemia przez kolejne lata. Do dziś sprzedano na całym świecie ponad 100 milionów egzemplarzy jego dzieła, przetłumaczonego na 50 języków. „Hobbit” to utwór, w którym Tolkien zaczął tworzyć Śródziemie. Zamieszkują je hobbici, elfy, krasnoludy oraz inne stworzenia. Powieść powstała pod wpływem staroangielskich legend, których badaniem zajmował się Tolkien. Wielu specjalistów zwracało też uwagę, że wojenne doświadczenia autora, który brał udział w I wojnie światowej, odcisnęły piętno na jego światopoglądzie i przekonaniu o zagrożeniu ludzkiej natury złem, możliwym jednak do przezwyciężenia.

W Polsce ukazały się trzy przekłady „Hobbita”: Marii Skibniewskiej (z wierszami w tłumaczeniu Włodzimierza Lewika – 1960), Pauliny Braiter (pod tytułem „Hobbit, czyli tam i z powrotem” – 1997) oraz Andrzeja Polkowskiego (2002). W 1966 powstała krótka animacja „The Hobbit”, a w 1977 roku dokonano animowanej adaptacji telewizyjnej utworu (reżyseria: Jules Bass, Arthur Rankin Jr.; głosu Gandalfowi użyczył słynny reżyser John Huston), w formie musicalowego widowiska familijnego. Po premierze film oceniono łagodnie, acz bez większego entuzjazmu. „Hobbita” wielokrotnie przenoszono na scenę, pojawiały się też komiksy, a w ostatnich latach – gry komputerowe.

Peter Jackson po raz pierwszy z prozą Tolkiena zetknął się jako nastolatek, gdy przemierzał Nową Zelandię pociągiem. Jego fascynacja trwała latami. Wreszcie, już jako znany i ceniony filmowiec, wraz z Fran Walsh, żoną i współscenarzystką, wyrazili zainteresowanie ekranizacją „Hobbita” (1995). Miała to być pierwsza część trylogii (dwie pozostałe opierałyby się na „Władcy pierścieni”). Pomysł jednak upadł, gdy podjęto decyzję o realizacji trzech filmów na podstawie „Władcy pierścieni”. Ostatecznie postanowiono podzielić „Hobbita” na dwa osobne filmy. Po wielkim sukcesie „Władcy pierścieni” producenci myśleli o szybkim nakręceniu „Hobbita”. Jackson miał jednak wtedy inne plany. – Byłem przekonany, że „Władca pierścieni” to doświadczenie wyjątkowe, jedyne w życiu, i nie myślałem, że jeszcze kiedyś wrócę do Śródziemia. Okazało się jednak, że można mieć niepowtarzalne doświadczenie życiowe dwa razy – mówił.

W kwietniu 2008 funkcję reżysera objął słynny Meksykanin Guillermo del Toro („Labirynt fauna”). Jackson miał produkować film i być jednym ze scenarzystów. Scenariusz zaczął powstawać w sierpniu 2008 roku, a nad tekstem pracowali del Toro, Jackson, Walsh oraz Philippa Boyens. Del Toro napisał scenariusz do pierwszej części filmu, zaś Jackson, Walsh i Boyens do drugiej. Następnie zamienili się tekstami i wnieśli poprawki.

Początkowo zakładano, że pierwsza część filmu będzie ekranizacją książki, a druga stworzy fabularny pomost pomiędzy „Hobbitem” i „Władcą pierścieni”. Jednak w 2009 roku, w wywiadzie dla magazynu „Empire”, del Toro zapowiedział, że obie części będą oparte na powieści „Hobbit”. Ostatecznie wykorzystano także przypisy, jakie stworzył Tolkien do „Władcy pierścieni”. W powieści zajmują aż 125 stron, rzucając światło na historię Śródziemia.

W końcu, po licznych namowach producentów, na krześle reżysera zasiadł Jackson (październik 2010), a del Toro, który zrezygnował z reżyserowania z powodu opóźnień w realizacji, zajął się innymi projektami. Zdjęcia ruszyły 21 marca 2011 roku w Nowej Zelandii i zakończyły się 6 lipca 2012 roku tamże. Dokonano jeszcze dokrętek, związanych z decyzją o przekształceniu „Hobbita” w trylogię, o czym w lipcu 2012 roku poinformował Peter Jackson. Miało to związek z dużą objętością nakręconego materiału i ze sporymi partiami wciąż niezrealizowanego scenariusza.

W ostatniej odsłonie trylogii spotykamy wielu znanych z „Władcy pierścieni” aktorów. Ian McKellen powraca jako Gandalf Szary. Ponownie pojawiają się także: Cate Blanchett jako królowa elfów Galadriela, Ian Holm jako Bilbo w starszym wieku, legendarny gwiazdor kina grozy Christopher Lee jako demoniczny czarodziej Saruman, Hugo Weaving jako elficki władca Elrond, Orlando Bloom jako elf Legolas. Blanchett miała tym razem tylko osiem dni zdjęciowych, a sekwencje z weteranami Ianem Holmem i Christopherem Lee zrealizowano w londyńskich Pinewood Studios, ponieważ ze względu na wiek i stan zdrowia obu aktorów wyczerpujący lot do Nowej Zelandii byłby niewskazany.

Martin Freeman („Autostopem przez Galaktykę”, Watson z serialu „Sherlock”) zagrał główną rolę Bilba Bagginsa, zaś Richard Armitage („Epicentrum”, „Captain America – Pierwsze starcie”) kluczową postać Thorina. Nowy w obsadzie jest Billy Connolly, świetny aktor charakterystyczny („Jej Wysokość pani Brown”, „Święci z Bostonu”, „Kwartet”), wokalista i komik estradowy, któremu powierzono rolę Daina Żelaznej Stopy.

Wszystkie trzy filmy nakręcono z wykorzystaniem nowoczesnych kamer cyfrowych RED EPIC. Na planie było aż 30 sztuk tego zaawansowanego technologicznie sprzętu. W kwietniu 2011 reżyser ujawnił, że zdjęcia do filmu powstają w prędkości 48 klatek na sekundę zamiast standardowych 24, w celu zwiększenia jakości i płynności obrazu. Jackson w pełni świadomie podjął decyzję nakręcenia nowej trylogii w technice 3D.

Pierwszy film nowej trylogii, pomimo obaw części komentatorów, odniósł oszałamiający sukces prestiżowy i kasowy (szacuje się wpływy na ponad miliard dolarów!). Świat stworzony przez Tolkiena i jego najzdolniejszego adaptatora – Jacksona, po raz kolejny podbił armię starych i całkiem nowych fanów. Druga część spotkała się z równie dobrym przyjęciem. Wpływy przekroczyły 958 milionów dolarów. Wielki finał

W kwietniu 2014 roku Peter Jackson ogłosił, że postanowił zmienić tytuł finałowej części z „The Hobbit: There and Back Again” (tym tytułem posługiwano się od jesieni 2012 roku) na „The Hobbit: The Battle of Five Armies”. Nie wszyscy wyznawcy Tolkiena byli zadowoleni. Jackson motywował swą decyzję faktem, iż nowy tytuł będzie się lepiej odnosił do treści filmu. Shaun Ginner, stojący na czele The Tolkien Society, udzielił reżyserowi pełnego wsparcia.

Świat Tolkiena jest niezwykle bogaty. Gdy odwracamy stronicę, napotykamy kolejne opowieści lub ich zalążki, nowe, intrygujące postaci, opisy fascynujących miejsc, czasem kompletne, czasem ledwie zarysowane – mówił Jackson. – Gdy kręciliśmy „Władcę pierścieni”, sposób pracy i rozwiązania techniczne były nowatorskie i wielce ryzykowne. W przypadku „Hobbita” pojawił się inny rodzaj presji: technika poszła niezwykle do przodu, trzeba było sprostać pierwszej trylogii i nowym wymogom, także w kwestii widowiskowości. Moja odpowiedź na wszelkie wątpliwości była jedna – musiałem być wierny swej wizji i szczery jako filmowiec. Zawsze pragnąłem kręcić filmy, które sam chciałbym obejrzeć w kinie. I to jest dla mnie najważniejszy drogowskaz. Dlatego taką radość sprawiło mi uznanie fanów. Tymczasem jednak wyrosło nowe pokolenie wielbicieli Tolkiena, także tego „ekranowego”. Musiałem także pamiętać, że „Hobbit” może stać się dla wielu młodych widzów pierwszym spotkaniem z tym niezwykłym światem. Scenarzyści – tak jak w przypadku poprzednich dwóch części cyklu – bardzo skrupulatnie przestudiowali liczące 125 stron apendyksy zamieszczone we „Władcy pierścieni”, opisujące świat Śródziemia. Fran Walsh podkreślała, że twórcy filmu nie rozstawali się ani przez chwilę z myślą, że druga trylogia powinna stanowić całość z pierwszą, przy pewnej dostrzegalnej różnicy tonu, która nie powinna jednak dominować. – Największym wyzwaniem było zachować ducha książki i jednocześnie sprawić, by klimat i styl tworzyły jedność z „Władcą pierścieni” – tłumaczyła Walsh. – Zwracaliśmy baczną uwagę na to, by cykl „Hobbit” był opowieścią, by tak rzec, nieco bardziej beztroską, ale przecież w ostatniej części pojawia się ów mroczny i twardy ton, który znamy z „Władcy...” . Coraz mocniej akcentowane są kwestie władzy i odwagi, chciwości i poświęcenia. Profesor Tolkien zostawił swym czytelnikom, a więc w pewnym sensie i nam, wiele wskazówek na temat Śródziemia, które pozwoliły nam pozostać wiernymi duchowi jego prozy. Scenarzystka i producentka Philippa Boyens dodawała: – W pewnym sensie praca była łatwiejsza niż ta nad poprzednią trylogią, ponieważ lepiej rozumieliśmy tekst. Oto, jak mało istotne, wydawałoby się, wydarzenia prowadzą do potężnej, zmieniającej oblicze świata mitologii. W dodatku mieliśmy w pamięci wielu bohaterów, tę doprawdy imponującą obsadę, tworzącą nasz filmowy świat.

W nowej trylogii odnajdziemy rzecz jasna główne tematy prozy Tolkiena: konieczność przeciwstawienia się złu, pytania o sens poświęcenia, ofiary oraz wzajemnej solidarności i lojalności. Oraz pochwałę więzów przyjaźni, pomimo wielkich różnic. Jackson podkreślał raz jeszcze: – Bardzo ważne było dla nas, by ściśle powiązać ze sobą obie trylogie. Widz powinien zrozumieć wpływ, jaki miała Bitwa Pięciu Armii nie tylko na charakter Bilba, ale i na cały świat Śródziemia. W pewnym sensie odbyliśmy podróż odwrotną od drogi Tolkiena. Naszym najważniejszym zamiarem było, by publiczność mogła oglądać sześć filmów jako logicznie rozwijającą się sagę, konsekwentną także pod względem budowania napięcia i klimatu.

Trzy postaci (tak jak w poprzednich częściach cyklu) są najważniejsze: Bilbo, powracający z wygnania Thorin oraz czarodziej Gandalf. Waleczny Thorin, który był świadkiem zagłady Ereboru, żyje pragnieniem odzyskania dawnego znaczenia i zarazem żądzą odwetu, która prowadzi go coraz bardziej niebezpieczną drogą, powodując czasem, że traci on jasność widzenia. Natomiast Gandalf jest dobrym duchem wyprawy krasnoludów, choć niekiedy jego postępowanie może budzić wątpliwości. – Niektórzy uważają go za manipulatora – komentował odtwórca tej roli, Ian McKellen. – Ja jednak jestem zdania, że to przede wszystkim ojcowska figura. To dobry ojciec troszczący się o wszystkich, nie tylko o Bilba, ale i o sprawiającego kłopoty Thorina. Jackson mówił z rozrzewnieniem: – Gdy Ian pojawił się na planie, pomyślałem: Gandalf wrócił. To dość niesamowite, jak ta rola się z nim zrosła. To zresztą dotyczy także innych aktorów. Jak cienka stała się linia pomiędzy postaciami i aktorami!

McKellen dodawał: – Pierwsza trylogia była wielkim przeżyciem, po raz pierwszy pracowałem tak długo z dala od przyjaciół i znajomych. Ale opowieść wydawała mi się niebywale wciągająca. A potem stało się coś niezwykłego. Gandalf stał się realną częścią mojego życia. Dla wielu fanów, których spotkałem, to ja jestem jego wcieleniem, a dziesięcioletnie dzieciaki, które nie pamiętają premiery pierwszego filmu, mówią mi, że już nie mogą doczekać się „Hobbita”. Aktor podkreślał też niezwykłą więź, jaka łączy Gandalfa z Galadrielą: – Cate potrafiła sprawić, że to eteryczne wcielenie dobra jest absolutnie prawdziwe. Gandalf wpadł w pułapkę zła, bardzo potrzebuje pomocy. Wie, że może się zwrócić do Galadrieli. Myślę, że na ekranie zobaczymy także refleks tego, jak ja osobiście lubię Cate.

Blanchett miała własne spostrzeżenia dotyczące postaci Gandalfa: – Jest niezwykłym, mitycznym bohaterem, dlatego że nie waha się wstąpić w mrok, wyjść na spotkanie niejasnemu, mrocznemu zagrożeniu, na które nikt nie jest przygotowany. I ponieważ zdaje sobie sprawę, że stawka jest bardzo wysoka. Powstrzymać zło chce także Galadriela, ale nie jest pewna, czy ma wystarczająco dużo siły. Każdy z bohaterów musi stawić czoło zewnętrznym siłom, ale i przejść test, polegający na zmaganiach z samym sobą.

Swe poprzednie role powtórzyli także Hugo Weawing (Elrond) i Christopher Lee (Saruman). – Christopher Lee, kultowy aktor związany z horrorami, ma niezwykłe wyczucie świata Tolkiena. Oczywiście pełnię swych możliwości pokazał w poprzedniej trylogii. Tym razem mamy tylko złowieszczą zapowiedź przyszłych wydarzeń – tłumaczyła Boyens.

Benedict Cumberbatch zagrał w filmie dwie role – smoka Smauga i żądnego władzy, mrocznego Saurona. Fran Walsh wspominała, że aktor przekonał twórców filmu, by powierzyli mu podwójną rolę, tuż po pierwszym czytaniu tekstu: – Zmieniał kompletnie głos, to było niesamowite, miało się wrażenie, że te postaci nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego. Tak aktor opisywał graną przez siebie postać: – Sauron, zawieszony między dwoma stanami, cielesnością i obecnością duchową, emanuje potężnym złem. Ma ogromną moc – korumpowania, kuszenia. Jest samolubny, sieje destrukcję, jego celem jest nieograniczona władza. Na czele legionów orków stają znani z poprzednich części filmu Azog i Bolg. – W powieści marsz orków na Erebor jest tajemniczy, ich pochodzenie jest niejasne – mówiła Walsh. – Ale gdy się wczytamy w tekst, zrozumiemy, że Erebor ma strategiczne znaczenie dla całego Śródziemia. Sauron zyskał mocnego sojusznika, smoka Smauga. – Bało się go całe Śródziemie – i to nie bez powodu – mówił Cumberbatch. – Kto by nie chciał mieć tak potężnego sojusznika?

Materiały: Forum Film



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.