Sacrum Profanum (dzień III): w rytmie ludzkiego organizmu

2015-09-16 14:10

Krytycy awangardy muzyki współczesnej zarzucają jej pogrążenie się w nadmiernej abstrakcji, oderwanie od życia, człowieka, realnego świata. Amerykański multiinstrumentalista Richard Reed Parry postanowił zadać kłam tym tezom. W tym celu skomponował Music for Heart and Breath. Wykonanie utworu podczas wczorajszego wieczoru w ramach festiwalu Sacrum Profanum pokazało, że oddech i puls człowieka mogą być podstawowym elementem muzyki współczesnej. Gdzie więc tutaj oderwanie do realnego życia? 

Reklama: muzyka na żywo na najwyższym poziomie !!! - www.prokoncert.pl - Profesjonalna oprawa muzyczna imprez firmowych, bankietów, spotkań biznesowych, koncertów klubowych i plenerowych, imprez okolicznościowych

Richarda Reeda Parry znamy przede wszystkim z kanadyjskiej formacji rocka alternatywnego Arcade Fire. W przerwach między jej koncertami i nagraniami skupia się on na swej największej pasji – muzyce współczesnej. Fascynacja twórczością Johna Cage’a czy Steve’a Reicha zaprowadził go do tworzenia własnych kompozycji. Najważniejszą z nich jest Music for Heart and Breath, w której pozwolił sobie na intrygujący zabieg formalny. Wykonujący go instrumentaliści grają bowiem w rytmie, który dyktuje im ich własny puls i oddech. 

Tak też było wczoraj wieczorem w ICE Kraków. Zanim rozpoczął się występ, Parry objaśnił swą koncepcję widzom, a na dowód, że faktycznie muzycy będą się stosować do zaproponowanej przezeń reguły, członkowie formacji stargaze założyli na uszy stetoskopy. I faktycznie – kiedy rozpoczął się 
Duet for Heart and Breath, skrzypaczka grała w rytm swojego oddechu, wolnymi pociągnięciami smyczka, natomiast Parry oddawał miarową grą na fortepianie rytm bicia ludzkiego serca.

Bardziej rozbudowaną formą prezentacji tego pomysłu był 
Heart and Breath Sextet. Tym razem role się odwróciły – to smyczki nadawały utworowi rwany puls, a klarnet, flet i obój tworzyły jego melodyczna warstwę, rozpisaną na przeciągle smugi dźwięku. Co prawda muzycy na scenie byli skupieni i spokojni, ale muzyka powoli zmieniała swój nastrój i klimat, od radosnych do mrocznych fragmentów, pozostając jednak w formule kameralnego minimalizmu. 

Centrum występu stanowiło siedem połączonych ze sobą nonetów – „
Interruptions (Heart and Breath Nonets I - VII). Przy fortepianie siadło aż trzech muzyków – Richard Reed Parry, André de Ridder oraz Adam Sliwinski. Na scenie towarzyszyli im dwaj bracia Dessner – Bryce i Aaron. Nic więc dziwnego, że początkowe miniatury były skoncentrowane na brzmieniu ich instrumentu, prowadzącego dialog z smyczkami. Potem Parry stanął przy kontrabasie, a członkowie The National chwycili za akustyczne gitary. Wtedy muzyka nabrała większego rozmachu, bo dzięki braciom Dessnerom pojawiły się w niej zaskakując echa amerykańskiego folku w jego tradycyjnej wersji. 

Na finał bohater wieczoru przygotował dla widzów niespodziankę. Do formacji stargaze dołączyli na scenie czterej muzycy grupy Sō Percussion. Wykonali oni wspólnie nowy utwór Richarda Reeda Parry’ego – 
New Guitars. Oszczędna muzyka tworzona przez wibrafon, bęben i kotły, balansująca wręcz na granicy ciszy, miała zdecydowanie ambientowy ton – tworząc niezwykły klimat zawieszenia w czasie i przestrzeni. Nabierając powoli mocy, stawała się jednak coraz bardziej podniosła, eksplodując w finale z niespodziewaną siłą. 

Krakowskie wykonanie 
Music for Heart and Breath było niezwykłym doświadczeniem. Fascynujące zintegrowanie ludzkiego ciała z rytmem i tonacją kompozycji zaowocowało wyjątkową muzyką – oszczędną, skoncentrowaną, może pozornie mało efektowną, ale nasyconą zaskakującymi brzmieniami i kontrastami. Czy kanadyjski multiinstrumentalista z rockowego zespołu ma zadatki by stać się nowym klasykiem? Zdecydowanie tak.

fot. Wojciech Wandzel, www.wandzelphoto.com

Materiały: Sacrum Profanum



Wpisz swoją opinię:

Przepisz tekst z obrazka: Obraz CAPTCHA
Podpis:
Opinie:
Ten artykuł nie posiada jeszcze żadnych opinii.